> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Śpiączka farmakologiczna Drukuj
Cezary MIchalski   
28.08.2011

Istnieją dwa sposoby zwracania się do ministra Cezarego Grabarczyka. Na samym tylko portalu KP reprezentują je z jednej strony felietony  Witolda Mrozka, a z drugiej wywiad Michała Sutowskiego. Przyznam, że pierwszy sposób odrobinę przypomina mi sposób pisania Łukasza Warzechy: jechałem wczoraj pociągiem, pociąg mi się spóźnił, co pan na to, panie rzekomy ministrze, panie okrutny likwidatorze świetnie ongiś prosperujących Polskich Kolei Państwowych? Nawet Warzecha zresztą tego sposobu pisania sam nie wymyślił. To jest specjalny „roszczeniowy” format tabloidu, stworzony w Anglii i Niemczech po dwustu latach ciężkiej instytucjonalnej pracy, aby kanalizować niezadowolenie ludu w sposób absolutnie kontrolowany.


Wywiad Michała Sutowskiego z Grabarczykiem jest zdecydowanie mniej roszczeniowy, natomiast nieporównanie bardziej wymagający. Stuka w parę konkretnych miejsc, przedstawia parę konkretnych kryteriów pozwalającej oddzielić sukces od porażki. Dlaczego mam coraz większe wątpliwości w stosunku do radykalnych z pozoru roszczeniowych tekstów polskiej prawicy i lewicy? Bo powracające w nich motywy są kompletnie dla tego kraju jałowe. Gdzie są w naszym kraju do kurwy nędzy koleje takie jak w Niemczech? Kolei takich jak w Niemczech długo jeszcze w Polsce nie będzie. Co nie znaczy, że nie należy precyzyjnie pytać, kiedy będą koleje lepsze niż są dzisiaj. 

  

Tak samo jałowy jest generał Petelicki pytający, dlaczego jego ukochany Grom nie dostaje kasy pozwalającej utrzymać mu poziom wyszkolenia Komanda Foki. Albo generał Skrzypczak chcący się koniecznie dowiedzieć, dlaczego polska armia nie ma w Afganistanie takiego sprzętu jak armia amerykańska. Bo nie (tak, wiem, że zdania nie zaczyna się od „bo”). Bo nie jesteśmy Ameryką i długo nie będziemy. Bo jeszcze większa różnica niż ta, która dzieli Grom od Komanda Foki, czy Rosomaka od pierwszego lepszego drapieżnika na wyposażeniu US Army, oddziela pensje polskich nauczycieli i budżet polskiej szkoły od pensji i budżetu szkoły na przykład niemieckiej. A budżet i organizację polskiej służby zdrowia od budżetu i organizacji służby zdrowia na przykład szwedzkiej, norweskiej czy duńskiej.

  

Ale nie chodzi o to, aby Grabarczykowi wręczać kwiaty, czekając aż Platforma Obywatelska nagrodzi nas za to jedynką na liście do Sejmu w Lublinie. Nie taki był cel wywiadu przeprowadzonego przez Sutowskiego z Grabarczykiem dla portalu KP. Chodzi o kryteria, które pozwolą nam oddzielić polityczne plewy od politycznego ziarna. Precyzyjne kryteria odnoszące się w jakikolwiek sposób do dzisiejszego potencjału Polski. Uzasadniona jest bez wątpienia diagnoza, że Donald Tusk nie jest Angelą Merkel, ale dlaczego miałby być? Polska nie dostarcza żadnemu polskiemu premierowi takiej siły, takiego potencjału, jakich Niemcy dostarczają swoim szefom rządu. Począwszy od bogactwa materialnego, aż po polityczną wolę i organizację wspólnoty. Także Kaczyński nie jest Obamą czy Bushem, nawet otoczony mocarzami w rodzaju Ziobry i Dorna. Polska nie dostarczy żadnemu przywódcy takiego potencjału, jakiego Obamie czy Bushowi dostarcza Ameryka, nawet pogrążona w bezdennym kryzysie. Nasze roszczeniowe marudzenie („wybili”, „spóźnili”, „sprywatyzowali”…) musi zatem zachować proporcje dopasowane do kraju, narodu, społeczeństwa, państwa, które przez trzysta lat marnotrawiło/było pozbawiane wcześniejszego dorobku, bogactwa czy siły. Aż w końcu, w okolicach 1989 roku nie miało już prawie w ogóle nic, nawet w porównaniu z NRD, WRL czy CSRS. A wydaje mi się, że przez ostatnie dwadzieścia lat – ze szczególnym uwzględnieniem ostatnich sześciu czy siedmiu – zaczęło ten potencjał powolutku odbudowywać.

