> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Atak Platformy na resztki usług publicznych, czyli za co lubię polską literaturę Drukuj
Kinga Dunin   
02.02.2012

Wzruszyła mnie dyskusja Agaty Pyzik i Kuby Majmurka, a jeszcze bardziej posty, często klarowniej przedstawiające problem niż polemiści. Najbardziej jednak te dotyczące konkretnych autorów, książek. Nawet miałam ochotę trochę się pokłócić. Mam jednak swoje zasady – na żadnych forach się nie odzywam.  Ale doprawdy… Shuty lepszy od Dehnela? Moim zdaniem Balzakiana to niedoceniona książka, a poza Zwałem Shuty nic szczególnego nie napisał. Natomiast Książka Łozińskiego to salonowe cacko, zamiatanie pod perski dywan wszystkiego, co mogłoby być niewygodne. Kawałek przyzwoitej prozy psychologicznej to może był, ale w Reisefieber. Już, już kończę, ale w takim razie czasem napiszę coś o jakiejś książce. Dotąd tego nie robiłam, traktując czytanie, szczególnie literatury polskiej, jako rodzaj bzika, i zakładając, że mało kogo to interesuje.


Wzruszyła mnie też ta debata ze względu na poczucie deja vu, deja vu zawsze wzrusza, ma coś wspólnego z nostalgią. Powiedzmy, że od ukazania się książki Kornhausera i Zagajewskiego Świat nie przedstawiony, wczesne lata 70., wciąż, czy to komunizm, czy kapitalizm, słyszę, że literatura polska nie przedstawia tego, co powinna, nie podejmuje i nie staje na wysokości zadania. Może to i prawda, ale skoro wciąż tak jest, widać tak być musi.

  

Poza tym wzruszające są jęki Majmurka, że nie może już czytać o dworkach i fortepianach. Wiem, zawsze można wyciągnąć Dehnelowi Lalę, ale gdzie poza tym? U Bator, w historii rodziny górniczej z Wałbrzycha, u Stasiuka wciąż grzebiącego w Polsce B, w opowieściach z Kotliny Kłodzkiej Tokarczuk? U Chutnik? Odiji? Pilota? Jakby nie było tegoroczna nagroda Nike. Gdybym zarabiała za wierszówkę, mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Gdzie jest ten wysyp „literackich półproduktów”, o których pisze Pyzik, na temat Smoleńska, Kościoła i powstania warszawskiego? Chodzi o Masłowską, Chutnik? Czy o projekt Libery i Foksa Co robi łączniczka?? Może powinnam zaopatrywać się w lektury w jakimś kiosku przykościelnym, a tak, coś mi umknęło.

  

Z tego, co wiem i rozumiem, literatura polska jest literaturą przemieszania klasowego, rozmycia, awansu społecznego. I nawet jeśli bohater, podobnie jak autor, bywa człowiekiem wykształconym, to nie są to jedyni bohaterowie i jedyne klimaty. Poza tym literatura polska wykonała w ciągu ostatnich dwudziestu lat ogromną pracę w dziedzinie liberalizacji obyczajowej i emancypacji. Feminizowała i queerowała. Podważała rolę Kościoła i świętej rodziny. Nie wiem, czy czytałam jakąkolwiek powieść z wyższej półki, w której on, ona, miłość, a potem ślub i dzieci. Co za ulga!
I chyba należy to docenić, chociaż może z punktu widzenia klasowego to nie wystarcza. Inne problemy jednak też istnieją. To ciekawe, że w obydwu tekstach praktycznie nie pojawiają się nazwiska kobiet, lecz to wykluczenie jakoś zupełnie autorom umyka i nawet nie zauważyli, że piszą właściwie tylko o kulturze fallusów. 

  

W końcu życzenia wobec literatury czy kultury przeradzają się w nieco naiwną listę tematów do załatwienia, jaką prezentuje Pyzik: kryzys, protesty wykluczonych, masowe zwolnienia. wszechobecne śmieciowe umowy, polska emigracja, zwłaszcza do Wielkiej Brytanii, niedostępność mieszkań, wzrost popularności ruchów prawicowych, atak Platformy na resztki usług publicznych.

