> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Niewpuszczony na „Ucztę” Drukuj
Cezary Michalski   
01.05.2011

Jakiś czas temu Jan Hartman opublikował w „Tygodniku Powszechnym” tekst o tym, że jego studenci już nie chcą go słuchać, bo „tylko im seks i plaża w głowie”. Sokrates był nazywany uwodzicielem młodzieży, więc się na „seks i plażę” nie skarżył. Hartman najwyraźniej nie jest Sokratesem, ale nie wiedzieć czemu, sam to publicznie ogłasza. Może to zły wpływ odwiedzania przez niego programu „Warto rozmawiać”? Pozazdrościł Legutce, który z charyzmatycznego filozofa (lub choćby charyzmatycznego historyka filozofii) też zmienił się w pierdołę narzekającego, że go „rozwydrzeni smarkacze” nie słuchają, a polska prawica (czyli aktualnie większość) za to go pokochała. Polska prawica może pierdołów kocha, ale czy z tego wynika, że pierdołowatość jest przyszłością zawodu nauczyciela i wykładowcy akademickiego? Nie sądzę. Hartman, skarżąc się, że „młodzi wolą seks i plażę” zamiast prowadzonych przez niego zajęć, przyznaje się publicznie do absolutnej, pedagogicznej porażki, do braku choćby minimum charyzmy, które jest warunkiem skutecznego wykonywania zawodu nauczycielskiego (rektor UJ powinien coś z tym zrobić, może zamiast Hartmana zatrudnić nauczycieli akademickich, którzy konkurencję z „seksem i plażą” jakoś wytrzymują).


Rozmawiałem ze studentami Magdaleny Środy, Cezarego Wodzińskiego, Michała Pawła Markowskiego, Chwedeńczuka, Śpiewaka, nawet Wolniewicza. Jednym ich nauczyciele podobali się bardziej, drugim mniej, ale ci, którym się podobali, przedkładali ich ponad „seks i plażę” (przynajmniej w godzinach wykładów czy ćwiczeń). Czemu polskość musi być czasami aż tak żałosna nawet w wydaniu akademików, nawet w wydaniu liberałów (Hartman ponoć jest liberałem, często publikuje w „Liberté”, któremu jednak nie potrafił załatwić dotacji tak jak „Kronosowi” potrafili ją załatwić boski Wawrzyniec i proletariacki Piotr Nowak)? Dlaczego niektórzy polscy liberałowie muszą koniecznie być pierdołowaci, tak samo jak niektórzy polscy konserwatyści (i niektórzy lewicowcy)?

 

Dlaczego Hartman publicznie przyznaje się do tego, że przegrywa nawet z Justinem Bieberem, nie mówiąc już o Lady Gaga czy Katy Perry (jej California Gurls jest właściwie wyłącznie o „tym”, o „seksie i plaży”)? Sokrates, łysy brzydki staruch w brudnych szatach i często bez sandałów, nauczający rzeczy nie mniej trudnych od tych, których naucza Hartman, wygrywał w przedbiegach z „seksem i plażą” w umysłach (a jak twierdzą niektórzy, także w ciałach) ateńskiej młodzieży. Tekst założycielski zachodniej filozofii – Uczta – to przecież „seks i plaża” w najbardziej orgiastycznym wydaniu (czy raczej na monstrualnym kacu po orgii), Hartman bałby się tam w ogóle wejść (Alcybiades cały czas się dobija i zostaje wpuszczony). Dlatego ateńskie pierdoły (liberalne, konserwatywne, lewicowe) musiały Sokratesa poczęstować cykutą, w ich rozumieniu był tak samo atrakcyjny – i niebezpieczny – dla ich władzy, jak „seks i plaża” dla władzy Hartmana podczas jego zajęć. Wolałbym, żeby Hartman (Legutko) brał przykład z Sokratesa, a nie z ateńskich pierdołów, którzy uznali Sokratesa za demoralizatora młodzieży. Wówczas młodzi ludzie traktowaliby ich na równi z „seksem i plażą”. Tylko sobie wyobraźcie, jak jakiś młodzieniec (Alcybiades? Agaton?) z Instytutu Filozofii mówi w TVN-ie: „w moim życiu liczy się seks, plaża i Ryszard Legutko”, albo „w moim życiu liczy się seks, plaża i Jan Hartman, po prostu nie potrafię przestać myśleć o jego wykładach, wprost ociekających namiętną miłością mądrości”. Na razie Legutko i Hartman naśladują ateńskich pierdołów bojących się „nadmiernej atrakcyjności” Sokratesa, seksu i plaży. Ale ponieważ nie posiadają władzy (cykuta) pozostaje im publicystyczne zrzędzenie (Hartman) albo parodia polityki uprawiana za barczystymi plecami Jarosława Kaczyńskiego (Legutko). 

 

P.S.: Prawie bym zapomniał, Legutko wychował jednego Alkibiadesa-Staniłkę.

Komentarze
Dodaj nowy
serdelek   |02.05.2011 01:15:00
przeciez powiedział, ze stara sie nasladowac dode i ja wychwalal, ze najbardziej
wolny czlowiek w polsce i chce byc taku jak ona. to nie jest zredzenie pierdoly
panie cezary, tylko stwierdzenie pewnych faktow.
Tomek Kalota   |02.05.2011 03:18:07
Czy Michalski w ogóle czytał "Ucztę"?

Wbrew temu, co pisze, nie ma tam
żadnego "seksu i plaży", ani żadnej orgii. Wszystkie mowy o Erosie są
coraz większą sublimacją i kończą się w ujęciu Sokratesa wizją, z której
zadowolony byłby chyba nawet Jan Pospieszalski.

Alkibiades nie dobija się przez
cały czas. Przychodzi na sam koniec. Rzeczywiście pijany, ale też nie wyczynia
żadnych orgii, ale wygłasza pochwałę Sokratesa.

A w ogóle uczta u Agatona ma
miejsce na mniej więcej 15 lat przed śmiercią Sokratesa, tak więc jakoś słabo
zgorszyła "ateńskich pierdołów", skoro pozwolili Sokratesowi jeszcze na
tyle lat gorszenia.

Napisałem o "Uczcie", bo Hartmana Michalski również
nie przeczytał. Ale to każdy może sam szybko sprawdzić w Internecie, bo artykuł
Hartmana długi nie jest.

