Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Początek polityki? Drukuj
Cezary Michalski   
27.06.2010
Myślę, że lewica zachowuje się tak samo racjonalnie, prychając na Komorowskiego, jak ja, „konserwatywny modernizator”, broniąc go jako mniejszego zła. W ostatnią sobotę widziałem, jak podczas ingresu nowego prymasa w pierwszej kościelnej ławce siedzieli (klaskali, przymykali oczy w nabożnym skupieniu, pozowali do kamer) obok siebie, od lewej: Waldemar Pawlak, Aleksander Kwaśniewski, Józef Oleksy, Lech Wałęsa i Bronisław Komorowski. Jarosława Kaczyńskiego tam nie było, ale tylko dlatego, że w tym samym czasie ze swoim przekazem „naród rodziną silny, rodzina silna narodem” walczył o polityczną akceptację o. Tadeusza Rydzyka i paru biskupów, dla których prymas Kowalczyk to mięczak. Czynił to wraz z przybocznym Antonim Macierewiczem, który twardo, dzień w dzień, przedstawia na antenie Radia Maryja koncepcję smoleńskiego spisku. Patrząc na tak zdefiniowaną przestrzeń polskiej polityczności – pomiędzy pierwszą ławką na ingresie, a mikrofonem Radia Maryja - przestrzeń więcej niż skromną, lepiej rozumiem gwałtowne teksty Kingi Dunin. Mnie powinno być łatwiej, a też robi mi się smutno, duszno i ciasno od tej zupełnie martwej perspektywy. Rozumiem też, oglądając transmisję z ingresu, dlaczego Komorowski w takim tempie wytraca elektorat Donalda Tuska z 2007 roku. Mam nadzieję, że nie wytraci go do przyszłej niedzieli zbyt dużo, bo nie chcę, aby obóz PiS-u – rozciągający się od „Rzeczpospolitej”, poprzez telewizją publiczną, po Radio Maryja – mógł zdobyć władzę w Polsce dzięki paranoidalnie zinterpretowanej katastrofie lotniczej. I żeby ta władza była - zarówno w polityce wewnętrznej jak też w prowadzonej przez Polskę polityce europejskiej - narzędziem resentymentu, który nie ma nic wspólnego z jakkolwiek pojętym lewicowym projektem. Polemika, jaka toczy się na portalu KP, o sensowność głosowania na Komorowskiego, Kaczyńskiego lub nie głosowania w ogóle, to jednak ważny spór polityczny, który warto prowadzić w miarę precyzyjnie i bez nadmiaru emocji. Krytyka Polityczna skonsumowała w tygodniach „żałoby” (używam cudzysłowu, bo nie była to żadna żałoba, tylko cyniczny antrakt do boju o władzę) gigantyczny polityczny potencjał stania się głównym medium przypadkowego powstałego Frontu Ludowego na rzecz liberalnej modernizacji. Nie można bez konsekwencji przyjąć na lewicowy serwer tłumu ludzi szukających bardzo różnych rzeczy – zarówno lewicowości, jak też liberalnej emancypacji, świeckości, modernizacyjnego oddechu… - i nie zapłacić za to ceny, jaką jest polityczny spór o ideowe i polityczne priorytety. To, że na portalu Krytyki Politycznej taki spór się toczy, jest dowodem, że KP nie jest jednym z wielu kółek wzajemnej adoracji, które swoją polityczną bezsilność pokrywają cnotliwym radykalizmem teoretycznego dyskursu. O ile Piotr Sz. zachował cnotę dyskursywnej czystości i popisuje się tą cnotą na forum KP, rozstawiając wszystkich po kątach, to Sławomir S. zbudował żywą instytucję, w obrębie której toczy się spór właśnie dlatego, że zgromadziła już ona jakiś polityczny potencjał.

Komentarze
Dodaj nowy
magda   |28.06.2010 22:39:52
Wszystko byłoby pięknie i słusznie, gdyby nie śmieszno-małostkowa końcówka.
Gdzie dokładnie leży ta granica między "popisywaniem się cnotą dyskursywnej
czystości" a "racjonalnym i ważnym sporem politycznym"? I kto ją
wyznacza? Chodzi o to, że trzeba się zapisać do KP, żeby być po tej lepszej
stronie? Pozdrawiam
Piotrek Sz.   |28.06.2010 23:59:44
Zgodnie z kryteriami KP stosunkowo łatwo zachować "cnotę dyskursywnej
czystości". Wystarczy nie popierać Komorowskiego, ani do niego nie mrugać i
już się jest rycerzem cnoty. Jak panuje u Was taka dziwna terminologia, mogę
uchodzić za cnotliwego. :)

Mam natomiast taką prośbę, abyście przestali
używać argumentu p.t. "Siedźcie cicho oponenci, bo my osiągnęliśmy
sukces". Ten autorytarny dyskurs władzy jest prawicowy, a na dodatek
cokolwiek groteskowy. KP nie jest taka potężna, aby rozstawiać po kątach swoich
oponentów. Czytałem już wypociny Sierakowskiego o "Radykalnie
bezradnych", teraz czytam buńczuczne deklaracje o "żywej
instytucji". Media robią wszystko, aby dzięki KP spełnić swoje wielkie
marzenie: stworzyć własną, postsolidarnościową, etosową lewicę. Kłopot w tym, że
jakoś niezbyt ten projekt wychodzi. Lud woli Napieralskiego albo Senyszyn.

I
jeszcze jedna szczegółowa uwaga do autora tekstu. Telewizja Publiczna ma swoje
wady i jest w niej masę skrajnych prawicowców. Warto jednak pamiętać, że połowę
z nich wprowadził Cezary Michalski z kolegami (np. Cejrowskiego), a połowę Jan
Dworak z PO (np. Pospieszalskiego). Byłbym zatem ostrożniejszy w wydawaniu zbyt
radykalnych sądów w tej sprawie. Ale nie marwtcie się towarzyszu: jak dobrze
pójdzie, to odrobinę naprawimy zepsutą przez Was telewizję.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 28.06.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.81523 Seconds