  

Myślę, że wystarczy ładnie uśmiechnąć się do Jasia Kapeli i napisze dla nas powieść: Atak Platformy na resztki usług publicznych. Na razie jednak wystarczy mi mniej: twórczość, której horyzontem jest wrażliwość na drugiego człowieka, otwartość na odmienność, niechęć do nacjonalizmu itepe, itede. Nie ma dzieła kultury, za którym nie kryłby się choćby cień światopoglądu. I to, że główny nurt polskiej literatury ma charakter liberalno-emancypacyjny, ma dla mnie znaczenie polityczne. Nie dezawuowałabym tego całkowicie. Nie kręciła nosem, że to takie zachowawcze. Nie w Polsce, gdzie konserwatywne prawo, JP2, seksizm i homofobia na co dzień. No i jest reszta: różne przyjemności, język, smaczki, pomysły, psychologia, niech to będzie nawet dworek z fortepianem. Nie samym chlebem człowiek żyje. 

  

Powiedzmy jednak, że ostatecznie nie chodzi o tematy, reprezentacje warstw społecznych czy płci. Chodzi o to, żeby było rewolucyjnie.

  

Rewolucyjnie, czyli jak? Inaczej niż dotychczas, wbrew wartościom i schematom dominującej kultury i systemu. Ba! Rzecz w tym, że każda kultura ma swoje granice, poza którymi wszystko, co zostanie powiedziane, jest bełkotem. I dlatego jedyne pozytywne przykłady takiej rewolucyjności to literatura czy filmy będące wyrazem buntu, lecz nie projektu. Proszę uprzejmie, mamy Strzępkę i Demirskiego. Czy nie takie są ich dramaty? Dokonują krytycznej sekcji wszystkiego, mamy tam i brak mieszkań i śmieciowe umowy, i prawo do gniewu, protest. Piękny jest i słuszny gniew Jakuba Szeli, jednak gdy bohaterowie mają konkretnie coś zrobić, to cóż, mogą najwyżej przestać płacić podatki, jak w Śmierci podatnika. Obawiam się, że na dłuższą metę nie rozwiązuje to naszych problemów. Utopijnych wątków w polskiej literaturze poszukał dla nas Przemysław Czapliński w niedawno wydanych Resztkach nowoczesności. Polecam uwadze drugą część drugiej części o utopijnych projektach  posthumanistycznych. Tak, tak – w tutejszej literaturze.  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Jakub Majmurek   |02.02.2012 09:52:49
No ja jednak pisałem o czymś trochę innym, czy przedstawia, czy polska
literatura coś przedstawia, czy nie, bardziej o tym, że polityczność sztuki tkwi
w formach, w tym jak, a nie tylko, czy nawet nie w pierwszym rzędzie co
przedstawia. Każda kultura ma swoje granice, racja, ale praktyki artystyczne są
tym miejscem, gdzie mogą się przesuwać.

Co do kobiet, to fragmenty min. o
Joannie Bator z mojego tekstu wyleciały w ramach skrótów redakcyjnych.

Zaś
jeśli chodzi o to queerowanie, wszystko racja, tylko, że sam kapitalizm, jest -
jak pisał Lyotard - ruchem znoszenia różnicy płci i genitalnej organizacji
seksualności (co, żeby była jasność, jest raczej zasługą kapitalizmu niż
jakimkolwiek konserwatywno-lewicowym zarzutem wobec niego ), więc pojawianie się
tych tematów było czymś oczywistym i zgodnym z ogólną dynamiką rozwoju kultury
po roku ‘89, wchodzeniem Polski w globalną kulturę późnego kapitalizmu etc.


Do Balzakiany, jako wielki miłośnik Balzaca, mam pewną słabość, zgadzam się,
że to bardzo niedoceniona książka, jak wyszła i ją przeczytałem chciałem nawet
coś o niej pozytywnego napisać, ale jakoś się nie zebrałem i czas na to minął,
ale może kiedyś.
kot   |02.02.2012 10:14:17
Piękna Kinga Dunin. Niech żyje Majmurek!
viking   |02.02.2012 10:59:09
Dyskusja Majmurek-Pyzik-Mrozek w pewnym momencie zaczęła być po prostu
zabawna.
Po pierwsze z powodu tej dosyć impertynenckiej formuły dyskusji
"państwa autorów" nad głowami czytelników, która pozytywne wrażenie,
wywrzeć mogła tylko na "kocie". Ale ponieważ nie umiem sobie wyobrazić
czegoś, co tego użytkownika forum mogłoby tutaj NIE ZACHWYCIĆ, bardzo marne to
osiągnięcie. Zresztą facet całkiem już zwariował i od dziś zaczyna wszystkim
tutaj wyznawać swą miłość. Uważajcie, drodzy publicyści KP, niedługo zacznie wam
wysyłać laurki i smsy z buziakami na dobranoc.
Po drugie, o ile jeszcze Mrozek
napisał parę ciekawych rzeczy (pewnie dlatego Kinga Dunin pominęła go litościwie
w tym felietonie), o tyle Majmurek i Pyzik zaczęli szybować w oparach
absurdu.
Zdanie na temat "obrażania klas niższych karczmą" w wykonaniu
pani Agaty, było po prostu urocze i wzruszające swą bezgraniczną naiwnością.
U
Majmurka natomiast … uch, czegóż to u niego nie było. Klasy ludowe, kultura
hegemonialna i dominująca, tożsamość proletariusza, jak również ryzyko jego
"egzotyzacji"… . Pseudointelektualny, marksistowski bełkot, wydobywał
się spod pióra autora, niczym syrenia pieśń z ust Lorelei. Jedynie wypadek przy
pracy sprawił, że zabrakło, gdzieś "fallusa", który stanowi obowiązkowe
wyposażenie każdego słabszego lewicowego tekstu. Ale ,cóż za szczęście, i tę
dziurę udało się jakoś załatać "genitalną organizacją seksualności".

