|
Jako człowiek specyficznie komplementowany przez Sergiusza Kowalskiego w jego niepodrabialnym języku samozwańczego papieża polskiej demokracji liberalnej („tylko świeżo nawrócony Cezary Michalski na lekko wariackich papierach wyzywa raz po raz PiS od narodowych socjalistów”, cyt. za Sergiusz Kowalski, Sojusznik z lewej) pozwoliłem sobie dołączyć własną odpowiedź do odpowiedzi zespołu „Krytyki Politycznej”, z którą w pełni się solidaryzuję.
Właściwie nie jest to odpowiedź Kowalskiemu, ale komentarz do jego tekstu adresowany przeze mnie do ludzi KP, i w ogóle do ludzi młodszych ode mnie, także z „Liberté”, z „Kultury Liberalnej”, nawet z młodszej „Gazety Wyborczej”. Słowem adresuję tekst do całego wymarzonego przeze mnie Frontu Ludowego na Rzecz Modernizacji Polski, do ludzi, którzy nie rozumieją przyczyn ideowego obłędu, w jaki popadła znaczna część mojego pokolenia (też szukającego kiedyś własnych dróg do modernizacji, „innej nowoczesności” itp.) po tym, jak zostało w latach 90. poddane zabiegom dyscyplinującym, których Sergiusz Kowalski jest żywą skamieliną.
Bo Kowalski jest tu tylko symptomem, łatwym do pokazania w swojej kompletnej bezrefleksyjności. Ale także ostatni przed ciszą wyborczą komentarz wicenaczelnego najsilniejszej dzisiaj polskiej gazety liberalnej brzmi: „Nie będę głosował na PiS”. Nie, „na kogo będę głosował”, „z jakiego powodu”. Przecież autor tego komentarza musi dostrzegać jakieś powody głosowania na PO – ja sam zagłosuję w tych wyborach na politykę europejską Platformy, a nie wyłącznie na własny „strach przed PiS-em”. Ci ludzie z KP, którzy będą na kogoś głosować, też nie zagłosują „ze strachu przed PiS-em”, co tak bardzo drażni Kowalskiego (który widocznie tylko „ze strachu” umie głosować i tylko „ze strachu” angażuje się w politykę).
Przecież w ten sposób przyznaje się rację Ziemkiewiczowi, Krasodębskiemu, Wildsteinowi, od dawna szydzącym, że obóz liberalny w istocie nie ma na kogo głosować, nie ma żadnego pomysłu na Polskę, żadnej politycznej reprezentacji, którą by sam szanował, że liberałami w Polsce kieruje tylko strach. Moim zdaniem to nieprawda, ale tym bardziej deklaracje głosowania na PO jedynie ze strachu przed PiS są kapitulacją. Do tej zbyt szczerej deklaracji strachu przed PiS-em jako podstawowej politycznej motywacji „Gazeta Wyborcza” postanowiła dołączyć – nigdy nie zrozumiem dlaczego, bo „Gazetę” posmoleńską naprawdę uważam za bardziej odpowiedzialną od wielu innych gazet – szkodliwy, bo niemądry tekst Sergiusza Kowalskiego, wymuszający w obraźliwym tonie, z użyciem nieprawdziwych argumentów i fałszowanych cytatów dyscyplinę w imię strachu.
Jeśli chcecie zrozumieć, dlaczego tak wielu młodych ludzi po roku 1989 wykoleiło się, poszło w twardy, antyliberalny populizm, czytajcie Sergiusza Kowalskiego. Pozostał żywym pomnikiem patologii polskiego „liberalizmu strachu” z lat 90. Kowalski personifikuje całe „złe wychowanie”, o którym pisała Alice Miller, złe wychowanie za pomocą przemocy piętnującej wychowanków i później przez nich powtarzanej. Chcecie zrozumieć dzisiejszą histerię „Uważam Rze” – czytajcie Sergiusza Kowalskiego. On pluralizmu nie rozumiał nigdy, nie oglądał go nawet przez szybę. Gdybym uważał, że Donald Tusk jest kimś w rodzaju Sergiusza Kowalskiego, nigdy bym na niego nie zagłosował, nawet bym się nie zastanawiał. Tusk sam uszedł jednak kiedyś spod noża podobnym dyscyplinującym zabiegom. Mam wiele wątpliwości co do Palikota, ale w porównaniu z Sergiuszem Kowalskim on jest powiewem wolności w tym kraju. Napieralski jest może drewniany, ale w porównaniu z „liberalizmem strachu”, którego mogliście zakosztować w wykonaniu Sergiusza Kowalskiego, nawet on jest po prostu zwyczajnym, fajnym kolesiem z centrolewu.
Na podobny temat
|
I to jest tendencja trwała, w zacho...
Um, ale Wy wiecie, że to nie są nauko...