> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Straszni mieszczanie, zakładnicy mniejszości Drukuj
Cezary Michalski   
18.12.2011

Ewa Kopacz mówi, że gdyby z sali posiedzeń plenarnych Sejmu zniknął krzyż, „stalibyśmy się zakładnikami mniejszości”. Rozumiem polityczną wygodę życia „w cieniu krzyża” (cyt. za Józef Mackiewicz) i zrozumiałbym też panią marszałek, gdyby tylko wybierając wygodę, przynajmniej milczała. Ona jednak „nie skorzystała z okazji by milczeć” (cyt. za Jacques Chirac). I jest smutnym skandalem, że właśnie czołowa przedstawicielka partii polskiego mieszczaństwa użyła najtwardziej antyliberalnego argumentu Marka Jurka, że dopóki „większość” nie dostanie – w przestrzeni symbolicznej, w regulacjach prawnych – tego, co chce, pozostaje ona „zakładnikiem mniejszości”.


Przecież nie o krzyż tu chodzi, ale o to, co w tym Sejmie pod krzyżem będzie uchwalane. Obietnica Kopacz, że „nie będziemy zakładnikami mniejszości” oznacza, że aborcja, in vitro, związki partnerskie, jakiekolwiek regulacje emancypacyjne, wszystko, co się „większości” wyda „niebezpieczne” (bo przebudzą się nagle biskupi albo ktokolwiek, kogo Platforma akurat się boi lub próbuje akurat ograbić z wyborców i celebrytów)  będzie prawnie uregulowane w sposób wymagany przez „większość”. A liberalne ograniczenie demokratycznej władzy większości nad mniejszością? Ewa Kopacz o tym nie wspomniała, co oznacza porażkę w Polsce nie lewicy, nie prawicy, ale właśnie liberalizmu. Gdybym chciał być bardziej nergalowy od samego Nergala, powiedziałbym: „Zapamiętaj sobie te słowa Ewy Kopacz słaba polska lewico, jak kiedyś staniesz się silna, jak zbudujesz zapaterystyczną większość, to się nie ograniczaj, nie pozostawaj «zakładnikiem mniejszości»”.


W tym samym czasie minister Rostowski znów udaje małego Cameronika albo Kaczyńskiego średniej wielkości, opowiadając po raz setny, jak to skutecznie obronił nasze kwitnące suwerenne finanse przed „zagrożeniem z zewnątrz” (czyli ze strefy Euro i Unii pogrążonych w przerażającym stanie dekadencji). Rostowski zapomina, że jest tylko pomniejszym namiestnikiem (ja w przeciwieństwie do Dorna nie wbijam go za to na pal, dopóki oczywiście i on nie zaczyna kłamać tym samym kaczym, dornowskim i cameronowskim językiem) zarządzającym transferami finansowymi z Unii i podatkami ściąganymi z firm pracujących prawie bez wyjątku jako kooperanci, podwykonawcy i eksporterzy do strefy Euro i Unii. Gdyby nie miliardy Euro wpompowane przez Francuzów i Niemców we własne gospodarki, w reakcji na kryzys finansowy (który zresztą spowodowała Ameryka a nie żaden „eurokołchoz”, jeśli ma to jeszcze dzisiaj dla kogoś jakiekolwiek znaczenie), gdyby nie odbicie gospodarki niemieckiej w 2010 i 2011 roku, o którym wielki suwerenny Cameron może tylko pomarzyć (bo brytyjska „gospodarka realna” od dawna jest trupem dojadanym przez żerującego na zwłokach wielkiego robala londyńskiego City), polskie finanse publiczne dawno gryzłyby glebę, a torys Rostowski byłby ministrem w gabinecie cieni czekającym na przybycie do jego mieszkania chłopców Ziobry/Kamińskiego (jakby wygrali wybory, to by się nie pokłócili) z towarzyszeniem kamer pani prezes TVP S.A. Ziobro-Koteckiej. I tylko czołowy eurosceptyk III RP wicepremier Pawlak mówi dziennikarzom (bo nie wie, co mówi?): „jeśli nie będzie jakiegoś dramatycznego załamania w gospodarce niemieckiej, to jest do utrzymania poziom wzrostu polskiej gospodarki 4 proc. PKB”. Nasz wzrost gospodarczy jest bowiem konsekwencją wzrostu najsilniejszej gospodarki strefy Euro.


Z kolei prezydent Komorowski udaje Kaczyńskiego, broniąc dziejowej mądrości Powstania Warszawskiego i komunikując się z prawicowym elektoratem (aby go ukraść „kaczysto-ziobrystom”) za pomocą autorskiej ustawy o orle na piersi (sądzę o takim orle, w takim politycznym zastosowaniu, dokładnie to, co Tymon Tymański – nie pozwolę go dymać).