Cała ta dyskusja przypomina radykalną lewicowość lat 70. na Zachodzie
Europy.
Deklaracje "solidarności z klasą robotniczą", płomienne
dyskusje na temat dróg jej emancypacji, prowadzone hermetycznym językiem
marksistowskiej socjologii, którego nie używało się po to, by faktycznie coś nim
nazwać, tylko po to, żeby skonstruowany za jej pomocą bełkot, tworzył wrażenie
głębokiego zaangażowania i jeszcze głębszego rozpoznania "sprawy" u jej
systemowego źródła. W gruncie rzeczy, tyle to miało wspólnego z jakąś realną
chęcią pomocy komukolwiek co nic. Zwykła intelektualna masturbacja własnym
oczytaniem i znajomością pewnego kodu, jakim jest odpowiednia terminologia,
która dla postronnych wygląda niezwykle mądrze, ale za pomocą której przekazuje
się całkiem banalne treści i próbuje oddalić zarzut, iż o prawdziwym życiu
prawdziwych robotników wie się wielkie G. Swoją drogą, sedno tej debaty, mieści
się w tym jednym zdaniu: Nie chcę już czytać o dworkach. W domyśle: chciałbym
poczytać o robotnikach. No właśnie. POCZYTAĆ. Z kartek książki nie widać ich
brudu, nic też nie czuć. Można sobie nawet wyobrażać, że w świecie robotników
wcale nie ma karczm.

