> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Strzelając śmiechem, albo nowe sukcesy hegemonii Drukuj
Cezary Michalski   
22.05.2011

Mój ulubiony South Park jednoznacznie opowiedział się po stronie hegemonii. Przyłączył się mianowicie do stygmatyzowania (a tym samym także dyscyplinowania i pacyfikowania) globalnej partii społecznego gniewu. W jednym z pierwszych odcinków nowego sezonu depresyjny dyrektor szkoły, do której uczęszczają Kyle, Stan, Cartman, Kenny i Butters (na listę 100 najpopularniejszych bohaterów światowego kina ostatnich 20 lat dostał się jedynie Cartman, zajmując tam 22 pozycję – pomścił Doktora Evila, wyprzedzając Austina Powersa!!!), nieopatrznie wywiesza na szkolnym korytarzu listę z nazwiskami uczęszczających do szkoły chłopców (czemu tylko chłopców? – bo inaczej nie byłoby całej intrygi) i informację, ile każdy z nich urósł (w calach) od ostatniego mierzenia. Cartman pomyłkowo bierze tę listę za upublicznioną informację o danych wrażliwych, czyli o długości uczniowskich penisów. Ponieważ Cartman uważa, że długość jego penisa została „przez władze” celowo zaniżona, by go publicznie upokorzyć, osobiście przeprowadza w chłopięcej toalecie akcję mierzenia długości penisów wszystkich uczniów klas czwartych (jego penis okazuje się zaledwie o 0,2 cala dłuższy, niż by wynikało z oficjalnej listy, ale i tak oznacza to „zdemaskowanie kłamstwa władzy”). Kiedy Cartman zostaje skarcony za swoją samowolną akcję w chłopięcej toalecie, a w dodatku wychowawczyni tłumaczy mu, że wszystko opierało się na nieporozumieniu, nasz wrażliwy bohater dostaje szału. W konsekwencji zostaje posłany do specjalisty od „radzenia sobie z własnym gniewem”.


Podczas (nieudanej oczywiście) terapii Cartman poznaje innych pacjentów (m.in. lidera Tea Party wściekłego na rządzących Ameryką liberałów, rapera wściekłego na uprzywilejowanych, wygolonego na łyso reprezentanta White Power wściekłego na kolorowych, chińskiego kucharza wściekłego na klientów swojej restauracji…). Spotkanie wszystkich tych ludzi „niepotrafiących radzić sobie z własnym gniewem” z nieporównanie bardziej od nich samoświadomym Erykiem Cartmanem doprowadza szybko do ukonstytuowania się w South Park niezwykle aktywnej, zdolnej nawet do aktów przemocy „partii społecznego gniewu”.


Tym samym jeden z najdowcipiniejszych seriali animowanych kiedykolwiek zaprzęgniętych w służbę hegemonii pozbawia powagi ideę partii społecznego gniewu jako ostatniej już szansy na obalenie tego, co nieobalalne. Ostatnio z podobną skutecznością zaprzęgnięto dowcip w służbę hegemonii w filmie Hot Shots (jedynce, 1991). W tym kultowym dla mojego pokolenia filmie Jima Abrahamsa piloci irackich migów krzyczą „kuskus!” i „shish kebab!” (co wzbudzało wtedy nasz szczery, „antypoprawnościowy” entuzjazm), kiedy w ich samoloty trafiają rakiety wystrzelone przez Toppera Harleya, młodego amerykańskiego pilota o skomplikowanej osobowości, nosiciela wielu głębokich traum, granego w tym filmie przez Charlie Sheena świetnie pastiszującego Toma Cruisa z równie kultowej, tyle że w zamierzeniu twórców poważnej, superprodukcji Top Gun. Jak wiadomo, Groucho Marx pełni zazwyczaj funkcję nieco odmienną od Karola Marksa.


