Biografia Krzywonos

krzywonos_okladka_145.jpg

KP22: prze-moc

okladka_kp22_145.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Krytyczna misja pomnika i monumentu jest stłumiona przez kontynuację
niewolnictwa z przeszłości i przez nadmierną i bezkrytyczną pamięć
uroczystych obowiązków i funkcji. Pomimo wszystkich bolesnych wydarzeń
i doświadczeń, których byliśmy uczestnikami (pomniki także), pomimo
wielu ofiar i istnienia "przetrwańców", władze nie pozwalają na
swobodne dawanie świadectwa, protestowanie i krytykę w przestrzeni
publicznej. Pomniki i monumenty są nieczynne, zmuszone do trwania w
milczeniu, w rzeczywistym i symbolicznym odcięciu od współczesnych
realiów i doświadczeń.

Krzysztof Wodiczko, Miasto, demokracja i sztuka
Advertisement
Dwa wyroki Drukuj
Kinga Dunin   
13.12.2009
Do szkoły już nie chodzę, dzieci w wieku szkolnym też nie mam, może dlatego nie chciało mi się mieszać do sprawy krzyży w szkolnych klasach. Na pewno ktoś zechce zarobić kilka tysięcy euro i weźmie się za to, pomyślałam. W końcu wystarczy przemęczyć się w polskich sądach, oddać sprawę do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu i wygrać proces przeciwko Polsce, która krzyżami ozdobiła już właściwie wszystko. Swoją droga zastanawiam się, czy z pozwem takim nie mógłby wystąpić nauczyciel? Niedawno poznałam jednego, który za próbę zdjęcia krzyża w swojej klasie został prawie wyrzucony z pracy. Dzielnie bronimy krzyży, ale czy z pobudek religijnych? Może są tacy, którym naprawdę na nich zależy, ale większości – jak przypuszczam – jest to raczej obojętne. Polacy są w przeważnie poganami przywiązanymi do Kościoła jako instytucji obsługującej rozmaite rytuały – śluby, pogrzeby, specjalne święto dla dzieci podczas którego dostają one komputery i rowery. (Za moich czasów były to enerdowskie zegarki, a więc jednak postęp istnieje.) Powody te są jednak równie dobre jak wszystkie inne, by krzyż na ścianie traktować z taka samą obojętnością jak paprotkę. I nie lubić odmieńców, którzy sprawę traktują poważnie.

Jednak tego samego dnia, kiedy Trybunał ogłosił swój werdykt, usłyszeliśmy jeszcze o jednym wyroku. W Arabii Saudyjskiej ukrzyżowano pedofila, który wykorzystał seksualnie kilkoro dzieci. Ciekawa jestem, czy na kimś wiadomość ta zrobiła wrażenie? Karanie śmiercią za tego typu przestępstwo - chyba nie. Pedofil to nie tylko odmieniec, ale też zboczeniec i zbrodniarz, czemu go więc nie zabić? A sposób wykonania wyroku? Może to chociaż daje do myślenia? Państwo teokratyczne nie ma problemów z pozbywaniem się ludzkich odpadów, a używa do tego narzędzia, które my podsuwamy pod nos wszystkim dzieciom, również tym, dla których krzyż nie musi być symbolem religijnym, może być po prostu krzyżem.  Albo znakiem rozmaitych krzywd, które ich wspólnota doznała ze strony chrześcijan. Naprawdę, są tacy, którym chrześcijaństwo dobrze się nie kojarzy.

Dla mnie te dwa wyroki to dwie drogi, między którymi możemy wybierać i doprawdy nie wiem, czy zawsze warto iść za krzyżem. Ale do postukania w klawisze skłonił mnie pan prezydent RP, który oświadczył, że „nikt w Polsce nie przyjmie do wiadomości, że w szkołach nie wolno wieszać krzyży.” Cóż mogę na to odpowiedzieć? Nikt nie lubi być traktowany jak nikt, jak powietrze. Osobiście znam przynajmniej kilkadziesiąt osób, które przyjmują to do wiadomości. I nawet jeśli jest to mniejszość, to wciąż jeszcze mieszka ona w Polsce, tylko może w jakiejś innej niż ta, w której mieszka pan prezydent. I pewno pan premier też. Bo gdyby było inaczej, to coś dawno by z krzyżami w miejscach publicznych zrobił. Ale pan premier w takich sprawach woli milczeć i udawać, że ich nie ma. Z mojego punktu widzenia różnica nie jest zbyt wielka, chociaż niektórym wydaje się zasadnicza.

Zastanówmy się jeszcze przez chwilę nad wypowiedzią prezydenta. Podchodząc do sprawy empirycznie łatwo zauważyć,  że jest to ona w oczywisty sposób fałszywa. Ale może być jeszcze gorzej. Może tak naprawdę prezydent chciał powiedzieć: Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem? Czyli ateistów albo zwolenników neutralnej religijnie szkoły można wykluczyć ze społeczeństwa, narodu, państwa? Trudno, jakoś to przeżyję, ale to nieładnie. Czy poczułabym się lepiej, gdybym usłyszała: większości krzyże nie przeszkadzają, a mniejszość mamy w nosie? W końcu słyszę to stale. I już nie chce mi się przypominać, że w Polsce istnieją niepełnosprawni, którzy potrzebują podjazdów, mniejszości narodowe, które nie mają swoich szkół, kobiety, którym przydałaby się większa reprezentacja polityczna, geje i lesbijki, którym odmawia się prawa do legalizacji związków, ateiści, których traktuje się jakby im czegoś brakowało. I naprawdę wystarcza mi to, że nikogo nie krzyżujemy.

