> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Polski kształt umiarkowania Drukuj
Cezary Michalski   
23.10.2011

Zachęcony recenzją Jakuba Majmurka  udałem się na Bitwę Warszawską. Majmurek miał rację. Mnie samemu, minuta za minutą tego niebywałego spektaklu, zamiast bon motów do jakiejś przyszłej recenzji pod czaszką coraz głośniej rozbrzmiewała jedna, dość powszechnie znana polskiej inteligencji fraza: „My, sowieckimi bagnetami, nauczymy Polaków myśleć racjonalnie, bez alienacji”. Gdyby film potrwał jeszcze pół godziny, a ja bym z niego nie wyszedł, zostałbym bolszewikiem w poszukiwaniu maszyny czasu. Całe szczęście film skończył się szybciej, a ja pozostałem centrystą. Mój syn, opuszczając wraz ze mną salę kinową, powiedział: „nawet najgłupsze czarne charaktery, które walczą o władzę nad światem w kreskówkach, zachowują się  inteligentniej niż ci bolszewicy”. Jeśli książki i filmy „ku pokrzepieniu serc” produkuje się w czasach rozbiorów lub na emigracji, Jerzy Hoffman swoim filmem przyznaje rację Tomaszowi Sakiewiczowi. Bitwa Warszawska mogła powstać wyłącznie w kraju okupowanym, którego naród zagrożony jest eksterminacją. A właściwie eksterminację już przeprowadzono, a do zmobilizowania i pchnięcia na wroga pozostały wyłącznie dzieci poniżej trzynastego roku życia. 

  

W ogóle nie był to dzień dla pielęgnowania mojego centryzmu najlepszy. Dowiedziałem się, że decyzją Juliusza Brauna (a zatem w ten czy inny sposób decyzją Bronisława Komorowskiego i Donalda Tuska) Adama Darskiego w telewizji publicznej zastąpi Jan Pospieszalski. Mnie ta zamiana interesuje o tyle, o ile interesuje mnie układ sił w polskiej partii władzy. Bo układ sił w polskiej partii władzy odwzorowuje – dzięki nieskończonej empatii społecznej Wielkiego Anestezjologa Donalda Tuska – układ sił w polskim społeczeństwie. Albo nie odwzorowuje i Wielki Anestezjolog się myli, blokuje zmianę społeczną w Polsce, a nie zmianą społeczną zarządza. Wówczas pacjent na stole byłby żywszy od pochylającego się nad nim z troską pana doktora, ale to akurat musiałoby zostać udowodnione nie przez moje krasomówstwo felietonowe, ale przez skuteczny społeczny i polityczny nacisk na Wielkiego Anestezjologa (być może nawet pomagający mu zmienić układ sił wśród innych obecnych na sali operacyjnych lekarzy).

  

Stosunek sił pomiędzy fanami Darskiego a fanami Pospieszalskiego we władzach telewizji publicznej odwzorowuje układ sił w Platformie pomiędzy Arłukowiczem i Piniorem na przykład, a Gowinem, Niesiołowskim i Radziszewską (na przykład). Ten stosunek sił wyznacza polski kształt umiarkowania nie tylko w polskiej partii władzy, ale i w polskim Kościele, bo z kolei umiarkowany, jak mówią, arcybiskup Budzik podczas swojego ingresu wypowiedział credo umiarkowanego skrzydła dzisiejszego polskiego Kościoła: „Zachód pogrąża się w hedonistycznej cywilizacji śmierci”, a nas „zalewa fala nowego pogaństwa”. Zawsze można bronić abp. Budzika przypominając po raz nie wiadomo który, że nieumiarkowane skrzydło polskiego Kościoła mówi w tym samym czasie o „sodomitach w Sejmie”. Ale subtelna różnica zachodzi tu wyłącznie w formie, bo w treści nie ma już żadnej różnicy. Kiedy natomiast ks. Boniecki mówi rzeczy sensowne – o straszliwym Nergalu i o świątobliwym biskupie Meringu – jest atakowany przez biskupów, księży i świecką prawicę. Nie osłania go już nawet jego wieloletnia przyjaźń z Janem Pawłem II, bo biskup Mering, który przyjaciół w przeszłości szukał zupełnie gdzie indziej, ma dzisiaj w polskim Kościele pozycję nieporównanie silniejszą. To samo dotyczy polskiej prawicy, bo Terlikowski, Wildstein (aktualnie już w wersji przedsoborowej), Lisicki, Górny, Semka (Semka strasznie cierpiąc), stają dzisiaj po stronie „twardego” biskupa, a nie „miękkiego” księdza. 
 
