Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Ateizm jest nudny Drukuj
Kinga Dunin   
31.07.2010
To chyba nikogo nie dziwi, że zanim rząd uchwali jakąś ustawę, wysyła ją do Episkopatu z prośbą o opinię. Zapewne wszystkie demokratyczne europejskie rządy tak robią, a ten podobno właśnie taki jest. Ponieważ chodzi o ustawę dotyczącą wdrażania niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania, nie dziwi nas również to, że Episkopat jest jej przeciwny. W piśmie w tej sprawie od ks. Mrówczyńskiego do minister Radziszewskiej zastanowiło mnie tylko jedno zdanie: ‘Wyrażona w projekcie ustawy koncepcja standardów w zakresie równego traktowania może okazać się niebezpiecznym otwarciem podporządkowania Polski bliżej nieokreślonym naciskom’. Po polsku oznacza to chyba tyle: oj, bo jeszcze ktoś nam się będzie wtrącał do tego, jak traktujemy naszych obywateli. A co w tym złego? Chyba przede wszystkim to, że jest to zamach na uprzywilejowanie Kościoła w zakresie wtrącania się. Bo w końcu Kościół to globalna, wielka instytucja ze stolicą w Watykanie, która wywiera całkiem dobrze określone naciski. I nikomu innemu już naciskać nie da. Zresztą władza sama chyba o te naciski prosi, skoro podsyła ustawy do skrytykowania. Czyli zapewne wszyscy są zadowoleni. Osobiście wolałabym, żeby wtrącała się Unia niż jacyś księża, ale nie ma to chyba większego znaczenia. Zresztą sama do tego Kościoła należę. Wiem, mogłabym się wypisać, ale to dosyć skomplikowane. Musiałabym pojechać do innego miasta, znaleźć jakieś kwity, potem dwóch świadków, a i tak w końcu mogłabym usłyszeć, że nic z tego. Właściwie jest to zupełnie kuriozalna sytuacja. Ktoś mnie zapisał do jakiejś instytucji, kiedy byłam niemowlakiem, a gdy stałam się pełnoletnia i mogłabym samodzielnie zdecydować, gdzie chcę należeć, nikt już mnie nie pytał. Wydaje się, że w takiej sytuacji wystarczyłoby przesłać gdzieś informację, że już nie jestem zainteresowana, aby automatycznie skreślono mnie z listy członków. Wszelkie dodatkowe procedury i utrudnienia to zwykłe szykany, dyskryminacja niekatolików, a właściwie katolików przymusowo wcielonych. Zastanawiam się, czy jest to dyskryminacja, w sprawie której można by oczekiwać jakichś bliżej nieokreślonych nacisków. Ale na razie pozostaje mi tylko liczyć na ekskomunikę. Szanuję ludzi, którzy zdecydowali się na apostazję, uważam jednak, że jest to procedura absurdalna i bezprawna. Poza lenistwem powstrzymuje mnie też poczucie godności. Może Kościół ma uprawnienia do wypowiadania się na temat ustaw, ale nie ma żadnego prawa orzekania o tym, czy jestem katoliczką. I o czym w końcu mieliby zaświadczać świadkowie? O tym na przykład, że jestem niewierząca? To kolejny absurd - oczekiwanie, że ateiści będą udowadniali swoją niewiarę. Może wiara wymaga jakichś dowodów, uzasadnień, ale niewiara? Nie wierzę w jednorożce. Czy to na mnie ma spoczywać ciężar dowodu, że nie istnieją? Wiara jest dla mnie zagadnieniem kulturowym, społecznym, psychologicznym i - w Polsce - przede wszystkim politycznym. Bardzo interesującym, ponieważ to, w co ludzie wierzą, ma całkiem realne konsekwencje - bez względu na to, czy przedmiot ich wiary istnieje. Natomiast ateizm jest nudny, niczego nie nakazuje, nie determinuje, nic z niego nie wynika. 

