> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Pieprzyć przemoc (pokątne rozważania dziecka kwiatu) Drukuj
Cezary Michalski   
24.08.2011

Śmierć jest ceną płaconą za życie, mądrzy ludzie, do których ja nie należę, mówią, że konieczną. Przemoc jest ceną za społeczną zmianę, mądrzy ludzie, do których ja nie należę, mówią, że konieczną. Są też mniej mądrzy, moim zdaniem, ludzie, którzy swoją fascynację przesunęli z życia na śmierć, i tacy, którzy swoją fascynację ze społecznej zmiany przesunęli na przemoc. Lubię Proletkultowców, bo wyobrażając sobie nieśmiertelność materialną i naukowe zmartwychwstanie ciałem, powiedzieli głośno: tak, chcemy życia i nie chcemy za nie płacić ceny, którą jest śmierć. Lubię pewien typ utopistów – lewicowych (Simone Weil), liberalnych (John Stuart Mill),  konserwatywnych (Edmund Burke) – którzy mówią głośno: tak, chcemy postępu, chcemy społecznej zmiany, ale przemoc mamy w dupie, ona nas w ogóle nie fascynuje, chętnie byśmy się jej w ogóle pozbyli, gdyby to tylko było możliwe.

  

Oczywiście pamiętam, bo mam pewne kłopoty z uporządkowanym (szczególnie po liniach ideowych) zapominaniem, że moi ulubieni Proletkultowcy marzyli o życiu nieopłaconym śmiercią w samym środku rzeźni, jaką była wojna domowa w Rosji a potem stalinowski terror. A co do przemocy, to oczywiście pamiętam, bo mam kłopoty z uporządkowanym (po liniach ideowych) zapominaniem, że brak społecznej zmiany także oznacza przemoc, zwykle nienazwaną i nienapiętnowaną wystarczająco.


Przeczytałem ostatnio w „Rzeczpospolitej” tekst Piotra Skwiecińskiego, który analizując przypadek Strauss-Kahna, napisał: „na blok antystrausskahnowski złożył się m.in. segment feministyczny, stworzony przez działaczki i publicystki, które od wielu już lat używają straszaka zwanego molestowaniem dla rozbicia normalnych relacji międzypłciowych i ustanowienia nowych…”. Wcześniej tak samo głęboką refleksję wyrażał Bronisław Wildstein przy okazji seksafery w Samoobronie. „Normalne”, wręcz „naturalne” jest dla nich rżnięcie sekretarki przez szefa, dziennikarki przez naczelnego, studentki przez profesora, hotelowej służącej przez faceta, który za noc w pokoju płaci więcej, niż wynosi jej miesięczna pensja… 


I mają rację, bo takie rzeczy są „normalne” w naturze. Wszędzie tam, gdzie siła, w stosunku do słabości, jest jedynym prawem. Jednak judaizm, chrześcijaństwo, islam, świecki humanizm… zaproponowały wyjście ze stanu natury, czasem dramatyczne. Konserwatyści, liberałowie, lewicowcy od wielu lat proponują (i w części świata wprowadzają) regulacje mające całkowicie oddzielić władzę od seksu. Tak, też czytałem Foucaulta, wiem, że ostatecznie to niemożliwe, a jednak władza pomieszana z seksem zupełnie swobodnie – co dla części naszych prawicowców jest albo „normalną” praktyką, albo przynajmniej fantazją – wydaje mi się czymś wyjątkowo obrzydliwym. To jest właśnie bezrefleksyjna akceptacja przemocy będącej ceną za brak społecznej zmiany. Wildstein jest dzikusem autentycznym, a Skwieciński postanowił go naśladować, bo to człowiek inteligentny (jakieś dwanaście do czternastu razy inteligentniejszy od swojego mistrza) i zauważył, że na dzisiejszej polskiej prawicy zdziczenie popłaca. Jestem pewien, że Paweł Lisicki, który lubi władzę mieszać zarówno z seksem, jak też z wiarą, również był z tekstu Skwiecińskiego więcej niż zadowolony.