  

Pomiędzy Tuskiem a Kaczyńskim widzę różnicę, jaka dzieli dwóch ludzi wiedzących, że mają do czynienia z trupem (prawie trupem, bo sam widziałem w połowie lat 80. ten naród, społeczeństwo, wspólnotę prawie zupełnie już martwe). Tusk zachowuje się jak anestezjolog próbujący utrzymać naprawdę ciężko chorego pacjenta w stanie znanym  jako śpiączka farmakologiczna. Kaczyński to z kolei chirurg, który, kiedy podczas  przeszczepu wątroby pacjent mu zaczyna odpływać, wykrzykuje mu nad uchem godnościowe kawałki mające się nijak do medycznych wymagań. 

  

Znam człowieka, który został wprowadzony za pomocą morfiny w śpiączkę farmakologiczną. Dzięki temu przeżył, pomimo wyjątkowo ciężkich oparzeń. Gdyby pozostał świadomy, umarłby z bólu, tymczasem dzięki śpiączce farmakologicznej jego organizm uwolnił związane wcześniej niewyobrażalnym bólem rezerwy i przeznaczył je na regenerację. Ale uwaga, rozwiązanie „anestozjologiczne” nie jest do końca demokratyczne i równościowe. Oparte jest na dość przerażającej (widzowie pierwszego Matrixa będą wiedzieli, o co mi chodzi) prawdzie, że realne życie nie jest dla każdego. Jak ktoś nie może wytrzymać bólu wynikającego z faktu, że dzisiejsza Polska nie jest jagiellońskim mocarstwem (nie jest także Niemcami, Danią czy Szwecją), to przywrócony do stanu czuwania będzie wydawał z siebie wyłącznie roszczeniowe okrzyki: „nie dali mi kasy”, „nie dali mi silnej polityki”, „nie podstawili mi TGV”. Taki człowiek niech lepiej spędzi najtrudniejsze momenty monstrualnie bolesnej rekonwalescencji tego narodu/społeczeństwa/wspólnoty sam także pogrążony w jak najgłębszej śpiączce farmakologicznej. Naszprycowany żarciem z hipermarketu i radykalnym dyskursem. Władza to życie na jawie, polityka to życie na jawie. Tu za każdy roszczeniowy okrzyk płacimy realnym bólem.

  

Zatem program minimum to śpiączka farmakologiczna. Tusk ten program minimum realizuje. Oczywiście, kiedy akurat nie rzuca sympatycznej uwagi o Ossich albo nie wypuszcza na ring kompletnie nerwowo wykończonego Niesiołowskiego (któremu po latach walki i pracy prawo do śpiączki farmakolowicznej także już się należy, on sobie to prawo naprawdę wywalczył). Program maksimum to leczenie Polaków z posttraumatycznych historycznych fantazji nie tylko snem, ale np. prawdziwą „polityką Giedroycia”. Np. poprzez współpracę z ukraińskimi środowiskami lewicowymi (jak to zaczęła robić Krytyka Polityczna), liberalnymi (tym razem „Kultura Liberalna”, zamiast polemizować ze swoimi nieco prężniejszymi rówieśnikami mogłaby się spróbować z Krytyką Polityczną trochę się pościgać), konserwatywnymi (tu chwilowo nie wiem, do kogo w Polsce mógłbym się zwrócić z ofertą „wyścigu”).

