> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wyrzeknij się swego Boga Drukuj
Cezary Michalski   
08.09.2011

„Zadanie polega na wyjściu poza prostą tolerancję wobec innych, do pozytywnej emancypującej Leitkultur”. Leitkultur, kultura wiodąca. To centralne pojęcie tekstu Slavoja Žižka, znów interesującego, który zawiesiła na swoim portalu Krytyka Polityczna. Žižek nie jest Sarmatą, także IQ ma wyższe niż 80, dużo wyższe (pomału zaczynam przypominać Niesiołowskiego z „Kropki nad i”, i podobnie jak on coraz mniej na to mogę poradzić, to jak powolna przemiana w zombie pod wpływem rozkręcającej się kampanii wyborczej). Žižek wie zatem – choć nie powie tego każdej lewicy, nie na każdym lewicowym portalu, ale KP już chyba trochę zaufał, że na niego nikomu nie doniesiemy, więc mówi nam trochę więcej – że Leitkultur nie jest jedną z kultur naszego multikulturalistycznego świata, jednym z ideologicznych języków, jedną z radykalnych tożsamości spuszczających sobie co rano (a także co wieczór) wpierdol na tysiącach internetowych portali. Leitkultur transcenduje ten poziom. Jest metakulturą, metatożsamością, metajęzykiem (tak się chyba sprzedaje mercedesy, a czym ja handluję, czym handluje Žižek?). Leitkultur nie jest nawet kulturą lewicową. Choć kultura lewicowa na inwestycji w tę akurat „transcendencję”, w „pozytywną emancypującą Leitkultur” najmniej by straciła, a najwięcej zyskała.


Oświeceniowa Leitkultur – żeby do niej wstąpić trzeba wyrzec się swojej kultury, swojego języka, swojej tożsamości. Trzeba wyrzec się swego Boga. Czy to jest możliwe? Nie zabrać na poziom Leitkultur swego charakteru, swojej pozycji społecznej, swoich interesów? Dotrzeć do tego nieba władzy kompletnie oczyszczonym? Konfucjański mandaryn? Minister dworu cesarskiego Ery Meiji? Ale dość teoretyzowania. Popatrzmy na Bronisława Geremka, jak gdzieś w racjonalnych zaświatach („trzeci świat” Karla Poppera?) gładzi swoją brodę mandaryna i mędrca. W pewnym stopniu mu się to udało, w pewnym stopniu nie – zapytajcie platformersów, których przepędzał z Unii Wolności. Spójrzmy na Adama Michnika, on tego pragnął, w pewnym stopniu to mu się udało, w pewnym nie (też byłoby kogo zapytać). Ale czy mogło się to w ogóle udać ludziom posmoleńskiej (a kiedyś przedsmoleńskiej) prawicy, którzy nigdy takiego ideału nie mieli? I czy mogło się to udać tej części lewicy, dla której oświeceniowa Leitkultur (judeo-chrześcijańsko-islamsko-zsekularyzowana) jest już wyłącznie reakcyjną represją? Czy mogło się to udać Markowi Jurkowi, który też jest zwolennikiem Leitkultur, tyle że  uważa za nią po prostu katolicyzm? A czy mogło się to udać tym, którzy za Leitkultur uważali po prostu własne wykłady w Towarzystwie Krzewienia Kultury Świeckiej? Czy zatem mogło to się udać tym wszystkim, którzy nawet nie pragnęli Leitkultur, bo uważali, że już Leitkultur reprezentują, że to po prostu ich własna „kultura osobista”, ich nienegocjowalna tożsamość, interesy materialne, dominacyjne potrzeby?

 
Niektórzy powiedzą, nie bez racji, że lepszy koleś, który za Leitkultur uważa po prostu swoją „kulturę osobistą”, niż hipokryci uważający się za oczyszczonych z emocji i interesów kapłanów. Nie było – nawet na naszych oczach, nie tylko w historii przez nas „przeczytanej” – lepszego alibi dla przemocy, dla wyższości, dla wykluczenia – niż hasło Leitkultur. A jednak Žižek – wiedząc o tym wszystkim więcej niż ja – ośmielił się wyklęte pojęcie Leitkultur głośno wypowiedzieć (on zresztą lubi puszczać bąki w pałacu kardynała, za to go lubimy).