Ale są rozważania o przemocy prowadzone z pozycji postępowych, co do których także mam wątpliwości. Saddam gazował swoich poddanych, rozstrzeliwał, eksterminował, czyścił etnicznie. Żeby uwolnić od niego Irakijczyków (i oczywiście iracką ropę), Amerykanie poczęstowali mieszkańców Iraku inteligentnymi bombami (żeby minimalizować straty) i skutecznie zniszczyli pokój społeczny tyranii. Kaddafi mordował swoich poddanych, kiedy mu fikali. Żeby ich od niego uwolnić (i oczywiście, żeby uwolnić od niego libijską ropę), zachodnie mocarstwa (tak, wiem, że „mandat ONZ-u” to zwyczajny humbug), skutecznie zniszczyły pokój społeczny tyranii. Ale, tak na marginesie, myślę sobie czasem, że lepiej kiedy, aby zdobyć ropę, wykańcza się tyrana, niż kiedy, żeby ją mieć, tyrana się sponsoruje. A to przecież także robili Amerykanie, Anglicy, Francuzi, Rosjanie (np. radzieccy), Chińczycy (komunistyczno-kapitalistyczni)…  Robili tak praktycznie wszyscy, którzy mieli siłę. Więc obalanie tyrana po to, żeby uwolnić jego ropę, nie wydaje mi się tym, co najgorsze z historii naszego gatunku.


Oczywiście pozostaje ponure liczenie – zawsze jestem za używaniem wielkiego purytańskiego liczydła, nawet jeśli ostatecznie nie daje nam ono żadnej pewnej odpowiedzi – czy pozostawienie tyrana kosztowałoby więcej (trupów, torturowanych, fizycznie i psychicznie okaleczonych przez życie w niewoli), niż wyzwolenie. Szczególnie łatwe, kiedy – tak jak w Iraku, Libii czy Afganistanie – w oczywisty sposób wyzwolenie przychodzi z zewnątrz („My, za pomocą amerykańskich bagnetów, nauczymy was żyć racjonalnie, bez alienacji” – raz wam się to podoba, koteczki, a kiedy indziej znów nie?). W dodatku jest to matematyka czystej fantazji, bo nie wiemy, co by zrobił Saddam w 2011 roku, tak samo jak – mam nadzieję – nie będziemy wiedzieli, co by zrobił Kaddafi w 2012, a Assad w 2014.


Ale znamy ludzi, których przemoc Amerykanów tak dalece mierzi, że tę matematykę zawsze obracają na korzyść Saddama albo Kaddafiego (niewykluczone, że mają rację, choć wolałbym, żeby jej nie mieli) i postanawiają na przemoc Amerykanów odpowiedzieć własną przemocą. A ponieważ Amerykanów nie mogą dosięgnąć, wysadzają w powietrze meczety z własnymi pobratymcami i współwyznawcami, których uważają za „naród kolaborantów” (cyt. za Breivik/Rymkiewicz).

  

To trochę tak, jak pobicie gołodupca skina faszysty przez gołodupców redskinów pod Sochaczewem, albo jak pobicie gołodupca redskina przez gołodupców skinów faszystów na pierwszym lepszym polskim osiedlu, bo to często się zdarza. Albo jak zabicie PiS-owca przez byłego PO-wiaka w Łodzi, albo jak wykończenie Blidy dla celów piarowych przez PiS. Przemoc peryferiów ma krótkie rączęta, nie dysponuje dronami, satelitami. Na jednego amerykańskiego trupa zabitego w bliźniaczych wieżach przez Al-Kaidę w zemście za Palestynę przypada tysiąc albo i więcej trupów muzułmanów zabitych przez Al-Kaidę w prowincjonalnych meczetach Iraku czy Pakistanu. Dlatego spośród wszystkich rodzajów przemocy, przemoc peryferyjna wydaje mi się wyjątkowo ohydna, bo jest bezskuteczna. Jest ceną płaconą zawsze za społeczny regres, a nigdy za postęp społeczny.


No chyba, że mówimy wyłącznie o literackich fantazjach na temat przemocy. One potrafią być tak samo piękne na peryferiach, jak w centrum. A w dodatku one zawsze pozostają bezpłodne, naprawdę nic złego nigdy z nich nie wynika. Nawet żaden Breivik, bo on przecież był tylko wariatem.