Ten przykład umacniania hegemonii za pomocą śmiechu przyszedł mi do głowy, kiedy przy okazji fali kolejnych przecieków dotyczących tego, co jeszcze Komando Foki znalazło w umocnionej willi Osamy bin Ladena (oprócz pornografii), pojawiła się informacja o odkryciu tam demonicznych planów zaatakowania na pełnym morzu tankowców, aby doprowadzić w ten sposób do upadku światowej gospodarki. Superman, oczywiście trójka z 1983 roku – przypomniałem sobie natychmiast. To właśnie tam demoniczny i pozbawiony skrupułów Ross Webster (jeszcze bardziej demoniczny Lex Luthor chyba się tam nie pojawia) przejął kontrolę nad znajdującymi się na pełnym morzu tankowcami, używając do tego celu satelitarnej nawigacji. Skierował je wszystkie na środek oceanu, daleko od portów, na co giełdy całego świata zareagowały krachem i nie wiadomo, jakby się to wszystko skończyło, gdyby Superman nie odzyskał swoich mocy i tankowców spod władzy Rossa Webstera nie wyrwał. W ten sposób martwy Osama bin Laden został ostatecznie sprowadzony do poziomu popkulturowej ikony zła (Doktora Evila). A poczciwi dziennikarze „Gazety Wyborczej” i niepoczciwi dziennikarze „Rzeczpospolitej” ciągle jeszcze prowadzą między sobą śmiertelnie poważną (nawet jeśli nieco rytualną) dyskusję: „Czy trzeba było zabijać Osamę bez sądu?” (najważniejsze głosy w dyskusji: Lisicki – trzeba, Siedlecka – nie trzeba). I nawet jeśli bardziej przekonują mnie argumenty Siedleckiej, niż Lisickiego, który – mimo że prywatnie jest człowiekiem nad wyraz delikatnym – znów cynicznie odgrywa brutala przed żądnym krwi „PiS-owskim ludem” (cyt. za Ludwik Dorn), to i tak wydaje mi się, że gra naprawdę poważna nie toczy się między Lisickim i Siedlecką, ale między „globalną partią społecznego gniewu”, a pracującymi gdzieś na tyłach hegemonii scenarzystami South Parku albo Hot Shots. Nie da się ukryć, że PR-owy mecz hegemonia kontra globalna partia społecznego gniewu, znowu wygrywa hegemonia, bo scenarzyści South Parku i Hot Shots są naprawdę dobrzy. Oczywiście wygrywa na poziomie wizerunkowym, na poziomie symulakrów, ale one przecież, jak słusznie zauważył ś.p. Jean Baudrillard, wyparły już „rzeczywistość” czy też raczej ją „poprzedziły” (cyt. za Precesja symulakrów).


Dokładnie w tym samym czasie kolejny mimister rządu Torysów oświadcza grobowym głosem przed kamerami BBC, że Anglię czeka jeszcze głębszy kryzys, dalszy spadek dochodów realnych, i w ogóle „krew, trud, łzy i pot” (cyt. za Winston Churchill). Trzeba przecież uprzedzić i rozbroić nieuniknione nowe fatalne dane z brytyjskiej gospodarki szokowo terapeutyzowanej przez konserwatywny rząd (Nicka Clegga do brytyjskiego rządu raczej nie zaliczam, gdyż odgrywa tam co najwyżej rolę Waldemara Pawlaka). Na przykład przedstawiając kapitalizm jako siłę natury, wobec której rząd Camerona jest równie bezradny, co Japończycy wobec tsunami, a islandcy piloci wobec swych wulkanów.


W ten sposób hegemonia coraz bardziej profesjonalnie radzi sobie ze swoimi wrogami. Kreuje ich negatywny wizerunek i pozytywny wizerunek własny – jako władzy zarazem niewinnej, wobec „natury” bezsilnej i nad wyraz pokornej. Przyznam szczerze, że ponieważ mój stosunek do hegemonii jest ambiwalentny (jakby sobie hegemonia coś robiła z mojego stosunku), wolałbym, żeby zamiast z taką skutecznością radzić sobie z negatywnym wizerunkiem swoich wrogów i pozytywnym wizerunkiem własnym, hegemonia zaczęła sobie jakoś radzić ze sprzecznościami, które na naszych oczach rozwalają jej społeczno-ekonomiczne fundamenty. Ale z tym akurat hegemonia radzić sobie nie umie, tego nie zauważa. Może nikt po prostu nie odważy się już hegemonii powiedzieć, że jakieś sprzeczności jej społeczno-ekonomicznymi fundamentami targają?

 