Jako czytelnik jestem zachwycony. Także bowiem dla mnie Oświecenie („wyprowadzenie człowieka z samozawinionej niedojrzałości” itd.), mimo że widziałem nauczycieli, którzy posługiwali się w tym celu jedynie pałką, pozostaje wzorcem Leitkultur. Judeochrześcijańskoislamskozsekularyzowane Oświecenie. Warto chociaż próbować i dlatego inaczej będę rozliczał tych, którzy Leitkultur choćby próbowali się imać. Nawet jeśli ich zły charakter, stargane nerwy i niedoczyszczone interesy grupowe, a wreszcie wewnętrzne sprzeczności oświeceniowej Leitkultur (patrz Adorno/Sloterdijk, choć każdy inaczej) ostatecznie powaliły na glebę. Inaczej będę rozliczał z kolei tych, którzy za Leitkultur po prostu bezrefleksyjnie uznali swoją „kulturę osobistą”, własną, odziedziczoną w spadku albo otrzymaną z przypadku tożamość, swoje osobiste i grupowe interesy i interesiki, swoich bogów.


Na prawicy (tej na prawo od PO) z punktu widzenia Leitkultur interesujący jest właściwie tylko Jarosław Kaczyński. Choć nie wiem, czy czasem mnie nie oszukał i w rzeczywistości nie był jednak zawsze tylko „dupowatym Fuehrerem”. Może jednak był i gdzieś tam w głębi pozostał politykiem tragicznym, który z ciekawszym, realnie „niepokornym” językiem i politycznymi pomysłami nie wchodził nawet do parlamentu, więc żeby przetrwać, a nawet zwyciężać w Polsce, jaka jest nam dana, ugiął się pod ciężarem Rydzyka, Ziemkiewicza, Terlikowskiego, Lisickiego, Korwina, Jurka, Wildsteina, Krasnodębskiego, Macierewicza… i milionów ich fanów, których politycznie obsługuje najlepiej, jak umie. A umie ich obsługiwać naprawdę bardzo, bardzo dobrze.


I tak znowu trafiamy do punktu wyjścia w naszym labiryncie śmiechu i strachu, bo aby wstąpić do Leitkultur, do tego nieba oświeceniowych, haskalicznych, masonicznych, sabbataistycznych, neokantowskich „przechrztów władzy” (cyt. za Zygmunt Krasiński, tyle że ze zmienionym, pozytywnym znakiem), musisz jednak wyrzec się swego Boga (Tomaszu Terlikowski, Marku Jurku), swojej tożsamości (tożsamościowa lewico, tożsamościowa prawico), wyrzec się swoich interesów materialnych i symbolicznych. W dodatku z pełną świadomością, że porywasz się na zadanie prawie niewykonalne, bo i tak do końca się nie oczyścisz, podczas gdy cena, którą płacisz z góry (twoja „kultura osobista”, twoja tożsamość dzisiejsza, twój Bóg, twoje interesy bardzo konkretne, twoje poczucie bezpieczeństwa pod totemem, w kręgu ludzi tańczących tak, jak im zagrasz albo tak jak wam zagrają), będą już dla Ciebie nie do odzyskania. Ale – jak lubię powtarzać za Heraklitem, niezależnie od roli, którą akurat przychodzi mi grać, niezależnie od mojej własnej aktualnej „osobistej kulturki”, „autentycznej tożsamości”, interesików, o które przecież także muszę dbać, bo chcę na pluszowym krzyżu żyć, a nie na prawdziwym w realnym mękach umierać – „wszyscy czuwający mają jeden i wspólny świat, a każdy, który zasypia, odwraca się ku swojemu”.


Żeby nie było wątpliwości, to zdanie Heraklita nie unieważnia realności, ciekawości, fantastyczności, czasami piękna „prywatnych snów” (np. prywatnego snu Jarosława Marka Rymkiewicza o zaklętej w żmucie sarmackiej dzikości). Ale w polityce, w wymiarze władzy (a tylko ona jest ciekawa) wolę jednak ludzi, którzy wybierają wspólną jawę, wspólne czuwanie Leitkultur (choć pozwólmy sobie uniknąć nazwisk, bo nazwisk w tym świecie, w tej polityce wciąż nie ma, no chyba że Slavoj Žižek).

  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
xenakis   |08.09.2011 08:41:42
Czyżby Czarek Michalski wracał mentalnie do kolegów-frondziarzy?
Durcet   |08.09.2011 11:43:42
Deleuze: Osioł jest przede wszystkim zwierzęciem chrześcijańskim: dźwiga ciężar
wartości zwanych "wyższymi nad życie". Po śmierci Boga sam się
obarcza, niesie ciężar wartości "ludzkich" (…) Tak; afirmuje, ale
tylko wytwory nihilizmu.