Zastanawiam się, po co to Michalski w ogóle napisał
ten bzdet i wychodzi mi, że z nie wiadomo jakich powodów miał znów ochotę kopnąć
Legutkę, a ten niedoczytany Hartman i niedoczytana "Uczta" to tylko
naprędce wyszukane preteksty. Żenada!
alek  - nędzne wypociny   |02.05.2011 10:52:17
Panie Cezary, pańskie intelektualne wygibasy, mieszanie filozofii i plażowania
to naprawdę karkołomny pomysł… Sili się Pan na oryginalność, podczas kiedy
wszystko to jest żenujące.
Lubiłem czytać Pana w dodatku Europa, co się z Panem
stało? Zasila Pan jedynie szeregi szyderców obśmiewających PiS, prawicę…Jest
Pan dogodnym paliwem dla elyty…Szkoda pańskiego talentu
Jan Hartman   |02.05.2011 11:17:11
Jestem bardzo rozczarowany i rozgoryczony niemądrym i bardzo napastliwym tekstem
p. Michalskiego. Żle trafił.Nie mam nic wspólnego psychologicznie ani
behawioralnie z typem starego zrzędy ("pierdoła" to słowo wulgarne i
wysoce obraźliwe, gdyby p. Michalski nie wiedział), a ze studentami mam świetny
kontakt. Co do Legutki to o ile wiem byłem jedynym, który wielokrotnie i w
ostrych słowach potępiał jego zachowanie w stosunku do uczniów XIV LO we
Wrocławiu, którego zresztą jestem absolwentem. Z p. Chabinką i p. Niemier jestem
zresztą w stałym kontakcie, a wytoczony przez nich Legutce proces śledzę z
największą uwagą. Tekst Michalskiego świadczy o tym, że nie zna mnie zupełnie a
sili się na retorykę ad personam. Może zamiast na ślepo szydzić ze mnie, trzeba
było wpierw zapytać Agatę B-R kto to taki ten cały Hartman. Ona wie lepiej.
Nobilior   |02.05.2011 11:51:34
@ Tomek Kalota
Czytał, ale dla potrzeb "erystycznych", i dla zwykłej
wygody, wygody ustawienia sobie chłopca do bicia, sprowadził jej rozważania o
miłości do "seksu". Poza tym pewnie dawno miał poważniejszy kontakt z
filozofią, bo "Uczta" nie jest "tekstem założycielskim zachodniej
filozofii", a Sokrates nie "wygrywał w umysłach ateńskiej młodzieży"
jako takiej, a tylko jej bardzo małej części.
Poza tym pijaństwo Greków (winem
zmieszanym z wodą) różni się od pijaństwa polskiej młodzieży. Pijany polski
młodzian z pewnością nie wygłosi filozoficznego dyskursu - nawet gdyby potrafił
to zrobić na trzeźwo.
Nachasz   |02.05.2011 13:36:19
@Nobilior
Cytat:
Poza tym pijaństwo Greków (winem
zmieszanym z wodą) różni się od pijaństwa
polskiej młodzieży. Pijany polski
młodzian z pewnością nie
wygłosi filozoficznego dyskursu - nawet gdyby potrafił
to zrobić na
trzeźwo.


Widocznie pijesz z niewłaściwymi młodzianami.
Zuccona  - o co chodzi?   |02.05.2011 15:39:53
Naprawdę, mimo sympatii dla środowiska, czuję się zażenowana poziomem tego
tekstu. O co chodzi? O czym to jest? Że nauczyciele są różni, zrzędy i
charyzmatycy, każdy wie. Nie tego dotyczył artykuł na który powołuje się autor.

Jako studentka i nauczycielka z uwagą przeczytałam tekst J. Hartmana, wiele
spośród zjawisk w nim opisanych widzę u kolegów/koleżanek na studiach i u
uczniów w szkole. Przyczepienie się do hasła "seks i plaża" (artykuł nie
o tym był, o ile pamiętam) nie wiem, czemu ma służyć. Czy temu, by po wpisaniu w
wyszukiwarkę hasła "seks" pojawił się artykuł C. Michalskiego?
kot  - licentia poetica   |02.05.2011 16:33:36
No cóż, odezwały się nożyce, które jako takie, nie umieją czytać ze
zrozumieniem.
V  - re: Back it up.   |02.05.2011 16:36:35
Jan Hartman napisa?:
Jestem bardzo rozczarowany i rozgoryczony niemądrym i bardzo napastliwym
tekstem p. Michalskiego. Żle trafił.Nie mam nic
wspólnego psychologicznie ani behawioralnie z typem starego zrzędy
("pierdoła" to słowo wulgarne i wysoce obraźliwe, gdyby p.
Michalski nie wiedział), a ze studentami mam świetny kontakt. Co do
Legutki to o ile wiem byłem jedynym, który wielokrotnie i w ostrych słowach
potępiał jego zachowanie w stosunku do uczniów XIV LO we Wrocławiu,
którego zresztą jestem absolwentem. Z p. Chabinką i p. Niemier jestem
zresztą w stałym kontakcie, a wytoczony przez nich Legutce
proces śledzę z największą uwagą. Tekst Michalskiego świadczy o tym,
że nie zna mnie zupełnie a sili się na retorykę ad personam. Może zamiast
na ślepo szydzić ze mnie, trzeba było wpierw zapytać Agatę B-R kto to
taki ten cały Hartman. Ona wie lepiej.


Pominę dylemat pod tytułem "czy Jan Hartman jest pierdołą czy
nie", bo to kwestia o tyle dyskusyjna, ile znajdzie się na jej
temat pojedynczych opinii. Jest jednak jedna rzecz, która przykuła
moją uwagę, więc let’s walk this one through, shall we?

JAKI Pan ma
kontakt ze studentami, Panie Profesorze?

Kłaniam się
V
domm   |02.05.2011 17:48:43
Tekst niezbyt trafny chocby dlatego, ze student/studentka powinien/powinna
naturalnie wybrac plaze czy seks a nie biec na wyklad czy cwiczenia ;)Mialam na
studiach super profesorow ale sa rzeczy, ktorym sie nie odmawia…
Nobilior  - re:   |02.05.2011 20:22:31
Nachasz napisa?:
@Nobilior
Cytat:
Poza tym pijaństwo Greków (winem
zmieszanym z wodą) różni się od pijaństwa
polskiej młodzieży. Pijany polski
młodzian z pewnością nie
wygłosi filozoficznego dyskursu - nawet gdyby potrafił
to zrobić na
trzeźwo.


Widocznie pijesz z niewłaściwymi młodzianami.


Znam te "filozoficzne dyskursy" polskich młodzianów na rauszu.
Tych "właściwych" też.
humanozerca  - re:   |03.05.2011 00:26:52
Chyba jednak nie ma Pan tak doskonałego kontaktu z młodzieżą, skoro w
"Tygodniku Powszechnym" to i owo pisał o panującym wśród młodzieży
wielce spłaszczonym i męczącym epikureizmie.