Oburzanie się naprawdę tutaj nic nie da, potrzebna jest sensowna, skuteczna polityczna walka (polityczna – koledzy z prawicy – gdyż nie zachęcam nikogo obalania krzyży na polskich Kościołach czy burzenia dzwonnic, ale do wprowadzenia podatku kościelnego w wersji niemieckiej albo do gwarancji szacunku dla ludzi wierzących i ich wiary w zamian za ich szacunek dla zasady świeckiego państwa). Czy taką polityczną walkę mogą sensownie, umiejętnie i skutecznie prowadzić Leszek Miller, Janusz Palikot, „ludzie polskiej centrolewicy wrażliwi społecznie” (nie powiem, kogo cytuję, bo jakoś go lubię), którzy poszli do Tuska? Odpowiedź nie jest prosta. Każdy z wyliczonych przeze mnie politycznych pretendentów do władzy nad centrolewem, przesłuchiwanych zresztą akurat na łamach KP, ma jakieś ograniczenia i każdy z nich ma jakieś atuty. Dzisiaj co prawda wszyscy obiecują publicznie – także na łamach KP – że prędzej skutecznie wyniszczą się i wykrwawią nawzajem, niż razem zmienią coś politycznie w Polsce. Ale może to nie jest koniec tej historii. Chciałbym, żeby nie był, tym bardziej, że przecież prawica też popełnia błędy. 

  

  

  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
eurypides77   |24.10.2011 11:09:50
Nie żebym bronił Tuska albo był jego fanem, ale myślę, że tu mamy do czynienia
bardziej z niekompetencją Juliusza Brauna niż realizacją jakiejś szerszej
polityki PO.

Znam kilka osób, które znało go jeszcze w czasach UW i wszyscy
zgodnie potwierdzają, że to straszna konserwa, homofob itp. któremu blisko w
poglądach do np. Pospieszalskiego. Tak więc zakładam (tak jak autor felietonu
swego czasu), że zatrudnienie Nergala to po prostu dowód jego ignorancji niż
celowej polityki - i teraz usunięcie go to jego "suwerenna"
decyzja.

Oczywiście przysparza w ten sposób tylko głosów Palikotowi ale to
akurat dobrze.
daras1983   |24.10.2011 11:36:48
Jeżeli głosem Platformy w sprawach obyczajowych będzie Gowin, to trzeba będzie
rozpocząć proces degowinizacji Platformy, ale wtedy już nie tylko w sprawach
obyczajowych. Miejmy nadzieję, że Tusk i Gowin rozumieją o co idzie gra. Jeśli
nie to przypominam. O kolejną kadencję za 4 lata!!!
Jeśli Tusk nie zrozumiał
jeszcze, że dostał od Nas drugą kadencję po to aby zmieniać nasz kraj, to
znaczy, że będziemy musieli stworzyć za jakieś 3 lata kolejną formację, np pod
oficjalną egidą KP i w ciągu roku do wyborów powalczyć o min 5%, a może np. w
koalicji z inną siłą na lewicy zdobyć, jeśli się nie mylę 8% jakie ordynacja
stawia dla koalicji. Innego wyjścia nie widzę.
paba  - re:   |24.10.2011 15:09:45
daras1983 napisa?:
Jeżeli głosem Platformy w sprawach obyczajowych będzie Gowin, to trzeba
będzie rozpocząć proces degowinizacji Platformy, ale wtedy już nie tylko
w sprawach obyczajowych. Miejmy nadzieję, że Tusk i Gowin rozumieją o
co idzie gra. Jeśli nie to przypominam. O kolejną kadencję za 4
lata!!! 
Jeśli Tusk nie zrozumiał jeszcze, że dostał od Nas drugą
kadencję po to aby zmieniać nasz kraj, to znaczy, że będziemy musieli
stworzyć za jakieś 3 lata kolejną formację, np pod oficjalną egidą
KP i w ciągu roku do wyborów powalczyć o min 5%, a może np. w koalicji
z inną siłą na lewicy zdobyć, jeśli się nie mylę 8% jakie ordynacja stawia
dla koalicji. Innego wyjścia nie widzę.
Po co tworzyć nowe? Nie lepiej ulepszać to co jest? Ruch Palikota w wielu
sferach to nadal niezastygnięta masa przypominająca plastelinę. Można
ich ukształtować do potrzeb prawdziwie lewicowego ruchu, przy pomocy…
reformatorów SLD? ja akurat widzę taki scenariusz i twierdzę, że jest
możliwe przejęcie władzy przez lewicę za powiedzmy 3 lata? Gowin i co
najmniej 50% to sieroty po POPiSie, więc obyczajowe konserwy, które
tylko na czas wyborów ubierają się (za pomocą ludzi centrolewu) w centrowe
piórka. Im szybciej wyjdzie szydło z worka tym lepiej dla Polski i
społeczeństwa.
daras1983  - @paba   |24.10.2011 17:18:46
Boję się, że prawe skrzydło Platformy będzie blokować ustawy np. o in vitro,
liberalizacji aborcji itd.
To w takim ujęciu Platforma dla realizacji idei
lewicowych jest nieprzydatna. Więc w jakiejś dalszej, w tej chwili niedającej
się określić dokładnie przyszłości, koniecznością będzie wykrojenie z PO
elektoratu, o sercu jednak bardziej po lewej stronie i sercu niestrachliwym,
fobiom nieulegającym, ale usadowionym centralnie bez odchyłu w żadną stronę.

