> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Dzień bez dialektyki Drukuj
Cezary Michalski   
27.04.2011

Sarko i Berlusconi apelują o przywrócenie kontroli na granicach wewnętrznych strefy Schengen. Apelują przede wszystkim do swoich wyborców: „My jesteśmy co prawda bezsilnymi burakami; imigranci, brudasy, araby, islamiści itd., przed którymi mieliśmy was obronić (obiecywaliśmy wam to w kolejnych populistycznych kampaniach wyborczych), wlewają się nam drzwiami i oknami, ale patrzcie! Choć tak niewiele nam wyszło, my szczerze chcielibyśmy bronić was przed brudasami… Gdyby nie ta Europa…”. Ten atak na strefę Schengen jest absurdalny, bo akurat do królestwa wielkiego Berlu „Arabowie i islamiści” nie dostają się przez lotnisko w Monachium ani autostradą z Wiednia, ale jako boat people przez Morze Śródziemne. Do Francji – poza tymi, którzy przylatują na Orly (lotnisko w stanie kompletnej dekadencji, ale wciąż obsługujące całą Afrykę Północną) – dostają się z Włoch. A jednak oba łacińskie samce alfa (przemawia przeze mnie pogarda „północnoeuropejskiego socjaldemokraty” dla „południowców”) spotkały się, potupały, pochrząkały, podrapały się po owłosionych zadach i klatach, a następnie postanowiły wspólnie „nadmierną otwartość strefy Schengen” uczynić lokomotywą wyborczą wiozącą ich niebywale rozrośnięte cojones ku kolejnym zwycięstwom w parlamentarnych czy prezydenckich wyborach.


Prawica bywa toksyczna w każdym kraju – „łacińskim”, „śródziemnomorskim” – nie tylko w Polsce (o tym, że Polska jest krajem „łacińskim” i „śródziemnomorskim” dowiedziałem się nieomal równolegle z „Zeszytów Literackich” i od Feliksa Konecznego, długo im nie wierzyłem, ale przyglądając się wczoraj Sarko i Berlusconiemu doszedłem do wniosku, że zarówno „Zeszyty Literackie”, jak i Koneczny mają absolutną rację). Jednak renacjonalizacja w wykonaniu Sarko nie jest aż tak żałośnie groteskowa, jak w wykonaniu naszych polskich prawicowych „łacinników” i „śródziemnomorzan” (to ostatnie zabrzmiało jak z Ursuli Le Guin), bowiem silniejsze narody (które nie załapały się na pół wieku rozwoju zależnego od Moskwy) renacjonalizacja jedynie osłabi. Te słabsze – np. Polaków – zniszczy (Butenko pinxit, Kapitan Europa dixit).


Wildsteina czy Ziemkiewicza rozwalenie strefy Schengen pewnie nie obejdzie, bo oni są gwiazdami prawicowego „salonu” i im zawsze jakiś neokoński think tank wizę wjazdową załatwi. Za to ja, wraz z ludem „z niższej klasy średniej”, utracę przywilej rozbijania się (bez spotkania z jednym chociażby pieprzonym celnikiem, który w dowolnym języku powtórzy mi słówko będące koszmarem mojej młodości: Ausweiskontrolle!) pomiędzy końcem nieukończonej autostrady Kulczyka, a Kanałem La Manche i z powrotem, jak jakieś szalone wahadło („my, wydrążeni ludzie,/ my, chochołowi ludzie,/ razem się kołyszemy po tej strefie Schengen wte i wewte…” - to oczywiście parafraza ulubionego poety Wojciecha Wencla T.S. Eliota, który osobiście zaprowadził Wencla do redakcji „Naszego Dziennika”).


Zwierzaki rozwalają projekt, który mógłby uczynić je ludźmi. Teraz w 100 procentach poleciałem Stanisławem Lemem, znanym zwolennikiem oświecenia bez dialektyki, bo  wielka radość polskiej prawicy z renacjonalizacji Europy przypomniała mi Pamiętnik znaleziony w wannie i opisaną tam radość „murzynów” (Lem był rasistą, no i cóż z tego, niejedno podobne odkrycie, niejeden podobny coming out obserwowaliśmy  tutaj w ciągu ostatnich miesięcy, niejeden jeszcze nas czeka; poza tym oczywiście Lem był jednym z najlepszych światowych pisarzy SF, taka korelacja często się zdarza w tej mojej ulubionej kulturowej niszy – patrz H.P. Lovecraft). Kiedy w „świecie białych” rozpoczyna się „epidemia papyrolizy” prowadząca do rozkładu wszystkich papierowych dokumentów, książek, całej zakumulowanej przez wieki „białej kultury”, „murzyni” w swojej „Afryce” wybuchają ogromnym entuzjazmem: „Już nie będziemy musieli zrzucać sukienek ze słomy, wbijać się w spodnie i doganiać, nadążać…” – tak z grubsza brzmiały ich zachwyty w Pamiętniku znalezionym w wannie, tym mało subtelnym wytworze oświecenia bez dialektyki. Polska prawica patrząc na rozwalanie europejskiego projektu zachowuje się jednak dokładnie tak samo mało subtelnie jak „murzyni” Lema. „Wreszcie nie będziemy wbijać się w spodnie, dał nam przykład Berlusconi, jak zwyciężać mamy… człowieczeństwo w sobie”.


Jakby apokalipsa była jeszcze za mała, z resztek dialektyki zrezygnował także mój ulubiony globalny kapitalizm. Spekulacja na surowcach, to było wczoraj, teraz pora na  spekulację na żywności (to prezes Banku Światowego ostrzega, a nie jakiś Chomsky). Kasy jest mnóstwo (budżety państw dały ją funduszom i bankom, żeby te już wreszcie „kredytami wsparły produkcję”), wartość pieniądza umowna, umowa zerwana, dlatego chińscy deweloperzy traktują miedź jako zabezpieczenie bankowe, gromadzą ją w magazynach i na statkach, windując jej cenę; fundusze hedgingowe podobnie traktują ropę, a teraz jeszcze olej, cukier i zboże. Posiadacze pieniędzy wykańczają w ten sposób produkcję z dwóch stron. Po pierwsze, nie inwestując w nią („za duże ryzyko, za mały zysk, za bardzo odłożony w czasie…” – tłumaczył mi z przekonaniem młody francuski makler w japońskiej restauracji w Chicago w drugim roku kryzysu). Po drugie, traktując potrzebne do produkcji surowce jako lokatę, windując ich ceny, robiąc z nich sobie spekulacyjną bańkę. Traktowanie w ten sam sposób także oleju, cukru czy zboża rozwala w dodatku społeczny ład wszędzie tam, gdzie ludzie pieniędzy na olej, cukier czy zboże nigdy za dużo nie mieli. Przepis na wolnorynkową apokalipsę. Nikt oczywiście nie ma takiego planu, planu przecież nie ma. 

Komentarze
Dodaj nowy
zioloski   |28.04.2011 10:52:02
Pies alfa jest analfabetą :)
pierniczek   |28.04.2011 10:55:40
to bylby piekny dzien, osmy dzien tygodnia.
pierniczek   |28.04.2011 11:48:00
o swicie bym powiesil kilku lajdakow, ale niezbyt wielu, skonczylbym przed
poludniem. a pozniej poszedlbym z sasiadka na lake i zostal tam az do
apokalipsy. wczoraj dawala pewne znaki ale pograzony w kompulski
dialektyczno-paranoicznej stchorzylem. bo niby czemu ona, a zwlaszcza czemu
mnie?
powered  - Prosimy o przycisk "lubię to"   |28.04.2011 13:29:05
Krytyko, czy możecie dodać przycisk "lubię to" do felietonów CM?
Bardzo
Was proszę w imieniu setek fanów nowego wcielenia CM, który przechodzi sam
siebie i wszystko, co jest obecnie po polsku pisane o świecie współczesnym!
chatte botte   |28.04.2011 14:09:36
Nie wiem, skąd Pan ma te wszystkie wiadomości na temat Orly i tego, gdzie lądują
"islamiści, araby, brudasy" (trochę się Pan, moim zdaniem, zagalopował,
ale rozumiem, że felieton musi mieć początek, środek i koniec), natomiast z
pewnością nie ma Pan racji co do strefy Schengen. Proszę Pana, jeśli Pan nie
jeździ jednym cięgiem, radziłabym dużą ostrożność w wypowiadaniu pewnych - ciut
przerysowywanych - kwestii. Bo niestety ilość kontroli wzmogła się w momencie,
gdy owa Strefa S. w ogóle zaistniała, tak w dyskursie jak w realu, i wówczas
właśnie wszystkich to szokowało: trzepanki autokarów niemal na autostradach,
wywózki do hangarów w nocy i grzebanie w plecakach, psy olbrzymy obwąchujące
kieszenie etc. Na lotniskach gonitwa i zgrzytanie zębami. Niemcy w tym
gustowali, choć muszę powiedzieć, że robili to z niejakim spokojem i wstydem
(nakaz z góry? musieli pracować po godzinach?).
W tym rzecz, że kiedy zaczęto
tak wiele o niej mówić w polityce, wszystkie te kontrole się skończyły. Nie ma
nic: czekasz, aż cię złapią a tu ani jednego łapacza, nikt nie zatrzymuje, jakoś
normalniej się zrobiło. Aż rączki swędzą, żeby przeszmuglować trochę owocu
zakazanego.

Wildsteina czy Ziemkiewicza rozwalenie strefy Schengen pewnie nie
obejdzie, bo oni są gwiazdami prawicowego salonu i im zawsze jakiś neokoński
think tank wizę wjazdową załatwi.
Panie Cezary, nie raz mówiłam, że Pańskie
felietony tutaj, jak i może Pan sam, są najlepszym, co KP mogło się trafić. Ale
takie zdania rujnują nie tylko Pańską, jakże misterną (niby perski dywan)
poprzetykaąe metafizyką texturę, ale i Pana stawiają w nieco dziwnym świetle…
Zapędza się Pan trochę sam w kozi róg, i wszędzie widzi idący za Panem cień.
Skoro już Pan o nich musi pisać jednym ciągiem, to choć niech Pan to robi tak,
żeby im samym dać asumpt do myślenia, co Panu zawsze dobrze wychodziło.


Następnie pisze Pan o inwestycjach w żywność i czekaniu na Apokalipsę. Cukier
to nie miedź a olej rzepakowy to nie ropa, swój okres spożycia to chyba ma, nie
wiem czy doczekamy się tej strasznej apokalipsy, no chyba, że ona jest już
teraz, a innego końca świata nie będzie.
zockoshi.san   |28.04.2011 19:12:48
CM użył skrótu myslowego. Spekuluje się na kontraktach i instrumentach
pochodnych. Potem jest kłopot bo bańka spekulacyjna może tak ukształtować ceny,
że zamiast produktu rolnego który jest potrzebny ludziom do przetrwania jest coś
innego co się psuje w magazynach bo niewiadomo co z tym zrobić.
chatte botte   |28.04.2011 22:11:17
Nic z tego maślanego masła, które Pan, zackoshi.san, napisał, nie wynika. Chyba,
że pominął Pan logikę. Wiadomo, że się spekuluje na kontraktach, tak w przypadku
ropy, chleba jak pijawek w cukrze. No ale co z tego?

Mata ashita,
zackoshi.san.
chatte
k110   |29.04.2011 01:35:17
super tekst;)
Greg  - Subtelność CM   |29.04.2011 15:48:53
Europa - człowieczeństwo, eurosceptycyzm, prawicowość - zezwierzęcenie. Wot, co
nam CM chciał przedstawić w swoim felietonie, a przynajmniej jaki obraz miał się
w umysłach czytelników utrwalić. Metody zapożyczone od Goebbelsa, zdaje mi się
;). Teraz czekam aż redaktor Sutowski zorganizuje "Porozumienie C.
Michalskiego" żeby zwalczyć nazizm w redakcji KP. Swoją drogą - dlatego nie
lubię lewicy(w tym i CM, mimo iż on sam nazywa siebie "konserwatystą").
Już od czasu Lenina przyjęto, że lewicowy cel uświęca środki, i jak przyjęto,
tak to trzyma się do dziś.
kiełbaska   |29.04.2011 16:47:34
panie Greg. jak powiedzial klasyk, filozofowie roznie probowali odroznic
czlowieka od malpy, ale sam czlowiek zaczal sie odrozniac gdy zaczal produkowac
narzedzia. jesli pan cezary pisze o samcu alfa, w tyle glowy musi miec przeciez
swa samczosc beta. co znaczy ze jesli chodzi o dialektyke buduje wodociagi z
ciepla woda z kranu, jako niewolnik aspirujacy do czlowieczenstwa, gdyz przegral
z samcem alfa walke na smierc i zycie, wybierajac bezpieczenstwo. sameiec alfa
wygral jesli chodzi o wolnosc. co znaczy : malpa byc brzmi dumnie, choc nieco
konserwatywnie. tak wiec jest to zwierzecosc przepolniona godnoscia. generalnie
na lewicy dba sie o prawa zwierzat. wiec prosze tu nie wyskakiwac z goebelsem.
zockoshi.san   |30.04.2011 01:56:29
chatte botte napisa?:
Nic z tego maślanego masła, które Pan, zackoshi.san, napisał, nie wynika.
Chyba, że pominął Pan logikę. Wiadomo, że się spekuluje
na kontraktach, tak w przypadku ropy, chleba jak pijawek w cukrze. No
ale co z tego?
chatte


Rzeczywiście nieładnie ułożyłem tą wypowiedź. Ale masła maślanego w niej
nie ma. Może przykład lepiej wyjaśni co miałem na myśli.
Przypuśćmy
że w wyniku spekulacji ceny rzepaku osiągnęły astronomiczne wielkości
i jego produkcja zaczyna wypierać produkcję pszenicy. Bańka
spekulacyjna prędzej czy później musi pęknąć i niektórzy ludzie stają
się szczęśliwymi właścicielami ogromnych ilości rzepaku na który nie ma
zbytu. Zaniżona podaż pszenicy sprawia że ceny chleba rosną. Fatalne
tego skutki łatwo sobie wyobrazić szczególnie w ubogich krajach.

Myślę
że CM tego typu mechanizmy miał na myśli.
chatte botte   |30.04.2011 13:44:33
Teraz jest bardzo zrozumiale.

Pozdrawiam,
chatte
Wojtek  - Ale NĘDZA   |01.05.2011 16:09:19
Panie Michalski coś pan straszne zjechał w salonie warszawki w dół.
Zaczynał Pan swoja karierę celebryty jako PRAWICZEK a skończy Pan jako
co ???- faszysta ?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 28.04.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.90257 Seconds