Pani Kingo, bardzo dziękuje Pani za obnażenie tej zabawy
(bo tak to chyba trzeba nazwać)! Ten klaps zdecydowanie się debatującym należał.
Agata Pyzik   |02.02.2012 12:14:25
Pani Kingo,
tekst dotyczył dominacji kultury i jej nurtów przez klasy
uprzywilejowane (srednie/wyzsze) oraz dostępności wykształcenia i kultury dla
osob niekoniecznie pochodzących z tej klasy i/lub nie posiadających wiele
kapitalu kulturowego. Moze sobie Pani to karykaturować, jak chce, ale tekst jako
żywo opowiada o tym, wystarczy przeczytać jeszcze raz. Omawia głównie kulturę
brytyjską, a właściwie jej bardzo bujny okres 1945-75, czego powodem byl m.in.
pakiet ochronny państwa opiekuńczego. Wspomniana litania tematów, ktorą pani
karykaturuje, dotyczyła raczej tego, co dotyka wiele osób, których doswiadczenie
nie jest slyszalne, ktore tego nie opisują (a moglyby w sposob fascynujący,
dlaczego insynuuje pani, że to niemozliwe? albo ze dla nich niewykonalne? uwaza
pani, ze powiesc o likwidacji uslug publicznych musi byc z koniecznosci zła, a
Balzakiana dobre? zna pani Bertholta Brechta, Alfreda Doblina, Davida Fostera
Wallace’a? wszyscy pisali o konsekwencjach zlej sluzby zdrowia), a dzieje sie
tak z powodu wspomnianej dominacji klas srednich. Jezeli nie dostrzega pani
polproduktow filmowo-ksiazkowych na temat agentow, wojny, powstan, chyba żyłyśmy
w innych krajach. Shuty, jak i Chutnik w ogole nie wystepuja w tekscie.
Dodatkowo czytanie artykulu antyfeministycznie jest odwracaniem uwagi od
głównego argumentu i probą dezawuacji, ktorą kobiecie moze zrobić tylko druga
kobieta, it seems. Generalnie, znając pani inne artykuly, jestem bardzo
zaskoczona tym celowo błędnym odczytaniem.
kot  - viking na płyciźnie   |02.02.2012 13:29:45
-Rozbawiłeś mnie. Na sms z wyrazami dozgonnej.. musisz jeszcze poczekać. Na
razie dość dowolnie żonglujesz kwantyfikatorami, często trafiasz kulą w płot i
jest jeszcze coś takiego konwencja.
-O ile rzeczywiście kluczowym zdaniem jest:
"nie chcę czytać o dworkach" to Twoje: "w domyśle" jest
nieuprawnionym nadużyciem pozbawionym logicznego związku. Nie chce mi się
tłumaczyć co Majmurek miał na myśli. Zbyt często nie rozumiesz kontekstu skrótu
myślowego.
Spokojny   |02.02.2012 14:19:00
Ja nie chciałbym czytać książki o ataku Platformy na resztki usług publicznych.
Chciałbym przeczytać książkę którą będzie można czytać także wtedy, kiedy nikt
już nie będzie pamiętał czym była owa "platforma" ani czym były
"usługi publiczne". Sceneria może być tutaj dowolna - zamykane
przedszkole i dramat pana Henia palacza CO o bujnej przeszłości i pani Kasi
kucharki którą pan Henio jako pierwszy zrozumiał jest równie dobre jak zamykany
z braku wiernych kościół z rozgrywającym się w kruchcie dramatem księdza któremu
grozi bezrobocie i zakochanej w nim platonicznie starszej o dziesięć lat kobiety
dla której był on ostatnią osobą która z nią jeszcze rozmawiała. Pada dekoracja
a wraz z nią między ludźmi pustka. Piękna rzecz trzeba by jeszcze pewnie
dopracować. Niemniej powieść na pewno różni się od publicystyki i inne ma cele.
Powieść stawiająca sobie cele takie jakie ma publicystyka to w gruncie rzeczy
nic innego niż propaganda, a ta zawsze służy osiągnięciu jakiejś formy kontroli
nad umysłem odbiorcy. Czy można artystom czynić zarzut z tego, że nie dają się
użyć jako narzędzia kontroli to nie wiem. Chyba nie.
Jeśli chodzi o
"czytanie o robotnikach" ja też nie rozumiem po co ktokolwiek miałby to
robić. Robotnik na pewno czytać o sobie nie chce, bo sam siebie ma dosyć. Uważa
się za przegranego z powodu własnych niskich możliwości (często wrodzonych a
przez to tym bardziej dołujących) i słusznie, więc odwraca wzrok w stronę
bohaterów Dynastii bo ich może znieść łatwiej niż lustro. Ten któremu udało się
uniknąć poniżenia z jakim wiąże się dziś w łacińskim kręgu wszelka fizyczna
praca też nie będzie o nich czytał bo albo nimi gardzi albo boi się, że mógłby
kiedyś podzielić ich los i zbytnio go to przeraża albo w najlepszym razie są mu
obojętni jak wróble. Jeśli ktoś ma ochotę na bliższy kontakt z robotnikami to
prościej to zrobić niż o tym czytać. Na przykład można się przejść do piwiarni
gdzie siadują, albo zrobić praktyczne warsztaty Wendo pt. Jak reagować na gwizdy
robotnika z rusztowania bez reprodukowania przesądów klasowych i w ramach tych
warszatów zadzierzgnąć sojusz rewolucyjny. Chętnie obejrzę stosownego videobloga
z tego przedsięwzięcia.
viking   |02.02.2012 14:27:42
@ kot

