Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Ucieczka z Nowego Jorku Drukuj
Cezary Michalski   
30.08.2010

Bronisław Komorowski sam nie pisze swoich przemówień, prezydenci zwykle tego nie robią, ten nie robi na pewno. Robią to dla niego warszawscy inteligenci z jego kancelarii i jej okolic. Chłopcy (dziś już panowie) z Rejtana, ze Żmichowskiej, może z Hoffmanowej (choć to mało prawdopodobne, bo w Hoffmanowej uczą jednak jakiegoś zawodu, są wymagający z matmy, a przy ludziach takich jak Komorowski idą do góry raczej humaniści ogólni). To warszawscy inteligenci napisali Komorowskiemu słowa, które wygłosił w Szczecinie: „w USA wszyscy przypływający do Nowego Jorku zazdroszczą Amerykanom ich Statuy Wolności. Ale my w Polsce też mamy taką statuę. To portowe dźwigi, które świadczą o tym, że potrafimy wznieść naszą Polskę wysoko”. Przedstawić portowe (i stoczniowe) dźwigi jako symbol zwycięstwa w kraju, w którym przemysł ciężki Wybrzeża – marzenie Sanacji, Bieruta, Gomułki i Gierka – akurat nie przetrwał? Mówić coś takiego akurat w Szczecinie? Trzeba mieć do kwestii społecznych ucho rozdeptane przez słonia. Jeśli dźwigi na Wybrzeżu są w 2010 roku polską Statuą Wolności, to znajduje się ona mniej więcej w takim stanie, jak Statua Wolności pokazana w filmie SF klasy B z 1981 roku „Ucieczka z Nowego Jorku” (reż. John Carpenter, Kurt Russel jako Snake Plissken, niezapomniany). Dla osób, które nie lubią kina klasy B tak jak ja je lubię parę słów wyjaśnienia: Nowy Jork jest w tym filmie miastem cywilizacyjnie zdegradowanym, uczyniono z niego ogromne, ogrodzone więzienie dla szczególnie groźnych przestępców, w których ręce dostaje się prezydent USA, a Kurt Russel ma go uwolnić. Statua Wolności jest tam pokazana jako ruina, pogruchotana i porośnięta zielskiem, w dodatku obsadzona, jeśli dobrze pamiętam, przez strzelców wyborowych… dokładnie tak jak dźwigi w Szczecinie w sierpniu 2010.

  

Wiedzą państwo, z jakim zapałem kibicuję polskiemu mieszczaństwu i wszystkim jego politycznym reprezentacjom – od centrum SLD poprzez PO, które całe jest w centrum, aż po centrum PiS, które jednak ostatecznie przestało istnieć po słynnej traumie, jaką Jarosław Kaczyński przeżył wieczorem 4 lipca po ogłoszeniu wyników. Ja mieszczaństwo kocham, jego sukcesy śledzę z uwagą, ale aż taki brak słuchu społecznego u absolwentów Rejtana to jednak trochę za dużo, a co ważniejsze, to zbyt niebezpieczne dla samego mieszczaństwa. Dla warszawskich inteligentów skrzykujących się dzisiaj wokół Komorowskiego, dźwigi nie są częścią zakładów pracy które nie przetrwały, one są dla nich „Statuą Wolności”. Komorowski otoczony przez Michałowskiego et consortes będzie doskonale jałowy, o ile nie stanie się szkodliwy jako nieświadomy prowokator niepokojów społecznych. W porównaniu z absolwentami Rejtana po pięćdziesiątce, Palikot, Tusk, Schetyna, Napieralski… to są jednak żywi ludzie, poruszani własnym arywizmem, a nie dystynkcją i pogardą dla mas ubraną w abstrakcyjną grafomanię, której w Rejtanie jak się okazuje uczono niezwykle skutecznie.

  

Chłopcy z Rejtana/ i ze Żmichowskiej/ dzisiaj milicja/ użyła broni… itp. Jak wiemy pieśni, czy to akowskie, czy to alowskie, czy to solidarnościowe, czy to zomowskie można parafrazować bez końca. One są dobre na każdą okazję i dla każdego. Tak jak całowanie ziemi w czasie podróży służbowej ostatecznie tak samo dobrze sprawdza się w wykonaniu Wojtyły i Siwca.