Nawet jeśli tekst Cezarego
Michalskiego nie jest wyrazem najwyższej elegancji, jaka przystoi seminarium na
uniwersytecie, nie mniej w Pańskim przypadku ma trochę racji. Ponieważ:

1.
Pańskie teksty o osobistym światopoglądzie, religii, kościele, które czytałem w
TP, pozostawiają wiele do życzenia, są niejasne, zbyt retoryczne i nastawione na
kogoś, kto w gruncie rzeczy już się z Panem zgadza. Zbyt łatwo przechodzi Pan na
liczbę mnogą, gdy tylko zaczyna pisać o liberałach i demokratach. Mówiąc
złośliwie, w publicystyce konserwatystom ma Pan do powiedzenia właściwie tylko
tyle, że obraża Pana taki lub inny zwrot typu "kultura śmierci". Teraz
to samo powie Pan lewicowcom?

2. Jako zadeklarowany i medialnie aktywny
liberał ponosi Pan drobną cząstkę odpowiedzialności za to, co Pan krytykuje
wśród młodzieży. Skoro tak łatwo kieruje Pan oskarżycielski palec na etyków,
czemu w tym kontekście (choćby dla rytuału i perswazji) nie uderzy się we własne
piersi?

Ps: Ani Pan, ani, KP, czy nawet sam autor tekstu nie są dla mnie
autorytetami.
Nobilior  - re: re:   |03.05.2011 00:55:58
@humanożerca
humanozerca napisa?:
Chyba jednak nie ma Pan tak doskonałego kontaktu z młodzieżą, skoro w
"Tygodniku Powszechnym" to i owo pisał o panującym wśród młodzieży
wielce spłaszczonym i męczącym epikureizmie.

Nawet jeśli tekst
Cezarego Michalskiego nie jest wyrazem najwyższej elegancji, jaka przystoi
seminarium na uniwersytecie, nie mniej w Pańskim przypadku ma trochę
racji. Ponieważ:

1. Pańskie teksty o osobistym światopoglądzie, religii,
kościele, które czytałem w TP, pozostawiają wiele do życzenia, są
niejasne, zbyt retoryczne i nastawione na kogoś, kto w gruncie rzeczy już
się z Panem zgadza. Zbyt łatwo przechodzi Pan na liczbę mnogą, gdy
tylko zaczyna pisać o liberałach i demokratach. Mówiąc złośliwie, w
publicystyce konserwatystom ma Pan do powiedzenia właściwie tylko
tyle, że obraża Pana taki lub inny zwrot typu "kultura śmierci".
Teraz to samo powie Pan lewicowcom?

2. Jako zadeklarowany
i medialnie aktywny liberał ponosi Pan drobną cząstkę
odpowiedzialności za to, co Pan krytykuje wśród młodzieży. Skoro tak łatwo
kieruje Pan oskarżycielski palec na etyków, czemu w tym kontekście
(choćby dla rytuału i perswazji) nie uderzy się we własne piersi?

Ps:
Ani Pan, ani, KP, czy nawet sam autor tekstu nie są dla
mnie autorytetami.


"Teksty nastawione na kogoś", jak tekst może być
"nastawiony" - to jakiś żargon, "niemniej" polska
ortografia nakazuje pisać razem, a teksty Jana Hartmana są
jak najbardziej jasne, dla ludzi o pewnym wyrobieniu, naturalnie.


Kolega aby nie z tego typu "młodzieżowego rozumu", który
Hartman opisuje?
chatte botte   |03.05.2011 01:12:49
Panie Cezary, a ja się bardzo cieszę, bo Hartmanowi od dawna należy się krytyka.
Dawno nikt mu nie przypomniał, że na przykład praca nauczyciela akademickiego to
nie tylko balans i wygłaszanie teorii o sobie i kręcenie swojego interesu, ale
trochę coś więcej.
Jeśli go to choć trochę oduczy szowinizmu, to jeszcze
lepiej (patrz: tegoż choćby wstęp do podręcznika filozofii: dla niego na
przykład studentki filozofii to jedynie ‘pensjonarki’, które zawracają
pracowitych studentów na złe drogi… żenujące wręcz i śmieszne).
Doskonale Pan
przyuważa miałkość jego wypowiedzi (jego wiecznie neutralne wypowiedzi jedynie
potwierdzają jego teorię neutrum), szkoda że nie dodał Pan czegoś o neutralności
wypowiedzi w programie Pospieszalskiego. W zasadzie aż dziw bierze jak można się
tak ślizgać i udawać że się nie wie, że się ślizga.

Do Hartmana: jak niby
traktuje Pan studentów i studentki (z naciskiem na te drugie)?!
Opamiętaj się,
durniu, bo chyba Ci się już poprzestawiało od tego wiecznego, zapowietrzonego
gadania na swój temat.

Aha, Panie Cezary, i niech Pan koniecznie zapyta ABR,
Ona nie jest taka głupia (jak się Hartmanowi wydaje) i na pewno wie lepiej ‘kto
to taki ten cały Hartman’.
Dodafon   |03.05.2011 02:18:14
A ja powiem tak: Hartmanowi bliżej do Sokratesa niż ci się drogi Czarku wydaje.
Jest jednym z niewielu zawodowych filozofów o takim zacięciu popularyzatorskim i
sporym talencie pedagogicznym. W pisaniu czasami ponoszą go emocje (przez co
jego styl wyraźnie cierpi), ale zasadniczo pisze dobrze, przede wszystkim jasno
i do rzeczy. Uczy młodych myślenia, co do tego nie mam wątpliwości, przynajmniej
tych, co chcą się czegoś nauczyć. Długo by wymieniać "zalety tego świetnego
męża"… Uważam, że źle się stało, że takim głupim w gruncie rzeczy
felietonem jak ten powyższy podkopuje się czyjś wysiłek i czyjaś niezłą robotę.
Szkoda jeszcze bardziej, że wyszło to spod klawiatury Cezarego. Panie Czarku,
jest pan dobrym felietonistą, i pewnie czuje się pan mocny w tym co robi i chce
się mierzyć z coraz silniejszymi, ale tym razem starcie nastąpiło o wiele za
wcześnie. Nawet Adamek musi się przygotować do walki z Kliczką. A pan by chciał
od razu wszystkich po kolei i bez przygotowania. Połknąć Legutke (też mi
wyczyn!), a zaraz potem Hartmana. Jakby obaj mieli ze sobą coś wspólnego. To
trochę za bardzo na skróty.
Edward Teach  - re:   |03.05.2011 11:10:59
Dodafon napisa?:
A ja powiem tak: Hartmanowi bliżej do Sokratesa niż ci się drogi Czarku
wydaje. Jest jednym z niewielu zawodowych filozofów o takim
zacięciu popularyzatorskim i sporym talencie pedagogicznym. W pisaniu
czasami ponoszą go emocje (przez co jego styl wyraźnie cierpi), ale
zasadniczo pisze dobrze, przede wszystkim jasno i do rzeczy.
Uczy młodych myślenia, co do tego nie mam wątpliwości, przynajmniej
tych, co chcą się czegoś nauczyć. Długo by wymieniać "zalety tego
świetnego męża"… Uważam, że źle się stało, że takim głupim w
gruncie rzeczy felietonem jak ten powyższy podkopuje się czyjś wysiłek i
czyjaś niezłą robotę. Szkoda jeszcze bardziej, że wyszło to spod
klawiatury Cezarego. Panie Czarku, jest pan dobrym felietonistą, i pewnie
czuje się pan mocny w tym co robi i chce się mierzyć z
coraz silniejszymi, ale tym razem starcie nastąpiło o wiele za
wcześnie. Nawet Adamek musi się przygotować do walki z Kliczką. A pan by
chciał od razu wszystkich po kolei i bez przygotowania. Połknąć
Legutke (też mi wyczyn!), a zaraz potem Hartmana. Jakby obaj mieli ze sobą
coś wspólnego. To trochę za bardzo na skróty.