Rozumiem, co Majmurek miał na myśli, co nie znaczy, że nie mogę na
ten temat ironizować.
Nie bądź już śmieszny z tym sekciarskim językiem
"docierania do głębi", publicystycznych tekstów, których tak Cię
pociągająca "głębia" wynika wyłącznie z wyrecytowania jak paciorka
terminologii Bourdieu, ze szczyptą Marksa, doprawioną kropelką Butler i
Lyotarda.
Powiedz lepiej kto jest jeszcze piękny i kogo kochasz, spośród ekipy
Krytyki Politycznej.
Aha … tylko nie pisz już, że "Piątek wraca", gdy
Ci się spodoba jego felieton, bo stwierdzasz to pod co trzecim jego tekstem i
myślę, że pan Tomasz jest już zmęczony tą ciągle imputowaną mu podróżą. Myślę,
że taki słodziutki komplemencik, jak ten dzisiejszy dla Michalskiego i Dunin,
zdecydowanie bardziej go ucieszy.
Anya   |02.02.2012 15:20:42
Mój apel do Kingi Dunin, ze względu na wpływy w KP - zatrudnijcie w redakcji
komentatora Vikinga lub przynajmniej udostępnijcie mu raz na jakiś czas miejsce
wśród felietonistów. Czytam KP regularnie i od dawna, czasami coś skomentuję,
ale komentarze kolegi Vikinga czytam chętniej niż niejeden artykuł czy felieton.
Pisze pani - "chodzi o to, żeby było rewolucyjnie" - no to jest pole do
popisu i możliwość udowodnienia swoich słów.
A apropos tej "debaty" -
po pierwsze nie zgadzam się z tym, że polskie społeczeństwo jest klasowe i to
nas odróżnia od Brytyjczyków. Dunin ma rację - "literatura polska jest
literaturą przemieszania klasowego, rozmycia, awansu społecznego". Zgadzam
się również z Dunin w tej kwestii - gdzie jest niby ten wysyp książek o
Smoleńsku, powstaniu czy Kościele? Czytam dużo, a jakoś się nie spotykam za
często. Dobra literatura to dobra literatura, chyba jednak więcej i bardziej
doceniana jest ta emancypacyjna.
kot   |02.02.2012 15:43:16
Wychodzi na to,że odpowiedziałeś sam sobie na dręczące Cie wątpliwości, że nie
każdego, nie zawsze i nie wszystkich.
Np.moje desusy wobec Kingi Dunin - to
chyba mój pierwszy raz od dawna. Po prostu spodobał mi się jej tekst, chociaż
myślę,że tego co Majmurkowi obrzydło też nie za bardzo chwyciła.
Zauważ,że
K.M. jest krytykiem filmowym i przejadły mu się filmy w rodzaju tych (i wielu
innych) ostatnich od Wajdy i Hoffmana i to jest ten szerszy kontekst dla
zrozumienia o co chodzi.
Co do Bordieu, to na litość boską,
czy nie
zauważyłeś,że właśnie, jeżeli mnie przypisujesz jego poglądy, stanąłem okoniem
(kot stający okoniem) Majmurkowi
I to w sposób zasadniczy!
Co do Marksa nie
uznaję "szczypty", ani całości. Był dzieckiem swojego czasu, przyszłości
nie znał, bo skąd(?)jego poglądy są przestarzałe, nie można ich brać dosłownie
ale nie mylił się co do istoty w kilku ważnych sprawach.
Natomiast Bordieu to w
tych sprawach całkiem, a nie trochę, błędna ścieżka
I jak widzisz mogę sobie
"kochać" Majmurka i się z nim nie zgadzać.
Taka to gorsza miłość.
Czytelniczka  - Kinga Dunin to jest to!   |02.02.2012 15:58:32
Wielkie dzięki Kindze Dunin za ten tekst prosto z miasta Łodzi! Z takim
bzikiem jak literatura wielu się urodziło :) Chętnie ponownie włączyłabym się
do komentowania, ale niestety, nie mogę, choć korci… I akurat ten tekst, jak
na tacy pokazuje wszystko, co nie pojawiło się w dwóch poprzednich, łącznie z
tym, że komparatystyka to nie jest sprawa taka prosta, jak się pozornie wydaje!


Tylko taki literacki drobiazg,a właściwie dwa, bo muszę:

ad1) Łoziński
w drugim wydaniu "Reisefieber" zmienił zakończenie, anihilując dominantę
czyli kwestię gwałtu. I bardzo się boję, że idąc taką drogą powoli będzie ten
swój psychologizm tracił…Chociaż mam kilka argumentów na obronę
"Ksiązki"!

ad2)Ciągle pojawia się w tle Joanna Bator ze swoją
dylogią powieściową, a ja chciałabym dorzucić jakoś rzadko wspominaną w tym
kontekście Ingę Iwasiów - jej "Bambino" i "Ku słońcu" - tym
razem ziemie odzyskane - Szczecin i historia wypisz, wymaluj z marzeń Pani A.
Pyzik.