  

Ziemia doskonale jałowa. W takim kraju polityka to więzienne szachy z chleba. A właściwie nie szachy, bo szachy to jednak szlachetna gra, ale jakieś parciane warcaby. SLD odwróciło właśnie koalicję medialną. Obaliło PiS-owską część wspólnego Zarządu i Rady Nadzorczej TVP S.A. i pozostawiło tylko własnych członków obu tych ciał. Nie zrobiłoby tego bez wsparcia przedstawiciela Skarbu Państwa, czyli reprezentanta Tuska himself albo, jak mawiają lokalni tradycjonaliści, „we własnej osobie” (tradycjonaliści walczą z anglicyzmami, już mi któryś Sarmata anglicyzmy wypomniał, ja angielski znam średnio, a anglicyzmów używam dokładnie w tej samej funkcji, w jakiej nasi sarmaccy przodkowie używali łaciny, zwykle zniekształconej). W ten sposób pozycja SLD wobec PO w nowej medialnej koalicji ulegnie wzmocnieniu, ale za to czyszczenie ludzi PiS-u w telewizji publicznej rozpocznie się o całe parę tygodni wcześniej, o ile nie parę miesięcy, jeśli tym razem wymiana partyjnej obsady mediów miałaby rzeczywiście przyjąć formę czegoś w rodzaju konkursu. Pytanie, dlaczego PO poszło na taki układ z SLD jest czysto retoryczne, choć np. posłanka Śledzińska-Katarasińska tego nie rozumie, co chyba wystarczająco tłumaczy, dlaczego w kwestiach medialnych odgrywa ona wyłącznie rolę zająca. Tusk słusznie doszedł do wniosku, że kierując partią mającą czterdziestoprocentowe poparcie powinien pozwolić na odebranie mediów publicznych partii mającej trzydziestoprocentowe poparcie przez partię mającą trzynastoprocentowe poparcie. Media publiczne pokrywają w dodatku swoim zasięgiem nadawania terytoria, których żadne inne media często nie pokrywają (zabrzmiało to jak tekst ze „Star Treku”: „Enterprise dociera tam, gdzie nikt inny nie dotarł”). A te właśnie dziewicze terytoria mają znaczenie w wyborach samorządowych. PiS samym tylko Radiem Maryja owej Grosse Wildniss nie obsłuży. Błyskawiczna utrata mediów publicznych jeszcze przed rozpoczęciem kampanii samorządowej może się okazać dla Kaczyńskiego ciosem bolesnym, o ile nie śmiertelnym. Wystarczy, że SLD nie zastąpi przekazu PiS-owego jakąś radykalną kontrideologią, która oburzyłaby i zmobilizowała elektorat PiS-u. Wystarczy, że nowi autorzy jesiennej ramówki zaczną przy użyciu mediów publicznych elektorat PiS-u po prostu usypiać. W miejsce Pospieszalskiego i Wildsteina, zamiast dodatkowego Lisa i Żakowskiego dadzą dodatkową „Plebanię” i „Ranczo”. Tusk wierzy w pragmatyzm ludzi SLD w mediach publicznych i jakoś nie boi się bijącego już wszelkie rekordy poziomu społecznego zaufania do Grzegorza Napieralskiego (chyba Jackowi Kuroniowi mniej nawet ufano). Tym bardziej, że trzeci w rankingu zaufania (po Napieralskim i Tusku) Waldemar Pawlak, mimo tak sprzyjających odczytów walczy o przeżycie w każdym możliwym sensie, być może poza zdrowotnym.

