Za grubi dla chudych, a dla grubych za chudzi

felieton: Cezary Michalski, 21.05.2012
+A -A

Miałem w ten weekend okazję przyjrzeć się z bliska Jerzemu Hausnerowi przy okazji zorganizowanego przez niego daleko od mainstreamowych mediów niezwykłego „sympozjum”.


Jak śpiewała Nosowska: „Za mądra dla głupich, a dla mądrych zbyt głupia. A huuu! Zbyt ładna dla brzydkich, a dla ładnych za brzydka. A huu!


Za gruba dla chudych, a dla grubych za chuda. A huuu!
 Za łatwa dla trudnych, a dla łatwych za trudna. A huuu!
 Zbyt czysta dla brudnych, a dla czystych za brudna. A huuu!
 Zbyt szczecińska dla Warszawy, a dla Szczecina zbyt warszawska. A huuu!
Spróbuj się domyślić, gdzie to mam. 
Gdzie? No gdzie? A huuu!


Dokładnie tam, właśnie tam”.


Tak samo jest z Jerzym Hausnerem. Dla prawdziwych balcerowiczowców jest za lewicowy, a dla prawdziwych lewicowców zbyt liberalny. Ja jednak takich właśnie lubię, sądzę, że tylko tacy mogą coś zrobić w naszym porąbanym i poszarpanym świecie pełnym „tożsamościowych” postaci i mediów. W dodatku Hausner reprezentuje nieznany w Polsce, a w każdym razie niezbyt tutaj częsty typ łagodnego merytorycznego przywództwa. To nie jest samiec alfa pożerający swoich podwładnych, zanim jeszcze to im przyjdzie do głowy, żeby go pożreć, ale człowiek niezauważalnie popychający w tę lub tamtą stronę swoich studentów, a nawet bardzo dojrzałych ludzi – socjologów, ekonomistów, wraz z którymi pisze swoje dziwne raporty do niczego nikomu w tym państwie niepotrzebne (np. o tym, jak by można w Polsce naprawdę „budować fabryki”, jak by można na serio uprawiać politykę społeczną i gospodarczą w kraju, którego politycy są w tym wymiarze albo totalnie pasywni, albo przeciwnie, gołosłownie imperialni). Uwaga, żeby nie było podejrzeń, nie podpisałem się pod żadnym prohausnerowskim komitetem poparcia, nie zgłaszam się na jego piarowca, po prostu na własną rękę szukam w tym kraju ludzi godnych miana polityka. Nie wyłącznie powiatowych makiawelów za trzy grosze, których mamy sporo obsługujących rozmaite „ludy”, ale polityków, którzy nawet własnego przywództwa użyliby do tego, aby pozostawić za sobą, osłonić władzą osobistą i swojej formacji cały szlak wypełniony instytucjami, normami, odbudowanym kapitałem społecznym. Przyglądam się Hausnerowi pod tym kątem z nadzieją, tak jak już od dawna pod tym kątem nie przyglądam się Kaczyńskiemu, a i z przyglądaniem się pod tym kątem Tuskowi mam coraz większe problemy.


Sympozjum Hausnera miało dwa tematy: „nowoczesne przywództwo” oraz „stosunki państwo-Kościół”. Pierwszy temat pozwoliłem sobie pominąć, gdyż jednym z ekspertów był tu mocno zrenaturalizowany psycholog biznesu Jacek Santorski, który kiedyś bywał zresztą psychologiem rzeczy zupełnie innych. W dyskusji poświęconej stosunkom państwo-Kościół wzięli natomiast udział dwaj hierarchowie polskiego Kościoła, w obecności których po raz pierwszy od dawna nie dostałem wewnętrznego amoku. Byli to kardynał Nycz i biskup Ryś (pierwszy chyba biskup polskiego Kościoła, który jest młodszy ode mnie). Oni też zdecydowanie za grubi dla chudych, a dla chudych za grubi. Za miękcy dla abp. Michalika czy Terlikowskiego, a dla tych, co Kościoła nie znoszą w każdej postaci, za twardzi, bo noszą sutanny. Szczególnie biskup Ryś zdumiał mnie, bo go słuchałem naprawdę po raz pierwszy. Pomyślałem sobie, że przy tym poziomie energii i wiedzy - zarówno o potencjale, jak i mrokach własnej instytucji – albo w Kościele nie pozostanie, albo stanie się Wielkim Inkwizytorem (wiele dobrych umysłów w każdej instytucji taką drogę ostatecznie wybiera), albo – najtrudniej w to wierzyć, ale jednak pozwolę sobie na tę drobną naiwność – przywróci kiedyś polskiemu katolicyzmowi nieco więcej chrześcijaństwa.