Marta
Batisuta   |02.02.2012 16:08:47
Popieram to co pisę Pani Dunin. A nawet więcej, sądzę że ów dyktat kultury
fallusów i niesazłużone wywyższanie fallusów jest obecne także w wielu innych
dziedzinach.
Ot, wystarczy spytać dowolnego miłośnika literatury o największych
pisarzy dwudziestego stulecia, i co uslyszymy? Mann, Proust, Joyce, Nabokov,
Faulkner… a jeśli zapytamy o największych pisarzy w ogóle? Homer, Dante,
Szekspir, Byron, Goethe, Dostojewski, Flaubert, Tołtstoj…masakra, same
fallusy!!!Czy feministki naprawdę nie widzą tej jawnej i jaskrawej dyskrimnacji
kobiet i podłego pomniejszania roli, jaką odegrały w rozwoju cywilizacji??
Przecież wiadomo, że przy Elifrede Jelinek Goethe to dupa i grafoman, no i gdzie
tam filozofii Kanta albo Nietzschego do koncepcji Simone de Beławiur…Najwyższy
czas, żeby coś wreszcie z tym zrobić!
kot   |02.02.2012 17:03:42
-Anya,
brak w języku pojęcia
klasy społecznej, to jak
odrzucenie z powodów
ideologicznych tabliczki mnożenia, którą znają nawet komputery.
W ujęciu
nowoczesnym jest to jedno z nielicznych pojęć uniwersalnych, ahistorycznych i
muszę Cię zmartwić: nie tylko w Anglii, w Polsce, wszędzie i zawsze, także w
przyszłości, nic się pod tym względem nie zmieni.
Tyle, że kiedyś było to
pojęcie proste
jak konstrukcja cepa: robotnicy, kapitaliści, teraz jest to
pojęcie abstrakcyjne, bo niby tego nie ma,a jest.
- We współczesnej fizyce
takie pojęcia istnieją i już nikt z nich(fizyków ) die nie dziwi. Troch to się
pokomplikowało,
fakt.
kapuś   |02.02.2012 20:32:50
w pełnej rozciągłości popieram postulat anyi
……………..   |02.02.2012 22:40:25
@ Jakub Majmurek, odnośnie postu:

To nie jest ta "Balzakiana",
to są te "Balzakiana". Dehnel przepisuje Balzaka, uwspółcześniając go,
ja akurat uważam, że wyszło mu to średnio, poza zręcznym zastosowaniem formy i
trawestacją, ale wielu ludzi myli ten tytuł i używa niepoprawnej formy.


Witkacy - Witkacjana
Balzac - Balzakiana
kot   |03.02.2012 20:03:45
Miało być dusery, a nie desusy. Tak daleko, mimo naturalnej bezczelności, nie
śmiałbym się posunąć.
Krytyka jak może utrudnia nam życie internetowe
uniemożliwiając robienie korekt. Strach tu wchodzić.
kot  - korekta korekty   |03.02.2012 20:35:14
Miało być nienaturalnej bezczelności.
Internauci z Krytyki powici iść do nieba
w pierwszej kolejności.
Twórzmy idee, nie CO2  - dusery, desusy, desery…   |04.02.2012 14:32:57
Przyglądać się tej ciekawej dyskusji i nie brać w niej udziału jest bardzo
przyjemne.

Z jednej strony postulaty komentatorów, by jeden z ciekawszych
komentatorów wszedł do KP i pisał - co się nie spełni, bo krytyka obstawia
miejsca bardzo skrzętnie i nie swoich nie dopuszcza do korytka. Co jakiś czas
pojawiały się tutaj takie pomysły - nigdy nie spełnione, mimo że nie raz
komentujący odpowiadali wprost na żale głównych piór KP.

Z drugiej kot,
który zaczyna pisać o sobie jak Nietzsche, któremu nie brakowało i wzniosłości i
emfazy jako figur mówienia o sobie ("Tak daleko, mimo naturalnej
bezczelności, nie śmiałbym się posunąć"). Cóż, może z talentem się nieco
po-różnili, ale zawsze to coś.

No i komentatorzy tym razem, i Majmurek i
Pyzik, którzy raczej rzadko odpowiadają na nawet bardzo ciekawe posty
komentatorów, a teraz odezwali się hurmem.

A poza tym pozdrawiam Cię, viking,
wróciłem ze Szwecji.
wtret   |04.02.2012 14:53:06
A skoro o Kocie i kadzeniu, proponuję redakcji KP zwrócić się do Vikinga o
współpracę, bo jego wtręty niejednokrotnie są znacznie lepsze od większości
publikowanych tekstów.
viking   |04.02.2012 17:13:14
@ wtręt, Anya, TINCO2

Bardzo dziękuję za miłe słowa, ale chętnie jednak
pozostanę na swej pozycji kogoś, kto czasem kibicuje KP, a czasem, delikatnie
mówiąc, nie bardzo;) Poza tym kot nazwał mnie ostatnio "prawicowcem".
Mnie wprawdzie nic na temat mojej prawicowości nie wiadomo, ale skoro takie są
wyroki duszy tego forum …:)

Ja proponowałbym właśnie zatrudnienie kota.
Taki poziom entuzjazmu, powinien zostać jakoś nagrodzony.
mosiek   |04.02.2012 17:40:15
Przepraszam, że spytam, ale jakoś nie mogę się oprzeć :

1) Czy należy tego
pana poprosić o współpracę na kolanach czy można stać? Zdaję się, że swój tekst
może przysłać każdy do KP. Czy był systematycznie odrzucany?