  

Ludziom inteligentniejszym, bardziej szlachetnym i bardziej ideowym (obojętnie, lewicowo czy prawicowo) ode mnie warcaby szybko się nudzą. Tak samo jak oglądanie filmów i seriali klasy od B do Z, i to po wielokroć. Dla nich przygotowałem zatem pytanie ciekawsze. Czy wolicie w jednej z najważniejszych instytucji medialnych, jaką jest bez wątpienia TVP S.A. (dominujący udział w rynku widowni i reklamy zarazem) pragmatystów z SLD zblatowanych z pragmatystami z PO, czy też wolicie tam Pospieszalskiego, Wildsteina, Sakiewicza, Ziemkiewicza, Janke… łączących w sobie fascynujący narcyzm z ponurą ideologią? A u władzy, czy wolicie Komorowskiego („Jowialskiego, nudziarza, gajowego…” itp., żeby poprzestać na samych tylko cytatach) albo minister Kopacz z jej przekonaniem, że parytety doprowadzą do „brania do parlamentu kobiet z łapanki” (cyt. za TOK FM), czy też może wolicie tam jednego z najbliższych ludzi Jarosława Kaczyńskiego (a nie jest nim Joanna Kluzik-Rostkowska), byłego ministra zdrowia Piechę, który zapytany w „Faktach” o przesłuchanie parlamentarne w sprawie turystyki aborcyjnej mówi z urokiem znudzonego, starego, obleśnego dziada: „znowu sezon ogórkowy, więc podrzucane są taaakie tematy…”.

  

Oczywiście, nie wolicie żadnego, a „krzyż niech sobie stoi” (cyt. za Roman Kurkiewicz). Oczywiście, że nie chcecie jałowej wojny między Palikotem i  „ciemnogrodem” (cyt. za Michał Sutowski), bo kto by ją chciał. Ale ja nie mówią o waszej woli, o waszych marzeniach, o waszych bez wątpienia szlachetnych intencjach, ale o realnym politycznym wyborze, którego do tej pory nie potrafiliście politycznie unieważnić (jakimś skutecznym ruchem społecznym, jakąś skuteczną partią…). Zatem ja przed tym wyborem stoję i jako świadomy obywatel postanowiłem go przeżywać świadomie. Nie potrafiąc się uwolnić od tego ciasnego jak obręcz i ciężkiego jak kowadło polskiego politycznego wyboru („endecka Platforma kontra onererowscy obrońcy krzyża”, cyt za Tomasz Piątek), postanowiłem sprowadzić ten wybór do skrajności albo do absurdu. Tak jak z każdym najważniejszym politycznym, społecznym czy estetycznym wyborem robili Heine i Brecht (podczas gdy szlachetni bracia Mannowie woleli aż tak brutalnie tej sprawy nie stawiać). Dopiero wtedy, po doprowadzeniu sprawy do absurdu – jako że absurd jest właściwą materią naszej rzeczywistości – natrafiamy bowiem na zasadę rzeczywistości, polskiej rzeczywistości. Zatem Czarzasty i PO czy Pospieszalski i Wildstein? Kopacz czy Piecha? Ja wybieram Czarzastego i PO, ja wybieram Kopacz. Dokonałem tego wyboru, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem całe przerażające i definitywne piękno tej alternatywy, czyli gdzieś tak w początkach 2007 roku. Premierem był wtedy Jarosław Kaczyński, a prezydentem Lech Kaczyński, ministrami – odpowiednio, zdrowia i sprawiedliwości – byli Piecha i Ziobro. Więc jeśli mówić o moim oportunizmie, to jednak jakoś udialektycznionym i negocjowanym. Ta polityczna wizja stała się dla mnie jeszcze bardziej wyrazista i bezalternatywna po 10 kwietnia, kiedy ostatni konserwatyści z podkulonymi ogonami pobiegli na Wawel (Rokita zrobił to przynajmniej z jawnie okazywanym smutkiem i goryczą, podczas gdy Sellin, Polaczek itp. zrobili to z entuzjazmem klasycznych politycznych dojadaczy resztek), a co poniektórzy lewicowcy zaczęli się rozmaślać nad traumą Jarosława Kaczyńskiego i obrońców krzyża. Po Smoleńsku nie ma w Polsce żadnej trzeciej siły. Tak jak nie było jej przed Smoleńskiem, ale po Smoleńsku stało się to jeszcze bardziej widoczne.  Choć zawsze będzie dużo udawania. Na przykład udawał będzie Grzegorz Napieralski.

