> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wojna cywilizacji u Lisa i w Bengazi Drukuj
Cezary Michalski   
23.02.2011

Front wojny cywilizacji wije się jak żmija/ to skręci w prawo, to w lewo odbija (wersyfikacyjna parafraza poezji obywatelskiej Rymkiewicza ojca). Mnóstwo ludzi od lat walczy na tyłach wroga, oddziały i mundury mieszają się tak bardzo, że nie wiadomo już, kto tu pod kim służy i dla kogo pracuje.

 

Człowiek Kadafiego mówi w państwowej telewizji libijskiej o dziennikarzach telewizji Al-Dżazira dokładnie to samo, co niedawno mówił o nich Jacek Pałasiński w TVN24 („YouToube według Jacka” - tak się chyba nazywa ten program), że „podpuszczają i judzą” (naprawdę, Pałasiński użył tego słowa). Tyle że Jacek Pałasiński mówił to, kiedy Al-Dżazira relacjonowała - fakt, że z tabloidową przesadą, ale w końcu w polskich mediach także nie jest to rzadkość - wydarzenia w Egipcie. Ludzie Kadafiego wtedy „judzeniem Al-Dżaziry” przeciwko sojusznikowi wielkiego szatana mniej byli przejęci. Dzisiaj jednak to oni gromy na Al-Dżazirę rzucają, a Jacek Pałasiński entuzjastycznie robi z niej swoje autorskie „copy and paste”.

 

Dziennikarze Al-Dżaziry, od czasu, kiedy zamykają im biura, rekwirują sprzęt, a czasem nawet masakrują ich zarówno „nasi” w Iraku, jak też Kadafi w Libii, a nawet ajatollahowie w Teheranie, wydają się należeć jednak do „mojej cywilizacji”, a Jacek Pałasiński jakby do tej drugiej (nie „mojej”?, nie „naszej”?).

 

Z podobnymi wątpliwościami muszę sobie radzić, kiedy znów oglądam - tym razem u Lisa - telewizyjnego imama Tomasza Terlikowskiego informującego publiczność, że dzięki cudowi otrzymał to, co niektórzy usiłują uzyskać dzięki medycynie: czworo zdrowych dzieciaczków. Są rodzaje publicznego bluźnierstwa, które znosić trudno, nawet mnie, człowiekowi dość jednak świeckiemu (nawet kiedy od czasu do czasu próbuję uwierzyć). Jednak Terlikowski w bluźnierstwie bije kolejne rekordy, ciekawe, kiedy w ramach udowadniania wyższości własnej nad użytkownikami świeckiej medycyny przebije sobie kurzajkę drzazgą z Krzyża Świętego, bo że wkrótce to zrobi na wizji - tym razem w paśmie telewizji śniadaniowej - nie mam wątpliwości. Bardziej „w jednej cywilizacji” czuję się z Arabami (wyznawcami islamu, jakby nie było) na ulicach Bengazi, niż z Terlikowskim u Lisa. Oni są bliżej Chrystusa - tego z Ewangelii - i bliżej Boga - tego od Spinozy - niż nasz telewizyjny bluźnierca, co o grzechach i karach, jakie są udziałem jego wrogów, i o cudach będących jego udziałem mówi z narastającą z dnia na dzień lekkością.

 

Mam nadzieję, że Arabowie też są podobnie zmieszani jak ja - przynajmniej ci, którzy dzięki swojej religii, swoim studiom medycznym i innym formom rozumu naturalnego czy objawionego - dostrzegają pewną drobną różnicę między zachowaniem wobec nich zachodnich szatanów, a zachowaniem ich własnych arabskich, a czasami nawet islamskich przywódców, którzy urażonej godności peryferiów („znowu napluli nam w pysk”, cyt. jak zwykle za Anną Fotygą) mają pełne gęby. Taką mianowicie różnicę, że na przedmieściach Paryża czasem ich zachodni szatani spałują, czasem nawet jeden z drugim zachodni szatan zrobi sobie na nich kampanię wyborczą, ale jednak nie strzelają do nich z broni maszynowej, z moździerzy i z francuskich myśliwców Mirage. A Kadafi strzela (choć niestety dlatego, że mu te myśliwce Francuzi sprzedali z rabatem).

 

Kto jest po której stronie w wojnie cywilizacji, bo już się zgubiłem? Kapitalizm po naszej, a Kadafii po tamtej? Myśliwiec Mirage jest „nasz”, kapitalistyczny, ale tylko do momentu, kiedy Kadafi go kupi, wtedy staje się „multikulturalistyczny”? Zatem wszystko rozumiem, ale znów nie do końca, bo np. skoro Kadafi zły, a Berlusconi dobry (bo papieża politycznie obronił przed włoskim „lewactwem”), to czemu, kiedy „nasz” Berlusconi nastoletnią Marokankę na bunga bunga namawiał, to chwalił się przed nią, że będzie uczestniczyła w takich fajnych imprezkach, „jak u Kadafiego”? Zeznania Marokanki są sprzed paru tygodni, co czyni je bardziej wiarygodnymi, niż gdyby złożyła je wczoraj, tyle że dopiero dwa dni temu wypuściła te zeznania na rynek La Repubblica, bo teraz brzmią szczególnie zabawnie. Zatem Berlusconi po naszej stronie frontu „wojny cywilizacji”, a Kadafi po tamtej, tylko bunga bunga przez front przechodzi swobodnie jak kapitan Kloss.