2) Z tego co
zauważyłem, znany jest w dużej mierze ze swojej niezgody na to co piszą autorzy
i autorki na tym portalu. Wręcz zaciekawia potrzeba czytania ludzi, którzy w
większości piszą głupoty.

Trochę, to wygląda na żale, że wyborcza nie drukuje
Ziemkiewicza
kot   |04.02.2012 19:04:31
Viking -mnie jest dobrze -być głosem ludu ( i kotem chodzącym swoimi
drogami).
I entuzjazmować się kierunkiem, który mi się w Krytyce podoba.
Natomiast Ty jesteś młody, powinieneś spróbować. Jeśli rzeczywiście masz coś do
powiedzenia ciekawego, a nie tylko umiejętność kulturalnego pogadania o
niczym. Prześlij tekst do Krytyki. Piszesz gładko nie powinni odrzucić -tylko
co z tematem. Zrób to choćby po to aby zdać sobie sprawę w jakim miejscu jesteś.
Jeżeli potrafisz coś więcej niż wybrzydzać będę Ci szczerze kibicował. Jeśli
będziesz tylko kulturalny - stracę zainteresowanie.
Mówisz,że prawicowy nie
jesteś, lewicowy rodzący się język jest Ci obcy, jeśli nie obmierzły i
bełkotliwy. Musisz zatem pokazać coś vikingowego.
kOt   |05.02.2012 03:19:16
Pani, pozwolisz Kingo, że będę używał imienia. 
(Dla zainteresowanych.

Konwencja polska Pan, Pani, przydaje się w stosunkach bezpośrednich,
aby czasem schować się za jej murem, przed niechcianym naruszeniem
strefy ochronnej, ale w internecie jest niepotrzebna przeszkodą, bo tu mamy całkiem inny rodzaj kontaktu
interpersonalnego).
Judzony przez vikinga,że zajmuję się, wyłącznie
kadzeniem autorom Krytyki krytykuję Twoje programowe nie wdawanie się
w rozmowy z forumowiczami. Nowa
myśl wykuwa się w dialogu jak mawia stary
kocur. Sukces "Doliny Krzemowej
wziął się z
możliwości dialogowania: wszystkich ze wszystkimi. Przeciwnik powie no
tak ale tam wszyscy reprezentują zbliżony poziom, a tu mamy:koty, vikingi i
darasy.
Wierz mi Kingo,że nawet rozmowa z kimś
"mniejszym"
jest owocna bo nas zmusza do doprecyzowania swojej argumentacji.
Ale to niebezpieczne! Można oberwać. Spektakularna jest wpadka Tomasza
Piątka. Inteligencja, nie byle jaki intelekt, dowcip i pióro i mimo tego
przegrał potyczkę z forumowiczem, z którym wdał się w dyskusje -
pogrążając się sięgnięciem po rozwiązanie siłowe.
Przegrał nie dla
tego,ze przeciwnik był lepszy ale na skutek
braku skromności.
"Skoro jestem przekonany o swojej racji, a gość
gada głupoty, to szkoda na niego mojego cennego czasu". Nie szkoda -to
się opłaci.
Spokojny   |05.02.2012 11:19:50
Nie jest istotne czy się człowiek zgadza czy nie zgadza. Ważne z kim.
viking   |05.02.2012 14:02:04
@ kot

Mój stosunek do Krytyki Politycznej jest bardzo prosty. Otóż to
środowisko jest jednym z niewielu, które konsekwentnie, od początku popiera
pewne rozwiązania legislacyjne, które uważam za słuszne; które sytuuje się w
polskiej tradycji krytyki rodzimych, bogoojczyźnianych fantazmatów i które
niepopulistycznym, rzeczowym językiem krytykuje neoliberalny dogmat. Za to
wszystko lubię je i szanuję.
Ale tutejsi publicyści zdają sobie sprawę ze
swoich osiągnięć- z wydawnictwa, kawiarni, zaproszeń do mediów.
Ja nie muszę
im o tym wszystkim przypominać, mogę za to mówić o tym w czym się z nimi nie
zgadzam. Jeśli w ogóle to czytają i jeszcze nie uderzyła im sodówa, mogą to
potraktować, jako jedno ze zdań na temat swojej działalności, pochodzące od
kogoś kto ich nie krytykuje z powodu osobistych zatargów albo silnej
sprzeczności ideologicznej, tylko na podstawie lektury ich tekstów i własnej na
ich temat refleksji.