  

Ten wybór nie jest przyjemny, jak każde negocjowanie z zasadą rzeczywistości. A ponieważ mi nie jest przyjemnie, chciałbym, żeby także wam przyjemnie nie było. Zatem do cholery ucieszcie się z nowej koalicji w TVP S.A., koalicji ludzi Czarzastego i Kwiatkowskiego z ludźmi z Tuskowego ministerstwa skarbu. Albo też opłakujcie Pospieszalskiego, Wildsteina, Ziemkiewicza, Janke (o ile tego ostatniego – i całego jego „rzepowego” gatunku - nie ocali Gowin). Innego końca świata nie będzie, jeśli oczywiście sami jakiegoś nie zmajstrujecie.

Felietony Cezarego Michalskiego publikujemy w poniedziałki i w środy.

  

Komentarze
Dodaj nowy
Wazzon   |30.08.2010 04:08:05
W ten weekend Pan Michalski daje nam do zrozumienia że koniecznie musimy dokonać
wyboru pomiędzy liberałami a narodowcami. Obie strony mają w sobie elementy
sympatyczne - narodowcy są bliżej tych, którzy w wyniku transformacji zostali
zepchnięci na pobocze, ale poza tym to niestety potworni zamordyści; liberałowie
mają nieco większą "wrażliwość" na lewicowe kwestie kulturowe - a jako
dodatkowy bonus są wolnorynkowcami, a wolny rynek, ten kombajn historii może
wyplenić z głów Polaków wszelkie bzdury, odciemnogrodowić ich w takim stopniu w
jakim ich zdesowietyzował i tym samym spełnić nasze skromne lewicowe sny.


Mam
dwie wątpliwości:

Po pierwsze, nowa lewica jest u swych podstaw lewicą
kulturową, opartą nie na gniewie ludu ale na wyrzutach sumienia humanisty, jego
pragnieniu dystynkcji, ale również dość realnym wkurwieniu na sposób w jaki
wielcy tego świata poczynają sobie z nieco mniejszymi. Jest ona middleclassowym
buntem wobec middleclassowych zasad, orgiastyczną herezją w kwakrowskiej
wspólnocie (lub odwrotnie - zależy jakie aspekty bierze się pod uwagę).
Największym zagrożeniem dla lewicowości rozumianej jako pewna odmiana tożsamości
klasy średniej, jest przyznanie się do tego co skądinąd oczywiste, że jej
interesem klasowym jest interes klasy średniej, że jej partią jest Platforma
Obywatelska (czy Chadecja czy Torysi). To samo zagrożenie w odniesieniu do PiSu
jest nieskończenie mniejsze - można solidaryzować z nim prawie w każdej okazji,
ale pełne utożsamienie jest po prostu niemożliwe - zawsze w końcu pojawi się
jakiś zgrzyt, jakiś element który przypomina ci kim jesteś, a kim nie jesteś na
pewno.

Po drugie wybór w ramach istniejącego sporu, sporu pomiędzy dwoma
prawicami, byłby z punktu widzenia ludzi, którym marzą się nieco inne boje,
czymś absurdalnym. Gdyby sytuacja tutaj była taka jak w Weimarze, gdyby
zagrażało się nam zsunięcie w jakąś polityczną potworność to ok, ale tak źle
jednak nie jest - nie ma żadnej siły, nie jest nią według mnie PiS, przeciw
której należałoby stawać za wszelką cenę. GDYBY PiS był tak straszliwy jak go
gdzieniegdzie malują, to rzeczywiście trzeba by dokonać jakiegoś wyboru. Skoro
jednak nie jest to po co wybierać? Jaka jest stawka? Mam wrażenie, że zyskać
możemy dokładnie tyle co każda kieszonkowa siła quasi-polityczna popierająca
"wielkich tego świata" - niewiele, i płacąc własną tożsamością. Widać to
było dość dokładnie ostatnimi czasy, gdy to co było drukowane na stronie KP i
Gazety stało się praktycznie nie do odróżnienia. Dlaczego? Ponieważ mamy to samo
(złe) kulturowe DNA, żyją w nas same patriarchalne tradycje
wschodnioeuropejskiej inteligencji. Trzeba o tym zawsze pamiętać.