Porównanie Hartmanna z Legutką nieuprawnione, tym bardziej, że jak
rozumiem w mniemaniu komentującego wypada ono na korzyść
Hartmanna. (Śmiech). Różnica jest zasadnicza, i winna
być dostrzegalna, nawet dla sympatyka "Krytyki Politycznej".
Legutko to naprawdę inteligentny facet, z inwencją i olbrzymią
erudycją (przynajmniej jeżeli chodzi o dawnego Legutkę). Hartmann zaś
to modelowy przykład racjonalistycznego kołka. A dla Cezarego
brawa, nie za efekt ale za intencje.
Łukasz  - Odp   |03.05.2011 11:36:22
No, no, no… Tak się przejechać po Janie Hartmanie. Żaden publicysta
prawicowego portalu nie odważyłby się napisać o prof. Legutce tak jak Michalski
o prof. Hartmanie. Ale cóż: każdy Sokrates ma takich uczniów na jakich sobie
zapracował…
backspace1   |03.05.2011 11:49:24
Do chatte botte: internet i komentarze w nim to jest jednak piękna sprawa, co?
Można się na kimś odegrać po latach, nazywając go durniem. Sama się opamiętaj,
kocicio i przytemperuj sobie pazurki.
A co do krytyki Hartmana, to nawet bym
się z tobą zgodził - należy mu się (tak jak i wielu wielu innym, za inne
rzeczy), owszem, ale p. Michalski nie wysilił się tym razem. A co programów
Pospieszalskiego: widziałem ze 2-3 razy (eutanazja i krzyż na Krak.Przedmieściu)
i za każdym razem Hartman odważnie wygłaszał skrajnie sprzeczne z linią
programową Pospieszalskeigo poglądy. Jak opowiadanie się za prawem do eutanazji
nazywać ślizganiem się? Coś ci się chyba w tej głowie pomieszało.
sordello   |03.05.2011 13:42:57
Kolejna znakomita egzemplifikacja "stylu Michalskiego" na który składają
się niedouczenie, agresja, ataki personalne, pozorna błyskotliwość, egotyzm i
retoryczna utrata kontroli.
dodafon   |03.05.2011 14:27:39
Bardzo efektowny sposób strzelenia sobie w stopę: nazwać kogoś
"racjonalistycznym kołkiem". Lepsi od tego są irracjonalni wirtuozi
myśli filozoficznej, prawda?
Humanozerca  - re: re: re:   |03.05.2011 14:35:48
Przepraszam za błędy, mam dysortografię. Postaram się ich uniknąć. Nie
należę do wyznawców młodzieżowego rozumu, wręcz przeciwnie,
posądzam prof. Hartmana o jego współtworzenie. :)

Jeśli idzie o
artykuły prof. Hartmana może się uprzedziłem, ale przyjrzyjmy się temu
tekstowi. http://tygodnik.onet.pl/32,0,40400,zla_nowina,arty kul.html
Cytat:
http://tygodnik.onet.pl/32,0,40400,zla_nowina,arty kul.html
Braki w erudycji? Zła wola? Chęć tworzenia wielkiej narracji dla
maluczkich? Zaś pierwsze pytanie nijak nie można zaklasyfikować
jako bluźnierstwa - to, co wyraża jest często spotykane w mistyce.. .
[quote]Odtąd zaczęła narastać wśród wiernych
dodafon   |03.05.2011 14:54:36
"Braki w erudycji? Zła wola? Chęć tworzenia wielkiej narracji
dla
maluczkich?"
No ja nie mogę. Więcej takich linków, a już każdy zobaczy,
jak Cezary Michalski błądzi w powyższym felietonie.
chatte botte   |03.05.2011 15:06:31
Do backspace:
Oczywiście, że internet to piękna sprawa. Dzięki niemu na
przykład Chińczycy mogą sobie uświadomić, że pracują za wynagrodzenie, za jakie
pies w Stanach by nie pracował. To jednak coś, prawda? I parę innych rzeczy. No
więc jest piękna?

Drogi/a backspace, skoro byś się więc zgodził i należy mu
się krytyka, to się zgódź i krytykuj, oczywiście pod warunkiem, że uważasz
podobnie, bo właśnie od tego jest ta przestrzeń, żeby sprawiedliwość - taka,
siaka, inna, wszelaka, mniejszościowa, etc., etc. - wychodziła na jaw, bo nie
żyjemy w Europie feudalnej a ponowożytnej. Przysłużysz się przyszłym pokoleniom
a dasz asumpt do myślenia przyszłym nauczycielom akademickim i tego, jak się
winni zachowywać.

Dla Michalskiego brawa - że powtórzę - nie za efekt
właściwie ale za intencje, a i za to, że chciało mu się (z naciskiem: chciało mu
się), o kimś takim jak H. napisać. Bo to jednak trzeba czuć w życiu jakieś
posłannictwo, a niewielu dziś to ma.

Jeśli nawet w internecie Polacy nie będą
komentować zachowań Legutki, Hartmana, Pospieszalskiego, Tuska, Kaczyńskiego i
innych, to będą się czuć jak feudałowie na swych tronach, do których nic nigdy
nie dotrze, bo każdy będzie się zastanawiał, czy przestrzeń internetu jest
piękna, brzydka albo jakaś.

P. S. Staniłce też się należało, większego głąba
bełkoczącego o niczym nie znam.
backspace1   |03.05.2011 15:43:40
chatte botte: zgodzę się z tym, że autorytety potrzebują ożywczej i uzasadnionej
krytyki, ale nie mam zamiaru przyłączać się do takiej naparzanki, jaka tutaj się
dokonuje. Bo to nie ma wiele wspólnego z krytyką, a więcej z osobistym
odgrywaniem się na kimś.
Bartek Żurowski   |03.05.2011 16:51:32
Panie Cezary,

Poziom intelektualny Pańskiego artykułu został omówiony powyżej i
dziwi mnie, że jeszcze nie doczekaliśmy się przeprosin za jego merytoryczną
wartość.