Całe to judeochujemujeleitkultur można o Kant dupy potłuc. Chodzi w tym
tylko o powrót tego samego pod nowymi nazwami, "same
shit different asshole". Jeżeli łączymy lewicę ze zmianą -
niszczeniem tego co przejrzałe i wspieraniem tego co wschodzące - to
poglądów a la autor powyższego felietonu nie można brać na serio.
myaruk   |08.09.2011 11:53:00
Panie Cezary, jest taka książka jeszcze z 1966 roku kiedy P. L. Berger mial inne
zainteresowania.
The Social Construction of Reality (Społeczne tworzenie
rzeczywistości) autorstwa wspolnego Petera L. Bergera i Thomasa Luckmanna ( jest
tez tlumaczneie z 83 roku ). Pan sobie zerknie jak tworzy sie rzeczywistość, kto
ją tworzy i jak to się przeklada m in na polskie poletko
daras1983   |08.09.2011 13:01:52
Chyba za skuteczny byłem i panowie redaktorzy z Frondy narobili w gacie bo
zostałem zbanowany; kiedy stworzyłem drugi profil po 20 minutach tez mi go
zbanowano.
Oni boja się wolności, bo z retoryką wolnościową nie da się
skutecznie polemizować z prawej strony. Pisze z prawej bo oni przecież z
konserwatyzmem nic wspólnego nie mają.
Ale mam odpowiedź. Narkoza i to ostra i
aż do skutku.
kiszka   |08.09.2011 14:02:01
panie daras, tutaj nie ma cenzury, tutaj wolnosc kochaja
daras1983  - @ kiszka   |08.09.2011 16:03:57
Z tą cenzura na KP to różnie. Nikt nikogo nie zbanuje ale np. posta nie puści.
kiszka   |08.09.2011 14:40:33
panie daras, pan bardzo ceni swoja tozsamosc sieciowa, bloga reklamuje. ja
bardziej cenie wolnosc wypowiedzi, tozsamosc wcale i kazde ciecie posta jest jak
ban dla pana.
viking   |08.09.2011 14:57:29
Podstawową wartością lewicy nie jest wolność (bo wolność to u wstrętnych
liberałów), tylko równość.
Zgodnie z nią, posty są cenzurowane (szczególnie
wyrażenie krytyki wobec M.Nowaka graniczy tu z cudem) ale można się pocieszyć
tym, że przynajmniej wszystkim po równo … .
daras1983   |08.09.2011 15:03:18
To co Zizek opisał, niektórzy czuli już od dawna.
daras1983   |08.09.2011 15:07:52
A czym handluje dyplomata?? — ->polityką.
daras1983   |08.09.2011 16:23:29
Kaczyński Pana oszukał. Co innego sprawność polityczna a co innego poglądy.

Człowiek taki jak on nie mógłby prawić takich bredni i promować takie miernoty
gdyby z nimi się nie utożsamiał i nie myślał tak jak oni.

Pan naprawdę wierzy
że Jurek i Terlikowski wyrzekną się swojego Boga???!!!
Wg mnie możliwym było by
to tylko wtedy gdybyśmy dowiedzieli się dlaczego nie chcą uznać Ratio, a Ratio
to przecież instytucja tak ziemska.
Oni są po prostu za ciency intelektualnie.

Sorry, że tak mówię ale taka jest prawda.

Zresztą Pan już kiedyś pisał o
subtelności intelektualnej JPII w kontekście wyrażenia poparcia dla integracji
Polski z Unią.
Trzeba też dobrej woli, nie tylko giętkiego umysłu, żeby to ze
sobą pogodzić i wyprowadzić z tego spójna ideę.
Cóż, tytani intelektu z Frondy
nie mają ani jednego ani drugiego!!

Przecież jeżeli człowiek jest stworzony na
podobieństwo Boga to także jego umysł jest na to podobieństwo stworzony.
Ergo
wytwory jego umysłu nie są Bogu wrogie, wszakże wypracował je umysł, który
dostaliśmy od Boga.
Ale niestety żeby przyjąć taka prosta konstatację to trzeba
mieć albo jakąś elementarną wiedzę logiczną albo intuicję. Jeśli tych się nie
ma, to się publikuje na Frondzie albo jest się pozytywnym bohaterem artykułów na
Frondzie zamieszczanych.
daras1983  - @kiszka   |08.09.2011 15:56:05
Moja tożsamość sieciowa ma być tożsama ze Mną w każdym miejscu sieci.
W ten
sposób zabezpieczam się przed oskarżeniem o hipokryzję.
Ale nie robię tego
koniunkturalnie.
Ja lubię swoje poglądy i nie mam problemu z ich wyrażaniem.
kiszka   |08.09.2011 16:19:05
panie daras, hipokryzja to rozdzwiek miedzy dzialaniem a gadaniem. a nie rozpad
osobowosci w sieci.
daras1983  - @kiszka   |08.09.2011 16:58:46
Hipokryzja to oszukiwanie. Jedna z najgorszych postaci kłamstwa. Bo wyjątkowo
rozmyślna. Z pełna premedytacją.
Czasem potrzebna, ale nie w zwykłej
niezobowiązującej dyskusji.
kiszka   |08.09.2011 17:33:18
nie bardzo rozumiem w jaki sposob jednosc pseudonimu w sieci jest gwarantem
prawdy. co najwyzej eksponowaniem jedynie swojej osobowosci. jeszcze jakby pan
obrazal i robil to pod swoim nazwiskiem to mialoby to jakis sens moralny.
daras1983   |09.09.2011 01:40:33
Dupy a nie prawdy. Nie ma jednej prawdy. Są tylko punkty widzenia i spojrzenia.
Od kogoś kto sam siebie uważa za dzierżyciela prawdy jedynej trzeba jak najdalej
uciekać, bo za chwilę ofiarą tej prawdy padniesz Ty.
I mam na imię Darek co
tytanie intelektu jak widzę jeszcze nie wyantycypowałeś/aś.
I ktoś tu jest
strasznym mięczakiem, jeśli uważa, że w ten sposób zmusi mnie do
"rozkręcenia się" i ostrej jazdy z przeciwnikiem.
Czekam na jakiegoś
inteligentniejszego wysłannika niż pana/pani presona wątpliwa.
kiszka   |08.09.2011 19:05:30
przeciez pan pisales o oszustwie jakims. skoro jest oszustwo to jest tez jakas
prawda.