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
lula   |25.08.2011 09:33:19
czyli nasza przemoc jest dobra bo jestesmy silni. to ze przemoc w powstaniu byla
zla to juz wiemy, a przemoc po wojnie wobec ak byla juz chyba bardziej
uzasadniona? silniejsza wladza moze eliminowac slabszych aspirantow, a w druga
strone jest to nieetyczne?
daras1983   |25.08.2011 11:08:33
Nawet nie ma czego się chwycić do dalszej dyskusji.
Ładnie:-)
charli_jestes?   |25.08.2011 12:42:46
a czego tu sie chwytac? stanowisko zalezne jest od tego ile wyciskasz na
plaskiej. pan Piatek wyciska 147 kg, wiec chce powalczyc. zapasnik Wildstein
wyciska 90, wiec prywatnie jeszcze chce sobie pochasac, ale politycznie
przestrzega przed zbrodniczym lewactwem. pana Cezarego gryf wciska w laweczke,
to sobie nuci ol ju nid is lov.
chatte botte   |25.08.2011 13:48:25
Ostatni akapit to rzeczywista ocena ostatniego felietonu Piątka?
No i chyba
jasna ocena, Cezary, i odpowiadająca rzeczywistości.
Już mu nie stanie
(odwagi), by coś takiego wysiermiężyć, bo wie, że mądry lud trzyma (niewidzialną
ręką) równowagę w ‘etosystemie’ (od etyki). Na szczęście. Piszę to nie będąc
jakoś dumna z ludu, ale z tego przekonania, że ten sam lud wyciąga (najczęściej
implicite), za swoje podatki narkomanów z nałogu, płaci nauczycielom i policji,
itd. Więc pardonnez-moi, ale trzeba trochę szacunku ludowi okazać i nie grać z
nim w ciągłe naciąganie myślowe na pożyczki bez zwrotu… myślenie nie boli,
fakt, chleba za nie nie kupisz, też fakt, ale ileż można naciągać?

I za to
pewnie część ludzi tutaj z wielką pasją czytelniczą czeka na Twoje felietony,
inna przyzwyczaiła się do Ciebie, bo każdy ‘zdrowy’ ludzki po(d)miot, co jakiś
czas nabija się na ten przysłowiowy scyzoryk, o którym kiedyś tak pięknie
napisałeś, a inna część Cię po prostu lubi. No i właśnie, nie ma co cwaniakować
po polskiemu, tylko my musimy szukać takich sposobów i dróg wyjścia, żeby nam i
innym było lepiej, bez konieczności karania winnych czy bez konieczności
stosowania przemocy (na innych).
Spokojny   |25.08.2011 14:58:08
Myślę, że rozdzielić władzę od seksu można z równą skutecznością, z jaką można
dowolną inną sferę ludzkiego życia oddzielić od pozostałych. Ludzie od zawsze
próbują takich eksperymentów. Oddzielić seks od zazdrości, władzę od żądzy
zysku, religię od polityki, naukę od sekciarstwa, seks od władzy, seks od
prokreacji, religię od dewocji, prokreację od pożądania i w ogóle ducha od
materii. Skutki są imponujące. Przyjmują postać monumentalnych kampanii w wyniku
której tworzy się jakaś kolejna wielka utopia. Huk wywołany jej nieuchronnym
upadaniem ma w sobie coś z dostojeństwa gór. Panie Cezary, ja Pana bardzo
popieram w tej koncepcji żeby wzorem wszelkich humanistów starać się oddzielać
władzę od seksu. Bardzo proszę to robić tylko proszę też, żeby nie mnie
pierwszemu. Niech Pan zacznie od gejów, a nie od heteryków. Niechże Pan usunie
połączenie seksu i władzy z ich fantazji a połączenie seksu i pieniędzy/pozycji
(i władzy też) z ich życiowej praktyki. Jak to się Panu uda, to stary heteryk
godzę się być następny w kolejce i pokornie poddam się wtedy wszelkiej słusznej
korekcie. Tymczasem pozwolę sobie jednak na zwierzenie. Otóż obawiam się, że tak
oddzielony seks sporo straci.
Na koniec prośba do tutejszego cenzora. Gdyby
Pan/Pani jednak nie zdecydował(a) się puścić tego tekstu, proszę o jego zwrot,
bo portal automatycznie go nie zachowuje.
Thermidor   |25.08.2011 15:14:51
"Ufajcie Panu i miejcie strzelby nabite"
/kwakierskie/
Thermidor   |25.08.2011 16:34:02
chatte botte@ W którym miejscu felieton Michalskiego uprawnia do
personalnej poufałości? Bo nie wiem.Jak będziesz miała czas między cyklami
syntezy celulozy do życiodajnych cukrów przeżuwaniem , to odpowiedz , proszę.
daras1983  - @Thermidor   |25.08.2011 21:03:03
Nie chce się wtrącać bo to mnie nie dotyczy ale mimo, że jestem humanistą to
chemię uwielbiałem.
Skoro celuloza jako cukier złożony nie jest przyswajalna to
należy ją poddać procesowi rozkładu na cukry proste czyli procesowi odwrotnemu
do procesu syntezy.
Rozłożyć ją można enzymami z grupy celulaz.
ubik   |25.08.2011 22:32:29
@Spokojny: w zakresie oddzielenia seksu od władzy i pieniędzy sporo już
zrobiono. Prezydenci nie mają już metres, jak królowie, papieże nieślubnych
dzieci (nie dlatego, że za starzy), z molestowaniem mimo wszystko trzeba się
teraz kryć.
chatte botte   |26.08.2011 00:29:19
@ Thermidor:

