Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.
10 grudnia 2011 ulica Głęboka w Cieszynie pokazała mieszkańcom swoją
inną stronę – pełną ukrytych dźwięków, smaków, historii i pasji, bo
pasja była głównym tematem Festiwalu Ulicy Głębokiej.
Przez listopad i grudzień festiwal przygotowywały dzieci uczestniczące w zajęciach O! Świetlicy Krytyki Politycznej „Na Granicy” prowadzonej przez Stowarzyszenie im. Stanisława Brzozowskiego. A właściwie nie tylko dzieci – do wspólnego świętowania przyłączyli się rodzice, znajomi i sąsiedzi O! Świetlicy.
Święto rozpoczęło się w Szkole Podstawowej nr 1, w której uczy się większość uczestników projektu. Zgromadzonych przywitała dyrektor szkoły dr Grażyna Jabłońska i dyrektor Zespołu Obsługi Jednostek Oświatowych dr inż. Bogdan Ficek. „Mam nadzieję, że spotkamy się za rok” - zakończył swoje wystąpienie.
Następnie wszyscy podążyliśmy za siedmioletnim Igorem – nie prosto ulicą Głęboką, ale podwórkami. Poznaliśmy inną twarz ulicy – taką, jaką widzi dziecko podczas codziennej drogi ze szkoły do domu nie wyczyszczone witryny sklepów z ubraniami, ale garaże, zakamarki.
W Bibliotece Miejskiej odbyło się drugie oficjalne otwarcie Festiwalu. Joanna Wowrzeczka, koordynatorka projektu, przedstawiła efekty pracy grupy dziennikarskiej „Wiadomości z Głębokiej” - gazetę przygotowaną przez dzieci ze świetlicy i z koła dziennikarskiego ze Szkoły Podstawowej nr 1 (opieka: mgr Bożena Zgliczyńska). „Niektórzy jeszcze nie wiedzą, co jest w gazetce, bo to była tajemnica” - mówiła Joanna Wowrzeczka, rozdając pierwsze egzemplarze. Następnie Bogdan Ficek odczytał jedną z legend o ulicy Głębokiej, zamieszczonych w gazecie.
Tymczasem na ekranie w witrynie Biblioteki przechodnie mogli zobaczyć zapis miesięcznych działań dzieci O!Świetlicy poprzedzających święto ulicy Głębokiej.
Wzdłuż Głębokiej przez cały dzień stały „żywe punkty”, które kolejno odwiedzaliśmy. Na dole, przed Mokka Cafe – każdy zziębnięty mieszkaniec Cieszyna i uczestnik lub uczestniczka festiwalu mogli dostać ciepłą herbatę, a o godzinie 16:00 również ciasteczka upieczone na Zamku Cieszyn przez dzieci. W witrynie „Księgarni Piastowskiej” wystawa fotografii dzieci pt. „Głęboka jest ważna, bo ja tam mieszkam”. A poniżej: „Idę do szkoły i gapię się tylko na cukiernie”. Przed Biblioteką Miejską – żywa czytelnia: siedmioletni Gustaw czyta do mikrofonu swoją ulubioną książkę. Tuż obok można za darmo dostać książkę albo ulotkę. Przez cały czas grała też muzyka – „RootzKilla”. O czternastej na wszystkich czekała pyszna zupa pomidorowa podawana prosto z gorących kociołków przez szefową Restauracji „Targowa”.
W międzyczasie uczestników festynu czekały różne atrakcje. Przed Świetlicą „Krytyki Politycznej” Na Granicy stanął głośnik, z którego wydobywały się dźwięki historycznego tramwaju - takiego, jaki w dawnych latach jeździł po Cieszynie. Dziś taki sam, biało-czerwony tramwaj jeździ po Bytomiu i to właśnie stamtąd pochodziły nagrane dźwięki. „W latach 1921-1923 wszystkie cieszyńskie tramwaje sprzedano do Łodzi. Jeździły tam do 1959 roku” - opowiadał Maciej Dembiniok. Pan pokazał też oryginalny dzwonek z cieszyńskiego tramwaju. „Konduktor nim dzwonił?” - pytały dzieci. Okazało się, że nie. To był dzwonek, którego używali pasażerowie, jeśli chcieli zatrzymać tramwaj na przystanku „na żądanie”. Jeden z takich przystanków był u wylotu Głębokiej na Zamkową.
