> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wśród wyborczej ciszy głos się rozchodzi Drukuj
Cezary Michalski   
20.06.2010

Czy po zbeszczeszczeniu żałoby narodowej chcę teraz bezcześcić nawet Bogu ducha winną staropolską (starogierkowską, starokatolicką, starosarmacką…) kolędę? Najprawdopodobniej tak, syndrom Kurtza się u mnie zaostrza. I kiedy wszyscy, nawet na lewicowych portalach, wyśmiewają „gajowego” i „Gazetę Wyborczą”, czuję się zwolniony z obowiązku walki z hegemonią salonu, walki o przywrócenie równowagi, starań o przeprowadzenie kolejnego wywiadu z Michałem Cichym… itp. I mogę swobodnie popracować nad pogłębieniem nierównowagi własnej i czytelników KP.


W czasie ciszy wyborczej nie wolno bluzgać na kandydatów, polemizować z nimi, a nawet im kadzić, więc czołowi polscy felietoniści, mroczni kosiarze i wyrobnicy przemocy (tacy, co to tylko na Palikota się oburzają, że „przekroczył granice”, ale sami potrafią przywalić z polemicznej piąchy) polemizują w tym czasie z innymi publicystami, z innymi mrocznymi kosiarzami. Polemizują, niestety, wedle od dawna wyżłobionych frontów, nudnych i przewidywalnych jak front w okolicach Verdun, który przez parę lat przesuwał się po parę kilometrów w jedną lub w drugą stronę i to nawet pomimo użycia najnowocześniejszych polemicznych technologii, takich jak choćby gazy bojowe.


Rafał Ziemkiewicz, korzystając z ciszy, polemizuje ze mną w Rzepie, a ja korzystając z ciszy odpowiem mu w KP. Ziemkiewicz poczuł się dotknięty zastosowanym wobec niego językiem boskiego Bertolda, językiem walki o żarcie, językiem skrajnej podejrzliwości i skrajnej redukcji. Ziemkiewicz jest bowiem po 10 kwietnia w fazie anielskiej (w gronie innych aniołów), tragedia smoleńska uniosła go na wyżyny duchowości wcześniej mu nieznane. I jeśli ktoś się na tych duchowych wyżynach do niego przypieprza, to on także pokazuje, że przypieprzyć uciążliwemu gościowi potrafi. Ja go wytrąciłem z boskiej równowagi szydząc sobie z jego przybranej pozy „przyjaciela ludu”, który broni maluczkich przed opływającym w dobra materialne i symboliczne „salonem”, choć dochody Ziemkiewicza dziesięciokrotnie przewyższają akademickie pensje takich przedstawicieli „salonu” jak Agnieszka Graff czy nawet profesor Michał Głowiński (mieszkający w bloku na Sadybie w lokalu mniej więcej dziesięciokrotnie mniejszym niż lokal Ziemkiewicza w centrum stolicy – a widziałem oba). Ziemkiewicz zatem strząsnął z siebie parę anielskich piór i przywalił w dobrym starym stylu.


Zatem pogadajmy jak dwaj rasowi idealiści. Ziemkiewicz tłumaczy czytelnikom Rzepy, że Michalski zaczął publikować w Krytyce Politycznej, kiedy wywalono go ze Springera. Poszedł tam dla żarcia i idealista Ziemkiewicz świetnie to rozumie, tylko po co te pseudoideowe uniesienia. Otóż, czytelnicy KP (a nie wyłącznie nieco skrótowych omówień) wiedzą doskonale, że ja się na tutejszych łamach ani nadmiernie ideowo nie unoszę (raczej świetnie się bawię), ani też w Krytyce nie publikuję od wczoraj. Tak się bowiem składa, że publikowałem w KP, kiedy nie zarabiałem w jeszcze Springerze, kiedy w nim zarabiałem, i teraz, kiedy znów w nim nie zarabiam. Zupełnie wyjątkowa - jak na moje życie pełne zaskakujących przeprowadzek - stałość tego związku ma swoje powody, ale są one zbyt skomplikowane, aby je w polemice z Ziemkiewiczem tłumaczyć. Więc wracam ponownie do przesłanek jego dowodzenia, które on fałszuje zupełnie świadomie. Ziemkiewicz wie np. doskonale (lecz czytelnikom Rzepy dzisiaj tej wiedzy nie zdradzi), że wstęp do wydanych przez KP „Głosów wśród nocy” Stanisława Brzozowskiego opublikowałem, kiedy byłem wicenaczelnym springerowskiego „Dziennika”. A wie o tym na pewno, bo to od KP i ode mnie Ziemkiewicz po raz pierwszy się wtedy dowiedział, że Stanisław Brzozowski miał cokolwiek wspólnego z lewicą. Trzeba zresztą uczciwie powiedzieć, że nam nie uwierzył, co jednak trochę kompromituje go jako byłego studenta polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Ale być może rasowi neoliberałowie potrafią przemykać się przez egzaminy z Młodej Polski z taką samą gracją, z jaką później przemykają się z ZUS-u na KRUS.