Używanie inwektyw wobec osób - jak sądzę - gotowych do debaty jest
ponizej krytyki, szczególnie Krytyki Politycznej.

Wreszcie dziwi się Pan
strasznie, że rektor UJ nie pozbył się jeszcze Jana Hartmana, który (o zgrozo!)
przyznaje, że studenci bardziej niż jego wykłady lubią plażę i seks. Był Pan
kiedyś na plaży Panie Cezary? Gdyby Jan Hartman powiedział, że studenci
zdecydowanie wolą jego wykłady niż inne towarzyskie atrakcje, to byłby powód do
zmartwień.

Przykre, że Krytyka publikuje takie teksty.
Spokojny  - Panie Hartman   |03.05.2011 17:26:46
Czytałem ten Pana artykuł w Tygodniku, zdaje się nie cały bo tylko internetową
wersję mam nadzieję, że nic ważnego nie opuściłem a jeśli całość ma zupełnie
inny sens niż zamieszczony w necie obszerny fragment to już nie do mnie
reklamacje. Skojarzenia mam dwa i podobne. Pierwsze, to spotkany czas jakiś temu
w pociągu wuefista, który narzekał, że dzisiejsza młodzież to kręgosłupy jak
kabłąki, kondycji zadnej na tych pomarańczach frykasach drogie to ale sztucznie
pędzone i oni słabi, my na kartoflach byliśmy mocniejsi sto razy, od komputerów
im się koordynacja, czucie ciała psuje zupełnie i nie dość, że koszykarskiego
dwutaktu co drugi się w życiu nie nauczy to jeszcze nawet próbować nie chcą.
Wszystko by chcieli łatwo. Ja mu mówię panie to przecież umiejętność jak każda
inna. Pan nie umie pstrykać leveli w batelfildzie, oni nie umieją pstrykać
kosza. Czemu jedno ma być ważniejsze niż drugie? Ale on wierzył, że ten jego
wuef to jakiś nad-sens zawiera. Bo Ciało, a Ciało to Materia, a Materia to
Rzeczywistość i takie takie. Jeszcze jeden który odnalazł Rzeczywistość w tym co
po prostu jemu osobiście akurat najlepiej wychodzi.
Drugie skojarzenie to jedna
znajoma psycholożka która drogą kolei życia zaczęła prowadzić zajęcia grupowe
dla mężczyzn, którym tak bardzo zależało na tym, by żony z nimi zostały, że
nawet byli gotowi przyjść na taką grupę biorąc na siebie całą winę i więcej
jeszcze. No i że oni uczuć nie umieją nazywać.
- co w tej chwili czujesz?
-
że on mnie nie zrozumiał
- ale kiedy myślisz, że on cię nie zrozumiał, to co w
związku z tym czujesz?
- e..? no przecież mówię. Że mnie nie zrozumiał.. A
zrozumiał..? Jasiek zrozumiałeś..?

Ona się też dziwiła jak to jest, że oni
nie wiedzą o czym ona w ogóle do nich mówi. Ja jej na to zrozum dziewczyno ty
masz na nazywanie uczuć więcej słów niż eskimos ma na śnieg, ale to przecież
twój zawód. Umiejętność jak każda inna. Oni naprawiają instalacje gazowe i
nazywają przekroje rurek oraz gwinty, ty nazywasz uczucia i rozpisujesz je na
grafach. Jedno warte drugiego. Te "uczucia" których sie od nich domagasz
nie istnieją przecież poza tą salą dla nich bardziej, niż dla ciebie przekrój
gazowej rurki gdy gotujesz na gazie makaron dla swego uczuć obiektu. Umiejętność
jak każda inna.
Pan wierzysz panie Hartman, że za tymi greckimi filozofami cała
Grecja murem stała? Większość Greków nie słyszała o nich nigdy i przeżyli życie
bez nich tak samo łatwo, jak współczesna młodzież przeżywa je bez nich, bez
rurek i gwintów, bez Pana, bez dwutaktu, nazywania uczuć i odróżniania ich od
myśli i bez wielu innych rzeczy. Poruszanie się w takich kwestiach to po prostu
pewna umiejętność, a dla niektórych nałóg. Tak jak niektórzy nie mogą żyć bez
dwutaktu lub tańca, inni bez nieskonczonego "nazywania uczuć" a jeszcze
inni bez gwintowania, tak pan nie może żyć bez konstruowania sprytnych a
pokrętnych uogólnień. I z tego pan żyje, czyli należy pan do tej nielicznej
grupy szczęściarzy którzy żyją z tego co ich naprawdę bawi. Pozostali muszą
gwintować i dwutaktować marząc o tych krótkich momentach urlopu kiedy zobaczą
kawałek zielonej trawki z morzem w tle. Tak, życie jest ciągiem wrażeń. Niczym
więcej. Pańskie konstrukcje myślowe są także ciągiem wrażeń i niczym więcej.
Nadawanie im nadwartości to także wrażenie i pańska obrażona mina na zdjeciu
także wynika z wrażenia. A oto klucz: pewne wrażenia są przyjemne, inne zaś są
nieprzyjemne. Co sprawia, że jedne są przyjemne a inne nie? Do pewnego stopnia
sprawiają to cudze narracje. Pan ma taką minę na tym zdjęciu, bo tych cudzych
narracji za dużo pan wziął sobie do głowy i za poważnie je pan traktuje. Co jest
przed tymi historyjkami? Pokłoń się Pan Swiatowidowi Wielkiemu Mocnemu, który na
wszystkie strony patrzy na równi, który wszystko widzi od każdej strony jakby to
pierwszy raz zobaczył i dla którego i dwutakt i rurki gwintowane i Hegel i
nazywanie uczuć i tańczenie twista są ciągiem wrażeń. Dla niego to wszystko nie
jest żadnym problemem. Pokłoń się pan w Jego stronę. Tygodnik Powszechny się
słabo sprzedaje, bo religia może istnieć bez teologii. To teologia nie może bez
religii. Bez starych bab modlących sie do obrazu TP jest niczym. Waszego
zniknięcia one nie zauważą nawet. Nie rób Pan takiej miny. W tym co mówią ci
studenci siedzi Wielka Mądrość, tylko nie chcesz Pan tego zrozumieć. Pokłoń się
Pan przed Swarogiem - solą i gospodarzem ziemi. Tej ziemi. Co jeszcze sprawia,
że pewne rzeczy są przyjemne a inne nieprzyjemne? Co oprócz cudzych narracji,
cudzych obrazów, slajdów "teraz właśnie nurkuję w najpiękniejszym morzu
świata" i całego tego "ciekawe jak na to opiszę na fejsie" śmiecia?
Co jest wrażeniem w ciągu innych przyjemnym a co nieprzyjemnym? Skąd to się
bierze? O to pan możesz spytać swoich "moim zdaniem" studentów a co Panu
odpowiedzą, to wie tylko Perun Srogi. Trzeba mu złożyć ofiarę, by to zechciał
objawić. Setki godzin gadki obojętne czy w wydaniu wykwalifikowanym czy
amatorskim nie pomogą tu nic. Każdy ma wrażenia. Nie ma tu większych i
mniejszych fachowców. Choć niektórym, jak panu albo tej mojej koleżance może
zdawać się że jest inaczej. Ja jej mówię kiedyś weź wytłumacz chińskiemu
robotnikowi z fabryki jeansów czym się zajmujesz. Pan by potrafił? Moim zdaniem
: ) nie dałby pan rady.
kot   |03.05.2011 17:47:20
Mości Panowie i…. Panie. Jest równouprawnienie więc trzeba się zgodzić także z
taka kolejnością.
Przypominam, a nawet można sobie przeczytać tam gdzie
napisane, że mamy do czynienia z felietonem. A to jednak chyba coś znaczy.
Felieton(nista) jest wtedy dobry gdy niesie przesłanie i jest
"napisany". A jedno i drugie ma tu miejsce. backspace1 ma z zasady
racje, że powinno być bardziej merytorycznie.
Ale czyż nie jest merytoryczny
zarzut
nijakości, a jak udowodnić coś co jest nijakie, że jest.
Anonimowy  - re:   |03.05.2011 19:14:33
dodafon napisa?:
Bardzo efektowny sposób strzelenia sobie w stopę: nazwać kogoś
"racjonalistycznym kołkiem". Lepsi od tego są irracjonalni wirtuozi
myśli filozoficznej, prawda?


