> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Tryumf rynku Drukuj
Cezary Michalski   
10.07.2011

Kiedy nawet strefa Schengen, absolutne minimum europejskiej integracji, drży dzisiaj w posadach, kiedy zamiast „ponowoczesnej” i „postnacjonalistycznej” UE, o jakiej parę lat przed kryzysem marzył Robert Cooper, widać co najwyżej zarysy wielkiego niemieckiego rynku z euro jako update’owaną wersją marki, ja, Kapitan Europa, postawiony wobec twardych faktów, czuję się zmuszony przyznać, że choć wolałbym Unię Europejską brukselską niż berlińską, to wolę berlińską niż żadną.


Na pierwszy totalny tryumf rynku, już blisko wiek temu, polityka zareagowała ustawami antykoncentracyjnymi, antymonopolowymi, New Dealem, państwem opiekuńczym… Choć przecież mogła rynek „zostawić w spokoju”, pozwolić mu budować monopole bez granic, bogactwo narodów tworzyć, a potem cyklicznie niweczyć, kreować nierówności bardziej dramatyczne od tych, które ostatecznie rynek i tak kreował pomimo równoważącej siły polityki. Gwoli uczciwości (a nawet pamflecista powinien ją mieć) wypada oczywiście dodać, że na peryferiach polityka zareagowała na tryumf rynku także prawicowymi i lewicowymi totalitaryzmami, nadprodukcją ofiar, więc nie każda polityka okazuje się ostatecznie lepsza od rynku.
Dziś jesteśmy świadkami drugiego totalnego tryumfu rynku. Czy polityka jest na to jakkolwiek przygotowana? Niezastąpiony Witold Gadomski przedstawił kryzys finansowy jako średniowieczną zarazę, dżumę czy cholerę, która silnych pozostawi przy życiu, a słabych – np. Grecję – wyeliminuje („Zaraza wcześniej czy później wygasa samoczynnie, choćby dlatego, że nie ma już niezarażonych, a przeżyli tylko najbardziej odporni”, cyt. za Witold Gadomski). Zachwycając się neodarwinowską potęgą „finansowej zarazy”, Gadomski zapomina o pewnej drobnostce, że żyjemy już jednak ponad wiek po Pasteurze. Od dosyć dawna ludzie zdecydowali się płacić ogromną cenę za to, aby także „słabe organizmy” w czasach zarazy utrzymać przy życiu. Chociażby próbować.


Jednak to, w jakiej epoce żyją nasi neoliberałowie, pozostaje dla mnie tajemnicą. Może żyją w średniowieczu, może w jaskiniach, a może w XXI wieku? Naprawdę nie wiem, bo z każdej epoki wybierają to, co im wygodne. Oczywiście tak swobodnie lepią wyłącznie swój „ideowy dyskurs”, nie swoje realne życie, bo zarówno Gadomski, jak też Wildstein, Ziemkiewicz, Krasnodębski, Legutko… żyć chcą wyłącznie nowocześnie, w XXI wieku. I oczywiście najlepiej zaszczepieni przeciwko „zarazie” najnowocześniejszą i najdroższą szczepionką. Przeciwko tej samej „zarazie”, której tak chętnie złożyliby w ofierze „najsłabsze organizmy”. Pozbawcie zatem Gadomskiego emerytury – Szanowni Panowie i Panie z Agory. Jako „słaby” neoliberalny staruszek prędzej czy później stanie oko w oko z „zarazą” jakiegoś kryzysu finansowego. Ciekawe, co wtedy swoim drogim prądkom powie? Chciałbym tę rozmowę usłyszeć. Rozmowę neoliberalnego Gadomskiego z Czarną Śmiercią. Jej stylistyka istotnie byłaby średniowieczna.