Powinienem się cieszyć, że Jurek o katolikach jako „zakładnikach mniejszości” mówi szczerze i z fanatyzmem, a Kopacz tylko po to, żeby mieć spokój od Palikota, Kaczyńskiego i Jurka. Powinienem się cieszyć, że Rostowski Camerona tylko udaje, bo ostatecznie i układ stabilizacyjny podpisze, i złotówkę do ERM II wprowadzi. Powinienem się wreszcie cieszyć, że kiedy Kaczor tak o orle szczerze, prezydent z Nałęczem tylko po to, by dobić Kaczora. Ale ja nawet nie mam pewności, czy i Kaczor szczerze, bo kiedy był premierem, to akceptując Traktat Lizboński „handlował polską niepodległością aż furczało” (cyt. za narodowcy). Dopiero jak władzę stracił, gnoi platformersów za zdradę, mimo że Traktat Lizboński wydelegował jednorazowo do wspólnych instytucji większą porcję polskiej suwerenności niż pakt stabilizacyjny.


Powinienem się cieszyć, ale się nie cieszę, bo wszyscy chcący Polską rządzić zwracają się dzisiaj do większościowego prawicowego elektoratu wychowanego na historycznym i współczesnym kłamstwie. I wszyscy mówią to, co ten elektorat chce od nich usłyszeć, a on od dawna już nie chce od nikogo usłyszeć prawdy – o rynkowej globalizacji, która suwerenność państw narodowych mocno wydrążyła, i o konieczności politycznego równoważenia rynkowej globalizacji, do czego potrzeba instytucji o skali przekraczającej państwo narodowe. Konsekwencje są takie, że tylko 12 proc. Polaków chce dziś wejścia do strefy Euro (skoro sam Rostowski powtarza, że tam dekadencja, kiedy nasza wsi spokojna, nasza wsi wesoła), co oznacza, że niedługo w gronie eurorealistów pozostanę tylko ja z Leszkiem Millerem – obaj przysypani górą czapek z pojemnej garderoby sushi-mesjanisty Roberta Mazurka.


Jestem zatem mniejszością, nawet jeśli kiedyś mogło mi się wydawać coś całkiem innego. Kiedyś nie wiedziałem, kiedyś nie wiedziałem, wybaczcie mi Wielcy Panowie, oto moja sucha nóżka, kikucik rączki i miseczka na drobne monety. Wybaczcie mi, polscy mieszczanie, że was niepokoję. 


I tylko jak się gorzałki za wyżebrane monety w nocy napiję, znów będę wam wszystkim urągał takimi to słowy: „w strasznych mieszkaniach, strasznie mieszkają, straszni mieszczanie” (cyt. za Julian Tuwim). Jak ja was nie lubiłem, nie lubię i lubić nie będę. Jako prawicowiec, lewicowiec i jako centrysta. A na waszą partię głosowałem tylko dlatego, że nie lubiąc was, nie chcę robić krzywdy polskiemu mieszczaństwu jako warstwie społecznej, która może kiedyś wyciągnąć ten kraj z kompletnego syfu (choć oczywiście może też w kompletnym syfie ten kraj pozostawić). 


Ale wy wobec swoich wrogów i konkurentów klasowych żadnych ograniczeń nie macie („Zabierz babci dowód!”, „Zabierz babci dowód!”). A jeszcze do tego zawsze czujecie się czyści, niepokalani, bogobojni, umiarkowani, „dobrzy ludzie” (cyt. za Bertold Brecht, dokładnie w takim znaczeniu, w jakim on używał tych słów). Jakimi jeszcze pochwałami mogę was obdarzyć, żebyście mi wybaczyli, o Wielcy Panowie?
„W strasznych mieszkaniach, strasznie mieszkają, straszni mieszczanie”.


I tak sobie pogaduję na dwa głosy wewnętrzne, jak Two-Face z Batmana. A obie połówki twarzy prawdziwe, oba głosy autentyczne, oba szczerze i od serca gadają.

  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
daras1983   |19.12.2011 00:45:20
Spokojnie.
Palikot jest amatorem i spieprzył sprawę krzyża od początku. Dobrze,
że nie skompromitował całej idei rozdziału i tak dalej…..
Za bardzo Pan
antycypuje. Wg mnie brak zgody na wyniesienie krzyża nie oznacza braku zgody na
ustawę o in vitro po naszej myśli. Nawet Komor mówi, że jest za życiem czyli
jest "za szkłem"
Idzie zmiana pokoleniowa. Co się odwlecze to nie
uciecze. Wg mnie większym problemem jest zupełne wyłączenie się prawicy i 30%
jej wyborców z racjonalnego dyskursu.
Jak my mamy z nimi żyć w jednym kraju.
My
potrafimy wznieść się ponad i nawet ich szanować. Ale jak mamy zachowywać się
my, kiedy co rusz dowiadujemy się, że jesteśmy zdrajcami, zaprzańcami i w ogóle
wszystkim co najgorsze bo nie popieramy prawicy. To jest pytanie.
xx-12   |19.12.2011 09:49:30
Panie Cezary, co się Pan tak rzuca?

