Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Bywa Drukuj
Kinga Dunin   
14.04.2008

Czołowy homofob rządzącej partii Stefan Niesiołowski, krytykując rozkoszny klip telewizyjny prezydenta, nie mógł się jednak powstrzymać od dania upustu swoim uprzedzeniom. Uroczysty ślub pary homoseksualnej nazwał absurdalną parodią małżeństwa. Bo przecież wiadomo, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Poucza nas o tym sam mistrz polskiej filozofii Leszek Kołakowski. Małżeństwo to jest związek kobiety i mężczyzny - stwierdza z wysokości Oksfordu. Gdyby się wybrał do Cambridge - to wcale nie tak daleko - może spotkałby tam najbardziej znanego brytyjskiego socjologa Anthony’ego Giddensa, a ten zacytowałby mu ustęp ze swojego akademickiego podręcznika socjologii, gdzie możemy przeczytać (nawet po polsku, bo został przetłumaczony), że małżeństwo to związek dwojga dorosłych osób. Gdyby natomiast obydwaj panowie udali się do Teheranu, dowiedzieliby się, że małżeństwo to jest związek mężczyzny i czterech kobiet. Może to nas prowadzić do filozoficznej zadumy nad wieloznacznością słowa „jest”, które przy bliższym poznaniu okazuje się „bywa”. A jeśli coś naprawdę „jest”, to ludzka seksualność: homo, hetero oraz bi, którą obdarzyła nas Matka Natura. Małżeństwo natomiast jest zmieniającą się instytucją społeczną. Przynajmniej małżeństwo cywilne zawierane w świeckim państwie. Czy to znaczy, że możemy ją sobie dowolnie kształtować? Sobie, czemu nie? Tam, gdzie dorosłe osoby nawzajem siebie nie krzywdzą. Co bywa, choć nie jest, też pisze się w rejestr. W ramach ogólnopolskiej wielkanocnej promocji religijności „Dziennik” poza wywiadem z Kołakowskim („Religia nie zginie”) zafundował nam też ogromny tekst Johna Greya, znanego brytyjskiego filozofa, niegdyś liberalnego („Religia nie zniknęła”). Już sam zestaw tytułów powinien nas natchnąć świętym optymizmem. Szczególnie tych, którzy pozostaną przy lekturze tytułów i poczują się umocnieni. Bo tytuły te oraz ich zajawka na pierwszej stronie wyglądają wręcz triumfalistycznie. Z drugiej jednak strony nie wiadomo, z czego tak się cieszyć, skoro - jeśli przeczytamy dokładniej takiego Greya - dowiemy się także, że przy wszystkich swoich zaletach religia „podobnie jak reżimy ateistyczne rości sobie prawo do tego, aby decydować o tym, jak ludzie powinni wyrażać swoją seksualność, kontrolować swoją płodność, kończyć swoje życie”. Jak pisze Grey, roszczenia te należy kategorycznie odrzucić, bo nikt nie ma prawa do tego stopnia ograniczać cudzej wolności. I z tym akurat się zgadzam. Należy. I miło, że prawicowy „Dziennik” nam o tym przypomina, ale dobrze byłoby, gdyby czasem przypomniał też sobie. Gdyby religia nie mieszała się do polityki ani do łóżka, tylko zajmowała się transcendencją, do której podobno wszyscy mamy wrodzony popęd, to proszę bardzo. Mogłaby się nawet zajmować moralnością, gdyby nie to, że płynąca ze źródeł religijnych inspiracja etyczna przerobiona przez instytucje religijne nieodmiennie zamienia się w faryzeizm. W takim razie wolę już rytualizm. I nie zamierzam dołączać do chóru lamentującego nad powierzchownością polskiej religijności. Najlepiej byłoby, gdyby Kościół w odpowiedzi na tę ogólnonarodową potrzebę przekształcił się w firmę świadczącą usługi dla ludności. Chrzty, śluby, pogrzeby, procesje - bardzo ładnie potrafi to urządzić. I bardzo słusznie komercyjna telewizja ujęła się za panem, którego proboszcz nie chciał po katolicku pochować. Skoro co roku płacił księdzu po kolędzie, to chyba mu się należało. Tak, część Kościoła można by skomercjalizować, a część zamienić w partię polityczną, która otwarcie występowałaby w wyborach, zamiast suflować, szantażować i udawać, że do niczego się nie miesza. Co by wtedy zostało z Kościoła? Religia i ci, którym jest ona naprawdę potrzebna. I nie byliby to wszyscy. Bo religia nie jest niezbędna, tylko bywa niezbędna wybranym. Natomiast rytuały i religijno-polityczne totemy zdają się istotnie wieczne.

  

Tekst ukazał się w „Wysokich obcasach” z 7 kwietnia 2008. 

  

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.97595 Seconds