Jeśli więc
stąpanie lewicową ścieżką, pomiędzy tym co podpowiada nam kultura (że Wyborcza
jest ok) i interes (że PO jest ok) jest tak trudne, a mimo to jakoś się
trzymamy, to dlaczego do diabła mielibyśmy wszystko wywalać w błoto z powodu
wydarzenia tak banalnego jak kolejne przejęcie władzy nad telewizją publiczną?
Jeśli ma nas do czegoś motywować zasada rzeczywistości to, na litość boską,
niech to będzie coś z nieco większym wykopem bo tą szopką nie przejmują się
specjalnie nawet politycy którzy całą sprawę nakręcili.

A że innej Polski nie
będzie? Wir sind jung Panie Michalski. Poczekamy - zobaczymy.
KrzysztofMazur   |30.08.2010 12:44:06
Tusk stawia na lewą nogę, jak Wałęsa.
Z podobnym skutkiem, tylko późnej.

Jako
(neo)liberał wolałbym mieć socjaldemokratów zamiast bezideowych
pseudokonserwatystów ze skłonnościami do państwa policyjnego (nie
faszystowskiego, ale i nie demokratycznego). To jest taki mikro-Weimar.

Lewica
oczywiście powinna głosować na swoich, chyba że nie wejdą do drugiej tury, wtedy
wybierać wg kandydata (a konkretnie działań, a nie słów - im więcej wam obieca
tym mniej będzie działał).

Odnośnie przemówień polityków powstaje pytanie, czy
nie lepsze są wpadki od przygotowanych przemówień. Z wpadek można się coś
dowiedzieć.
Madrich   |30.08.2010 18:05:17
Prawda jest taka, że polskie społeczeństwo jest w większości konserwatywne i
jeśli nagle by się wszyscy uświadomili polityczne i uaktywnili na wyborach tak
żeby frekwencja była 100% głosując zgodnie ze swoimi poglądami to pis byłby
polskimi liberałami a rząd mielibyśmy ultrakatonarodowy.

Lewica ma taką
brzydką skłonność, że gdy większość społeczenstwa zgadza sie z ich programem
beda z uporem oszołoma powtarzac ze maja wiekszosc. Gdy spoleczentwo odrzuca w
sondazach ich egzotyczne konstrukty prawne mowia ze rola polityka to edukacja
spoleczenstwa i nie zawsze trzeba go sluchac bo jest nieodpowiedzialne a my
jestesmy jego uswiadomioną i oswiecona czescia wiec ludzie powinni sie sluchac i
nie przeszkadzac w naszym projekcie. Szczegolnie to widac w takim grajdołku jak
Polska gdzie lewicowe pomysly z zachodu Europy sa odrzucane przez ludzi jako
oszolomstwo i pajacowanie (parytety, gendery, queery i takie tam) Z jednej
strony polska lewica plecie wiec o upodmiotowieniu obywateli z drugiej chce im
narzucic swoje pomysly bez pytania o zgode poprzez bezposrednie naciski na rzad
,parlament i wykladnie w sadach (patrz proces w szczecinie za słowo
"pedał").

Zreszta czerpie w tym z bogatego dorobku bojkotowania
spoleczenstwa przez lewicowe elity w Europie i niektórych stanach w USA. Choćby
taka Karta Praw Podstawowych.

Lewica sie czaila i czaila jak to wcisnac
europejczykom. Karta oprocz dotychaczasowego dorobku w tej dziedzinie
wprowadzala agresywne koncepty ultralewicowe narzucajace system totalnej
dominacji obyczajowego nihilizmu.( mowisz ze sceptycznie postrzegasz zjawisko
ekspancji homeseksualizmu i uwazasz to za proces negatywny i idziesz do sadu bo
gej poczul obraze) W końcu wpadli na pomysł: zwiazemy go z traktatem
konstytucyjnym, unia musi sie zreformowac i my im wcisniemy to tak hurtem ze
albo bedzie razem albo nie bedize niczego.
Eurypides77   |30.08.2010 18:50:08
Stara śpiewka o "milczącej większości".

