|
Bilokacja to zdolność przebywania w dwóch miejscach naraz. Niektórym świętym podobno się to udawało. I chyba każdy z nas czasem o tym marzył. Pracować i jednocześnie wylegiwać się przed telewizorem, w tej samej chwili czekać w kolejce do lekarza i załatwiać sprawy w urzędzie - komu by się to nie podobało? Do tego przydałaby się bilokacja przedmiotów, zresztą święci rozdwajali się chyba w ubraniach, bo gdyby robili to nago, wrażenie byłoby jeszcze większe. Niestety, znane mi przedmioty zwykle doznają bilokacji ujemnej, a może nawet ujemnej multilokacji - nie mogę ich znaleźć w żadnym dającym się przewidzieć miejscu. Problem ten, jak również związaną z nim prawdopodobnie zagadkę znikających skarpetek od pary, pozostawmy jednak na inną okazję.
Bilokacja istnieje, i to na skalę masową! Zdolność do zajmowania dwóch pozycji jednocześnie jest niezwykle powszechna, tyle że dotyczy przestrzeni nieco mniej uchwytnej niż ta namacalna i fizyczna. Spójrzmy na nasze społeczeństwo. Podobno jest jednorodnie katolickie i domaga się respektowania swoich poglądów, korzystając z tego, że są one poglądami większości. W tym samym czasie dokładnie to samo społeczeństwo jest we wszystkich możliwych kwestiach podzielone. Znajdujemy się w dwóch stanach jednocześnie! Jest to właściwie powód, by argumentu ‘z katolicyzmu’ w ogóle przestać używać. Poza mniejszością ateistów, innowierców i innych świrów wszyscy są tacy sami, nie jest to zatem cecha różnicująca. Moglibyśmy po prostu mówić, że się różnimy - poglądami, wartościami itp. Ale z jakichś powodów tego nie robimy, więc może wyjaśnieniem jest właśnie bilokacja? W bilokację, i to nie tylko ojca Pio, wierzą zapewne redaktorzy pewnego katolickiego portalu, którzy zamówili u mnie tekst o tolerancji religijnej. Zwracałam w nim uwagę na powyższy paradoks, a jednak zmieniono mi tytuł na zapewne bardziej rajcujący: ‘Katolicy domagają się przywilejów’. Jacy katolicy??? Czy ci, którzy są za zmniejszeniem roli Kościoła w państwie, legalizacją aborcji, wprowadzeniem związków partnerskich, nie chcą religii w szkołach? Nie przyszłoby mi do głowy oskarżać ich o domaganie się dla siebie przywilejów. Zapewne więc chodziło o katolików w stanie bilokacji. Jednocześnie domagają się przywilejów i ich nie chcą. W każdym razie ja pisałam o takich. Może więc należy jeszcze raz jasno powiedzieć, że jest taka grupa ludzi, która domaga się przywilejów dla wyznawców tej religii, i są oni, jak prawie wszyscy, katolikami, ale w gruncie rzeczy nie ma to żadnego znaczenia. Jedni katolicy w Polsce chcą tego, a drudzy śmego, i nie ma chyba niczego takiego, czego chcieliby wszyscy.
Innym ciekawym przykładem jest minister Radziszewska, która jednocześnie jest rzecznikiem równości i jej przeciwniczką.
Sprawa zapomniana, bo trzeba walczyć z dopalaczami. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że chcieć to móc. Jak rząd naprawdę chce coś zrobić, to zrobi to z dnia na dzień, a jak nie chce czegoś, powiedzmy, jakichś szemranych parytetów, to procedury mogą trwać i sto lat. Do takich bilokacji jak Radziszewskiej jesteśmy tak przyzwyczajeni, że czasem trudno jest wyjaśnić, o co w tym wszystkim chodzi. Czy zdeklarowana lesbijka może pracować w katolickiej szkole, czy nie? Uważam, że problem jest nie tyle dyskusyjny, ile źle nazwany. Dyskusyjne jest to, czy osoba, która wbrew naukom Kościoła uważa i głosi, że homoseksualizm jest OK, może być z powodu takich poglądów zwolniona ze szkoły wyznaniowej. Z całą pewnością jednak nic tu nie ma do rzeczy jej orientacja seksualna. Czy wywołałaby wzburzenie opinia, że szkoła wyznaniowa ma prawo przy zatrudnianiu brać pod uwagę światopogląd? Dla mnie to nie jest oczywiste, ale przynajmniej świadczyłoby o tym, że pani Radziszewska cokolwiek rozumie.
W każdym razie mam propozycję kompromisową. A może wystarczy, żeby katolicka szkoła zatrudniała tylko katolików? Jeśli w ramach bilokacji są oni akurat katolikami niewidzącymi nic złego w innej orientacji seksualnej, nie ma to większego znaczenia. W końcu bilokacja jest powszechnie przyjęta.
Felieton ukazał się w „Wysokich Obcasach” z 30 października 2010.
Na podobny temat
|
Specjaliści "wychodzący" z uc...
I to jest tendencja trwała, w zacho...