Oczywiście przy założeniu, że w PO wygra jednak frakcja modernizacyjna (na co
bardzo liczę), to wszytko co powiedziałem to tylko ćwiczenia z wyobraźni.
viking   |24.10.2011 16:13:59
Być może układ sił w Platformie coś tam mówi o polskim społeczeństwie, ale nie
wiem czy aż tak dużo (choć domyślam się, że ta uwaga Michalskiego była pewną
złośliwością wobec nadmiernego wyczulenia Tuska na sondaże).
Partie liczą każdy
głos i dla nich każdy jest równoważny. W szerszym społecznym kontekście, działa
to inaczej. Poglądy "klasy kreatywnej" liczą się bardziej niż poglądy
chociażby klasy robotniczej, ponieważ przykład idzie z góry w dół a nie na
odwrót. Może to, co piszę nie jest poprawne politycznie, ale kto chce wiedzieć,
jakie poglądy będą zdobywały nowych zwolenników powinien, używając języka Rzepy,
przejść się do Starbucksa i posłuchać hipsterów.

Myślę, że jeśli ktoś to w
Polsce zrozumiał, to właśnie Terlikowski, Wildstein i biskupi. Tusk jest zbyt
zajęty robieniem ideologicznego szpagatu a lewica boi się mówić pewne rzeczy
wprost, bo zamyka jej usta własna chęć udawania, iż nikt tak dobrze nie zrozumie
robotnika, jak absolwent filozofii, rozprawiający w NWS na temat
postmodernistycznej decentralizacji podmiotu.

Jeśli Rydzyk grzmi na
"sodomitów w Sejmie" a Terlikowski konstruuje teorię,według której Anna
Grodzka postanowiła usunąć penisa, na skutek swego odejścia od kościoła, to
robią to nie tylko dlatego, że chcą, jak przez wiele lat wcześniej, pokazać
niektórym ludziom, gdzie jest margines, na który mają zostać zepchnięci. Oni po
prostu widzą, że w tym kraju coś się zmieniło i, że wszystkie znaki na niebie i
ziemi: od sukcesów Palikota, przez kształt dzisiejszej popkultury, wskazują na
to, że ich pozycja została zachwiana. To oni przesuwają się w kierunku tego
marginesu, na którym jeszcze siedem lat temu tkwili "sodomici" oraz
mężczyźni pozbywający się swoich penisów, na skutek, według przenikliwej
interpretacji publicysty Frondy, utraty zaufania do kościoła.
daras1983   |24.10.2011 17:34:12
Aleksander Hall w "Polityce" powiedział, że duża część aparatu PO to
centroprawicowcy. To jest potężna siła, bo każda partia to teren, a nie centrala
w Warszawie. Pytanie czy dadzą się przekonać?? Ale jak widzę Jarosława Gowina to
bierze mnie irytacja. Niesiołowski także sprawia wrażenie jakby przypomniał
sobie stare dobre czasy ZCHN-u.
anuszka  - Konstytucja   |26.10.2011 09:25:23
Po raz kolejny powtarzam: Podatek kościelny w wersji niemieckiej jest niezgodny
z Konstytucją. Ona zabrania zmuszania obywateli przez instytucje państwowe do
ujawniania swoich poglądów religijnych. Podatek w wersji niemieckiej zmusza,
ponieważ jeśli ktoś nie zapłaci, to urząd skarbowy powiadamia odpowiedni
Kościół, że obywatel dokonał apostazji. Chyba tego w Polsce nie chcemy.
Spokojny   |26.10.2011 10:50:22
Państwo angażując się w zbieranie na tacę popiera religijność jako taką.
Wystarczy się zastanowić, czy każdy człowiek któremu zamiast umożliwić odpisanie
jednego procenta na kościół obniżono podatki o jeden procent zaniósłby tak
uzyskany jeden procent do kościoła. Jeśli nie każdy to znaczy, że państwo robi
kościołowi prezent.
Więcej na ten temat
tutaj:
http://spokojny-blog.blogspot.com/2011/10/
skarbowka-zbiera-na-tace-propozycja-1.html
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 23.10.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.93159 Seconds