|
Janina Paradowska dostała nagrodę Kisiela, a Anita Gargas nagrodę SDP-u. W Polsce, jak wpada ci w ręce jakaś instytucja czy jakieś narzędzie, to używasz ich do celów bieżących, choćby się instytucja i narzędzie miały od tego rozlecieć. A robisz tak dlatego, że wkrótce możesz je przecież utracić, więc dochodzisz do wniosku, że wszystko ci wolno – masz wręcz patriotyczny obowiązek z daną instytucją i narzędziem zrobić wszystko.
Oczywiście, że ludzie którzy dostali do ręki SDP, są dzisiaj nieco słabsi, niż ludzie, którzy dostali do ręki nagrodę Kisiela. Ale logika używania wszystkiego, co ci wpadnie w ręce, choćby wszystko w tym kraju miało się od tego używania rozlecieć, zawsze jest ta sama. I u słabszych, i u silniejszych, którzy się zresztą czasem zamieniają miejscami. Słabsi tłumaczą swoje zachowanie własną słabością, silni własnymi dobrymi intencjami. To samo co z nagrodami dziennikarskimi robi się ze spółkami skarbu państwa, z mediami publicznymi, z państwem samym. Przejmowanie, potem czyszczenie z tych, którzy wcześniej przejęli i sami czyścili, a wreszcie używanie dla swojej partii, dla swojej koterii, dla swej „wrażliwości”, aż do całkowitego zużycia.
Republikanie i Demokraci też tak przecież robią, Torysi i Labour, SPD i CDU, więc o co mi chodzi? Dlaczego by nie mieli prawa tego samego robić Sarmaci nad Wisłą? Może dlatego, że potencjał instytucjonalny tego kraju jest słabszy, a to on jest przez każdy akt przejęcia, oczyszczenia i doraźnego użycia niszczony? Może dlatego, że przejmowanie, czyszczenie i używanie instytucji w kraju Sarmatów przebiega w sposób nieporównanie bardziej zdziczały i szybciej te instytucje niszczący? Ci, którzy zrozumieją moją wątpliwość wobec Gargas z nagrodą SDP-u, nie zrozumieją mojej wątpliwości wobec Paradowskiej z nagrodą Kisiela. Ci, którzy zrozumieją moją wątpliwość wobec Paradowskiej z nagrodą Kisiela, nie zrozumieją mojej wątpliwości wobec Gargas z nagrodą SDP-u.
Na podobny temat
|
I to jest tendencja trwała, w zacho...
Um, ale Wy wiecie, że to nie są nauko...