owszem, nie uwazam sie za specjalnego twardziela, ale nieskromnie
powiem ze kapke wiekszego od pana, bo szybkosc z jaka przechodzisz pan do
epitetow, swiadczy o bardzo labilnej psychice.
daras1983  - @kiszka   |08.09.2011 21:12:24
Psychika labilna heheheh.
No ja nie mam nic przeciwko, żeby aby mój oponent tak
myślał.
kiszka   |08.09.2011 21:27:30
ty sie daras ogarnij chlopie, a nie przewiduj piec krokow do przodu domorosly
napoleonie
daras1983  - @kiszka   |08.09.2011 22:58:23
Ja jestem po prostu uczulony.
Na
bezrefleksyjnych
fanatyków-fundamentalistów.
Kończ ę z Tobą bo Tobie zależy na
tym żeby mnie
spróbować z homeostazy wyprowadzić.
A ja nie mam zamiaru dać Ci
tej przyjemności
i nie poznasz granic.
Zamorano   |08.09.2011 21:56:28
@dlaczego nie chcą uznać Ratio, a Ratio

Akwinata uznał Ratio za jeden
fundamentów. Więc można uznać, że Jurek i Terlik odcinają się od tradycji, na
którą się powołują.
Thermidor   |08.09.2011 23:06:04
Na ulicach Grecji, Hiszpanii, czy
ostanio Izraela "masy" są
zadziwiająco
niepodatne na
próby wkładania im w tyłek
ideologicznych

lontów wszelkich kolorów
od właścicieli pluszowych krzyży
z
"nazwiskami", które się próbują
przyklejać
i mówić
"płyniemy". I to jest
chyba właśnie Leitkultur:
"masy"
dzisiaj "rżną karabinem o bruk".
I dopóki tak będzie, wciąż
jest
spora
nadzieja
i podstawy do
umiarkowanego
optymizmu.

Szanuję CM,za
uczciwośc deklaracji
"pluszowego krzyża".
I że w związku z tym nie
mówi
"płyniemy".To dlatego,że na pewno nie
składa się z substancji o
określonych
własciwościach, czego wielu
zaawansowanych "pływaków

kadłubowych" - z każdej strony-
tak bolesnie nie
może mu wybaczyć.
:-D

@kiszka :…"swiadczy o bardzo labilnej psychice"… to
prawda.
Thermidor   |08.09.2011 23:22:29
Zamorano@ Terlik i Jurek to tradycja platońsko - augustyńsko -perwersyjno-
heglowska,czyli hipostatyczna jedność Ratio-Bóg-Duch Dziejów w trójcy jedynej i
w ruchu przeciwnym do wskazówek zegara. Plotyn ze szczyptą Jasia Fasoli.
daras1983   |10.09.2011 16:23:19
A mnie tu brakuje Chatte botte i jej zadziorności i ciętego
języka.

@kiszka
Widzę, że członkostwo w klubie chamów obok Thermidora
bardzo Ci odpowiada.
kiszka   |10.09.2011 12:35:53
tylko czasem nie wyznawaj jej milosci, a jesli juz to z daleka, bo mozesz doznac
szoku przy nadmiernej bliskosci
kiszka   |10.09.2011 21:14:29
taki juz jest ten swiat, ze sa rycerze, broniacy czci niewiesciej i chamy
pytajace : "dales sobie odciac?", jak pulkownik pytajacy rycha w
rozmowach kontrolowanych.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 08.09.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.52123 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273