A ty jesteś niby kim, że cię to tak ruszyło, dobry człowieku?
Pisałam do ciebie, czy w kontekście Michalskiego? Jak w Twoim, to pokaż gdzie,
jak w jego, niech sam się odezwie a Ty się nie wcinaj między wódkę a zakąskę. To
tyle, i nie rób z siebie cerbera, a jeśli masz coś do mnie, to po prostu to
napisz. Spokojnie, bez skrywanej nieświadomości. Lubię jak mi się mówi wprost.
austriak   |26.08.2011 04:29:55
"mimo, że jestem humanistą to
chemię uwielbiałem" - a co ma jedno z
drugim wspólnego? Przepraszam za osobistą wycieczkę, ale póki "humanizm"
nie przestanie być wytłumaczeniem dla ludzi, którzy nie potrafią liczyć, to
nigdy nie będzie lepiej. Wyobrażacie sobie, gdyby coś takiego powiedział np.
Erazm z Rotterdamu? A przecież Adam Smith był filozofem, Newton i Kartezjusz -
twórcy rachunku różniczkowego - także (ale nie mówię, że tylko!). Dzisiaj
humanizm zdaje się być usprawiedliwieniem dla nie rozumiejących matematyki i
logiki.
Spokojny  - @ ubik   |26.08.2011 09:13:08
Prezydenci nie mają już metres? :) Chyba w żadnej epoce nie było w tym zakresie
takich możliwości jakie dziś daje internet. Toż starczy wpisać w google magiczne
słówko sponsoring i wyskakuje taka oferta, że chyba nawet sam Napoleon między
polską arystokracją o takim wyborze nie marzył. Działają całe szkoły uczące
mężczyzn jak szybko złapać dziewczynę na seks i uczące kobiety jak poznać
mężczyznę który ma kasę i jak sprawić, żeby ją wydawał tylko na nią. Szkoły
uczące kobiety jak zapoznać feministę jakoś się na rynku nie utrzymały.
Wystarczy studiując net oderwać się na chwilę od pisanych ciągle przez te same
osoby opisów kulturowej opresji i można wiele odkryć. Stwierdzenia, że papieże
nie mają dziś nieślubnych dzieci nie skomentuję, bo tyle samo na ten temat wiem
co i ty. Jak chcesz znaleźć opisy sytuacji kobiet w długoletnich związkach z
księżmi, mających z nimi dzieci itd. to bez problemu znajdziesz stosowne
portale. Być może od poziomu biskupa w górę problem znika, ja nie wiem. Ale
punkt ciężkości nie jest tutaj. Zdaje się, że sugerujesz, iż bycie metresą to
kaźń kulturowa i idąc po tej linii zniknięcie metres oznaczałoby jakąś poprawę
sytuacji. Ja w to nie wierzę. Myślę, że w samej Warszawie jest więcej kobiet
chętnych zostać metresami dowolnego naftowego szejka, niż ich kiedykolwiek
działało w jakiejkolwiek partii politycznej. I nie jest to żadna z mojej strony
wyższościowość. Sam będąc kobietą wolałbym dogadać się z takim szejkiem niż
zapewniać headhunterów że moją najsłabszą stroną jest zbyt poważne traktowanie
obowiązków a pracę w reklamie traktuję jako misję i kreację.
daras1983   |26.08.2011 21:46:42
Wycofano mi post, w którym stanąłem w obronie chatte botte przed prostym typem
thermidorem.
To ma być wolność słowa!!!!!!!!!!!!
Więc powtórzę:
Sam dostałem od
chatte botte wycieczką osobistą i wyższością intelektualną, ale do głowy mi nie
przyszło, żeby Ją za to atakować w taki sposób.
Prosty człowieku termidorze: to
jest kobieta i tak się do kobiet nie mówi. Poza tym jest mądrzejsza niż ty więc
byś to uszanował, a nie karał ją za to!!!
Radze Ci nie ripostować, bo pojadę z
tobą jak z "burą suką"