Cóż takiego miałoby wynikać z tego, że nie wierzę w jednorożce, krasnoludki, zielone smoki czy osobowego boga? Ateizmem nie warto się zajmować. Warto natomiast zajmować się prawami ateistów w społeczeństwie. Na przykład tym, że zostali gdzieś przymusowo wcieleni, a o ich uwolnieniu może zadecydować jakiś proboszcz. Ciekawe jest również to, ilu jest w Polsce ateistów. Można szukać na to odpowiedzi w badaniach socjologicznych, ale po co, skoro jest prosty sprawdzian - podatek kościelny. Członkowie wspólnot religijnych utrzymywaliby je sami, a niewierzący mogliby swoje pieniądze przepić albo pójść do teatru. Nie można bowiem z faktu niewyznawania religii wnioskować o tym, czy ktoś woli pójść na wódkę, czy na spektakl Lupy. 
 
 
Felieton ukazał się w „Wysokich Obcasach”.
Komentarze
Dodaj nowy
uzid   |31.07.2010 08:07:07
moze pani sprobuje w urzedzie ochrony danych osobowych poprosic o skreslenie z
listy?
Józef K   |31.07.2010 14:04:37
Podatek kościelny i to jak najszybciej. Niech się w końcu wszem i wobec okaże,
ilu jest "rzeczywistych" katolików, a ilu takich, co jak mantrę,
powtarzają: "tak, katolik jestem, ale niepraktykujący"; w taki sam
sposób księżą wyją z ambony, nie inaczej, że Polacy są katolikami! Tylko co
znaczy katolik niepraktykujący? Nic. To tak jakby powiedzieć student, ale
nieuczęszczający na uczelnie czy kierowca, ale bez prawa jazdy, czy cokolwiek
innego.
Jak może działać instytucja, jakakolwiek, w nowożytnym państwie, której
dotyczą całkiem inne reguły działania, od wszystkich innych instytucji, która
nie płaci, ale jej płacą, która nie musi, ale wszyscy wobec niej (i jej wiernych
synów), muszą. Przecież to, choćby teoretycznie już, będzie prowadzić do
wszystkich grzechów głównych, jakie są możliwe w konfiguracjach. I prowadzi.
I
tutaj paradoks: bo jeśli mówi się o Polaku jako o tym, który modląc się, jako
jedyny powie: nie tyle chcę, żeby mnie było dobrze, ale żeby temu drugiemu było
źle… no to dlaczego, siłą własnej natury nie zrobią porządku z klechami?
Odpowiedź może być chyba jakoś tam jasna: to właśnie katolicka natura sprawia,
że Polak tak myśli, i dlatego ta natura ma swoją prezentację w instytucji,
której nikt nie chce zapewnić równości. A przecież samym księżom by to dobrze
zrobiło. Przewietrzyłoby to ich dusze.
marcusi@interia.pl   |31.07.2010 18:45:59
Wprowadzić podatek, żeby sprawdzić ile jest katolików , może Kinga Dunin się
wypowie jeszcze ile to będzie kosztowało zasobów organizacyjnych państwa.
Ateizm
nie jest nudni, tylko nudni są ateiści z uczuciami religijnym. Jak wejdą w
bagienko uczuć religijnych to się w tym błocie pięknie tarzają, zawsze coś ich
uwiera, coś ogranicza, plecą bzdety pojęciowe o wolności wyboru, itp.
Józef K   |31.07.2010 23:21:52
Proszę Pani, ale to się i tak stać musi i stanie się. Wprowadzimy podatek i
Kościół będzie go odprowadzał. Niech Pani nie pyta Dunin ile to będzie
kosztować, niby dlaczego tak wiele? A co? Nie włącza się do wielkiej,
kafkowskiej hipoteki co rusz nowych osób? Tysiące. Kler musi się tutaj znaleźć i
znajdzie się. Poza tym - spokojnie, to się zapewne zwróci.