W Galerii Szara z kolei mogliśmy zobaczyć zapis działań grupy chłopców, którzy wraz Tomaszem Marszolikiem przez cztery tygodnie ćwiczyli breakdance. „Chcemy pokazać, co umiemy” - mówił instruktor. Ale chodziło nie tylko o pochwalenie się umiejętnościami. Taniec również posłużył dzieciom do pokazania innej strony ulicy. Na fotografiach dokumentujących zajęcia widzimy chłopców na schodach, murkach, wyłomach ścian. „To są miejsca, gdzie dzieciaki chodzą, skaczą, tańczą. Nie robią tego tam, gdzie zwykłe grupy taneczne”. Dzieci zagarniają dla siebie przestrzeń taką, jaka jest dostępna.
Grzegorz Studnicki zabrał nas na wycieczkę śladami cieszyńskich Żydów. Znów mogliśmy zobaczyć to, czego nie widać na co dzień albo wcale, bo już nie istnieje – dawną fabrykę likierów ukrytą w jednym z podwórek na Głębokiej czy synagogę.
Za to na ulicy Kominiarskiej stanęło styropianowe pudło, z ukrytym wewnątrz urządzeniem, z którego wydobywały się dźwięki – głosy dzieci. Oliwia, Oskar i Igor próbowali powtórzyć najbardziej podstawowy dźwięk – d (re). Ale „grupa dźwiękowa” prowadziła też inne działanie, którego zapis można było zobaczyć (i usłyszeć) w Świetlicy „Na Granicy”. Przez cały listopad dzieci chodziły po ulicy Głębokiej wyposażone w pędzelki i miały za zadanie wydobyć jak najwięcej dźwięków – sprawdzić, jak brzmi murek, a jak kamień, jak trzepak, a jak sklepowy parapet. Igor zgromadził 100 takich dźwięków. A czemu posługiwali się pędzelkiem? Bo pędzle są zrobione z drewna, które wydaje takie same dźwięki jak pałeczka perkusyjna. Z tych wszystkich dźwięków Kamil Zmysłowski i Jacek Gierczak stworzyli cztery podkłady rytmiczne.
Z kolei około godziny 16.30 na podwórzu przy ulicy Stromej działy się rzeczy magiczne, bo koncert „Lugozi” w ciemnościach oświetlany był rozpalanymi przez zebranych kolorowymi lampionami. Chwilę potem zaczął padać deszcz więc przeszliśmy tłumnie do Świetlicy Krytyki Politycznej „Na Granicy”.
Na zakończenie zobaczyliśmy spektakl przygotowany przez rodziców i sąsiadów Świetlicy – zespół „Białe Wakacje”. Muzycy (dwóch gitarzystów i perkusista) oraz cztery aktorki (mamy, kuzynki) oddzieleni byli od publiczności przezroczystą ścianą wykonaną z folii. Tak jakby próbowali się ukryć, onieśmieleni publicznością i brakiem profesjonalnych umiejętności. A jednak ta ściana szybko zniknęła – publiczność klaskała, śmiała się i wspierała występujących. Tekst piosenki, która przewijała się przez cały spektakl, powstał z rozmowy z zegarmistrzem zamieszczonej w „Wiadomościach z Głębokiej”: „Nie można się zniechęcać, ponieważ nie zawsze wszystko chodzi tak, jak powinno”.
Projekt „Glęboka Fest” zrealizowany przez Stowarzyszenie im. Stanisława Brzozowskiego i Świetlicę Krytyki Politycznej w Cieszynie przy wsparciu Ministerstwa Edukacji Narodowej.
I to jest tendencja trwała, w zacho...
Um, ale Wy wiecie, że to nie są nauko...