Racjonalistyczny kołek to inaczej tzw. racjnalista, czyli po prostu
facet z parafi pod wezwaniem św. Racjonała. Mądrość polega na tym
aby nie stać się (nigdy) starym pierdołowatym facetem z monstrualnym
zarostem. Właśnie dlatego ci niemądrzy studenci są o wiele mądrzejsi
od profesora Cartmana.
alektemkin   |03.05.2011 20:29:28
Boże! Co tu się dzieję?
Mamma  - zeznanie świadka   |03.05.2011 21:09:27
Tekst pana CM traktuje o talentach pedagogicznych prof. J. Hartmana i prof. R.
Legutce. Tak się akurat składa, że swego czasu studiowałem filozofię na UJ i
chodziłem z własnej i nieprzymuszonej woli na wykładu obu panów (wyrzekając się
na czas ten i seksu i plaży). Jeśli chodzi o frekwencję, to obaj profesorowie
mieli grupy swoich zwolenników i wielbicieli - wcale nie takie małe. Wykłady
obu, choć różne co do materii i stylu, oceniałem wysoko, jako bardzo
interesujące i inspirujące. Jeśli na podstawie tych danych (a więc frekwencji i
mojej własnej fascynacji) mam oceniać talent pedagogiczny obu panów, to jest on
- jeśli chodzi o Instytut Filozofii UJ lat temu mniej więcej 7-8 - ponad
przeciętny. Choć muszę przyznać, że obaj profesorowie mieli zapędy
elitarystyczne, tj. trudność egzaminów odstraszała wszystkich tych, którzy nie
byli wystarczająco zainteresowani tematem. Informacje te podaje dla porządku -
trzymajmy się faktów. Zdanie nt. publicystki prof. Hartmana i politycznego
zaangażowania prof. Legutki każdy może wyrobić sobie sam.
kot   |03.05.2011 23:04:05
Profesor Ryszard Legutko to inna waga
niż prof. Jan Hartman. Ale o tym tam
gdzie mam możliwości korekty http://kot-blogkota.blogspot.com
Tomek Kalota   |04.05.2011 02:18:08
@Spokojny

Do połowy zabawne, potem coraz gorzej

Cytat:
Tak, życie jest ciągiem wrażeń. Niczym więcej.


Jakie wrażenie jest źródłem przekonania, że życie jest ciągiem wrażeń?


Mam wrażenie, że ten, kto takie przekonanie formułuje, tym samym
nie poprzestaje na wrażeniach.
kot   |04.05.2011 10:42:18
-Co do profesora Ryszarda Legutki, to zarzut różny od stawianego profesorowi
Janowi Hartmanowi.
(O ile profesorowi Janowi Hartmanowi można zarzucić nijakość.
Coś co nie bardzo nadaje się do roztrząsania. Jeżeli czegoś nie ma to jak o tym
merytorycznie dyskutować? I jak zdobywać tym "czymś" serca i
umysły.)
Ryszard Legutko jak najbardziej jest!
Ma klasę: intelektu, języka i
nikt, nawet wybitny felietonista nie może mu tego odebrać. A więc bez obaw. Taka
cnota obroni się sama.
A Legutce przyłożyć trzeba, i to mocno.Właśnie dla tego,
że taki wspaniały. Za intelektualne legitymizowanie, podtrzymywanie takiego
zjawiska politycznego -jak bracia Kaczyńscy. Legutko musi wyłączać myślenie,
mocno zaciskać oczy i na krótko je otwierać aby móc robić to -co robi.
Przy
zachowaniu wszystkich proporcji, Hitlera poparło wielu wybitnych niemieckich
intelektualistów, którzy widocznie mieli ku temu ważne, sobie znane powody.
chatte botte   |04.05.2011 23:31:57
‘Jakie wrażenie jest źródłem przekonania, że życie jest ciągiem wrażeń?’

Takie,
które wraża.

Pzdr,
chatte
chatte botte   |04.05.2011 22:48:16
Właśnie dlatego kocie w Polsce jest jak jest, że ta cała ‘klasa’ Legutki, o
której tyle piszesz, przysłania całe jego, powiedzmy: myślowe cwaniactwo, choć
jest to faktycznie cwaniactwo zupełnie inne od cwaniaka Harmana, bo o ile u
Legutki jest jakieś odniesienie do pewnej ogólności (ten facet naprawdę dobrze
przeczytał a nawet przełożył Platona i traktuje go jako pewien autorytet, a to
już coś u polityka), o tyle pomimo tego, że Hartman przeczytał Hegla, to jednak
z jego rozumu absolutnego nie przyswoił nic albo wyłącznie teoretyczne ble ble
ble, natomiast z chytrości rozumu subiektywnego (jeśli można tak w ogóle
powiedzieć), bardzo wiele. Nauczyciela akademickiego powinno cechować znacznie
więcej, choć wiadome, że to jedynie postulat.