Madrich, naucz się najpierw
jak się pisze "ekspansja".
grzesie2k  - re:   |31.08.2010 17:45:22
Madrich napisa?:
polska lewica plecie wiec o upodmiotowieniu obywateli z drugiej chce im
narzucic swoje pomysly bez pytania o zgode poprzez bezposrednie
naciski na rzad ,parlament i wykladnie w sadach (patrz proces w
szczecinie za słowo "pedał").


Co to ma do lewicy, bo ja nie rozumiem. Uznanie, że homoseksualiści
powinni mieć podstawowe prawa jest lewicowe? Chyba u ciebie
w osadzie.

Cytat:
mowisz ze sceptycznie postrzegasz zjawisko
ekspancji homeseksualizmu i
uwazasz to za proces negatywny i idziesz do sadu bo
gej poczul obraze


Byłoby fajnie, gdybyś udowodnił albo zamknął dupę. No i jeszcze nauczył
się pisać, choć zbyt wiele od prawicowca mieszkającego w
prawicowej osadzie nie wymagam.
Cercamon   |31.08.2010 01:51:35
Byłoby fajnie, gdybyś udowodnił albo zamknął dupę. No i jeszcze nauczył
się
pisać, choć zbyt wiele od prawicowca mieszkającego w
prawicowej osadzie
nie wymagam.


Za to od siebie mógłbyś wymagać minimum kultury. Madrich nikogo nie
obraził ale to nie szkodzi - jest parszywym prawicowcem z ciemnogrodu
więc można mu napluć w twarz i powiedzieć żeby zamknął dupę.
antenka_beretowa   |01.09.2010 15:39:08
Madrich , Jozef K. itd nawet defekują z klasą i z dyskretną dozą
patrycjuszowskiego wdzięku nabytymi drogą żmudnych lektur w mlodych latach w
robotniczym blokowisku i oglądania z wypiekami Ziemi Obiecanej identyfikując się
naturalnie z Olbrychskim a nie np. z bratem robotnicy dymanej przez managera
średniego szczebla Zapasiewicza.
Madrich   |30.08.2010 20:19:41
c zamist s w slowie ekspansja to wynik szybkiego pisania , to chyba oczywiste,
nie wiem czemu sie na to uwziales.

Sprobuje sie odniesc, spokojnie. Twoje
oburzenie wynika z kompletnie innej narracji, dla ciebie to zjawisko to wynik
determinanty genetycznej/biologicznej, dla mnie to wynik błędów w procesie
wychowczym i zdarzeń w trakcie socjalizacji danej osoby. To inna optyka. Gdyby
przyjac twoje zalozenia trzeba by traktowac gejow jak mniejszosc etniczna a
wulgaryzmy wobec nich jakich uzyla pani w spozywczaku jako pararasizm.

Jestem
w 100% przeciwny tego typu zachowaniu jakie wtedy zadtemonstrowala natomiast
uwazam ze sąd przychylił się do tego lewicowego punktu widzenia i wymierzył mega
surową karę a powinien uznać to za niepararasistowską obelgę słowną i wymierzyć
zwyczajową karę pieniężną ( ~500 zł było kiedyś, nie wiem jak to wygląda teraz)
taka jak np gdy sasiad sasiadowi nabluzga albo inna agresje slowną..
Eurypides77   |31.08.2010 15:21:54
Nauka inaczej.

Teoria o "błędach wychowawczych" nie znajduje
potwierdzenia w badaniach - wręcz przeciwnie, o ile wiem, nie stwierdzono
żadnych statystycznych czynników w procesie wychowawczym które by orientację
seksualną determinowały.

Anegdotycznie, mogę Ci powiedzieć, że miałem (i
mam) kochających rodziców którzy poświęcali mi dużo czasu, nie byłem przez
nikogo molestowany i w moim wychowaniu nie było żadnych patologii, zaś odkąd
pamiętam, czułem pociąg seksualny do osób tej samej płci (oczywiście początkowo
nieuświadomiony), zaś nigdy do osób płci przeciwnej.
grzesie2k   |31.08.2010 17:47:30
Z jakiegoś powodu błędnie założyłeś, że ja z tobą rozmawiam. Otóż wyprowadzam
cię z błędu - tylko sprawdzałem twój kontakt z rzeczywistością. Niestety nie
wykryłem takowego, toteż postaram się już cię słowem nawet nie uraczyć.
Madrich  - vide: grzesie2k   |30.08.2010 20:28:46
vide: grzesie2k "osady"