Co do tej nudy u
ateistów to dziwi mnie, że Dunin tak felieton zakończyła, bo nic na to nie
wskazywało. Najpierw realnie gada na temat apostazji, co i mnie jakoś tam
mocniej uświadomiła (warto rozmawiać, oj warto), z drugiej strony nagle na
koniec przywaliła, że… "a i tak Kartagina winna być zburzona"… (co,
jak Pani wie, dodawał na koniec do każdej, jakiejkolwiek wypowiedzi na
jakikolwiek temat, Katon)… czyli, że "ateizm jest nudny". Chyba jej
się dopisało, albo miała chwilę słabości. Argumenty za argumentami a nagle z
rękawa biały królik, że ateizm jest nudny. Artykuł jest fajny, babka wie co
gada.
Poza tym, jeśli dyskutuje Pani z ateizmem, proszę się zastanowić, czy
człowiek, istota pomiędzy aniołami a zwierzętami… może być ateistą? Nie sądzę.
Wierzy się w różnych bogów, a jednemu na imię JHWH, drugiemu Jezus, trzeciemu
miłość, czwartemu Eros, piątemu… ad infinitum. Jeśli filozof mówi, że człowiek
rodzi się jako myślący, czujący i wierzący, to nigdy nie pozostanie ateistą,
bo… (i tutaj każdy wie sam, co dopisać).
marcusi@interia.pl  - Ateiz czy Antyteizm   |01.08.2010 03:12:20
Greckie pojęcie symbol oznacza akt złożenie dwóch części monety lub dokumentu po wypełnieniu
wszystkich warunków umowy. Jak popatrzymy na to, jak się
definiuje wiarę w Koście Katolickim to się mówi o symbolu wiary,
czyli muszą być dwie strony. Stąd uważam, że akt ochrzczenia nie czyni
jeszcze kogoś katolikiem i to opierając się o naukę tego Kościoła.


Myślę, że dla wielu apostazja jest aktem demonstracji, są w to wpisane
emocje wręcz uczucia religijne tylko co ta demonstracja ma z pewnością płynąca z rozumu?. Szczytem jest tego obraza uczuć ateistycznych przez umieszczanie w przestrzeni publicznej symbolu krzyża. Dla mnie cała
ta dyskusja na temat krzyża to disco-polo ateistyczne, wręcz
powstanie nowej religii anyteizm.

Co do opodatkowania kleru to wpierw należy się zastanowić jak to
wpłynie na równowagę społeczną jak się ich wyruguje. Francja już za to
płaci na przedmieściach.
Józef K   |01.08.2010 12:48:19
Proszę mnie nie rozśmieszać, że Francja "na przedmieściach" płaci za…
jak Pan to skonkludował?… opodatkowanie kleru?
A niby jak to się ma mieć do
tego, co na przedmieściach?
Proszę Pana, jeśli w codziennym metrze paryskim
przejeżdża codziennie 100 mln ludzi, to te liczby mówią za siebie. Paryż,
Londyn, NY (mniej), to są miasta gdzie wielonarodowość jest tak olbrzymia, że
nie sposób tego policzyć, okiełznać i przewidzieć niczego. Więc proszę nie
porównywać walk na przedmieściach z polską sytuacją bo kto u nas miałby tak niby
walczyć? I na jakich przedmieściach?
Poza tym Pan patrzy z punktu widzenia
świętego spokoju, ja natomiast pewnej sprawiedliwości i troski o każdego
człowieka. Dlaczego Polak nie ma być protestantem czy "ateistą"? Jeśli
mu to da satysfakcję, tę duchową i społeczną, niech sobie będzie, kim chce. Dla
mnie ważniejsze, by płacił podatki, nie robił przekrętów i nie kantował
bliźnich. Co komu to przeszkadza, jak i tak będzie to "polski"
protestant. W naszym rodzimym tle społecznym i geopolitycznym. Dlaczego ktoś nie
miałby być mahometaninem? Bo co? Bo Kościół mniej władzy będzie miał? No i
dobrze, Kościół władzy nie powinien mieć w ogóle. Żadnej. Nigdy więcej.