Więc kiedy np. Legutko mówi:
‘dlaczego wy tak chwalicie demokrację, ludu mój? Platon przecież i tylu innych
wcale jej nie chwalili, bo…’ - i tu występuje szereg przykładów, do których
zawsze można się merytorycznie odnieść (to z jakiegoś jego eseju, nie pamiętam
już jakiego), i zawsze można wystąpić przeciw niemu z armatami. Hartman po
prostu jest chamem i to się nie zmieni w żaden sposób, a i tematem było jego
narzekanie na studentów, więc nie jest tak, kocie, że to jest nul. Więc mówię
tu: studenci mają rację, że go nie chcą słuchać i że wolą plaże i seks.
Skończyły się czasy wariatów na uczelniach, którym wolno wszystko. Zresztą czas
pokaże, co będzie dalej.

Masz rację co do jednego na pewno: że cnota obroni
się sama, zawsze tak było, jest i pewnie będzie. Jeśli kogoś ktoś tu uraża,
zawsze będzie mógł przeprosić, przyznać się do pomyłki albo pochwalić pana
Cezarego za ruszenie w ogóle z posad tego tematu.

I tym razem Cię
pozdrawiam,
chatte
Spokojny  - Jakie wrażenie jest źródłem przekonania   |05.05.2011 00:01:40
Źródłem wszelkich przekonań jest pragnienie ich wyrażania. Skąd się ono bierze?
Siedzisz w necie dość długo. Spróbuj poczuć.
Kac   |05.05.2011 02:26:19
Cezary ma za złe Hartmanowi, że, wzorem Sokratesa nie uwodzi młodzieży i nie
organizuje na wstępie każdego wykładu zbiorowego bzykanka. Zatem nie będąc
Sokratesem nie zasługuje na miano filozofa co otwarcie wyznaje na łamach. A to
wszystko dlatego, że łazi do Pospieszalskiego. A skoro tak, to jest prawicową
pierdołą, bo cała prawica to pierdoły. Ale bywają też inni akademicy, dla
których studenci porzucają rozgrzane laski. Cezary z tymi studentami rozmawiał i
oni wyjawili mu, że ci wykładowcy im się podobają. Dlatego, wzgardziwszy seksem
i plażą, pędzą na ich wykłady, bo tam sublimują swe popędy w formie bardziej
wyrafinowanej. Łysy i niedomyty Sokrates pewnie nie mógł liczyć na taki
wysublimowane spełnienie swoich słuchaczy, więc dla pozyskania dusz młodych
dobierał się cieleśnie pomiędzy kwestiami. I teraz pytanie: dlaczego Cezary
oczekuje tego samego od Hartmana? Dlaczego Harman ma spełniać kryteria
wyznaczone przez Sokratesa a Srodę i Wolińskiego wielbią platonicznie? Tu mi
Cezary zabił ćwieka…hmm, muszę to jeszcze przemyśleć.
Dawno temu, kiedy ja
miałem 23 lata, to młódź filozoficzno-humanistyczna większość czasu spędzała na
balangach oraz przesiadywaniu w "Senackiej" i "Jaszczurach". Na
wykłady chadzało się okazjonalnie, wzmożenie pilności występowało dopiero mw. na
miesiąc przed sesją. Nie wiem jak to jest dzisiaj, ale wtedy była to rzecz
naturalna , której nikt, łącznie z profesurą, szczególnie się nie dziwował.
Dlatego ja w ogóle nie rozumiem tych dylematów i tyle! Pierdoła jestem czy jak?
kot   |05.05.2011 09:12:58
chatte, jeśli chodzi o Legutkę to sprawa nie jest tak prosta. Łatwo powiedzieć,
że to tylko dla kariery, to też;
gdy widzi co reprezentuje Tusk i jego w końcu
neoliberalizm, co trzeba przyznać, dla człowieka myślącego jest dość nędzną
perspektywą, to szuka alternatywy. I uciekając przed jednym wpada w coś jeszcze
gorszego.
To świadczy o przeroście inklinacji,
powiedzmy klasowych, nad tym
czym się Legutko szczyci. - O jego słabości intelektualnej.
nefretete  - forumowy bełkot, bełkot… i "przerost inklinacji   |05.05.2011 14:27:35
Z uwagą czytam teksty Hartmana - mam go za dobrego popularyzatora
filozofii/etyki oraz jednego z wielu współczesnych publicystów - biorę swoje z
jego analiz, ocen i opinii i sięgam do innych źródeł, w tym tekstów
kameleona/prowokatora Michalskiego Cezarego - odrzucam słomę i galop,
kontempluję przebłyski artyzmu… i idę albo na spacer albo pod prysznic. Albo
też sięgam po kolejną porcję, mniej lub bardziej pożywnej, strawy duchowej.
Po
Legutkę, też tylko filozofującego publicystę, nie sięgam bo nie lubię ze
względów estetycznych - pozaliterackich.
Forumowy ściek potwierdza hipotezy
badawcze specjalistów uczonych od kompleksów polskich o rosnącej dynamice
kształtowania się w Ojczyźnie pretensjonalnej tożsamości prostaczej.
kot   |05.05.2011 17:38:01
nefretete, czy możesz mi (człowiekowi ścieku) polecić tekst Hartmana, który
Twoim zdaniem jest najlepszy.
-Może odszczekam.
nefretete   |06.05.2011 11:26:23
kocie,
1. chciałoby się powiedzieć witaj w ścieku albo na ścieku…
BTW
"forumowy ściek" bywa faktem, co nie znaczy,że wszyscy tam piszący
są automatycznie szambonurkami czyli "ludźmi ścieku" - są
ludźmi i zgodnie z zasadą poszanowania "mają prawo być tu z nami, żyć bezpiecznie i korzystać z równych praw,
bez poczucia, że są obcy, zaledwie tolerowani".
2. nie
mogę spełnić twego życzenia by polecić "najlepszy" tekst
Hartmana - nie znam całości twórczości Ha. i nie wiem co to
znaczy "najlepszy"… dla kogo najlepszy, względem kogo/czego
najlepszy, w jakiej kwestii najlepszy… - przyznasz, iż to
nieprzemyślane twoje życzenie - ciotka mojej kuzynki, choleryczka,
mawia w takich sytuacjach: baaa…
3. a jednak by coś "polecić " -
proponuję taki porządkujący myśli
tekścik http://debaty.tezeusz.pl/blog/201729.html
4. w żadnym wypadku
nie oczekuję byś kocie "szczekał"…
kot   |06.05.2011 14:48:01
Przeczytałem i nie powaliło mnie na kolana.
Ale to tak jakby mieć pretensje do
przeciętnego pisarza, że nie jest wielkim pisarzem. Nie jest , bo nie każdy może
nim być. Ale świat nie składa się tylko z najlepszych.
Ale dozwólmy chatte mieć
pretensje -bo to małolata i Michalskiemu bo felieton to felieton uważam, że był
całkowicie uprawniony, bo w ten sposób przeprowadzał swoją myśl.
A że Hartmanowi
się oberwało. Taki zawód
podlegający publicznej ocenie i publicznym
emocjom.
Brawo Michalski, brawo chatte.
more   |06.05.2011 17:45:09
Brawo Hartman… bo jak widać to jego twórczość i postawa jest pożywką krytyków, a nie
odwrotnie i całe szczęście…
Brawo Cezary Michalski za nieustanne prowokacje, poszukiwania i wieczny niepokój…
Brawo nefretete za obronę powściągliwego rozumu i forumowy odpór dla domorosłych
platoników i przenikliwych znawców hartmanizmu, legucizmu i
cezaryzmu…

