|
Wierzejski poseł, reprezentant miłościwie panującej nam koalicji,
niedawno ubogacił nas myślą, że pedofile to geje. W większości. W
atmosferze od miesięcy narastającej nagonki na środowiska homoseksualne
trudno się dziwić, że dla wielu zabrzmiało to - choć wbrew logice - jak
stwierdzenie, że geje są pedofilami i jeden to pies paskudny. Bo logika
zdania to jedno, a logika sytuacji i insynuacji to drugie.
Zagrajmy zatem i my w tę grę…
Czy pedofile to geje? Może. Ale są lepiej i mocniej udokumentowane
fakty. W absolutnej większości, z wyjątkami, które można pominąć,
pedofile to faceci. A ich ofiarami najczęściej są dziewczynki. Jeśli
więc ktoś chce szukać całej grupy winnych, którą należy poddać
inwigilacji, zabronić pracy z dziećmi i na wszelki wypadek nie podawać
ręki jej przedstawicielom, to oto ją ma. Faceci. I niech Wierzejski
poseł sam sobie ręki nie podaje.
Są też nieco subtelniejsze sposoby, aby połączyć geja z pedofilią. Na
przykład mówi się tak: geje tworzą atmosferę, która napędza pedofilię.
Trzech gejów w Ameryce założyło pisemko, w którym domagają się
obniżenia wieku, od którego dopuszczalne jest współżycie seksualne, i
przez to tysiące nadzianych facetów wsiada do samolotów lecących do
Tajlandii, gdzie za psi grosz kupuje seks z młodziutkimi dziewczynkami.
Ale to nie koniec zależności między gejem a pedofilią. Oto ludzie bez
względu na orientację idący w Marszu Równości promują dewiację i przez
to osłabiają rodzinę mocną i tradycyjną. A gdzie nie ma tradycyjnej
rodziny, tam natychmiast rodzi się pedofilia - dowodzi w telewizji
publicznej pan psycholog z tajemniczych powodów nazywany ekspertem.
Ale, rzecz jasna, rodzina zapobiega jedynie pedofilii
heteroseksualistów, bo rodzina jednopłciowa, która zaadoptuje dziecko,
jej sprzyja. A co z celibatem? Księży rodzina nie chroni. Mają
zablokowaną, często niedojrzałą seksualność. Może pedofile to księża?
Wkroczyliśmy jednak na śliski teren. Bo nie dość, że seksualne
nadużycia popełniane są najczęściej wobec dziewczynek, to jeszcze
ogromna ich część ma miejsce właśnie w rodzinie. Winny jest tatuś,
dziadziuś, wujek… I dopiero w drugiej kolejności mamusia, która
odwraca wzrok. Przestępstwa te trudniej jest ujawnić niż popełniane
przez obcych. Trwa to często długo i jest szczególnie traumatyczne. I
tu zapewne najwięcej jest nieujawnionych dramatów. A pewne osłabienie
rodziny w ujawnieniu tym może raczej pomóc, niż zaszkodzić.
W rodzinie mniej tradycyjnej i lekko osłabionej każdy czuje się
podmiotem i dziecku łatwiej może przyjść poskarżenie się komuś. Lekko
osłabiona rodzina nie jest świętą twierdzą, gdzie dzieci są własnością
rodziców. I nikt nie podnosi rabanu, że istnieją instytucje, które mają
prawo sprawdzać, co się w rodzinie dzieje.
Próby publicznego ujawnienia homoseksualizmu na takich samych zasadach,
na jakich ujawniany jest heteroseksualizm, nazywane są w ramach
prawicowej nowomowy „promowaniem”. I takie promowanie też podobno
prowadzi do wzrostu liczby zachowań pedofilskich. Wzrostu względem
czego? Oczywiście nie wiadomo. Czasów, kiedy Jagiełło poślubił
12-letnią Jadwigę? Czasów, kiedy się o tym nie mówiło i nie dostrzegało
problemu?
To prawda, otwarte mówienie o homoseksualizmie prowadzi do zachwiania
bezrefleksyjnym przekonaniem, że orientacja naszej seksualność jest
czymś zupełnie oczywistym. Jak o tym mówić dzieciom? Normalnie. Zamiast
wpadać w histerię, co będzie, kiedy moje dziecko zobaczy na ulicy dwie
panie trzymające się za ręce, spokojnie wyjaśnić: te dwie panie kochają
się tak jak tatuś i mamusia. I tak jak nie od razu opowiadamy dziecku
bardzo szczegółowo, co robi tatuś z mamusią, na początek na tym możemy
poprzestać. Jedno jest jednak pewne: dziecko, które coś wie i rozumie,
łatwiej obroni się przed pedofilem.
I przypomnijmy: geje, księża, heterycy, tatusiowie, wujkowie i nawet Wierzejski poseł to mężczyźni. A mężczyźni to pedofile.
Tekst ukazał się w „Wysokich obcasach” z 24 czerwca 2006.
Na podobny temat
|
@ Skrzypek Zauważ, że nawet w ...
@"Według badań zleconych prze...