Co do
gr. symbollein ma Pan rację zupełną. Akt chrztu narzuca pewną zasadę ale jej nie
czyni. Chrześcijanin rodzi się w chwili, gdy przystaje na ten akt, i jak Pan to
powiedział, przykłada swoją połówkę do połówki, kawałek chleba do innego chleba
itd.
Dlatego uważam, że akt apostazji, czyli wykluczenia jest niesprawiedliwy.
To tak, jakby Pan odszedł z pracy a firma określiłaby odtąd Pana jako:
X-nie-należący-do-firmy-Y, i nalepiła to Panu na czole po wsze czasy. A tak się
nie dzieje. Wie Pan dlaczego? Bo firma płaci podatki i spełnia związane z tym,
od A do Z (teoretycznie), prawa. Wie, że gdyby coś takiego Panu wystawiła, Pan
idzie do sądu i wygrywa.
A Kościół wie, że nic go nie tyka, więc wystawia sobie
co chce, jak chce, itd., a jak się Kościołowi gdzieś podoba przekrzyczeć
kobietę, której dzieci molestował proboszcz, to ją przekrzyczy, albo taką, którą
pijak-mąż bije codziennie, też. Proszę nie mówić, że Pan tego nie rozumie. I
dajmy Polakom w końcu trochę przestrzeni i możliwości decyzji. Po zaborach, po
wojnach i powstaniach, w końcu zasłużyli na to.
marcusi@interia.pl   |01.08.2010 16:25:48
Myślę, że należy podzielić przestrzeń instytucjonalną na podmioty, które operują
na wartościach społecznych: prawda, sprawiedliwość, miłość itp. oraz na podmioty
operujące na wartościach biznesowych: zysk, efektywność, szybkość, elastyczność,
itp. Jestem przeciwny aby opodatkowywać instytucje pracujące na wartościach
społecznych, gdyż one tworzą kapitał społeczny niezbędny dla rozwoju
ekonomicznego. Stąd moje nie dla opodatkowania Kościoła (Kościołów).
Można
próbować mnożyć systemowo różnorodność kulturową, tak jak to zrobiła lewica na
zachodzie, bo to podobno bardzo wzbogaca. Od strony praktyki zarządzania w
organizacji dla mnie jest to kompletna bzdura. Nie mam ochotę, na
przypodobywanie się demagogom, którzy głoszą nieograniczoną wolność wyboru, bo
człowiek tak czy inaczej potrzebuje struktur do rozwoju, które zawsze będą go
określać lub ograniczać.
Mogę mieć pretensje do tego, że rodzice posłali mnie
do szkoły lub kościoła i to mnie bardzo ograniczyło lub skrzywdziło. Ale
powiedzmy wprost, że to są dobre reguły gry dla biednych. Na tym obecnie
neokapitalizm buduje równowagę społeczną
http://en.wikipedia.org/wiki/Tittytainment . Do tego potrzebni są użyteczni
idioci, którzy będą paradować z piórami w pupie i penisami, z hasłami o
wyzwoleniu kolejnej marginalnej mniejszości. A media będą głosić, że jest to
podstawowy problem społeczny. Mnie to nie podnieca.
Myślę, że w życiu każdemu
jest potrzebny dystans. Jak czytam folklor ateistyczny Kingi Dunin to dla mnie
nie różni się od folkloru religijnego, tym się nie chcę zajmować. Natomiast
interesuje mnie to co istotą, coś co daje pewność.
Józef K   |01.08.2010 21:03:24
"Myślę, że należy podzielić przestrzeń instytucjonalną na podmioty, które
operują
na wartościach społecznych: prawda, sprawiedliwość, miłość itp. oraz na
podmioty
operujące na wartościach biznesowych: zysk, efektywność, szybkość,
elastyczność,
itp. Jestem przeciwny aby opodatkowywać instytucje pracujące na
wartościach
społecznych, gdyż one tworzą kapitał społeczny niezbędny dla
rozwoju
ekonomicznego. Stąd moje nie dla opodatkowania Kościoła
(Kościołów)."

