> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Bilokacja Drukuj
Kinga Dunin   
04.11.2010

Bilokacja to zdolność przebywania w dwóch miejscach naraz. Niektórym świętym podobno się to udawało. I chyba każdy z nas czasem o tym marzył. Pracować i jednocześnie wylegiwać się przed telewizorem, w tej samej chwili czekać w kolejce do lekarza i załatwiać sprawy w urzędzie - komu by się to nie podobało? Do tego przydałaby się bilokacja przedmiotów, zresztą święci rozdwajali się chyba w ubraniach, bo gdyby robili to nago, wrażenie byłoby jeszcze większe. Niestety, znane mi przedmioty zwykle doznają bilokacji ujemnej, a może nawet ujemnej multilokacji - nie mogę ich znaleźć w żadnym dającym się przewidzieć miejscu. Problem ten, jak również związaną z nim prawdopodobnie zagadkę znikających skarpetek od pary, pozostawmy jednak na inną okazję.

Bilokacja istnieje, i to na skalę masową! Zdolność do zajmowania dwóch pozycji jednocześnie jest niezwykle powszechna, tyle że dotyczy przestrzeni nieco mniej uchwytnej niż ta namacalna i fizyczna. Spójrzmy na nasze społeczeństwo. Podobno jest jednorodnie katolickie i domaga się respektowania swoich poglądów, korzystając z tego, że są one poglądami większości. W tym samym czasie dokładnie to samo społeczeństwo jest we wszystkich możliwych kwestiach podzielone. Znajdujemy się w dwóch stanach jednocześnie! Jest to właściwie powód, by argumentu ‘z katolicyzmu’ w ogóle przestać używać. Poza mniejszością ateistów, innowierców i innych świrów wszyscy są tacy sami, nie jest to zatem cecha różnicująca. Moglibyśmy po prostu mówić, że się różnimy - poglądami, wartościami itp. Ale z jakichś powodów tego nie robimy, więc może wyjaśnieniem jest właśnie bilokacja? W bilokację, i to nie tylko ojca Pio, wierzą zapewne redaktorzy pewnego katolickiego portalu, którzy zamówili u mnie tekst o tolerancji religijnej. Zwracałam w nim uwagę na powyższy paradoks, a jednak zmieniono mi tytuł na zapewne bardziej rajcujący: ‘Katolicy domagają się przywilejów’. Jacy katolicy??? Czy ci, którzy są za zmniejszeniem roli Kościoła w państwie, legalizacją aborcji, wprowadzeniem związków partnerskich, nie chcą religii w szkołach? Nie przyszłoby mi do głowy oskarżać ich o domaganie się dla siebie przywilejów. Zapewne więc chodziło o katolików w stanie bilokacji. Jednocześnie domagają się przywilejów i ich nie chcą. W każdym razie ja pisałam o takich. Może więc należy jeszcze raz jasno powiedzieć, że jest taka grupa ludzi, która domaga się przywilejów dla wyznawców tej religii, i są oni, jak prawie wszyscy, katolikami, ale w gruncie rzeczy nie ma to żadnego znaczenia. Jedni katolicy w Polsce chcą tego, a drudzy śmego, i nie ma chyba niczego takiego, czego chcieliby wszyscy.

Innym ciekawym przykładem jest minister Radziszewska, która jednocześnie jest rzecznikiem równości i jej przeciwniczką.

Sprawa zapomniana, bo trzeba walczyć z dopalaczami. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że chcieć to móc. Jak rząd naprawdę chce coś zrobić, to zrobi to z dnia na dzień, a jak nie chce czegoś, powiedzmy, jakichś szemranych parytetów, to procedury mogą trwać i sto lat. Do takich bilokacji jak Radziszewskiej jesteśmy tak przyzwyczajeni, że czasem trudno jest wyjaśnić, o co w tym wszystkim chodzi. Czy zdeklarowana lesbijka może pracować w katolickiej szkole, czy nie? Uważam, że problem jest nie tyle dyskusyjny, ile źle nazwany. Dyskusyjne jest to, czy osoba, która wbrew naukom Kościoła uważa i głosi, że homoseksualizm jest OK, może być z powodu takich poglądów zwolniona ze szkoły wyznaniowej. Z całą pewnością jednak nic tu nie ma do rzeczy jej orientacja seksualna. Czy wywołałaby wzburzenie opinia, że szkoła wyznaniowa ma prawo przy zatrudnianiu brać pod uwagę światopogląd? Dla mnie to nie jest oczywiste, ale przynajmniej świadczyłoby o tym, że pani Radziszewska cokolwiek rozumie.

W każdym razie mam propozycję kompromisową. A może wystarczy, żeby katolicka szkoła zatrudniała tylko katolików? Jeśli w ramach bilokacji są oni akurat katolikami niewidzącymi nic złego w innej orientacji seksualnej, nie ma to większego znaczenia. W końcu bilokacja jest powszechnie przyjęta.

Felieton ukazał się w „Wysokich Obcasach” z 30 października 2010.

