Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Ciasna rzeczywistość Drukuj
Cezary Michalski   
24.08.2010

Rozróżnienie Tomasza Piątka na endecką Platformę i sanacyjno-oenrowskich obrońców krzyża jest ważne i cenne (uważałem tak już zanim przeczytałem ostatni felieton Piątka, w którym chwali mnie za „splantowanie Wildsteina” i ubolewa nad tym, że jego rozróżnienia nikt nie odnotował, ale że wcześniej o rozróżnieniu Piątka nie napisałem, więc niestety teraz będzie to wyglądać na wzajemną adorację w klasztorze sióstr bezhabitowych). Ze swojej strony chciałbym to rozróżnienie doprecyzować. Otóż obrońcy krzyża są sanacyjni jedynie w osobie Jarosława Kaczyńskiego, natomiast oenerowscy w gronie młodzieńców (dziś już po trzydziestce), których Jarosław Kaczyński kiedyś nawet próbował wychowywać do porządnego, propaństwowego sanacyjnego nihilizmu (dziś już nie chce mu się wychowywać, wyłącznie ich zastrasza), ale którzy nie rozumieją nawet tego, dlaczego usunął on ze swojej partii Marka Jurka. Z kolei endeckość Platformy ma swoją komponentę sanacyjną w postaci liderów tej partii, którzy władzę osobistą i środowiskową przedkładają ponad przypadkowe idee bez konsekwencji, i tak jak późna sanacja potrafiła lawirować pomiędzy narodowcami i socjalistami, oni potrafią lawirować pomiędzy niedobitkami Wszechpolaków z LPR-u i Tomaszem Nałęczem.

 

Mimo tych uściśleń, uważam, że rozróżnienie Tomasza Piątka ma zupełnie podstawową zaletę, odzwierciedla poczucie ciasnoty, jakie łączy większość lewicowców, część liberałów, a nawet paru świeckich konserwatystów, kiedy mają do wyboru niezwykle szerokie ideowe spektrum rządzącej od 2005 roku polskiej prawicy, sięgające od Antoniego Macierewicza po Jarosława Gowina. Dlaczego najdalej na lewo wśród polskiej prawicy wymieniam Jarosława Gowina? Ponieważ Donald Tusk, Jan Krzysztof Bielecki czy Grzegorz Schetyna nauczyli się przez lata swoją ideowość maskować, przedkładając ponad nią pragmatyzm bezobjawowej władzy nad polską materią.

 

Ale rzeczywistość jest ciasna nie tylko dla ludzi uwięzionych w wiecznotrwałym PO-PiS-ie (jak mogłem się kiedyś uważać za wdowę po PO-PiS-ie, jak można się uważać za wdowę po kimś, kto nigdy nie umrze?). Rzeczywistość jest ciasna nawet dla jedynego w dzisiejszym świecie globalnego imperium. Jakiś tydzień temu administracja Obamy ogłosiła wycofanie jednostek bojowych z Iraku. Pozostały tam jednostki niebojowe w sile 50 tysięcy, a także wielotysięczne bojowe niejednostki w postaci prywatnych armii sprowadzonych do Iraku przez amerykańskie korporacje, których to prywatnych armii administracja Obamy (być może słabsza od nich) ani władze Iraku (słabsze od administracji Obamy) mimo wielu zapewnień wyprowadzić nie mają zamiaru. Przy okazji rzecznik Obamy wyjaśnił, a uczynił to w porządnym neokońskim języku, że amerykańska armia musi w Iraku pozostać, aby stabilizować region i chronić amerykańskie inwestycje w tym kraju sięgające biliona (tysiąca miliardów) dolarów. Wielkość sumy wynika stąd, że do inwestycji została zaliczona część wydatków na wojnę. To trochę tak, jakby do izraelskich inwestycji w Strefę Gazy doliczyć koszty operacji Płynny Ołów. Konieczność ochrony inwestycji tego rodzaju uczyniłaby wszelkie rozmowy pokojowe jeszcze trudniejszymi.