A jakiż to, że zapytam z ciekawości, owe [katolickie]
wartości społeczne tworzą kapitał niezbędny dla rozwoju ekonomicznego? W Polsce?
Bo myślę, i nie ruszam do przodu. Niech Pan podpowie, bo się zastanawiałem i
nic.
(tylko proszę mi nie cytować Webera, tego znam i wiem, co miał do
powiedzenia na temat protestantyzmu).

Poza tym to ciekawe, że Kościół w Polsce
postrzega Pan jako opiekuna wartości duchowych, bo dla mnie on zatracił tę moc.
I skupił się, żeby wyrazić sprawę wprost i z ducha Biblii, wyłącznie na mamonie.
marcusi@interia.pl  - Trzeba czytać Marksa a nie Webera   |02.08.2010 11:57:17
Witam,
Panie Józefie trudno mi jest się odnosić do argumentacji typu "bo
zupa była za zimna". Może lepiej pozostańmy przy swoich stanowiskach na
temat relacji Kościół a post-państwo.

Z swojej strony zachęcam do zapoznaniem
lub ponownym przeczytaniem Kapitału Karola Marksa.
Marks jest lepszym
socjologiem od Webera, jak dla mnie. Zachęcam do zapoznani się z książka Zamach
na rozum autorstwa Al Gore. W sposób aplikacyjny tłumaczy jak się aplikuje
podział klasowy w oparciu o style życia i jaki to ma wpływ na instytucje
Józef K   |02.08.2010 13:02:56
Czytałem zarówno Marksa jak i Gore’a, choć tego drugiego pobieżnie. Zniknęła mi
jednak pańska wypowiedź, nad którą się zastanawiałem, nie mogę jej odszukać. Wie
Pan coś o tym?
Józef K   |02.08.2010 18:04:08
A nie wydaje się Panu trochę sprzeczne posługiwanie się Kapitałem w kontekście, jak sam Pan to napisał, "post-państwa"? Nie sądzi
Pan np., że pewne kategorie się wyczerpały, to jak Marks myślał o
społeczeństwie i państwie, o masach, o ekonomii, o podziale pracy, o
równości, etc. I że na pewno nie przystają one do dzisiejszych,
że pójdę za pańskim śladem, post-czasów?
marcusi@interia.pl   |02.08.2010 19:44:25
A pomyślał pan o społeczeństwu jako systemie gier?. Dlatego uwżam, że do
współczesności Marks lepiej pasuje od Webera. Weber jeszcze wierzył w ide
państwa, Marks już tylko w materię, która według zasad fizyki daży do chaosu. W
zwiazku z tym, żadnych sprzeczności nie można rozwiazać. Marks lepiej pasuje do
czasów niepewności, w których tylko można przyjmować maski, żeby zachować coś
dla siebie. Tyle tylko zachodznia lewica ma do zaproponowania a ludzie to
kupuja.
humanozerca  - A dla mnie wynika   |02.08.2010 12:12:00
A dla mnie wynika Pani Kingo choćby to, że chciałaby Pani traktować pewne
pojęcia identycznie jak pojęcia na przykład jednorożca.., ale z powodów
kulturowych, socjologicznych, psychologicznych, społecznych a przede wszystkim
lingwistycznych - nie może. Na tym nie koniec.., ateizm jest dla mnie o wiele
ciekawszy niż wiara, chociaż nie jestem ateistą i bardziej sobie cenię religijną
różnorodność niż osobników chcących wszystkich w koło uciszyć w imię zamazania
różnicy między sposobem użycia słów np: "Bóg" i "krasnoludek" -
bo do tego sprowadza się bycie ateistą.
antenka_beretowa   |02.08.2010 21:02:40
Kościół? Kościól katolicki to Donek, chojrak, luzak i liberalny nieomal
wolnomśliciel w związku cywilnym , ale z czwartku na piątek , nagle, już
nie….Taki facet jest premierem w tym kraju i nawet nie wygląda ,że dla pozorów
przyzwoitości pawia puścił na lustro.
TO jest polski kościół.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.87861 Seconds