  

Ludzie z KP nie potrzebują śpiączki farmakologicznej, żeby politykę w Polsce zacząć uprawiać już dzisiaj. Asertywną i realistyczną, całkiem oczyszczoną z „jagiellońsko-mocarstwowych” bredni i pohukiwania. Ale, przykro mi to powtórzyć raz jeszcze, życie nie jest dla każdego, szczególnie świadome życie w koszmarnym bólu po ciężkim, nieomalże śmiertelnym wypadku, po trwającej przez trzysta lat nieomalże śmiertelnej chorobie. Wystarczy zajrzeć do kolejnych numerów „Uważam Rze”, „Gazety Polskiej”, „Naszego Dziennika”, pisma „Czterdzieści i Cztery”. Tam ludziom cierpiącym, skręcającym się z bólu, zamiast morfiny podaje się amfetaminę, po czym zaczynają się barbarzyńskie „neomesjaniczne” tańce wokół stołu operacyjnego z tasakiem zamiast skalpela. Dlatego z tamtej sali operacyjnej dociera do nas tylko nieartykułowane wycie „operowanego” w ten sposób, a w istocie kaleczonego jeszcze poważniej pacjenta. 

  

Ja nie chcę ludzi mieszkających w Polsce poddawać takiej „kuracji”. Zatem, albo sensowna polityka reformistyczna, organiczna – choćby taka jak polityka KP na Ukrainie czy w Rosji – albo głęboka śpiączka farmakologiczna ordynowana przez anestezjologa Tuska. W tym drugim wypadku chirurgami będą jednak inni, urzędnicy UE albo urzędnicy niemieccy. Nie, żeby mi to nadzwyczajnie przeszkadzało, ale jeśli śpiączka farmakologiczna ma być naprawdę elementem kuracji, a nie wyłącznie wstępem do śmierci klinicznej tutejszej wspólnoty, wówczas każdego dnia tej kuracji przynajmniej jedna komórka ciała pacjenta powinna się regenerować, powracać do normalnego życia, podejmować pracę, stawać się zdolna do bardziej „artykułowanego” myślenia o polityce i państwie.

  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
jfk51   |28.08.2011 22:57:00
Tak, ale politykę teraz uprawia się w mediach, a co to za "ivent" praca
organiczna?
daras1983   |29.08.2011 11:15:49
Ale w Polsce większością już jest grono które z Matrixa wyszło i wie jak żyć
poza nim.
Ile będziemy ciągle dostosowywać się do krzykliwej ale jednak
mniejszości??
Ale z drugiej strony, jeżeli jedyną siłą odwołującą się do
większości jest PO, a reszta coś chce ugrać tylko na czarnowidztwie i hołubieniu
mniejszości to co zrobić.
Niechętnie, ale muszę przyznać, że śpiączka jest
konieczna.
Pytanie kiedy wybudzać pacjenta??
A może wybudzanie nastąpi w ciągu
najbliższych czterech lat??
A jeśli po wybudzeniu pacjent, znowu zażyczy sobie
wprowadzenia do Matrixa.
A chyba na pewno sobie zażyczy.
Bo pacjent jest jeszcze
niedojrzały, więc chwiejny w poglądach i podatny na poglądy Pokolenia JKM.
A
może my jednak wcale nie jesteśmy większością??
turczyn   |29.08.2011 02:40:48
Proszę Pana! Niech Pan nie wraca znów do nadbudowy! PO jest najbardziej
antymodernizacyjną polską partią. Obcina pieniądze na prowincję, na całą ścianę
wschodnią, obcina pieniądze na uzdolnione dzieci z prowincji (KFnD), na
olimpiady, niszczy edukację. Niech Pan nie tkwi w obłokach ideolo!
ulzana  - Powiało grozą   |29.08.2011 08:47:34
Nośna metafora. Aż ciarki przechodzą po plecach. Już nas kiedyś usypiano.
Mieliśmy się obudzić kiedy budowa socjalizmu zostanie dokończona. Na szczęście
przebudzenie 81 było bolesne dla "lekarzy". Autor niby pamięta, a jakby
nie pamiętał. Silną personalną urazę do JK od jakiegoś czasu rozgrywa - gdzie tu
chłodny profesjonalizm?
kaltypa   |29.08.2011 10:37:59
Dziękuję współczesnemu Brzozowskiemu - zwłaszcza za ostatnie zdanie.
gupek   |29.08.2011 14:20:27
caly sens polityki wspołczesnej sprowadza sie do spiaczki farmakologicznej.
swiat technokratow, ktorzy wiedza najlepiej jak zyc i potrzebuja baterii. chce
pan tego, pana prawo, tylko, po co te przesady przerzucane na przyszlosc, ze
wtedy godnosc zrekonstruujemy. chyba matrix bardziej "realny" nastepnej
generacji.
daras1983  - @gupek   |31.08.2011 14:26:58
No właśnie, czy nie będzie tak, że tego Matrixa będzie trzeba aplikować
przez kolejne 20 lat czyli w dużej mierze do wymarcia dzisiejszego
pokolenia 50+.
W tym czasie dzisiejsi 30 latkowie sami staną się
pięćdziesięciolatkami.
I co, wtedy zaczniemy. Tak nie może być.