Demokracja to są rządy większości. Ma
to
swoje korzyści, że rządy mają jakieś poparcie społeczne, że nie trzeba robić
zamachów stanów tylko walczy się o władzę na sejmowym polu bitwy, ale to
wszystko. Te opowieści o tym jak wszyscy partycypujemy we władzy, jak mamy być
reprezentowani są dość naiwne tak jak list do świata szefa KP, że mu wrzucanie
kartki do urny nie wystarczy.

Czego Pan chce od tego mieszczaństwa? Rozumiem,
że ciepłej wody z kranu, ale oczekiwanie czegoś ekstra to chyba jakieś
nieporozumienie.

Świat jest dobry Panie Cezary. Wiara w iluzje wywołuje
drgawki. Choć oczywiście dramatyzowanie go i dynamizowanie daje zarobek
felietoniście.
bars  - o kurde!   |19.12.2011 10:04:32
No to przydzwonił, kawałkiem politycznej literatury, jak sie patrzy!. Wielkie!
ToMo  - panorama racławicka by Michalski   |19.12.2011 10:38:49
Wszyscy dziś grają do tej samej bramki, tj. jak okraść innych samemu nie
będąc okradzionym. Jak w filmach Barei. Wszystko pod
płaszczykiem patriotyzmu i czci do historii i godła (
Cytat:
ojczyznę kochać trzeba i szanować
). Szkoda, że z tej historii nie wyciąga się żadnej lekcji. Przecież
nasi "zabrązawiacze" kolektywnie ją zakłamią, nie pierwszy i
nie ostatni już raz, robiąc z łajdaków ojców narodu i odwrotnie.
backspace1   |19.12.2011 12:06:30
Felieton przypomniał mi, że wczoraj dostałem białej gorączki, czytając tę
wypowiedź Kopacz o "zakładnikach mniejszości" i o tym, że ekspertyzę w
sprawie krzyża w Sejmie zamówiła na KUL-u, w Toruniu, w tym u jakiegoś księdza -
o ile się nie mylę. Dobrze jest wiedzieć, że nie jest się samym w tym kraju. Z
całym felietonem się zgadzam. Mam podobnie wisielczy nastrój po tej całej szopie
i tym haniebnym, skandalicznym wręcz pozoranctwie działań. Rządzący mają nas za
skończonych kretynów i oby to się na nich zemściło.
Jasiek  - Michalski, bój się Boga.   |19.12.2011 12:21:43
Znowu ten cholerny Michalski! Musiał być bardzo niegrzeczny w niedzielnej
szkółce lewicy. Trudno, czytać nie czytać, potargować można. "Wolności! Tobie płynąć! Czerwona twoja woda!" -( Władek B.) Jasiek
Kazio   |19.12.2011 13:28:48
Michalski niech lepiej się o ekonomii nie wypowiada, bo jest na
celowniku:

http://kompromitacje.blogspot.com/2011
/04/cezary-michalski-o-tajnikach-ekonomii.html
emes5756  - Czegoś brak…   |19.12.2011 17:24:40
Brak soli, czyli Ziemkiewicza, Rymkiewicza, Wildsteina, Semki, Zaremby,
Terlikowskiego, Jurka itd.itd
sugadaddy  - Cwaniactwo, czy ciemniactwo?   |19.12.2011 20:12:51
Nie ma co się dziwić pani Kopacz z tą ekspertyzą w sprawie krzyża. Jeśli ktoś,
nie tylko wykształcony, ale wykształcony na lekarza, wierzy w tzw.
"leki" homeopatyczne i wpisuje je na listę leków refundowanych, to albo
jest to sprawa b. podejrzana, albo mamy do czynienia z ciemniakiem bez szans na
oświecenie.
PIRS  - katolickie podejście pani KOpacz   |20.12.2011 23:57:13
Kiedy Jan Paweł II był z pielgrzymką w Indiach, apelował o tolerancję dla innych
religii, o to żeby nie wmuszać innym (np. chrześcijanom) symboli innej religii.
Ale jak był z pielgrzymką w Polsce i dowiedział się że jest kampania żeby usunąć
krzyże ze szkół, zawieszone tam prawem kaduka, to zawołał że krzyży nie można
ruszać, one muszą zostać.
Jezus coś wspominał o belce w oku i źdźble, ale czy
ktoś z katolików wziął sobie to do serca?
backspace1   |21.12.2011 00:31:35
@sugadaddy Nawet o tym nie słyszałem. Zgroza totalna. Ale jest to posunięcie
w jej stylu, tak jak z ekspertyzą. A czy ktoś pamięta jak na jednym z filmików
argumentowała przeciwko ustawie zakazującej palenie w lokalach? Nie dziwię się,
że PIS chwaliło Schetynę jako marszałka Sejmu, bo przy niej Schetyna, czyli
polityk bez większego formatu, czasami gadający jak sekretarz PZPR (vide
ostatnia sejmowa debata o kryzysie w UE), przy Kopaczowej Schetyna to prawdziwy
mąż stanu.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 19.12.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.98260 Seconds