A o tym co kto ma w głowie świadczy najlepiej
twoje zdanie o syntezie celulozy pajacu!!!!!!!
Thermidor   |26.08.2011 12:15:16
daras@chyba racja,ale nie jestem pewien, czy definicja syntezy w
chemii
jest taka sama, jak nie w chemii…..
no i co jest tym odwrotnym procesem -
antyteza? :-D

chatte botte@ jakby to nie oryginalnie zabrzmiało, myślę,że
jesteś tylko rezonersko głupia.

Dałbym sobie spokój z takimi komentarzami
postów, gdyby nie
temat felietonu - przemoc.
Ten rodzaj protekcjonalnego
"neutralizowania" bliźnich, jak
w Twoim poście, to nic innego, jak
przemoc i /pospolity/
psychologiczny terytorializm. Plaga szczególnie w Polsce,

gdzie zanim skończysz zdanie otrzymujesz pełną analizę
swoich intencji/zawsze
niedobrych/, a nawet osobowości,
poczym zostajesz czule i poufale
potarmoszony za policzek :-D
viking   |26.08.2011 12:36:35
Władzę i seks rozdzielić się zapewne da.
O to teoretycznie chodzi w zapisach
prawnych dotyczących molestowania seksualnego. Nie można kogoś przymuszać do
seksu, wykorzystując swoją pozycję.
Problem polega na tym, że ten słuszny
zapis, zaczyna być stosowany do batalii o to, by władzę oddzielić także od
seksualności. A to jest już o wiele trudniejsze, wręcz niewykonalne
zadanie.

Wildstein dość często zadaje słuszne pytania. Niestety odpowiedzi,
których szybko na nie udziela są zazwyczaj albo pełne jego prywatnych obsesji
albo całkowicie plebejskie. Ale to świadczy o Wildsteinie a nie o tym, że żaden
z podjętych przez niego tematów, automatycznie nie może być traktowany serio.

Szwedzka feministka, Helen Bergman, w swoim komentarzu na temat sprawy
Assange’a napisała, iż obecnie oskarżenia o molestowanie, przestają być
oskarżeniami mającymi na celu faktyczne ukaranie sprawcy danego przestępstwa,
lecz stają się medialnym festiwalem walki z męską seksualnością okraszonym
wiktoriańskim spojrzeniem na kobiety, jako permanentne ofiary tejże.
To jest
podstawowy problem. Tu nie chodzi o seks, ale o seksualność.
Widać to
szczególnie w obsesji dotyczącej SPOJRZENIA (które może być seksualne, lecz
seksem jako takim nie jest).
We Włoszech są już oddzielne plaże, w Szwecji
specjalne baseny. Tylko dla kobiet. Po to, żeby nie spojrzał na nie żaden
mężczyzna. W USA "napastliwe spojrzenie" jest według tamtejszego prawa
jednym z rodzajów molestowania. W Szwecji pewne statystyki "pokazały"
parę lat temu, iż przemocy w tym kraju uległo ponad 50% obywatelek. Zdziwienie,
iż Szwecja tak całkiem nagle "stała się" gorszym miejscem dla kobiet niż
kraje postradzieckie było wielkie. Okazało się jednak, iż jednym z przypadków,
jakie przewidywała ankieta, było "spojrzenie, którego sobie nie życzę".