O ile odpowiedzią na brutalny, bezwzględny, nie pojmujący własnych błędów, lękający się ludzkiej wolności katolicyzm abp. Michalika, o. Rydzyka, Terlikowskiego, Jurka… musi być brutalna i jednoznaczna świeckość Palikota (powtarzam te słowa z pełną świadomością, znając zarówno przebieg krakowskiej apostazji Palikota, jak też będący medialną odpowiedzią na tę apostazję kolejny już publiczny donos jego pierwszej żony), to gdyby kiedyś jednak można było i trzeba w Polsce odpowiadać na rozumiejący własne błędy i własny mesjaniczny potencjał, a także akceptujący zalety „przyjaznego rozdziału Kościoła i państwa” katolicyzm biskupa Rysia, warto by i trzeba do tego celu użyć nieco bardziej subtelnej i lepiej przygotowanej na dialog formuły świeckości.


Na razie jednak w Polsce jest jak jest. I tylko wizyta na sympozjum Hausnera mogła obudzić we mnie na moment takie niewczesne nadzieje.

 

 

Polub Dziennik Opinii na FB   

dlaczego niewczesne?

Też wierzę, że tacy ludzie są (albo będą) zarówno wśród polityków, jak i w Kościele. Z kręgów okołopolitycznych może można będzie liczyć na tutejszego lidera, pana Sławka :-) a po stronie KOścioła? wystarczy posłuchać jakiegokolwiek słowa przeora klasztorów Dominikanów na Freta, trzydziestokilkuletniego ojca Adamskiego - i nadzieja wraca http://www.freta.dominikanie.pl/ostatnia_w_miescie__2130.html

biskupi

Jak wynika z tej statystyki http://catholic-hierarchy.org/country/bpl12.html to w Polsce jest już kilku biskupów młodszych od Cezarego Michalskiego, nie tylko Ryś

nie wystarczy być dobrym

Z panem Hsusnerem jest taki problem, że on wie i jest dobry, ale nikt go nie chce słuchać. A jeśli już go ktoś słucha, to akurat nie ten, który ma moc sprawczą. Mój szef mawiał: to świetny pomysł, przekonaj mnie do niego!

@ Hausner

Problem z Hausnerem jest taki, że próbuje realizować pomysły trzeciodrogowe, które się nie sprawdziły. Nie da się z tego miejsca, w którym jesteśmy dzisiaj, budować kompromisu między pracą i kapitałem, ponieważ w zasadzie większość władzy ma kapitał. Hausner zdaje się tego nie rozumieć i dlatego nie pasuje ani do lewicy ani do neolibów.

...

Dokładnie -@kolor. [b]Chodzi o władzę [/b] Błąd trzeciej drogi na tym polegał,że nie da się wypośrodkować: rynek-nierynek, w sytuacji,gdy władza jest na usługach rynku, podporządkowana kapitałowi, a nie, na usługach omylnego społeczeństwa. Rynek ma tylko jeden cel -to mało.

...

@Kot a od czego są latarnie? Myślisz,ze od świecenia?

Uściślenie

Trzeba wyjaśnić co oznacza pojęcie władzy. Czy Obama, prezydent, ma władzę, czy nie ma? Jeśli założymy,że nie jest cyniczny,a myślę,że nie jest, to władzę ma niewielką. Czy Arłukowicz, minister, ma władzę? -chyba nie. A więc władza -to nie tylko stanowisko, ale możliwość jej sprawstwa. -Często istniejący układ/system/ustrój pozostawia za mały margines na sprawowanie władzy. Z kolei układ/system/ustrój jest pochodną społecznie funkcjonujących pojęć lub ich braku, które są w stanie opisać rzeczywistość. Trochę tu dużo skrótów myślowych,ale jeżeli to kogoś zainteresuje -to może kliknąć klawisz sprawdzam i -wtedy okaże co jest warte to co napisałem.

...

Thermidor, jeśli masz na myśli, że latarnie nadają się świetnie na szubienice -to odpowiem, że \"teraz\", w Polsce , to nie lewicowe ale PIS-owskie myślenie, zasadzające się na tym, że jeśli dobierzemy się do skóry winnym stanu rzeczy, to zrobi się normalnie, jak trzeba. -Nie zrobi się! To kanał!

Tosamoodnowa...