Komentarze
Dodaj nowy
Slawczan  - Żadna bilokacja tam…   |05.11.2010 11:58:44
Żadna bilokacja tam,ot pospolita schizofremia. Polacy żyją i czasem myślę ,że
lubią to ,bo inaczej skończyli by z tym, żyć w schizofremii.Nawet dominująca
korporacja na tej ziemi oferująca usługi religijne a słynąca ze swoich
niezłomnych zasad także zeschizowała.Nie dziwię akurat temu bo jej kadra
zarządzająca to w koncu sól tego Narodu więc schizolstwo w genach.Drugim powodem
ich schizy są wpływy(=kasa). Otóż Polska to katolicki ewenement-orzeka się tutaj
najwięcej kościelnych rozwerwań(tzw.unieważnień) nierozerwalnego sakramentu
małżeństwa.Powód - co trzecie/czwarte małżeństwo kończy się rozwodem a więc
automatyczne ekskomuniką czyli utratą zdolności konsumenckich i wykluczeniem z
listy klientów korporacji.Bardzo szybko doprowadziło by to do sytuacji gdy
biskup by zabierał głos w imieniu 50% procent populacji zamieszkującej ten
kawałek mapy miast obecnych 98.
Dlatego załatwiają to wszystko bardzo
prawilnie. Dzięki temu mogą załatwiać swoje interesiki po cichu z politykami(też
schizolami) a nie bawić w referenda.To byłoby karygodne marnotrastwo kasy skoro
98% ludków tutaj podziela mniemania kadry zarzadzającej tej firmy.Tyle
oficjalnie a rzeczywistść skrzeczy-mamy najwyższy współczynnik katolickości(poza
Watykanem chyba),konsumpcja opłatków utrzymuje się na wysokim poziomie jak na
XXI w a jednak raju tu nie ma.Obawiam się ,że poziom empatii społecznej jest
zdecydowanie niższy(Polak Polakowi wilkiem) niż w krajach bezbożnych(jak np.
Czechy).Poziom zaufania społecznego rozpaczliwie niski.Poszanowanie norm
społecznych żałosne.A przecież WSZYSCY tu to katolicy.Nie wierzę,że ten bardak
powoduje zaledwie 2 procent populacji.
Mamy ateistów chrzczących dziatki,
antykatolików biorących śluby kościelne (to o mnie samym), księzy głoszących
niepogonianie za mamoną a mogących być przykładem zwierzęcej wprost
chciwości(zwierzątka wybaczcie), polityków biorących śluby kościelne w trybie
wyborczym, konsumujących intensywnie opłatki między jednym qrestwem a
drugim.Dlaczego tak jest? Bo dominująca korporacja wychowała sobie spora grupe
członków zaczadzonych dostatecznie by terroryzować tą nieco bardziej trzeźwą
większość(chyba).Piszę chyba bo jednak czarnosukienkowi nigdy nie czuli się na
tyle silni bądź ufni w swoją siłę by poddać swoje mniemania pod osąd SWOICH
owiec.Myślę,że znają sytuację medyczną tego Narodu i wiedzą ,że jedynymi
osobnikami ,którym mozna tu zaufać to ci wydrukowani na banknotach NBP.
Ad   |05.11.2010 14:05:23
Nie od dziś wiadomo, ze w Polsce ateiści żyją jak katolicy, a katolicy jak
ateiści - taki folklor miejscowy… (zgadnij od kogo ten cytat?)
Apfelbaum  - Trzeba po prostu zdefiniować.   |05.11.2010 21:14:44
Problem, który pani poruszyła jest bardzo pozorny. Wynika on z braku szacunku,
dla definicji i z ignorancji. Pamiętam jak kiedyś oglądałem dane w których
najpierw pytano się ankietowanych o wyznanie, a następnie o konkretne poglądy
religijne i praktykę religijną. Wyniki były zaskakujące są zgodnie z nimi
katolicy nie wierzący w dogmat o Trójcy Świętej, nie wierzący w prawdziwe/pełne
człowieczeństwo Jezusa, lub nie wierzący w jego Bóstwo. Ankieta wykazała nawet
istnienie katolików nie wierzących w Boga (nawet całkiem nie Trójjedynego). Z
praktyką jest podobnie.

Jednak gdyby przeprowadziła pani taką samą ankietę
wyłącznie wśród osób praktykujących większość pseudokatolików zniknęłaby.


Praktykujących katolików jest jakieś 35-40% i w sportach o których pani mówi
są oni wyraźnie przesunięte w kierunku przeciwnym do pani poglądów, które są
również podzielane przez osoby, które nawet jeśli deklaratywnie są katolikami,
to w praktyce nie wdrażają tych deklaracji w czyn.
belugowaty  - Laikokracja   |17.11.2011 10:59:09
czyli rządy dyletantów wybranych przez laików i niedouków jest uzupełnieniem
bilokacji(Wałęsowskie "jestem za,a nawet przeciw").
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 05.11.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.89387 Seconds