PS
Od
dwóch dni prowadzę "badania terenowe" na Frondzie
pod felietonami Terlikowskiego. Zobaczymy czy nic się nie da z Nimi
zrobić bez narkozy

nowa notka
http://www.daras1983.e-blogi.pl/
gupek   |29.08.2011 19:01:08
przeciez ludzie chca matrixa, kto dzis jest antysystemowy i godnosciowy?
przeciez pan cezary powie ze to wiocha "godnosciowcow" a wyborcza
wyklnie z grona "mlodych zdolnych z duzych miast" i bedzie siara. ludzie
chca konsumpcji, bezpieczenstwa i przystosowac sie. kwestia godnosci,
niezaleznosci? przeciez po wyjsciu z matrixa mieszka sie w jaskini i trzeba sie
bic. nie ma fajnych plastikowych swiecidelek.
myaruk   |29.08.2011 20:56:32
to jest bardzo niebezpieczne myslenie, tzn to ktore Pan w tym felietonie
reprezentuje. Sugeruje sie nam pan kastrowac z idei co jest normalne i zaleca
dostosowac do nienormalnosci. Koleje inne niz w Niemczech? to dostosujmy srodki
do polskich realiow, brak zasad samorzadnosci odpowiedzialnej? to dostosujmy sie
do sarmackiej anarchii i ciszmy sie ze nie jestesmy Bialorusia. Pan to straszny
minimalista, a tak sie nie da naciagnac czegos na lapsze. Ze tak uzyje
terminologii okulistycznej chore badz slabe oko nalezy wciaz cwiczyc bo kiedy
sie odpusci to wzrok sie pogarsza. Pan nam sugeruje zepsucie wlasnego wzroku.
Zly z pana lekarz
gru13   |29.08.2011 22:34:41
Mam nadzieję, że nie chodzi tutaj o scenariusz z "Kongresu
futurologicznego" S. Lema:
"Chodzi o to, że jeżeli już musi ginąć,
niechaj nie cierpi. Jeżeli nie można odmienić prawdy, trzeba ją zasłonić, to
ostatni jeszcze humanitarny, jeszcze ludzki obowiązek."
Zamorano   |30.08.2011 03:07:17
Nie no Mrozek to nie Warzecha. W jego tekście jest jednak research inny niż
ziemkiewiczowski. Moim zdaniem tekstowi Mrozka jest bliżej do Sutowskiego niż
Warzechy.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 29.08.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.02017 Seconds