Seks od władzy oddzielać należy. W przeciwnym razie polityka zyskuje taką
"jakość" jak we Włoszech. Oddzielanie władzy oraz (także!) codziennych
relacji od seksualności jest natomiast obsesją naszych czasów, która za 50 lat
będzie nas śmieszyć tak samo, jak dziś śmieszy nas naiwność francuskich
intelektualistów w stosunku do Związku Radzieckiego.
chatte botte   |26.08.2011 19:12:05
@ Thermidor

Panie Thermidor, może i jestem głupia, może i nie jestem, może
rezonersko, może jakkolwiek, w zasadzie zanim weszłam w tę zaczepkę,
zastanowiłam się, czy to ma sens. I jak zawsze, żadnego, ale wiesz, jak to
działa - jak nie odpowiesz, choćby raz, różnie to może być odczytane.
Czy mi
powiesz, że jestem mądra, czy głupia, to to i tak nic nie zmienia - jeśli
łapiesz w ogóle, o co rzecz. Mądra-głupia, a co to za różnica? Jedynie taka, że
się wybebeszyłeś, a teraz posiedź chwilę, napij się kawy albo zjedz szparagi,
cokolwiek.
Różnica może jest, ale taka, że jakbyś napisał, że jestem rezonersko
mądra, tobym ci nawet nie odpisała. W zasadzie to taki samo rodzaj komplementu
dla kogoś, kto się nie jest w stanie na ciebie obrazić.

To takie polskie,
mówisz?
A ja ci powiem, że polskie jest właśnie mówienie tak, jak to zrobiłeś,
że ktoś jest głupi, głupszy, że ktoś jest taki, owaki, albo że jest robolem albo
gliną. Bo na Zachodzie to nie nie zdarza, każdy jest jaki jest, i bierze się to
jak jest. W każdym razie nie jesteś w stanie nic. O, powiedz lepiej coś
mądrzejszego - ‘nabita strzelbo’…
daras1983  - @Thermidor   |28.08.2011 00:28:50
Wiesz co mimo, że Kotka mi dopiekła i to ostro bo dostałem od niej i
wycieczką osobistą i jej wyższością intelektualną, to nie przyszło mi
do głowy żeby ją w ten sposób atakować.

To jest Kobieta prostaku, a
do Kobiet tak się nie mówi!!!!
W dodatku mądrzejsza od Cibie osoba
więc byś to przyjął ze spokojem, a nie karał ją za to.

Nie radze Ci
się do mnie odzywać i ripostować mnie, bo pojadę z Tobą ja "z
burą suką".

A dowodem na to kto co ma w głowie jest twoje zdanie
o syntezie cukru złożonego pajacu!!!!

@ chatte botte
Znowu nie
puszczono mi odpowiedzi wiec będzie tu:

Tak denerwuje. Zwłaszcza
ludzi niedowartościowanych, niepewnych samych siebie. I bardziej denerwuje
to mężczyzn, ale kobiety też.
Wszytko jest pochodną tego jakim się
jest człowiekiem. Ile ma się w sobie empatii: wrodzonej i
"wyćwiczonej". Wychowania także, ale ja uważam, że nie ma takich
błędów wychowawczych, których nie da się skorygować przy odrobinie
silnej woli. Tzw. "ogarnięcie" tez ma znaczenie.
A a propos
miesiąca rewolucyjnego jedenastego, to trafiło go to, że ma po prostu
problem z przyznaniem, że są ludzie mający większą wiedzę niż on.
Też by
tak chciał, ale nie potrafi, dlatego jest agresywny.
Ale myślę też, że
stać go na odruch godny prawdziwego faceta, a nie chłystka.

