Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.
Jak interfejs to tylko do Wrocławia. Wykorzystujemy poznane już pojęcia i wyostrzamy zmysły podczas kolejnej wycieczki. W trakcie spektaklu zwracamy uwagę na grę reflektorów. Kiedy gasną światła, przenosimy się do innego świata, wiedząc, z jakich zaawansowanych technologicznie narzędzi korzysta kolejna dziedzina sztuki – teatr.
Tramwajem większość z nas jedzie po raz pierwszy. Denis, Kacper i za ich pośrednictwem – cała O!Świetlica pracowali przez pół roku nad zbadaniem śladów cieszyńskiego łącznika pomiędzy polską a czeską granicą, który swój ostatni kurs odbył w 1921 roku. Chwilowo przeszłość tramwaju staje się mniej ważna, bo dzieci reagują jak podczas jazdy rozpędzoną kolejką górską – ich radosne okrzyki i komentarze wypełniają cały wagon i budzą zdziwienie reszty pasażerów.
Fontanna to kolejny element, który wywołuje wśród dzieci wielkie „wow”. Rozmawiamy o związku dźwięku z obrazem. Wsłuchujemy się w muzykę i zastanawiamy, dlaczego ktoś postanowił poruszyć tyle zmysłów na raz. Przez moment zapominamy, że chcieliśmy wracać do hostelu, bo jesteśmy zmęczeni, i znajdujemy mnóstwo pomysłów na wspólne spędzenie czasu.
Noc upływa za szybko. We Wrocławiu czeka na nas jeszcze mnóstwo niespodzianek. Spędzamy sporą część dnia na poszukiwaniu krasnoludków, które stają się pretekstem do poznawania przestrzeni miasta. Zabawne rzeźby prowadzą nas przez zabytki, poznajemy kulturowe oblicze Wrocławia – robimy zdjęcia i filmy. Co O! Świetlica umieściłaby na pocztówce z wycieczki?
Oddech łapiemy podczas poranka filmowego we Wro Art Centrum, gdzie oglądamy ukraińskie bajki. Są inne od tych, które dzieci wraz ze studentami wykonali podczas projektu, ale też budzą zainteresowanie. Szukamy punktów wspólnych z naszymi animacjami – to dobra lekcja na temat tego, jak szybko rozwija się technika. Wspomnienie o naszych bajkach sprawia, że nie tak strasznie żal wracać do Cieszyna i oczekiwać na premierę interaktywnej mapy!
I to jest tendencja trwała, w zacho...
Um, ale Wy wiecie, że to nie są nauko...