Nie ma jak pewność siebie spotka się z
powierzchowną wiedzą… można utopić się w tej nieprzeniknionej głębi
analiz - vide supra - np. "… Dlaczego Harman ma spełniać kryteria
wyznaczone przez Sokratesa a Srodę i Wolińskiego wielbią platonicznie?
Tu mi Cezary zabił ćwieka
Kac  - re:   |07.05.2011 00:27:56
more napisa?:


Nie ma jak pewność siebie spotka się z powierzchowną wiedzą… można
utopić się w tej nieprzeniknionej głębi analiz - vide supra -
np. "… Dlaczego Harman ma spełniać kryteria wyznaczone przez
Sokratesa a Srodę i Wolińskiego wielbią platonicznie? Tu mi Cezary zabił
ćwieka

W dawniejszych czasach takie przymioty osobowe jak "dowcip" i
"inteligencja" były czymś prawie równoznacznym. Szkoda, że
brak poczucia humoru i wyczucia ironii może iść w parze z pretensjami
do wystawiania innym laurek jak by byli członkami jury konkursu "piękni
tańczą i śpiewają na lodzie" czy coś w tym rodzaju.
Pędrek Wyrzutek  - Nie wiem kto to jest Hartman   |08.05.2011 22:39:03
Nie wiem kim jest ten Hartman ale podoba mi się zapał po obu stronach.

Tak
trzymać!
Pędrek Wyrzutek   |08.05.2011 23:00:35
Tomek Kalota napisał: "Jakie wrażenie jest źródłem przekonania, że życie
jest ciągiem wrażeń? Mam wrażenie, że ten, kto takie przekonanie formułuje, tym
samym
nie poprzestaje na wrażeniach."

Prawda, nie poprzestaje. Ale to nie
znaczy, że od życia i wrażeń ma się oddalać.

Trochę refleksji i abstrakcji
życie
wzbogaca, tak jak przyklądanie się
smacznej potrawie. Za dużo ją psuje.
chatte botte   |09.05.2011 02:19:00
Oj kocie.
Komplementy to Twoja specjalność.
Jesteś nie do pobicia i jakże
użyteczny, pochlebca.

Chyba na widok padłbyś rażony gromem.
Stawiam konia z
rzędem, że tak.
kot   |13.05.2011 10:07:41
-chatte, jesteśmy w sposób jaki siebie określamy.
W końcu istniejemy w
"wiecznej" cyberprzestrzeni, w której nic nigdy
nie przepada(choć w czarnych dziurach jest tracona!?).
Poczułem się
jakbym stracił swoją tożsamość gdy wczoraj nie mogłem wejść na http://kot-blogkota.blogspot.com.
Jak ma więc wyglądać wojna przyszłości, w której zabicie będzie oznaczało
zdewastowanie cybernetycznej tożsamości.
chatte botte   |13.05.2011 14:06:33
Kocie, ja nie istnieję w wiecznej cyberprzestrzeni a na KP jako komentatorka
jestem jedynie w wolne chwile urlopu.
W zasadzie nie powinnam Ci odpowiadać, bo
swoim zachowaniem nie zasłużyłeś sobie na to, byłeś bardzo niedobrym kotem, ale
od czegóż jest ironia, luz i dowcip, prawda? Więc Ci wybaczyłam.

Jak sam
skasujesz bloga przekonasz się, że ta cyberprzestrzeń nie jest tak bardzo ważna,
a jak już zaczniesz brać odpowiedzialność za kogoś innego, i mieć mniej czasu na
bloga, tym mniej.
Podpowiem Ci: notuj to wszystko, co na blogu w zeszycie.
Będziesz miał wszystko pod ręką.
kot   |15.05.2011 13:46:42
chatte zapomniałaś pozdrowić!
kot   |16.05.2011 10:31:27
Jestem zawiedziony,bo nie skrytykowałaś
"Śmierci absolutu"

pozdrawiam
more  - re: re:   |17.05.2011 23:36:00
Kac napisa?:
more napisa?:


Nie ma jak pewność siebie spotka się z powierzchowną wiedzą… można
utopić się w tej nieprzeniknionej głębi analiz - vide supra -
np. "… Dlaczego Harman ma spełniać kryteria wyznaczone przez
Sokratesa a Srodę i Wolińskiego wielbią platonicznie? Tu mi Cezary zabił
ćwieka

W dawniejszych czasach takie przymioty osobowe jak "dowcip" i
"inteligencja" były czymś prawie równoznacznym. Szkoda, że
brak poczucia humoru i wyczucia ironii może iść w parze z pretensjami
do wystawiania innym laurek jak by byli członkami jury konkursu "piękni
tańczą i śpiewają na lodzie" czy coś w tym rodzaju.


Kac - zapewne nieporozumienie…
1. Mój wpis bez istotnej końcówki… cenzura,
technika…? raczej to drugie, co go istotnie wypacza.
2. Nawiązuję
do konwencji poprzednika w komentarzach kota- "…Brawo Michalski, brawo chatte." - to a propos
"wystawiania laurek".
3. Podzielam pogląd, że
"inteligencja" bez "dowcipu"- dodałbym ironii/autoironii
czy kpiny to półinteligencja…
4. Szkoda, że "technika"
zasiała niepewność co do moich "właściwości"…

Tu prawie
wszyscy występują w roli , lepszych lub gorszych, "jurorów", a
autorzy felietonów i komentarzy, zwłaszcza Pan Cezary
Michalski, ślizgają się nieraz po cienkim lodzie… i niejeden daje
ciała…
kot   |20.05.2011 06:22:47
-chatte, mam nadzieję,że się nie obraziłaś! Musisz zrozumieć,że mnie nie ma.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 02.05.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.64878 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273