@
Thermidor

Możesz teraz głupa przypalać, ale myślę, że zostało
jasno pokazane kim jesteś.

http://www.daras1983.e-blogi.pl/
chatte botte   |27.08.2011 05:56:04
Dziękuję Ci daras.
Naprawdę.
A poza tym to naprawdę, żadna różnica, nie
zauważyłam, żeby szanowny mój rozmówca był jakimś szczególnym gigantem
myśli.

Wiesz, mnie się nawet nie wydaje, że ‘do kobiety się powinno mówić tak’,
czy że ‘się nie powinno inaczej’, ja już dawno wiem, że dobre maniery wobec
kobiet, to i tak w Polsce się jeszcze czasem zdarzają, takie prawdziwie dobre
maniery, bo na Zachodzie już nie uświadczysz. Robota wyzwoleńczo-feministyczna
zrobiła swoje (zaczyna się od: nie życzymy sobie w imieniu wszystkich kobiet, by
nas całowano po rękach, a kończy tak, że kobieta jest równa mężczyźnie, same
chciałyście, to macie, i wykonuje roboty, jakich w Polsce jeszcze jednak nie
wykonuje - choć oczywiście feministki nadal zaludniają uczelniane
marginesy)…
Chodzi o to, zauważ, choć nie wiem, czy się zgodzisz, że w ogóle
STRASZNIE DENERWUJE ogół, gdy kobieta zabiera głos na równi (chodzi o
częstotliwość tylko, bez waloryzowania, kto mądrze a kto głupio). I że jak się
czasem fuknie mocniej na panią Graff, to wielkie aj waj (no bo Ona jest
uświęcona), a jak mnie ktoś powie wprost, jak szanowny p. Thermidor, to nawet
cenzura tego nie zatrzyma, a lekko puści. Ale OK, optuję nadal, że na portalu
lewicowym cenzury być w ogóle nie powinno, ludzie powinni mieć prawo co myślą, a
to oczywiście TYLKO I WYŁĄCZNIE dobro dla KP, która ma niemalże socjologiczne
badania gotowe…
Wierzysz teraz w sprawiedliwość? Czy w interesy? Jak się
zastanowisz, dojdziesz do prawdziwej konstatacji, że między prawicą a lewicą nie
ma żadnej różnicy. ŻADNEJ. Wypowiadam się różnorako, a że na pewno miało mi się
dostać (a bo w końcu i na nią musi spaść, a bo może Thermidor to jakiś
‘wyjątek’, a bo tak, i już…), no to Ciebie nie puścił nasz ukochany Cenzor/ka,
ale Thermidora puścił. No i masz. Ale nic to, miło zobaczyć jak ktoś potrafi
(nadal) wypowiadać się o innym, że jest głupi, bo tak. Ja to chwalę. W realu, p.
Thermidor dostałby z miejsca w papę, i szybko wrócił pod stół, gdzie jego
miejsce.