Komentarze
Dodaj nowy
kot   |23.05.2011 07:35:35
Sam bym tego lepiej nie ujął.
Hegemonia nas otacza, oblepia i
unieruchamia.
‘Kapitalizm marksowski’ (żyjemy w czasie, w którym obowiązuje
kapitalizm marksowski) znakomicie włączył popkulturę do swojego PR repertuaru;
gniewnych, anty systemowych,niepokornych, buntujących się, źle ubranych,
lewicujących, SLD-owych. Strzelając śmiechem uzupełnia paletę.
swoje
hegemonii.
Ratunku!!
kot   |23.05.2011 08:15:02
Oczywiście mówiąc,że ‘sam lepiej..’ miałem na myśli merytorykę, a nie poetykę
(gdzieżby).
Piękna też jest myśl o tym czym jest i jak się to robi
-stygmatyzację.
Najlepiej robią ją tabloidy, te chirurgiczne narzędzia do
odmóżdżania.
Tak obrobieni możemy podążać w przyszłość jak stado tych
zwierzątek, które równymi szeregami podążają za prowadzącymi i spadają w
przepaść, bo skoro ci z przodu nie zatrzymali się, to kierunek jest dobry, gdy
myślenie jest wyłączone.
Łysy   |23.05.2011 13:18:47
Typowo polski brak dystansu i szukanie jakiegoś "wprzęgania w
ideologię". Czy bohaterowie SP nabijając się z dabju stoją po stronie
antybushowskiej ideologii? Szczególnie dziwi w świetle fascynacji p. Cezarego
brytyjskością - polecam jako odtrutkę, pełną autoironii, Little Britain.
Kot w gołębniku  -    |23.05.2011 16:10:16
@kot: tym razem nie będę komentował i narażał się na twoje bluzgi i osobiste
ataki ponieważ zupełnie nie rozumiem jakie stanowisko przyjął redaktor (to chyba
nie pierwszy raz, niestety CM jest taki trochę mało konkretny bym powiedział,
wolę bardziej zdecydowanych redaktorów KP).
A skoro ty go tak świetnie
rozumiesz, to powiedz mi, czy redaktor popiera społeczny protest przeciwko jak
to ładnie ująłeś marksistowskiemu kapitalizmowi (co ja jednak precyzyjniej
nazywam socjalizmem korporacyjno-etatystycznym albo też za Kazikiem
koncesyjno-etatystycznym), czy nie? W USA ten protest uzewnetrznia właśnie Tea
Party oraz nieco czyściej Libertarian Party (w TP jednak za dużo imo
konserwatyzmu). A jednak wydawało się, że lewicowym intelektualistom te ruchy są
mocno nie w smak. Mocniej nawet niż etatystyczno-keynesistowska wersja
kapitalizmu którą widzimy za oknami. Więc jak to jest naprawdę?
Żeby było jasne
- pytam bez ironii i liczę na odpowiedź.
tomu521   |23.05.2011 16:56:40
I nawet jeśli bardziej przekonują mnie argumenty Siedleckiej, niż Lisickiego,
który
mrw   |23.05.2011 18:24:58
Strzelając śmiechem to był inny film, parodia Zabójczej broni:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Strzelaj%C4%85c_%C5%9 Bmiechem
antenka_beretowa   |24.05.2011 02:49:18
Świetne.
kot   |24.05.2011 10:29:18
Imienniku, a rebus, stawiasz mnie trochę w niezręcznej sytuacji, bo
wydawało mi się,że wyjaśnienia, których chcesz ode mnie,już udzieliłem
w swoim komentarzu.
Rzecz w tym, że Michalskiemu nie chodziło
akurat o
Tea Party -czy inne konkretne ugrupowanie.
Rzecz w tym,
że rzeczywistość niebywale i coraz bardziej komplikuje się.
Tymczasem
to w czym jesteśmy zanurzeni:
polityka i media idą w
przeciwnym kierunku sprowadzania wszystkiego do prostych formułek. To
tak jakby powiedzieć:baba atomowa -to nic prostszego ‘zrób to sam’.
To jest
też powód dla, którego czasami napadam na Ciebie gdy powtarzasz po raz
kolejny swoje proste recepty.
Dotychczasowe proste recepty
polityczne są nie tylko przeterminowane - jest znacznie gorzej.
Pewnie
nie usatysfakcjonowałem Ciebie.
Może więcej odpowiedzi znajdziesz na
http://kot-blogkota.blogspot.com
emes5756  - Cezary przeciw Michalskiemu…   |24.05.2011 15:00:15
Groziłem kiedyś,że wrócę,wracam.Przebijam się cierpliwie (wstecz) przez
WSZYSTKIE(tak!Są jeszcze tacy masochiści)pańskie felietony w KP,ich lektura
często potwierdza wrażenie,jakie odnoszę również czytając dzisiejszy.W swoich
wnikliwych,przenikliwych,trafnych tekstach często tak rozwija Pan wachlarz
wątków pobocznych i rozległych dygresji dowodzących niewątpliwie głębokiej i
rozległej erudycji w służbie nieprzeciętnej inteligencji (przyznaję i uznaję),że
winduje Pan tekst na wyżyny i w obszary,do których nie każdy za Panem podąża lub
nadąża.Zacytuję tu(słuszną)wypowiedź (niesłusznego)Janosa Kadara,iż w marszu do
przodu "warto się czasem obejrzeć,by sprawdzić czy ktoś za nami jeszcze
podąża".Panie Cezary:proszę się czasem obejrzeć.Pozdrawiam,chętnie czytam
Kot w gołębniku  -    |25.05.2011 18:03:05
@kot: Akurat twoich pierwszych komentarzy nie miałem szans przeczytać pisząc
swój - moderacja tutaj trwa dość długo.
Staram się nie szukać prostych recept.
Te proste widać głównie w telewizji. To podział lewica-prawica, to szantaż
moralny "głosuj na PO bo przyjdzie PIS" albo na odwrót, to rozdawanie
robotnikom jabłuszek zamiast zastanowienia się nad ich problemami i inne takie
głupoty. Jeśli patrzeć na to bardziej ogólnie, to o dziwo, ale tym razem muszę
zgodzić się z twoimi komentarzami. Ale nie odniosłem tego samego wrażenia po
lekturze redaktora.
Oczywiście pewnie mamy inne recepty na uzdrowienie świata,
bo ja uważam, że należy bardziej pozwolić ludziom decydować o swoim losie niż
narzucać im rozwiązania i bardziej dbać o człowieka a nie o zbiorowość, która
powinna tworzyć się wyłącznie dobrowolnie a nie pod przymusem siły. A jeśli mnie
czasem ponosi lub daję się sprowokować do pyskówki to z góry przepraszam za
wszystkie kolejne razy :)
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 23.05.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.98641 Seconds