> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Ja wolałbym wiedzieć Drukuj
Cezary Michalski   
04.09.2011

CIA w apogeum „wojny z terrorem” dostarczało Kaddafiemu złapanych przez siebie talibów razem z listą pytań (gdyż terror, jak widać, najskuteczniej terrorem się zwalcza). Z kolei MI6 w ramach rewanżu dostarczało libijskiemu dyktatorowi danych wrażliwych o dysydentach libijskich, którzy uciekli do Anglii. Co Kaddafi i jego ludzie z tymi wszystkimi darami otrzymanymi od wolnego świata robili, już się nie dowiemy. Albo może dowiemy się, i to w najdrastyczniejszych szczegółach, bo źródeł przecieków jest dziś nieskończoność. I tylko Bartosza Węglarczyka głowa od tego boli, głowa boli także jego szlachetnych redakcyjnych kolegów, którzy wciąż ujadają na swoich dziennikarskich konkurentów z WikiLeaks i na Assange’a – za ich „niemoralność”. 


Bartosz Węglarczyk i jego przesympatyczni koledzy chcieliby wychwalać nasz najlepszy ze światów, zachowując czyste sumienie i ręce pachnące wciąż mydełkiem FA. A ja chciałbym wychwalać nasz najlepszy ze światów, mając jak największą wiedzę o jego nagłębszych cieniach i mrokach, choćbym nawet od tego wychwalania naszego świata w jego pełnej i ambiwalentnej krasie miał śmierdzieć jak kierowca szambiarki, szczególnie na tle moich przyjaciół i nieprzyjaciół z polskiego prawicowego, lewicowego i centrowego dziennikarstwa roztaczających wokół siebie woń świeżutkich kwiatów (jak jednak ten nasz maryjny katolicyzm i jego łąkowa estetyka wszystkich nas tutaj cudownie przemienia). Chciałbym zatem wychwalać nasz najlepszy ze światów, mając o nim jak najpełniejszą wiedzę i próbując się tą wiedzą dzielić (przypominam, za Kantem, „Oświecenie to próba wyprowadzenie ludzkości z samozawinionego dziecięctwa”).


Zatem w komentarzach dotyczących polityki międzynarodowej chciałbym mieć prawo powiedzieć: tak, mimo wszystko cieszę się z obalenia Kaddafiego, ale nie dlatego, że zwyciężyła „libijska wiosna ludów” czy „lud się przebudził”. Cieszę się z obalenia Kaddafiego, bo po jego wykończeniu przez współpracujące z nim wcześniej brytyjskie i francuskie rekiny żądne ropy, ludzie mieszkający w Libii będą mieli być może (zaledwie być może, bo może też być zupełnie odwrotnie) odrobinę więcej bezpieczeństwa i odrobinę więcej praw osobistych. Bo jawna tyrania na perfyferiach może być (powtarzam, może) nieco gorsza niż demokracja, nawet zaimportowana tam na Mirage’ach i na F-16, nawet nieco zgniła, imitacyjna i mocno podmyta przez zachodnie naftowe koncerny.


A teraz morał (ostrzegam, będzie przydługi). Handlujcie z tymi ludźmi – z CIA, z MI6, z rodziną Bushów, z rodziną Blairów, z rodziną Obamów… ale im nie służcie. Targujcie się z tymi ludźmi o własną wolność, o własne bezpieczeństwo, o własny dobrobyt, ale ich nie kochajcie, bo oni z waszą miłością zrobią to, co MI6 z miłością libijskich dysydentów do „dumnego Albionu” albo Ronald Reagan z miłością (nieco, jak mówią, wymuszoną) pułkownika Kuklińskiego. Sikorski dla tych ludzi kiedyś pracował – w USA, w inicjatywie atlantyckiej – więc trochę ich poznał. I kiedy zaczął już być ministrem III RP, próbował z nimi negocjować. Na co mam dowody, bo jak sprowadzaliśmy z USA czołowych neokonów na debaty „Europy”, to wszyscy oni ziali na Sikorskiego szczerą nienawiścią. Pełni byli rozczarowania, że przecież wychowywali go na „kochającego agenta”, a on, jak został ministrem tego marionetkowego z punktu widzenia amerykańskich (i polskich) neokonów kraju, przestał im służyć, a już sczególnie tarczę przeciwrakietową negocjował zaledwie z kulturalnym ukłonem, a nie czołgając się na kolanach, jak Waszczykowski. 