Jednak dość już tych złośliwości ad personam, w stylu międzywojennej polskiej felietonistyki. Użyłem ich wyłącznie dlatego, że wobec mnie użył ich Ziemkiewicz, taka felietonowa doktryna odstraszania i ograniczonych uderzeń jądrowych. Powróćmy do Brechta i rozmowy o żarciu. Ziemkiewicz odbijający piłeczkę argumentem, że w KP publikuję wyłącznie dla żarcia, jest znowu starym sobą. Bardziej redukcyjnym od Karola Marksa. A tylko o to mi chodziło, żeby wreszcie tuman smoleńskiej żałoby przestał tak na niego działać, bo kiedy po 10 kwietnia przemawiał do czytelników Rzepy, łkał jak Jan Pospieszalski czy Robert Mazurek. A jemu to mniej uchodzi (mówię z szacunku dla jego twardej felietonowej muzy).


Mi natomiast zależało na tym, żeby znów zaczął pisać jak myśli, czyli w jego starym języku twardego interesu. On i paru innych. Przestańcie wreszcie – twardzi, „odczarowani” do trzewi chłopcy z Rzepy – udawać sentymentalnych „przyjaciół ludu” i populistyczne „bicze na eurosalon”. Uszanujcie trochę polityków, którzy w pocie czoła budują jakikolwiek ład na naszym kontynencie, kleją Unię Europejską (Jezu, jak papierowo brzmi każda obrona „widzialnego świata” przed „gnostykami” na medialnych etatach). Uszanujcie liberalnych książąt pokoju, którzy was karmią, gwarantują wam polityczny spokój i nudę „ciepłej wody z kranu”, dzięki którym możecie sobie spokojnie i ku rozbawieniu gawiedzi przelewać swoją felietonową krew z tuszu. Przestańcie zgrywać „sushi-mesjanistów”, siedzimy w tym wszyscy – wszyscy kupujemy swoim dzieciom iPhony, kiedy o to ładnie poproszą i kiedy my akurat mamy na to kasę. Wy różnicie się ode mnie tylko tym, że w tych iPhonach każecie swoim dzieciom montować „rodzicielską kontrolę Internetu”, a jako dzwonek Arkę Noego albo parę pierwszych taktów z „Marszu Mokotowa”. A ja wam życzę, żeby one zamiast tego wrzuciły sobie jako dzwonek pierwsze takty z „Poker face” Lady Gaga (choć osobiście wolę ten kawałek w wykonaniu Eryka Cartmana w odcinku South Parku tłumaczącym nienawiść Japończyków do waleni). „Poker face” Lady Gaga to kawałek bez porównania lepszy muzycznie od Arki Noego, a w zestawieniu z „Marszem Mokotowa” ma taką zaletę, że nie wychowa tych dzieci wyłącznie w miłości do pięknej śmierci i niewolniczej zgody na podławe, skrofuliczne życie.

Komentarze
Dodaj nowy
Zeitgeist  - Wybrać przaśnego Bronka?   |20.06.2010 17:38:28
No to pan wybrał. Mnie taki wybór nie odpowiada. Kaczyński jawi się na tle
Komorowskiego dużo finezyjniej. Bronek dostarcza mu swoją przaśnością doskonałe
alibi.
Zeitgeist   |20.06.2010 17:45:19
"Przestańcie wreszcie
Zeitgeist  - Kto tu potrzebuje wroga   |20.06.2010 17:47:30
Cóż, czyta się to z żalem. Pochylam się na pana tekstem, jak nad zmarnowanym
przez wódkę talentem. Czy Pan nie ma coś z Palikota, który nie istnienie bez
gadżetów, jest atrapą (Staniszkis).

Czy pańska życiowa kampania nie zakończyła
się wraz z liberalnym przeorientowaniem.

To Pan bardziej potrzebuje IV Rz-j,
niż "chłopcy z Rzepy". Tylko ten konflikt utrzymuje Pana przy
życiu.

Lewica rwie się do przodu, ma zmysł dobra wspólnego, wie jakie
społeczeństwo jest dobre. Pan zaś tę dialektykę stępia. Czytając Pana nie ma się
o co zahaczyć.
Madrich  - MIchalski   |20.06.2010 21:29:11
C. Michalski to jakiś dziennikarski przypał. Jego myśli nieuczesane są coraz
bardziej urzekające.
paproszek  - ufff…   |20.06.2010 22:56:47
Panie Czarku! niech Pan nie będzie taki agresywny. Pan się z felietonu na
felieton coraz bardziej pieni. "Chlopcy z Rzeczpospolitej" są o wiele
spokojniejsi. I niech Pan nie robi wstydu A.B.R. Ciekawe jak jej się podobają
Pana występy na temat życia? Przecież Pan ją kompromituje.
paproszek   |20.06.2010 23:02:18
poza tym na ten sprzęcior można wrzucić jeszcze wiele rzeczy oprócz Gagi i Arki
Noego. Na przykład Lisa Minelli, albo Haendel. A Pan przeciwstawia gówno gównu,
za przeproszeniem. Cóz, jak Pan chce brodzić… Polecam do przemyślenia.
kot  - Felietonisty żal   |21.06.2010 10:36:18
http://kot-blogkota.blogspot.com/
Plainview   |21.06.2010 18:59:23
Do jakiego poziomu trzeba się zniżyć, żeby wypominać innym metraż mieszkania czy
zakład ubezpieczenia emerytalnego…
Zeitgeist  - Do kogo bliżej?   |22.06.2010 11:25:54
Talent C.M. uskrzydlał się po prawej stronie. Może dlatego, że kontrastował
błyskotliwością, a duch liberalizmu, którym oddycha C.M. wyżej unosił się nad
nad konserwatyzmem, niż lewicą.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 20.06.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.90025 Seconds