Jeśli Unia Europejska przegra z globalnym kapitalizmem, mimo (a może właśnie dlatego) że negocjuje z nim pokornie, czasami nawet na kolanach, tryumf rynku będzie naprawdę totalny, a polityki nie będzie już wcale. Prywatne firmy ratingowe postanowiły teraz ogłosić bankructwo Grecji. Kiedyś potrafiły wychwalać największych bankrutów, kreatywną księgowość globalnych korporacji przedstawiać jako modelowo uczciwą i nie widzieć nic niepokojącego w amerykańskim rynku nieruchomości tuż przed krachem (a nawet, kiedy krach już trwał, tylko nie wolno było jeszcze mówić o nim drobnym inwestorom, żeby się grubi mogli bezpiecznie z rynku wycofać). Grecję spisały na straty pomimo tego, że jej parlament przyjął drastyczny plan oszczędnościowy, a Unia rozpoczęła przekazywanie kolejnych, głównie niemieckich, miliardów euro na spłatę greckich długów (Niemcy nie robią łaski, bo ratując Grecję, Portugalię, Hiszpanię, ratują swój własny rynek). Jednak nasze znane z uczciwości i merytoryczności prywatne agencje ratingowe doszły do wniosku, że jednak rozpieprzą strefę euro, bez względu na to, co Grecy i Niemcy zrobią, bo im i ich kumplom z londyńskiego City i nowojorskiego centrum finansowego istnienie euro w spekulacji przeszkadza – sprawia, że zarabiają odrobinę mniej i odrobinę wolniej na walutowym rynku.


Liderzy polityczni Zjednoczonej Europy na kolanach udają się zatem do Canossy, aby prywatne fundusze ratingowe przebłagać. Nie wiadomo jeszcze, jaki będzie tej pielgrzymki efekt, bo niby dlaczego ktoś (w tym przypadku wyspecjalizowane w spekulacji wielkie prywatne instytucje finansowe) miałby rezygnować z kolejnych miliardów szybkiego zysku, skoro naprawdę nie musi, bo nie ma realnej siły, która by go do tego zmusiła? A że świat się od tego rozpieprzy? Pieprzyć świat, zawsze pozostanie nam „rodzina na swoim”. Najlepiej hodowana w orbitalnej kapsule w oczekiwaniu, aż się społeczno-ekonomiczna apokalipsa przez całą Ziemię – także Tę Ziemię – przetoczy i będzie można znów osadzić swoje dzieciaczki wśród dziewiczej dżungli, czy nie tego uczył nas Chrystus? A właśnie nie tego – przyjaciele z Opus Dei, organizacji „ewangelizującej społeczno-ekonomiczne elity współczesnego świata” – zupełnie nie tego.


Polska polityka jest słabsza niż europejska, dlatego z wielką nadzieją witam każdą próbę jej wzmocnienia. Witam, ale najczęściej zaraz potem żegnam. Tak właśnie było z promowaną przez Rafała Dutkiewicza inicjatywą „Odzyskajmy państwo”. Prawdopodobna obecność na tworzonych przez dzielnych samorządowców listach do senatu Misiaka i Rybińskiego każe jednak zapytać: „Odzyskajmy, ale dla kogo?”. Z kolei Wildstein i Legutko dzielnie i ideowo pracują dla londyńskiego City i nowojorskiego dystryktu finansowego przeciwko Brukseli. A kto dzielnie i ideowo pracuje dla Brukseli przeciwko City? Jak to kto, oczywiście Kapitan Europa! Kapitan Europa jest reformistą, Legutko z Wildsteinem są radykałami, co pozycję Kapitana Europy wobec nich zdecydowanie osłabia. On chciałby zaledwie globalny wolny rynek szczyptę uczłowieczyć, stworzyć dla niego polityczną przeciwwagę, oni chcieliby Unię Europejską zwyczajnie rozpieprzyć.

 
Przy czym Legutko rozpieprza Unię Europejską za pensję i diety europarlementarzysty, bo choć jest tylko imitacyjnym neokonserwatystą, gwiazdą „Czasów wielkiej imitacji” (cyt. za tytułem felietonów Ryszarda Legutki, który imitację dostrzega wyłącznie u swoich wrogów, bo sam dawno już nie zaglądał do lustra), to pochodzi jednak z kraju Wallenroda. Może należałoby ten poemat Adama Mickiewicza przełożyć na najważniejsze europejskie języki, a przekład kolportować w europarlamencie, żeby koledzy z frakcji chadeckiej, socjalistycznej, „zielonych”, mogli zrozumieć zachowanie Legutki, Ziobry, Cymańskiego, Kurskiego, bo dla Polaków jest ono do bólu banalne. Może poza Ziemkiewiczem, który obowiązkowych lektur nie czytał na polonistyce („Brzozowski nie miał nic wspólnego z lewicą”, cyt za Rafał Ziemkiewicz), więc ich na pewno także nie czytał w liceum. My jednak, którzy je czytaliśmy, świetnie wallenrodyzm znamy, rozumiemy zatem przewrotną strategię Legutki, Ziobry, Cymańskiego, Kurskiego. Ich heroizm polegający na robieniu kariery w instytucjach wroga, korzystaniu z zakonnych dotacji, żeby Zakon zniszczyć („trafić w serce stugłowej poczwary”, cyt. za Adam Mickiewicz). Są takie momenty w życiu niewolnika, kiedy naprawdę nie ma on innego wyjścia, jak tylko wallenrodyzmem się posłużyć. Ale Legutko, Ziobro, Kurski, Cymański makiawelistycznymi niewolnikami Europy wcale być nie musieli, mogli Europę jako ludzie wolni sami budować. A jednak rolę niewolników okradających złego pana sami dla siebie wybrali, bo do zagrania to rola niebywale łatwa, a tłum ślini się i klaszcze, kiedy niewolnicy z Polski dają w europarlamencie pokaz dojrzałego wallenrodyzmu.