Oczywiście, zaraz odezwie się „prawdziwa lewica” i zakrzyknie, że Tusk i Sikorski, że Miller, Kwaśniewski, Cimoszewicz też tylko Amerykanom służyli, też tylko czołgając się na kolanach. Otóż nie, „prawdziwa lewica” się myli. Oni jednak próbowali handlować i negocjować. Może nieskutecznie i wtedy za to trzeba ich politycznie rozliczyć, choć sformułowawszy najpierw realne kryteria tego, co możliwe w słabej polskiej suwerenności, tak dalekiej od wyobrażonego „jagiellońskiego” (cyt. za „prawdziwa prawica”) czy „gierkowskiego” (cyt. za „prawdziwa lewica”) imperium. Tymczasem Sarmaci tacy jak Lech Kaczyński (ś.p.), Witold Waszczykowski, Anna Fotyga, Bronisław Wildstein czy Zdzisław Krasnodębski w stosunkach międzynarodowych nigdy nie byli i nigdy nie będą zdolni ani do handlu, ani do negocjacji. Oni są zdolni wyłącznie do miłości albo nienawiści. Wszyscy oni kochali i kochają Amerykanów miłością czystą, więc Amerykanie mogli ich i będą ich mogli robić w trąbę, jak chcą. Wszyscy oni nienawidzą Rosjan i Niemców, więc także Rosjanie i Niemcy mogą ich robić w trąbę, jak chcą, bo emocje – obojętnie, straszliwie dobre czy straszliwie złe - w polityce rozgrywa się straszliwie łatwo. Zwykle przeciwko podmiotowi, który te emocje żarliwie przeżywa.

  

Dlatego dla mnie, w żadnym sporze o polską politykę zagraniczną, przedstawiciele „szkoły emocjonalnej” nigdy nie będą stroną równą Sikorskiemu (choć on czasami emocje wzbudza na Twitterze, nie dlatego, że sam je odczuwa, ale dlatego, iż uważa – moim zdaniem niesłusznie – że takie są wymogi Zeitgeistu), Millerowi, Kwaśniewskiemu, Cimoszewiczowi, Tuskowi (to taka moja spóźniona polemika z Michałem Sutowskim). Bierność, słabość, niedoszacowanie potencjału Polski u tej ostatniej piątki, być może – choć ja nie sądzę, aby niedoszacowaniem było całkowicie realistyczne uznawanie dzisiejszego polskiego narodu za politycznego pół trupa, który dobrze, mądrze, ostrożnie traktowany przez swoje polityczne elity, dopiero w przyszłości będzie (być może) zdolny do politycznego przebudzenia, bo na razie może go ujeżdżać najgłupszy biskup i „posmoleński” pseudopolityk.

 
Jak pokazuje doświadczenie z CIA, MI6 i Kaddafim, Jałta nie zniknęła, nie zniknął berliński mur. Tyle tylko, że my, ludzie żyjący w Polsce, jesteśmy dzisiaj po lepszej stronie Jałty, mieszkamy po lepszej stronie berlińskiego muru. Nauczmy się przeżywać ten geopolityczny dar w jako takiej godności i uczciwości. Nie zamykając uszu i oczu na cenę, jaką za nasze względne bezpieczeństwo, względny dobrobyt i względną wolność płacą ci za murem. Amerykanie, Anglicy, Francuzi, dziennikarze „New York Timesa” czy „Le Monde’a”, przez blisko pół wieku zużyli tony mydełka FA, żeby lepiej pachnieć, akceptując pojałtański, zimnowojenny świat, ukrywając jego tajemnice, zamiast je odkrywać. Spróbujmy ich nie naśladować, panie redaktorze Bartoszu Węglarczyk. Nie Assange jest największym źródłem zła w naszym najlepszym ze światów. Tutaj naprawdę przy świętym kowadle pracują poważniejsi archonci. 