Jak napisałam u Macieja Nowaka, zaledwie ironicznie, nigdy tego nie
puszczono. Ani jeden raz (sic!).
hleba i soli   |27.08.2011 14:54:26
pyta sie pan panie Thermidor, w ktorym miejscu. nie czytal pan o "chlopcach
z rzepy"? nie czytal pan barwnych opisow psychologii polskiej prawicy?
czyzby nie czytal pan pana Cezarego?
Spokojny  - @ Viking   |27.08.2011 14:58:05
Rzeczywiście cenne rozróżnienie seksu i seksualności. Jakoś mi umknęło.
Wspominasz o Berlusconim. Czemu w ogóle jest tak, że niektórzy mają wrażenie
jakiejś zmiany w polityce jeśli chodzi o seksualność? I co więcej, czemu jest
tak, że feministki wierzą iż ta zmiana jest dzięki ich pracy? Na pierwsze
pytanie odpowiedziałbym tak: dawniejsi władcy uzyskiwali władzę dzięki sile, a
kiedy ją już uzyskali plasowali się na pozycji wyroczni, Boga czy ogólnie czegoś
nadludzkiego co ich namaszczało. Poddany, był jak sama nazwa wskazuje poddany.
Władca był władającym, a więc niemal, lub czasem dosłownie właścicielem
poddanego. W takiej sytuacji stanie się metresą było sposobem na to by się
uświęcić a posiadanie metres i haremu było oczywistością. Oczywistym prawem
władcy. Z czasem jednak w mechanizmach sprawowania władzy nastąpiła zmiana
akcentu. Rządzący nie rządzi z boskiego nadania, ale zostaje ustanowiony przez
publiczność dzięki umiejętności zjednywania jej. Gdyby następnego dnia po
osadzeniu go na stanowisku pokazał się ludziom w maybachu na złotych felgach i w
otoczeniu tysiąca modelek ci którzy go wybrali poczuliby się frajerami. Ludzie
nie lubią czuć się frajerami, a jeśli ktoś ma umiejętność zjednywania ich to
doskonale wie o tym, oczywiste więc, że jeśli jest rozsądny, to ani swoim
haremem ani bogactwem stara się nie kłuć nikogo za bardzo w oczy. Przeciwnie -
raczej stara się przedstawic jako ktoś taki jak my. Działkowiec, mysliwy, z
rodzinką, z żoną elegancką, ale też za mocno nie kłującą w oczy, nie wzbudzającą
zazdrości ani u mężczyzn ani u kobiet. Rządzący wie, że swoją władzę zawdzięcza
łasce motłochu, więc nieustannie składa przed nim pokłon. Lepper na przykład
kiedy wyszła ta afera z Anetą Krawczyk (której niektórzy wierzą i noszą z tym
znaczek, a ja bym chętnie im zaproponował, żeby zamiast tego nosili znaczek z
informacją, że są gotowi panią Anetę zatrudnić) mógł uratować się jednym mądrym
ruchem. Mógł złożyć pokłon przed publiką mówiąc, że całe swoje życie poświęcił
ludziom i ich dobru i że okazałby brak szacunku dla tych co go do władzy
wynieśli gdyby z tego w taki sposób korzystał. Nikt by w to oczywiście nie
uwierzył ale sygnał byłby jasny - pamiętam komu zawdzięczam to co mam, nie
uważam was za jeleni i oczywiście, że robię to co i wy byście robili ale nie
uważam was za frajerów. Mam do was respekt bo znam waszą siłę. Po takim
wystąpieniu bajdurzenie pani Anety nikogo by już nie interesowało, ale
Tymochowiczy mu tego nie doradził. Pewnie Lepper już mu się znudził w tamtych
dniach. A Berlusconi? On wampirzy na powszechnym zakłamaniu. Składa przed
publicznością pokłon puszczając do niej oko. Ja wiem, ze wszyscy mężczyźni u
władzy to robią i wy to wiecie. Ja wiem, że wy wiecie i wy wiecie że ja wiem. No
więc ja nie udaję, jako jedyny mam odwagę pokazać prawdę i dlatego mnie
kochacie. Dopóki tylko ja mam tę odwagę. Kiedy będzie jeszcze choć jeden taki,
zacznie się mówić o "zjawisku" i dalsze takie ekscesy nie będą już
możliwe. Ale jeden w takiej niszy może żyć.
A czemu feministki myślą, że to
one coś wywalczyły i że ta zmiana jest dzięki nim? One chyba jakoś tak już mają.


Na koniec jak zwykle proszę cenzora/cenzorkę/państwa cenzorów o zwrot tekstu
jeśli byście się zdecydowali go nie puścić, bo po wysłaniu portal go nie
zachowuje.
Thermidor   |27.08.2011 15:21:45
hleba i soli@ nie tylko o chłopcach , jak widać…..odpisałem dla @daras
i @chatte botte, ale widać admin je odrzucił, do czego ma swięte prawo i
czego nie kwestionuję i w z wiązku z tym nie zamierzam sie piskliwie strzępić.
…zresztą ostatni wpis @hleba i soli świadczy,że moje zarzuty są chyba
wystarczająco jasno sformułowane i na które , mimo to, otrzymałem tylko
godnościowy wrzask o przemyśle nienawiści, tak charakterystyczny dla formacji
bigotów wspomnianych przez hleba i soli
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 24.08.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.06778 Seconds