 

 

Komentarze
Dodaj nowy
kot   |11.07.2011 09:28:19
Czas umierać, lepiej tego nie można powiedzieć.
Gra_ce   |11.07.2011 10:52:44
To zamieszanie wokół agencji ratingowych jest na tyle obnażające ich skrajną
polityczność, że godzi w ich fundamenty działania. Czemu mają służyć analizy
tych agencji, jeśli ratingi można negocjować? Czyżby Moodys, S&P, Fitchs teraz
robią bardziej w PR niż w szacowaniu ryzyka?
A może szacowanie ryzyka sprowadza
się teraz do "antycypacyjnego wpływania na interpretacje" niż badania
fundamentów działania i tzw.brutalnych bo nienegocjowalnych faktów?

Wspólnota
interpretacji ma, nie neguję, ogromną siłę, ale nie zaczaruje teraźniejszości.
Czy nie lepiej przyznać się do porażki z Grecją, nie manipulować ratingami ale
zadeklarować optymizm w działaniu naprawczym?

Jest podobno takie chińskie
przysłowie (wrażenie wyniesione z lektury "Krótkiej historii filozofii
chińskiej" rozdziału o szkole nazw), że jeśli psują się znaczenia słów, na
świecie zaczyna się dziać źle. Myślę, że w psuciu znaczeń nasza cywilizacjia
posubnęła się do perwersji.
ska   |11.07.2011 11:39:35
pan wildstein, ktory kibicuke rynkowi, bardzo sie zalil, ze go tanio wykupili,
bardzo tanio, i jeszcze po to zeby grzal lawe. pan wildstein uwaza, ze normy
moralne, czyli to ze pan wildstein powinien miec prawo do pracy, powinny
ograniczac rynek.
daras1983   |11.07.2011 13:17:50
Moze juz czas jasno powiedziec mieszkancom Tej Ziemi ze nie ma wyjscia i jesli
nie lepsza to na pewno korzystniejsza jest Unia Berlinska od Unii
Brukselskiej.
Tylko czy znajdzie sie odwazny przed wyborami
coobek   |11.07.2011 15:04:56
A Japonia ma panstwowa agencje ratingową. Nie mozna by na niej oprzec decyzji o
Grecji…
keine grenzen   |11.07.2011 15:18:28
niemcom zawsze brakowalo przestrzeni zyciowej. to po co ta wojna? wczesniej moze
mieszkancy tej ziemi jezdzili mercedesami.
chatte botte   |11.07.2011 17:06:49
@ Grace:

Z tym psuciem u Chińczyków nie jest tak prosto, bo rzecz w tym, że
oni kochają wszystko, co nadpsute albo zepsute: jaja ‘siedmioletnie’, mięso
każdej maści, tofu, wszystko co bardzo nieświeże, albo co fermentujące.
Więc
nawet jeśli my pójdziemy do piachu w wyniku perwersji oni z pewnością to
przetrwają. Cesarze kończą w kloakach a barbarzyńcy spokojnie śpią w ich złotych
komnatach.
Gra_ce  - ad chatte botte   |11.07.2011 20:26:11
Rzeczy zepsute, w sensie nieświeże, mogą być dobrze oznaczone i osadzone w
chińskim porządku jak przypuszczam. Zepsuta nazwa rzeczy to niczym plastikowa
nalepka "WC" na wrotach do złotej komnaty: Zaproszenie dla barbarzyńców
by sobie ulżyli. Przy czym używam słowa "barbarzyńca" bez obrzydzenia.
Opisowo. Nawet mam niejaki sentyment, to przecież protoplaści dzisiejszych
turystów.
badrel   |11.07.2011 21:32:53
Porównanie kryzysu do zarazy przez Gadomskiego smakowite. Mnie rozbawił ostatnim
komentarzem, w którym stwierdził z rozbrajającą szczerością, że kryzys wielkich
szkód nie poczynił, skończyło się na strachu. Oczywiście z perspektywy
nowojorskiego bankiera inwestycyjnego odbierającego swój ciężko zapracowany i
zasłużony roczny bonus, bo czemuż Gadomski miałby schylać się do poziomu
prostego dawcy kapitału, który na wymarcie jest skazany i statystycznie
nieistotny?
adamber  - Drogi panie Cezary M.   |12.07.2011 20:47:55
Kanikula ! Leb suchy jak plaza w Wiselce. Nie bede sie wiec wymadrzal.
Wydaje
sie poza tym ze Captain Europe, wie wszystko lepiej…
Wcale sie go czepiac nie
trzeba !
Wystarczy ze w kazdym felietonie maltretuje chociazby - jego Ociezalosc
Umyslowa Rafala M. Toz to LUBOSC SAMA.
Cezarissimo na wskros czlowieku !
A z ta
Unia berlinska jest jak z ostrzeliwanym, acz ambitnym dylizansem, uciekajacym
sforze - dajmy na to bandytow. Dopoki choc jeden kon rwie naprzod…
Krzysztof Marek Włodarczyk   |13.07.2011 00:01:54
Grecja jest bankrutem. TO JEST FAKT.
Jeżeli nikt z własnej woli nie chce
pożyczyć im pieniędzy to są BANKRUTEM. Naprawdę jest to tak trudno pojąć?
Pan
Cezary Michalski wmówi nam zaraz że to agencje raitingowe i spekulanci przez
10 lat nieodpowiedzialnie zadłużali Grecję,Portugalię Hiszpanię Irlandię
oszukiwali wierzycieli obligatariuszy i własnych obywateli.
Pan Michalski
wmówi nam też że to spekulanci i instytucje finansowe rok temu wmawiały
wszystkim że pierwsza transza pomocy pozwoli rozwiązać greckie problemy. Okazało
się to było kłamstwem nic więc dziwnego że spekulanci nie chcą pożyczać ani
grecji ani portugali a teraz także włochom. Ciekawe że jak w latach 2002 2007
pożyczali finansując socjalistyczne zapędy europejskich rządów to byli OK. Teraz
to niemal zbóje.
Krzysztof Marek Włodarczyk   |13.07.2011 00:11:13
Spekulanci są potrzebni europie jak mało kto. Dzięki nim (windują ceny) można
dowiedzieć się że sytuacja w rolnictwie na świecie jest fatalna. Gdyby nie oni
za 20 lat nie będzie wogole jedzenia po żądnej cenie. Bruksela sprytnie maskuje
wszystkie problemy średnia wieku rolnika w UK to 58 lat. Bez napływu kasy na
wieś dzięki wysokim cenom płodów rolnych, bez koniecznych inwestycji i napływowi
świezej krwi na wieś za pare lat nie będzie żywności po żądnych cenach. Od
polityków się tego nie dowiecie, tylko spekulant prawdę wam powie, bo on
podejmując decyzje ryzykuje swoim majątkiem w przeciwieństwie do polityków.
Thome  - le bancroot   |13.07.2011 01:45:52
Dobrze, że Cezary Michalski dostrzegł jednak skrywaną, a prawdziwą naturę rzeczy
- w imitacji marki na niemieckim rynku;)

Smaczne było to: "Prywatne
firmy ratingowe postanowiły teraz ogłosić bankructwo Grecji."

Pomijając
ocenę "ostrożnej" polityki tychże w czasach upadku pewnych banków (co
wtedy bywało oceniane pozytywnie jako zapobieganie…panice;)) Cezary Michalski
się zeźlił i pomylił skutek z przyczyną. Tak, jakby o bankructwie Grecji
decydowała jakaś "agencja" lub ilość wpompowanych pieniędzy niemieckiego
podatnika. Tak, jakby o fakcie zachorowania na grypę decydował odczyt z
termometru…..

I co to niby za "tryumf rynku"? Że baillout, że
bankructwo Grecji, że fiskalizm, że upadek Schengen? Rynek nie tryumfuje, rynek
to ludzie żyjący obok upadku socjalizmu w Europie. I słono za to płacący.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.96321 Seconds