I nie wiem jakie znaczenie dla tych spraw
obyczajowych ma mój kraj. Nie mieszałbym tego.
septimanus   |31.08.2010 09:51:36
zjazd Solidarności to ukoronowanie procesów nowego podziału sceny
politycznej i
społeczeństwa polskiego uruchomionych w rezultacie katastrofy smoleńskiej. Od
wczoraj Polacy dzielą się na kato - nacjonalistów i lewico - liberałów. Po
stronie pierwszych mamy PiS, Kościół Katolicki, Solidarność, a po drugiej PO,
SLD, i Nową Lewicę. Pomniejszych sił nie wyliczam. To koniec politycznej Arkadii
i początek politycznej Historii III RP.
ubik   |31.08.2010 14:08:32
septimanus: PO nijak do lewicy nie pasuje, tak samo zresztą jak PiS - PO ze
względów ekonomicznych, PiS obyczajowych.Lewica musi dbać o swoją tożsamość.
Józef K   |31.08.2010 16:51:43
Byłoby fajnie, gdybyś udowodnił albo zamknął dupę. No i jeszcze
nauczył
się
pisać, choć zbyt wiele od prawicowca mieszkającego w
prawicowej
osadzie
nie wymagam.


Do tego doszło na forum KP?
Ktoś kto w ten sposób się wyraża a do tego
poprawia innym literówki, nie zasługuje nie tylko na to, żeby mu nie
odpowiadać, ale żeby nawet nie czytać tego, co wypisuje.
grzesie2k  - re:   |31.08.2010 17:45:10
Józef K napisa?:
Do tego doszło na forum KP?
Ktoś kto w ten sposób się wyraża a do tego
poprawia innym literówki, nie zasługuje nie tylko na to, żeby mu nie
odpowiadać, ale żeby nawet nie czytać tego, co wypisuje.


Ale idź wymachiwać penisem w jakąś inną stronę, bo fetor.
ubik   |31.08.2010 17:47:46
Madrich pisze: "Twoje
oburzenie wynika z kompletnie innej narracji, dla
ciebie to zjawisko (homoseksualizm p.m.) to wynik
determinanty
genetycznej/biologicznej, dla mnie to wynik błędów w procesie
wychowawczym i
zdarzeń w trakcie socjalizacji danej osoby. To inna optyka." Pojęcie
"narracja" stosuje się w nieco innym kontekście. Pan Madrich
reprezentuje po prostu "pogląd", że homoseksualizm jest produktem
kultury (wychowania), a nie biologii. Z mojej wiedzy wynika, że przypomina to
opinię, że Ziemia jest płaska i spoczywa na czterech żółwiach. Oczywiście żyjemy
w wolnym kraju i można tak sobie myśleć, ale należy się liczyć z adekwatną oceną
swojej osoby.
Madrich  - re:   |31.08.2010 22:31:54
chodzi
ubik napisa?:
(…) homoseksualizm jest produktem kultury (wychowania), a nie biologii. Z
mojej wiedzy wynika, że przypomina to opinię, że Ziemia jest płaska i
spoczywa na czterech żółwiach. Oczywiście żyjemy w wolnym kraju i można tak
sobie myśleć, ale należy się liczyć z adekwatną oceną swojej osoby.


I własnie o to chodzi lewicowcom. Zeby wypchnac niechciane poglady nie
tylko ze sfery dyskusji, sporu czy analizy krytycznej ale wogole zeby
nie istnialy jako takie jako jakakolwiek opcja.

Otoz poglad ze
pederastia to genetyczna skłonnosć to pogdlad absuradlny przypominajacy
pogdlad o plaskim swiecie na 4 zolwiach. Oznacza to, ze musialby
istniec gay-gen. Tylko ze to sie nie trzyma kupy bo wtedy to zjawisko
znikneloby samo bez niczyjej pomocy ze wzgledu na
nieprzekazywanie gay-genu dalej.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.02935 Seconds