Dlaczego sam nie wyślę tekstu?
Dlatego, że ja wcale
nie mam swojej alternatywnej ideologii ani projektu, nie lubię żadnych ideologii
ani -izmów.
Oczywiście, że pewne rozwiązania wydają mi się lepsze od innych,
dlatego też czytam artykuły z KP a nie z Frondy. Ale nie posiadam sprecyzowanych
wizji, nie zaatakuję feminizmu Dunin jakimś swoim "maskulizmem",
ludowości Agaty Pyzik elitaryzmem a "lewactwa" Majmurka libertarianizmem
itp.

Jedno, kocie, muszę Ci przyznać: bardzo słusznie zauważyłeś, że to, co
tu krytykuję to często pewien język/zestaw pojęć a nie "sedno".
Skoro
to dostrzegasz, zwróć uwagę na jedno.
Na tym forum regularnie (najsilniej przy
okazji sukcesu Palikota) pojawia się krytyka współczesnej lewicowości, jako
skoncentrowanej na "nieważnych" kwestiach obyczajowych. Jest to właśnie
krytyka "sedna" tego, o co nam (w tym wypadku użyję takiego podmiotu
zbiorowego) teoretycznie chodzi. Nie widziałem jeszcze, żeby ktoś w porywie
złości, porównał tego rodzaju krytykę do Rzepy, PiSu itp., mimo iż takie
porównanie byłoby uzasadnione, bo wiemy, że pewne grupy polskiej prawicy,
odwołują się do retoryki prospołecznej, odrzucając jednocześnie
"dekadencję" zmian obyczajowych.
Ja nie polemizuję ani z zasadniczymi
kwestiami dotyczącymi gospodarki, ani z tymi dotyczącymi praw jednostki do
własnej tożsamości, wolności itp. Polemizuję właśnie z JĘZYKIEM, jakim się o
nich mówi i mimo to (a może właśnie dlatego), "mosiek" jest już bodajże
piątą osobą, która próbuje mnie usytuować gdzieś obok Ziemkiewicza czy innych
"gwiazd" polskiej prawicy.
Ciekawe z czego to wynika? Może z tego, że
jednak mam choć trochę racji, twierdząc, że "fallusy" i "klasy
ludowe", to zwykły socjolekt? Pozwala szybko ocenić "kto jest z
nami", ale prowadzi też do takich sytuacji, jak ta, że będący zwolennikiem
aborcji, związków partnerskich i nieznoszący nacjonalizmu, viking, utożsamiony
zostaje z Ziemkiewiczem.
Niedaleko mojego miejsca zamieszkania KP ma jedną
ze swoich siedzib; znam też kilka osób, które przyjaźnią się z osobami aktywnymi
w KP. Gdybym chciał tutaj pisać artykuły, to wiedziałbym gdzie uderzyć, żeby
poprosić o udostępnienie mi łamów;)
mosiek   |05.02.2012 16:18:51
Uwaga o Ziemkiewiczu nie o vikingu była, którego jakbym już miał klasyfikować to
użyłbym jeszcze krótszego zdania, ale mi się nie chce. Była o tym żalu,
wyrażonym przez Twórzmy. Kiedyś jak rzuciłem okiem na twórczość z tamtej strony,
rzucił mi się w oczy ten żal. Nie ci pisarze Nike dostają, nie ci byli drukowani
co trzeba. Nie wpuszczono do mitycznego Salonu. Jakby to był jakiś organ
państwowy zawłaszczony a nie postronne medium.
tajna  - Żeby pani wiedziała…   |10.02.2012 15:46:04
Pani Kingo, ale mało pani czyta z polskiej literatury i mało wie jakie książki
wychodzą, proszę zobaczyć jakie polskie powieści recenzuje Jarek Czechowicz,
proszę szczególnie zwrócić uwagę na listę książek polskich, które objął swym
patronatem:) Czytała coś z tego pani???

http://krytycznymokiem.blogspot.com/
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 02.02.2012 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.87216 Seconds