 

Oczywiście „wojna cywilizajcji” też odgrywa w tym wszystkim pewną rolę, ale jak dużą? Taką, jak sugeruje nasz Paweł Lisicki (i jego publicyści) z Ratyzbony, czy mniejszą? Bałem się - nawet na tym portalu, parę felietonów temu - że Lisicki z Ratyzbony ma jednak więcej racji, niżbym chciał. I w Egipcie czy Tunezji arabska opinia publiczna odrzuca  zamordystów nie tylko dlatego, że są zamordystami, ale głównie dlatego, że pozwalają „pluć sobie w pysk” przez amerykańsko-syjonistyczną soldateskę globalną. Ale Libia przywróciła mi szczyptę wiary w naszą gatunkową jedność, bo pomimo tego, że Kadafi jest przykładowym godnościowym peryferyjnym bandytą („znowu napluli nam w pysk!”), to i jego ludzkie zabawki (to z kolei cicha parafraza końcówki „Listów perskich” Monteskiusza, polecam) też upomniały się o jakiś rodzaj  kartezjańskiej podmiotowości („kartezjańskiej”? - przepraszam za ten zachodniocentryzm czy wręcz frankoobsesję). W tym samym czasie użytkownicy Facebooka z Teheranu też na ulice wyszli i znów ich zmasakrowano, więc może - powraca hipoteza Monteskiusza, w którą teoretycy „wojny cywilizacji” dzisiaj jakoś wątpią - Persowie to też ludzie? Tacy jak my? Nawet jak islam wyznają?

 

A skoro Arabowie i Persowie wyznający islam są ludźmi w Libii, Iranie, Egipcie… to może także są ludźmi na przedmieściach Paryża? Tym bardziej, że to kapitalizm ich tam sprowadził czterdzieści lat temu w bydlęcych wagonach i na bydlęcych statkach, jak półdarmowej siły roboczej akurat wtedy potrzebował, a przecież kapitalizm jest po naszej stronie - zapytajcie Ziemkiewicza, on wam to potwierdzi - zatem i tania kapitalistyczna siła robocza jest po naszej stronie. Może nawet Arabowie - zarówno ci w Libii, jak i ci na przedmieściach Paryża - są takimi samymi ludźmi jak Semka czy Terlikowski, może nawet wierzą w tego samego Boga (no nie, Michalski znowu przesadza, „ja go w ogółe nie rozumiem”, cyt. za Terlikowski z „Frondy”, jakby był chrześcijaninem to by mnie przynajmniej zrozumiał, nawet jeśli niekoniecznie musiałby się ze mną zgodzić)?

 

Nie, tym razem zdecydowanie za daleko popłynąłem w moim lewactwie. Może pod stołem kasuję jakieś petrodolary od miejscowego korespondenta telewizji Al-Dżazira, bo wiadomo, że oni lewaków na Zachodzi karmią i „judzą”, żeby im Zachód przed kolejną wojną cywilizacji rozmiękczyli. A może jednak nie, może to jest właśnie oświecenie i religia w jednym, tak jak je widział przedoświeceniowy jeszcze Spinoza czy przykładnie oświeceniowi Mendelssohn i Lessing (proszę sobie w jakimś Internecie albo jeszcze lepiej w jakiejś książce poczytać przypowieść o pierścieniu z „Natana mędrca” Lessinga, który to pierścień nosił ojciec trzech synów, a ponieważ wszystkich swoich synów po równo ukochał, zrobił kopie pierścienia, żeby wszyscy trzej po nim pierścień dostali. NIestety, trzej bracia ciągle się kłócili o to, który z nich ma pierścień prawdziwy. To miała być alegoria trzech monoteizmów, która chociaż prosta, wciąż przerasta rozumienie naszych chłopców z Ratyzbony).

 

To jakieś oświeceniowe abecadło, pierwsza naiwna czytanka… - z pogardą odpowiedzą nasi zblazowani mali filozoficzni reakcjoniści z „Kronosa” czy „Teologii Politycznej”, a nawet FYlozofowie pisani zdecydowanie inaczej, bo przez FY, czyli dajmy na to Ziemkiewicz, Mazurek czy Wildstein. Ale jak się jest analfabetą oświecenia (Wildstein jest analfabetą wtórnym, bo kiedyś abecadło oświecenia znał, ale je celowo dla potrzeb polskiego prawicowego rynku zapomniał, tablice praw butami podeptał, za co teraz go na polskiej pogańskiej prawicy kochają), to warto i abecadło powtórzyć.

 

Tak więc, należę do tej samej cywilizacji, co ludzie z Bengazi i mam nadzieję, że ich Kadafi zmasakrować nie zdoła. A telewizyjny imam Terlikowski żonglujący prywatnymi cudami na publicznej wizji należy do cywilizacji, z którą niestety będę toczyć wojnę. 

 

 

Felietony Cezarego Michalskiego publikujemy w poniedziałki i w czwartki. 

 

Komentarze
Dodaj nowy
koRRektor   |24.02.2011 16:57:44
Ładna ta przypowieść o trzech braciach i ich pierścieniach.
Reszta felietonu też
ładna ;)
Rabbe  - Dziekuje   |01.03.2011 11:49:42
Szanowny Panie redaktorze bardzo sie ciesze ze moge Pana ponownie czytac
zaskakujace ze na lamach tego periodyka. Tekst jak zwykle interesujacy I
pobudzajacy do myslenia gratuluja prosze o wiecej I czesciej
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 24.02.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.93910 Seconds