Tosamodnowa (jeżeli trzymamy się około piosenkowych skojarzeń). A więc Cezar został podbudowany postawą (w domyśle - otwartą) panów biskupów Nycza i Rysia. to miłe ale...nasuwa się mi pewne skojarzenie z latami dziewięćdziesiątymi. Gdy p. Rydzyk rozkręcał swoje biznesy żywiąc się (i dopieszczając je) najgorszym łajnem zalegającym na dnie duszy Lechitów, gdy ludzie Glempa wyduszali ,,swoje\" od ,,wdzięcznego\" państwa, gdy ,,lewicowcy\" z SLD spełniali wszelkie zachcianki czarnosukienkowej korporacji nie oglądając sie na zapisy współtworzonej przez siebie konstytucji to działał też ks. Tischner, ks. Twardowski i kilkunastu innych szlachetnych, światłych kapłanów. I juz na duszy ,,liberałom\" robiło się lżej. Że Kościół to nie tylko rydzykowa kamanda, nie tylko dobrotliwi ojczulkowie zgłaszający pretensje do majątku sięgające czasem XVIw. To szlachetne encykliki JP II o ,,godności człowieka\" ,piękna poezja ks. Twardowskiego. Niestety, tylko o godność nienarodzonych Kościół potrafił zawalczyć bo o godność narodzonych-zatrudnionych już słabo, itd. Niech Cezar dostrzeże, że ci ludzie (owi biskupi) są takim samym kwiatkiem do kożucha uszytego z chciwości, politykierstwa, kołtunerii i innych raczej niższych cech homo sapiensa? Obawiam się, że gdyby pojawił się wreszcie rząd, który zapisów konstytucji o neutralności światopoglądowej zamierzał by przestrzegać (czyli zlikwidował by min. finansowanie z budżetu zajęć indoktrynacji w szkołach itd.)owi szlachetni mężowie zaryczeli by w jednym chórze z biskupem Ryczanem i jego kolegami. W końcu jak to w korporacji - bilans musi się zgadzać. Metoda nieważna czy to załatwimy elektrowstrząsami czy to reklamą - wszystko zależy od kolorytu lokalnego i typu klienteli

@Kot

Może te ,,personalistyczne\" potrzeby Thermidora albo pisowców wynikają z BEZSILNOŚCI? Jak sobie poradzić ze splotem, nazwę to w sposób wyświechtany SYSTEMEM gdy po jednej stronie stoją Niewyobrażalne Pieniądze Za Które Można Kupić Wszystko a czego nie można kupić można wmówić? Spójrzmy na debatę w Polsce(ale zapewne jest tak w większości krajów Zachodu): Gdy ktoś zaczyna mówić o konieczności zmniejszenia powiększającego się rozwarstwienia majątkowego, niknących szans ludzi niezamożnych, domaga sie poszanowania praw pracowniczych, zwiększenia proporcjonalnie do większych możliwości obowiązków biznesu tego nazywa się: a) populistą b) nieodpowiedzialnym c) lewakiem czekającym na mannę z nieba socjalu d) złodziejem (podatki to kradzież) e) idiotą (oczywiście pokost politycznej poprawności niestety więzi czasami ale...) Gdy ktoś domaga się obniżenia/likwidacji podatków dla korporacji i najbogatszych, dalszego uśmieciowienia prawa pracy, ograniczenia praw pracowniczych, domaga sie więcej pracy za mniej wtedy jest: a) odpowiedzialny b) realistą c) postępowy d) rozsądny Nad tym pracuje potężny splot think tanków, granty od korporacji dla wydziałów ekonomicznych uczelni, mass media Napisz LEWICOWĄ opinię (i to nie lewicową a la SLD) na jakimś mainstreamowym portalu zaraz odezwie chór ludzi którzy każą ci sie wziąść do roboty, wyzwą od leniwego lewactwa, napiszą ,,puknij się w czółko towarzysz\", przypomną, że Gułag już był, że Balcerowicz zrobił za mało a nie za dużo, że te śmiecie-jego ofiary sa same sobie winne bo gdyby nie socjal to by coś mieli... Ci ludzie są ,,formatowani\" od 1989 roku. Czym to odkręcić?

Multimedia

Klub Krytyki Politycznej w Łodzi

Żyję w mieście rewolucji - film dokumentalny

Film dokumentalny prezentujący obchody 111. rocznicy Powstania Łódzkiego/Rewolucji 1905 roku, a także przygotowania do eventu. Obchody odbyły się 18 czerwca 2016 roku w Łodzi.

TVKP

ONR nie pojawił się w roku 2015

Zapytana o strategię walki z antysemityzmem, dr Helena Datner z Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie mówi: „protestować, pisać, badać”.

TVKP

Irena Grudzińska-Gross: „Trump? Macho z kiepskiego filmu"

Donald Trump? Rasista i mizogin, macho z kiepskiego filmu - mówi Irena Grudzińska-Gross, historyczka z Uniwersytetu w Princeton, w programie „Sterniczki” Roberta Kowalskiego w Krytyce Politycznej.

Time To Talk

No Europe without Solidarity

Jak wygląda dzisiejsza i przyszła Europa widziana oczami działaczy i działaczek z południa kontynentu, jego zachodniej i wschodniej części?