  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
prawdziwa lewica   |05.09.2011 09:33:20
sluzyli im na kolanach, na krotkiej imperialnej smyczy
panicz   |05.09.2011 09:49:00
pan tu jakies apele krytyka literatury politycznej stosuje, zeby mniej emocji do
ameryki bylo. tymczasem towarzysz lenin powiedzial, ze film jest najwazniejsza
ze sztuk. w wiadomosciach nieustannie obrazki z zycia dobrych amerykanow:
jednego dnia jak kupuja jedzenie przed wichura i sie jednocza, innego jak sie
scigaja na traktorach, a kiedy indziej jak tanczyc sie ucza. i jak tu nie kochac
amerykanow? w tym samym czasie niewiele informacji z zycia sudanczykow, widac
nie jednocza sie tak pieknie przed zywiolem. chyba bardziej weszlismy do nato
niz do unii, bo z zycia hiszpanow, holendrow i wegrow, wiadomosci mniej.
Łysy   |05.09.2011 10:29:12
Panie Cezary - proszę nas w takim razie oświecić jak "negocjowali"
więzienia CIA Miller z Kwaśniewskim? Jeśli nie na kolanach to może leżąc
krzyżem?
wraca z moskwy   |05.09.2011 12:47:44
a coz panu po tym oswieceniu? panu apostolowi tiny. chce pan zniszczyc
"urojone kwiaty upiekszajace kajdany, by czlowiek dzwigal kajdany bez uludy
i bez pociechy" jak pisal towarzysz marks. pan ma jakies sklonnosci
masochistyczne. tworzac przy tym wlasna religie iluzji, ze sie bedzie pan
targowal. przeciez pan krzyczy ciagle zes pan golodupiec. golodupca tylko mozna
wykorzystac. zapomina pan ze marketing jest elementem handlu i ladne opakowanie
lepiej sie sprzedaje niz brzydkie, nawet jesli sie napisze ze brzydkie ale
prawdziwe.
Albert   |05.09.2011 14:09:48
To chyba słabszy dzień Cezarego M.
Jakiś dziwny koktajl a właściwie
przekładaniec.Jedna warstwa strawna a inna - wymiotna.
Atencja wobec
Sikorskiego - słabiutkiego ministra SZ działajacego jedynie tanim kontrastem z
całkiem już beznadziejną Anna Fotygą - zupełnie niezrozumiała i naiwna.
Co do
ziejących neokonów to chyba nie zaliczał się do nich Norman Podhoretz, z którym
Sikiorski (wtedy ideowy bojowiec PiS) urządził dwugłos na UW a dyskutantów kazał
wyprowadzać towarzyszacym mu żandarmom w cywilu, dając wyraz przywiązaniu do
tradycji niezależności i eksterytorialności uniwesytetu.
viking   |05.09.2011 18:49:28
Demokracja w krajach arabskich jest słaba, ponieważ lepszej nigdy tam nie było i
nigdy by nie powstała, gdyby jej nie wprowadzano z zewnątrz. Ale z drugiej
strony dokładnie wiemy, że nie wprowadzano jej tam z powodu wyższych wartości,
tylko "przy okazji", realizując cel nadrzędny, czyli zdobywając
ropę.
Mam wrażenie, że obie te rzeczy są jasne dla wszystkich, tylko większość
lubi wybierać spośród nich tę, o której nie chce słyszeć.
Głównie dlatego, że
jak ktoś za bardzo lubi ideologie, to musi upraszczać świat, tak aby do tych
ideologii pasował.
Np. wojna w Iraku była prowadzona bezprawnie a preteksty
potrzebne do jej rozpoczęcia, były szyte tak grubymi nićmi, że aż się niedobrze
robiło od bezczelności administracji Busha. Ale z drugiej strony, doprowadziły
do upadku tyrana. I jak tu powiedzieć coś rozstrzygającego i jednoznacznego na
ten temat ?
Czy Amerykanie "wyzwolili" Irak ? Biorąc pod uwagę bałagan,
jaki tam do dziś panuje, brzmi to śmiesznie. Ale czy życie w tym kraju byłoby
lepsze, gdyby tam nadal rządził Saddam Husajn ? W to też mi trudno uwierzyć.

Dla ludzi ślepo wierzących w ideologie, nie ma nic gorszego niż, gdy te
ideologie okazują się nie obejmować całości rzeczywistości.
I wtedy albo się
broni Pinocheta (jak część naszych prawicowców) albo Fidela Castro (jak choćby
O.Palme); albo się bagatelizuje Husajna czy Kaddafiego w celu podkreślenia
potworności Ameryki albo się zarzuca Assange’owi, że mówi o tym, co tę Amerykę w
jakimś stopniu oczernia.
daras1983   |07.09.2011 01:34:15
Ale swoją drogą wraca do mnie pytanie czy Radek Sikorski nie jest agentem
wpływu??

Nowa notka o Rafale Stecu tym razem

http://www.daras1983.e-blogi.pl/
Thermidor   |06.09.2011 16:50:08
To oczywiste,że agent wpływu.Taka szelma jedna z drugą wysyła szyfrowane
sygnały konspiracyjnym przytupem akcentowanym mimicznie, gdy akurat nikt nie
zwraca uwagi w roztargnieniu, ale nie z nami te numery.
Mata   |07.09.2011 09:51:41
Dziś już Wkiki nie śmierdzi:

http://wyborcza.pl/wybory2011/1,115569,1024221
9,Amerykanie_o_Fotydze__lojalnosc_wazniejsza_od_ko mpetencji.html
zbyleon  - Przyganiał kocioł ..   |07.09.2011 17:31:11
Czaruś,
nadajesz na tak wysokim C,
że jesteś małowiarygodny przy ocenianiu cudzych emocji.
Na popieraniu
tego bufona Radka nic nie zarobisz , to straszna sknera.
daras1983   |07.09.2011 19:23:57
Panowie Publicyści. Europa dwóch prędkości staje się faktem. Chyba czas zmusić
ten Kraj do debaty nad przyjęciem Euro!!!
Krzysiek z Krakowa/Sopotu  - Warto   |07.09.2011 22:23:06
Panie Cezary Kisiel byłby z Pana dumny. Godny następca i kontynuator
niezależnego myslenia. Rzeczywistośc jest smutna i ponura i może dlatego tylu
chętnych do jej koloryzowania albo i namydlenia mydełkiem FA może prekatoriat
nie poczuje
psia jucha   |07.09.2011 22:52:38
rabali na kasie pana Cezarego? chyba strasznie, bo mowil ze "chlopcy z
rzepy" nie wyciagaja 100 tysiecy funtow rocznie.chyba nie o goncow chodzilo
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 04.09.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.99367 Seconds