Tekst ukazał się w „Wysokich Obcasach” z 12-13 grudnia 2009.
Komentarze
viking   |14.12.2009 04:34:18
O, już widzę oczami wyobraźni komentarz jakiegoś dyskryminowanego katolika pod
tym artykułem:) tyle tu przecież strasznych uogólnień o Polakach- poganach i
niegodziwej przesady w przyrównaniu ukrzyżowań do sytuacji w Polsce ;)

A tak
na serio: nie wiem czy faktycznie krzyży w klasach nie powinno być dlatego, że
gdzieś daleko stąd ktoś został ukrzyżowany. Może to zbyt daleko idący argument i
o tyle niebezpieczny, że tak dalekie porównania można robić w każdej kwestii i
zbijać tym każdy argument- lewica powie, że prawicy niedaleko do fanatyków,
którzy na krzyżu wieszają ludzi prawica powie, że lewica nienawidzi krzyża jak
Ci, którzy wieszają go do góry nogami i popełniają rytualne zbrodnie.
Ale z
drugiej strony, tak to w Polsce jest, iż tak dziwaczne argumenty padają zwykle z
ust ,,obrońców" krzyży a nie tych, którzy chcieliby neutralności
światopoglądowej państwa. Może więc faktycznie trzeba przyjąć wobec nich język
absurdu?

W gruncie rzeczy chodzi o podstawową zasadę laickości instytucji
publicznych. Krzyżyk można sobie powiesić na szyi, jak się chce. Nie rozumiem po
co ma wisieć na ścianie. Jedyny powód jest chyba taki, że faktycznie chce się w
ten sposób pokazać, który pogląd jest pożądany i w pełni akceptowany a który nie
i kto tu rządzi.

Z drugiej strony gdyby tak w Polsce biskupi nie wywierali
wpływu na ustawy, kościół nie otrzymywał pieniędzy państwowych na budowę świątyń
i w każdej szkole byłaby etyka dla tych, którzy nie chcą chodzić na religię,
byłbym gotów uznać, że krzyże nie są problemem i wierzyć, iż mimo ich obecności
dzieci uczone są tolerancji dla tych, dla których nie są one symbolem ich wiary.
Póki co ich obecność wpisuje się raczej w ogólny obraz wpływów kościoła w tym
kraju.
naimad.dangel   |16.12.2009 18:13:04
Zabicie pedofila na krzyżu i odszkodowanie za przymus wiszących w szkole krzyży
to 2 drogi krzyżowe i nie zawsze warto iść tą za
krzyżem.
Majstersztyk.
Narzędzie wyroku śmierci, narzędzie bożej miłości i
narzędzie utrwalania dominującej ideologii. Za którym krzyżem nie zawsze warto
iść ? Za którym czasem warto, ale nie zawsze ? A za którym w ogóle nie warto
?
Istnieje jakaś wyobrażalna perspektywa, w którym to narzędzie pełni więcej
niż jedną funkcję? Ten felieton podejmuje wyzwanie i taką perpsektywę znajduje.
Da się coś powiedzieć o tej perspektywie ? Oprócz tego, co zauważył viking :
"dziwaczne argumenty padają zwykle z ust ,,obrońców krzyży a nie tych,
którzy chcieliby neutralności światopoglądowej państwa. Może więc faktycznie
trzeba przyjąć wobec nich język absurdu? ".
Perspektywa sprawiedliwa, po
powierzchni pływa. A szkoda, bo choć zwyczajowo wszystko ze wszystkim się tu
łączy w perspektywie absurdu, krzyż się temu wszystkiemu wymyka.
Kalibracja
wyboru na perspktywę: krzyżujący wyrok w kraju monarchii absolutnej, pewnie na
swój sposób niezależnego sądu - być może zgodny z "opinią publiczną"
danego kraju vs wyrok niezależnego Trubunału w Strasburgu być może nijak się
mający do "opini publicznej" kraju, którego dotyczył. Można tak spojrzeć
na te "drogi", że różnią je hierarchie wartości. Żeby je skonfrontować
przyjdzie nam twierdzić, że Moja racja jest bardziej mojsza. Ewentualnie
istnieją jakieś wartości absolutne i moje wartości są bardziej absolutne.
Ewentualnie moje wartości wyznają bogatsze państwa, co jest dowodem lepszości
moich wartości. Ewentualnie wartości sprzeczne ze sobą są nierozstrzygalne,
wartości ogólno ludzkie to koniunkcja możliwych systemów wartości.
Demokracja
jest głupia, a niedemokracja niesprawiedliwa. Osobista niesprawiedliwość boli
bardziej niż osobista głupota. Dlatego w świadomym siebie społeczeństwie
wybieramy sprawiedliwe zarządzanie głupotą. Lekcję mądrości pt. "krzyże ze
szkół" owija się w płaszcz sprawiedliwości.
Perspekywa obejmująca wszystko
to chyba jednak marzenie ściętej głowy. Zbytek.
Łukasz Cieślak   |17.12.2009 14:15:31
Pani Kingo,
Problem z krzyżami w wyroku ETPCzłowieka w Strasburgu nie polega na
tym, że gremium to jest przeciw ich obecności w miejscach publicznych (jak zdaje
się Pani sugerować). Treścią tego wyroku jest problem krzyża w szkole, gdzie
dzieci powódki MUSZĄ przebywać z powodu ustawowego obowiązku szkolnego. Tylko
lub aż tyle.

To jest dobry przyczynek do dyskusji o laickości państwa itp.,
ale tego wyroku ponad to nie można interpretować.
Pozdrawiam!
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 13.12.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »