> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Kapitan Europa uderza ponownie Drukuj
Cezary Michalski   
21.08.2011

Wyobraźcie sobie, że w 27 państwach Unii Europejskiej rządzi 27 Jarosławów Kaczyńskich – z 27 ministrami spraw zagranicznych Annami Fotygami, 27 wiceministrami spraw zagranicznych Witoldami Waszczykowskimi, 27 ministrami spraw wewnętrznych Antonimi Macierewiczami i 27 ministrami sprawiedliwości Zbigniewami Ziobro. A wspiera ich 27 Ryszardów Czarneckich, którzy wyliczają na swoich blogach kolejne upokorzenia doznane od 26 Kaczyńskich (i 26 Czarneckich) z krajów sąsiednich.


Wyobraźcie sobie, że każdy z tych krajów studiuje wyłącznie rany otrzymane z rąk pozostałych 26 narodów, które wielokrotnie w europejskiej historii „napluły nam w twarz”. Apokalipsa Nostradamusa to małe piwo przy takiej wizji – całkiem przecież realnej, gdyż Europa już kiedyś przez 27 (w przybliżeniu) Kaczyńskich rządzona była. Choćby w 1939 roku, gdy Niemcy groziły Polsce, Polska (nasz Kaczyński nazywał się wtedy Śmigły-Rydz) groziła Czechosłowacji, której usiłowały jeszcze coś wyskubać Węgry. Ot, godnościowa sielanka naszej małej Ententy.


Oczywiście zwolennicy polskiej „asertywności” nigdy takiego obrazu Europy nie biorą pod uwagę. Sądzą – nie wiedzieć czemu, ale to są tajemnice mózgu Fotygi, Kowala, Waszczykowskiego dla mnie niezgłębione – że Jarosław Kaczyński z całym swoim „powstawaniem z kolan” i „pluciem nam w twarz”, będzie tylko u nas, podczas kiedy Niemcy, Francja, Litwa… będą przed nami drżały albo przyjmowały naszą jagiellońską pomoc, troskę i litość chlebem i solą, występując przy okazji w swoich litewskich, morawskich, bretońskich i bawarskich strojach ludowych. 


Jednak Europa to system naczyń połączonych – tak było w XIX wieku, tak było w wieku XX, tak jest w XXI. U nas Kaczor, to i Kaczor w Berlinie, Kaczor w Berlinie to i Kaczor w Paryżu, w Paryżu to i w Madrycie, nie mówiąc już o pomniejszych Kaczorach na Litwie, Węgrzech, w Rumunii i na Słowacji. Kaczory nigdy pomiędzy sobą nie kooperują,  prędzej czy później rzucają się sobie do gardła. Oczywiście wyłącznie prewencyjnie, wyłącznie w samoobronie, wyłącznie wcześniej urażone, gdy ci z drugiej strony granicy „naplują im w twarz”. 


Naprawdę nic do Jarosława Kaczyńskiego nie mam osobiście, tego z początku lat 90. jakoś ciągle szanuję, ale dziś, kiedy podporządkował się zbiorowej podświadomości polskiej prawicy (nawet Junga boję się w tym kontekście parafrazować), mógłby go już swobodnie zastąpić Roman Giertych, Marek Jurek, Jerzy Robert Nowak, Janusz Korwin-Mikke, a nawet sprytny Paweł Kowal. Praktycznie mógłby go już zastąpić każdy polityk dzisiejszej polskiej prawicy, z tą jedynie różnicą, że oznaczałoby to jej natychmiastowy polityczny upadek, bo pod Kaczyńskim (charyzma, panie, charyzma i ponadprzeciętne polityczne zdolności) polska prawica ma się wyjątkowo potężnie, szczególnie jak na swój realny wkład w polską politykę czy budowanie państwa.


Oczywiście posiadanie Tuska (przy jego wszystkich straszliwych wadach i zaniechaniach,  z perspektywy komicznego i komiksowego Kapitana Europy nie będących jednak zagrożeniem dla względnej stabilności naszego geopolitycznego otoczenia) wcale nie gwarantuje, że będziemy mieli 27 Tusków w całej Unii. Tak jak posiadanie Napieralskiego, nie gwarantuje 27 Napieralskich, posiadanie Legierskiego – 27 Legierskich, posiadanie Piekarskiej czy Grzybek – 27 Piekarskich czy Grzybek. Nawet posiadanie Pawlaka nie gwarantuje, że „zielona strona mocy” zatryumfuje solidarnie w całej Europie, a nawet w Rosji, skąd tamtejszy Pawlak będzie naszemu Pawlakowi dostarczał gazu taniej niż nie-Pawlakom.


„Renacjonalizacja” Europy (cyt. za Marek Cichocki, „muzealnik” z pozamuzealniczymi kompetencjami) – ale nie taka sublimowana przez euro, gadanie o „europejskim rządzie gospodarczym” czy nieco bardziej realne działania Europejskiego Banku Centralnego (wbrew nazwie, instytucji ściśle politycznej, a nie bankowej), tylko bardziej brutalna i bezpośrednia – może wybuchnąć w każdym z krajów Unii (a także na Ukrainie i w Rosji). Nie możemy na to wiele poradzić, poza ciągłym budowaniem i uszczelnianiem w polityce międzynarodowej naszych wątłych tam i zapór z patyków. Możemy jednak zrobić wszystko, aby „renacjonalizacja” nie wybuchła w Polsce.
A teraz przejdźmy do rzeczy smutniejszych. Usłyszałem ostatnio osobiście od jednego z polskich europarlamentarzystów, że „musi doczekać końca kadencji, bo wówczas będzie mu po 63 roku życia przysługiwało prawo do minimalnej euroemerytury w wysokości 1000 euro miesięcznie”. Jak państwo już mogli zgadnąć po tonie i argumentacji, jest to europarlamentarzysta prawicowy. Emeryturę europarlamentarzysty dostanie zatem Róża Thun, która Europę buduje, i Jacek Kurski, który na temat Europy stworzył jedynie słynny klip straszący Polaków Unią przy pomocy pary kanadyjskich gejów i mapy Rzeszy Niemieckiej. Dostanie ją Józef Pinior, który angażował się w tworzenie europejskiego ustawodawstwa socjalnego i w europejskie postępowania dotyczące przestrzegania praw człowieka, a także Maciej Giertych, który w europarlamencie składał w imieniu Polski wnioski o upamiętnienie generała Franco (tak samo bym się oburzał, jakby jakiś lewicowy europoseł z Polski w imieniu naszego kraju żądał upamiętnienia majora Aleksandra Orłowa z NKWD, który jako wysłannik Stalina w republikańskim Mardycie nadzorował mordowanie anarchistów, syndykalistów i marksistów z POUM, ale żaden europoseł lewicowy tego nie robił, bo dziś to nie lewica, ale prawica rozmaitych nurtów stara się zniszczyć politykę polską, i tę wewnętrzną, i zagraniczną).


Euroemeryturę dostaną Janusz Lewandowski, Danuta Huebner, Jacek Saryusz-Wolski, Marek Siwiec… – ludzie, którzy realnie Europę budują i pracują w różnych frakcjach i nurtach brukselskiej polityki po to, żeby także ludzie mieszkający w Polsce jak najwięcej na tej Europie mogli skorzystać. Ale euroemeryturę dostaną także Ryszard Legutko, Tomasz Poręba czy Zbigniew Ziobro, którzy albo Europę niszczą, albo się Europą – nawet w kontekście polityki polskiej – w ogóle nie interesują. Oczywiście jest w tym mądrość starej biurokracji, którą biurokracja unijna przejęła od biurokracji francuskiej, niemieckiej czy belgijskiej. Emerytura dla pasożytów, dla ludzi Europę niszczących, to po prostu renta korupcyjna. Część z nich zastanowi się w przyszłości, czy Unię niszczyć, skoro ich własna emerytura stamtąd spływa albo będzie spływać. Może tylko dla Ryszarda Legutki, niestety, nie będzie to argument decydujący, bo jest jednak ideowcem, nawet jeśli z wiekiem najważniejszą wyznawaną przez niego ideą stała się mizantropia.

  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
daras1983   |22.08.2011 14:03:12
Aż tak Paweł Kowal nie musi panikować.
Nikt go przecież nie odwoła do końca
obecnej kadencji PE. 
Na szczęście zostanie odwołany 9 października
z polskiej polityki. Będzie to dla jego dobra. A na pewno dla dobra
polskiej polityki. Dla dobra taty Dody zresztą też.

Stan intelektualny i
duchowy obecnego polskiego elektoratu prawicowego jest tak marny, że
jedynie szaleniec (nawet obdarzony charyzmą i ponadprzeciętnymi
zdolnościami politycznymi) zaślepiony chęcią posiadania samej władzy
dla władzy jest gotowy jej przewodzić.
Człowiek bez zasad,
zakompleksiony, leczący w ten sposób swoje kompleksy.
Normalni ludzie
od prawicy uciekają najdalej jak się da.

Z polityka, który w 2005 r. miał
plan naprawy państwa (pomijam jak mu to wyszło) w roku 2011 został
tylko zaślepiony rządzą władzy starzec, którego jedynym programem jest chęć
upokorzenia Tuska i nielubiącego go elektoratu PO.

W tym kontekście
ocena innych polityków prawicy może być tylko negatywna, bo żaden nie
potrafi mu się przeciwstawić, wygarnąć w twarz prawdy o
samym Kaczyńskim. I nie chodzi o to, że nie ma innego lidera z
charyzmą na prawicy. Chodzi o to, że szkoda tych Ludzi. Elektoratu prawicy,
którego posmolenski Kaczyński używa instrumentalnie. On ma tych Ludzi
za przeproszeniem gdzieś!!!
A reszta społeczeństwa uważa ich za niespełna
rozumu. Po Kaczyńskim choćby zgliszcza. A co!!
To jest druga słabość
prawicy w Polsce. Liderzy bez kręgosłupów, bojący wygarnąć się prawdę o
Kaczyńskim samemu Kaczyńskiemu!!!

Albo zmieni się prawica albo
sama zepchnie się do narożnika i będzie tam tkwiła przez lata (nawet
jeśli jest jej w Polsce 25%). Bo będzie wystarczyło powiedzieć tym
pozostałym 75%: chcecie żeby oni mówili Wam co macie
robić!?

PS. Giertycha podobnie zresztą jak Michała
Kamińskiego spodziewam się w Platformie w ciągu max 2 lat. Kamińskiego
nawet szybciej

http://www.daras1983.e-blogi.pl/
Thermidor   |22.08.2011 08:43:46
Hess-Kaczyński i niedzielny parteitag PiSu
to prawdziwa twarz i synteza
"transformacji" i dlatego w przypływie dekadenckiej satysfakcji można im
nawet kibicować.Potem - odbudowa na gruzach, gdy niewiele już mozna stracić ,
daje większą swobodę resetu i wyboru…Ale jestem straszny…
michu   |22.08.2011 08:45:29
szczegolny to rodzaj kapitana europy, ktory nieustannie robi za kamerdynera.
kot   |22.08.2011 09:59:23
Akapit, błysk publicystycznie, genialny.
Thermidor   |22.08.2011 12:00:30
Klęcznik dla Kota!
Kazio  - Naiwny ten kapitan   |22.08.2011 14:22:14
Tak jakby Francja, a zwłaszcza Niemcy, w którymś momencie zrezygnowały ze swoich
interesów narodowych… To są poważne państwa i dlatego nie muszą być pyskate
jak te małe niepewne kraiki od "plucia w twarz". Gdyby zaszła potrzeba,
to Niemcy w każdej chwili mogą wyciągnąć z kąta i otrzepać takich nacjonalistów,
przy których Kaczor będzie wyglądał jak kosmopolita z lekkim sentymentem
narodowym.
Zamorano   |22.08.2011 17:07:22
Kaziu w Niemczech tacy nacjonaliści obecnie robią w separatyzmach. Wprowadzają
lokalne waluty w landach i tak dalej. Same państwo niemieckie musiało by
najpierw ich rozwalcować jakimś kulturkampfem (który wbrew temu co się w Polsce
dzieci uczyło był wymierzony w bawarski separatyzm przede wszystkim, a nie w
Polaków; Polacy oberwali tylko i wyłącznie przy okazji).
chatte botte   |22.08.2011 17:16:17
Cezary przesiąkł trochę za bardzo polskim rozumieniem polityki i chyba naszą
mentalnością, bo tego rodzaju konfabulacje, jakiej się właśnie dopuścił, są
nudne, choćby na papierze. Lepiej by napisał, co by było, gdyby w 27 krajach
rządził Sarkozy albo Angela Merkel, na Wawelu Merkel, w Belwederze Sarkozy,
przynajmniej jakiś plan budowy i naprawy by pokazał, choćby
konfabulując.

Cezary, nie jest tak, że gdy odbywają się naprawdę ważne rozmowy,
to o Polsce ktoś we Francji czy Niemczech wspomina - przeciwnie, milczy się i to
raczej przez zapomnienie, nachalnie, a nie z wyrzutem czy w wyniku zmowy. Jakby
Polska miała ze 3 elektrownie jądrowe, z 4 uniwersytety znane w Europie,
wydobywany gaz łupkowy, wojsko etc., wówczas można by się było z nami liczyć, i
wierz mi, że takiego Kaczyńskiego by się szybko ‘pozbyto’ z polityki, nawet by
się nie spostrzegł, ale tak? Wszystko się kręci należycie, fakt, Polaków uważa
się za najbardziej pretensjonalny i obrażalski naród w Europie i na świecie, i
to rzutuje w sferze publicznej na nasz wizerunek, ale problem nie dotyczy samej
przestrzeni politycznej i tego, o co się kto kłóci, bo jak wiesz, kłóci się
wielu, a Kościół krecią robotę w Polsce wykonuje, mimo że tak wiele nie gada. Za
tym idzie to, że się po prostu nie liczymy jako zawodnik, z którym można coś
ugrać na zasadzie równości, a także w sensie równoważności. Niemcy lubią pogadać
sobie z Francuzami, bo oba kraje są silne, i sam efekt rozkoszy tutaj się
zwiększa. Gadać z nami? A po co i o czym?

Jak się czasem spotykam z ludźmi,
którzy wyjechali z Polski za komuny, i słyszę, wciąż jednak to słyszę, że Wałęsa
odmienił czyjeś życie, bo się go oglądało w Gdańsku w latach ‘80tych, to nie
mogę w to uwierzyć, a jednak coś w tym jest. Pomijając jego sprawy ze SB, można
powiedzieć wprost - liczą się tylko tacy politycy, którzy ostro grają i coś sobą
ryzykują. Dziś na scenie polskiej polityki nie masz ani jednego takiego. Czy to
wina polityki w ogóle, czy Polski, można tylko konfabulować. Więc ani JK ani DT,
ani Napieralski.
daras1983  - @Zamorano   |22.08.2011 17:26:07
Dopełniając Twoja wypowiedź chodziło też o rywalizacje z katolicką podobnie jak
Bawaria Austrią
Thermidor   |22.08.2011 17:47:26
Niemcy boją się własnego nacjonalizmu a nawet patriotyzmu bardziej niż tabun
Kaczyńskich i Macierewiczów, wystarczy poczytać fora. Europę traktują jako
ucieczkę przed własną historią i oni jednak naprawdę - i chyba najbardziej w
Europie myślą w Europejskich kategoriach,wszelkie przejawy już nawet nie
nacjonalizmu ,bo o tym nie ma mowy ,lecz,powiedzmy uprzywilejowanego traktowania
imigrantów np. w opłatach za abonament parkingowy są natychmiast sekowane. A
co do NPD, to tam na jednego naziola przypada 5 agentów i mogłoby być trudno
znaleźć prawdziwego..
daras1983   |22.08.2011 18:05:00
Niestety ale muszę się zgodzić z Kotką :-)
Polska, żeby się z nią liczono sama
musi być silna. Wtedy szacunek sam przyjdzie ze strony innych.

W ogóle jakaś
strasznie dęta jest ta teza o naczyniach połączonych!!!

Nieprawdziwa teza. Nie
w takim sensie Europa jest systemem naczyń połączonych.
ubik   |22.08.2011 22:42:47
Dzisiaj problemem nie jest nacjonalizm, a ogromne osłabienie instytucji państwa
na rzecz światowego kapitalizmu. Dlatego działania JK można odczytywać jako
pozytywne próby rewitalizacji państwa, co oczywiście nie eliminuje mnóstwa
głupstw, jakie to towarzystwo wyczynia i co je całkowicie dyskwalifikuje. Przy
tym DT nie jest dla mnie żadną alternatywą. Ciepła woda w kranie owszem, tylko
że najpierw trzeba mieć własny kran.
chatte botte   |23.08.2011 06:17:46
Wiesz co, kocie?
Mnie to się czasem wydaje (może przez te wszystkie Twoje
rozciamkane achy i ochy, i szlaczki, i ptaszki…) - co jest wręcz paradoksalne,
ale ta myśl niestety mnie nawiedza jak zły duch albo Daimonion Sokratesa - że Ty
jesteś Cezary W. Choć to myśl paradoksalna, nie w trafności, bynajmniej (guzik
mnie to interesuje, czy gadam ze stepem czy z ‘k’ ileś tam, pod warunkiem że nie
banuje innych), ale w sensie, że jesteś i nie jesteś Nim, i w tym przypadku
będzie to znaczyło tyle, że jednak przychodzisz ‘z zewnątrz’ i nie jesteś, no bo
to niemożliwe, ale że przychodzisz zawsze z wnętrza jego tekstów i to bardzo
afirmująco i niemal nigdy choćby z dystansem i krztą ironii, więc jesteś; ale
nie będzie to żaden dla Ciebie komplement, bo gdzie tam Twoim szlaczkom do jego
pisania, więc się czasem nie ciesz.

Co Ty bidoku zrobisz, jak mnie tu
zabraknie. Żadnego strachu przed kastracją, nic, normalnie już się o Ciebie
boję…
backspace1   |23.08.2011 10:36:59
Cezary mówi, że z tego co mamy do wyboru w polityce, to i tak Tusk najlepszy,
najmniej szkodliwy.
Ale przecież to wszyscy wiemy, po kilku felitonowych
porównaniach z Kaczorem. Dobrze byłoby porównać "dzieło" Tuska z tym, co
robi się w innych krajach, z ichnimi Tuskami, z Merkel, Sarkozym itd. Może to
jest droga, żeby się z takich porówań zrodził jakiś nowy lepszy polityk?? (sorry
za te marzenia)
toolipan  - rozczarowanie   |23.08.2011 11:02:26
Dawno już nie czytałem dokonań C.Michalskiego. Coś niewątpliwie się w nim
zadziało (przewartościowało). I nie jest to niestety nic dobrego. Zawsze ceniłem
go za trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość polityczną…a teraz został tylko jad
i dziwny rodzaj rozgoryczenia. Zamiast dorastać facet zachowuje się jak
rozkapryszony dzieciak. Wizje które tu przytacza są…hmmm dla mnie chore…ale
ja też mogę powiedzieć że nie wyobrażam sobie 27 C.Michalskich..gdziekolwiek
chatte botte   |23.08.2011 15:29:50
@backspace

To jest bardzo dobra myśl. I nie ma innej drogi raczej, i nie ma
co płakać. Tak jak uczysz polityki na innych politykach, tak uczysz literatury
na innych dziełach, a filozofii na innych refleksjach. To, co dodaje czasem
polityk to tzw. polityczny geniusz (dlatego np. Churchilla omawia się osobno,
tak jak Bismarcka - wskazując na te ‘rysy’ ich cech, które stanowiły o nich
tylko, i nikim wcześniej; coś jak haecceitas).
W dobrych szkołach mówi się, że
jeśli ktoś jest wybitny, to jego cecha przeważająca sprawi, że w polityce będzie
pionierem, jeśli nie znajdzie w sobie niczego takiego (odwaga, upór, dobra
znajomość np. finansów, rozumienie spraw socjalu), to i tak nie spadnie
‘poniżej’ pewnej poprzeczki, a to daje gwarancję, że go nie wybiorą na szefa
wszystkich szefów (niestety, nie ma tak dobrze, takiemu nawet łapówki rzadko
pomagają w krajach wysokocywilizowanych), ale że i w czasie swojego panowania
szkód nie narobi.
daras1983  - @ chatte botte & backspase   |23.08.2011 17:01:04
i Churchil i Bismarck to nie żaden efekt wysiłków edukacyjnych profesorów
politologii tylko samorodne talenty polityczne.
Nie da się wychować męża stanu.
Mężowie stanu muszą się urodzić.
backspace1  - @daras1983   |24.08.2011 01:11:20
Sam ma się urodzić na ugorze, jakim cudem? Trzeba najpierw glebę stworzyć, nawóz
jakiś sprowadzić zza granicy (idee, wzory - no bo swoich to na lekarstwo), do
tego traktorem przejechać, przeorać - czyli np. pisać felietony, które ludzie
będą czytać i po nich dostrzegą jakieś inne możliwości. Ciężka robota musi być
wykonana, żeby potem kilku się pojawiło. A kilku wystarczy. (wyszło mi trochę
patetycznie, że też nie mogę się pozbyć tych złudzeń)
chatte botte   |24.08.2011 03:26:31
O niczym innym nie napisałam.

Co jednak nie znaczy, że geniuszy też się nie
studiuje, studiuje się właśnie, by pokazać, z czego brali, ale co wykształcili
samemu, co było ich ‘dziedziną’ i stanowiło o ich ‘geniuszu’.

 —  — 

A propos,
gwoli ciekawostki i uczenia się na mistrzach: w szkołach aktorskich w Stanach,
studiuje się TYLKO jeden polski film (sic!), jako wybitne dzieło czasów, ale i
przekraczające swoje czasy. Ciekawa jestem, czy ktoś wie, co to za film.
Gra_ce   |24.08.2011 10:31:25
zdaje się że piszesz o "Pociągu"
daras1983   |24.08.2011 16:19:16
Ja chyba wiem.
Czy to jest "Rękopis znaleziony w Saragossie" Hasa ze
względu na jego szkatułkowa konstrukcję??
aaa, aktorskich??
To nie wiem
chatte botte   |24.08.2011 18:11:29
Popiół i diament.
Zarówno reżysersko, jak i historycznie, jak i przez grę
aktora Cybulskiego.
Scenę z palącymi się kieliszkami omawia się przez całe
zajęcia - bo ‘ta metafizyka’…

Pamiętnik… omawia się na przykład we
Francji. Tak samo jak Schulza.

O Pociągu słuchałam zaś bardzo ciekawy wykład
Żiżka.

A poza tym to nie bardzo.
el_comunisto   |03.09.2011 11:39:12
Ależ Europa jest właśnie rządzona przez 2o kilku Kaczyńskich. Angela Merkel
mogłaby być wypisz-wymaluj siostrą bliźniaczką naszych bliźniaków. Tylko u nas
oraz paru innych mocarstwach jak Słowacja czy Grecja rządzą miękkie Tuski.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 21.08.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.06790 Seconds