 

Obama zredukował zatem siły amerykańskie w Iraku, ale ich nie wycofał, zwiększył za to liczebność sił amerykańskich w Afganistanie. Kontynuuje z grubsza plan przemieszczenia sił amerykańskich, którego realizację rozpoczęto w ostatnim roku prezydentury Busha juniora. Rozpoczął je zresztą dla Busha ten sam Sekretarz Obrony, który dziś służy Obamie. Czy zatem Obama jest spadkobiercą sanacji i oeneru, czy raczej zwykłej endecji? Rozróżnienie ciekawe, choć nieco scholastyczne. A i tak Amerykanie ze zrozumiałym zapałem emocjonują się własną polityką. Wybierali pomiędzy Obamą i McCainem, a w przyszłości być może będą wybierać pomiędzy Obamą i Sarą Palin, bo jest to jedyny istotny wybór, jaki oferuje im amerykańska scena polityczna. Obama nieco przynajmniej zeuropeizował ubezpieczenia socjalne, walczy o niewielkie redystrybucyjne korekty systemu podatkowego. Nic wielkiego, ale chyba warto rozróżniać między nim a Republikanami (rozróżnienie pomiędzy np. Gowinem i Migalskim byłoby bez porównania trudniejsze). Jednak jako prezydent globalnego imperium Obama uznał, że wyboru nie ma żadnego. Musi siedzieć i w Iraku, i w Afganistanie, musi chronić „amerykańskie inwestycje” na całym globie, musi wydawać na zbrojenia więcej, niż wszyscy najważniejsi konkurenci Ameryki (Rosja, Chiny i jeszcze parę krajów łącznie z Izraelem, którego militarne rachunki też Ameryka w ogromnej części płaci) razem wzięci. Z kolei cały świat (łącznie z Chinami itp.) finansuje amerykański deficyt płacąc na armię, która wciąż zapewnia w nim Pax Americana. Pax Americana, którego nikt nie lubi, ale którego jakoś nikt nie kwapi się zastąpić. W ten sposób, nawet kiedy chcemy poznać treść ostatniej rozmowy Jarosława Kaczyńskiego z bratem, musimy zwracać się do Amerykanów, bo Łukaszenko nie ma tyle pieniędzy, aby podsłuchiwać rozmowy prowadzone nad terytorium własnego państwa, podczas gdy Amerykanie mają wystarczająco dużo pieniędzy, aby podsłuchiwać cały świat, bo z rozmaitych powodów cały świat im tych pieniędzy dostarcza.

 

Świat jest w ogóle ciasny, wybór w nim niewielki. Marzenie o Wielkiej Dzikości zupełnie w tej sytuacji zrozumiałe. Ja tego marzenia nie odczuwam jedynie dlatego, że od dzieciństwa byłem nerdem nie lubiącym się bić. Ani na podwórku, ani na szkolnym korytarzu… Ostatecznie zawsze bić się było trzeba, ale odraza pozostała. Arystokratyczne pasje starego Rymkiewicza (masakra, wieszanie i inne metafory Wielkiej Politycznej Dzikości) uważam za Wielkie Gówniarstwo, bo każda Wielka Dzikość, poza przepięknymi pejzażami, to po prostu zwyczajna dzika przemoc. Nie wierzę też w Boga przemocy, nie sądzę, by komuś takiemu chciało się tworzyć świat, chyba że stworzył go dla sadystycznej uciechy. Podzielam pogląd, że Stworzenie było raczej katastrofą, której skutki próbują łagodzić anioły w rodzaju Immanuela Kanta albo – mającego na swoim koncie zdecydowanie mniej w tej mierze sukcesów – Maksymiliana Robespierre (cyt. za Michel Houellebecq). Więc ja w pewnym momencie swego życia świadomie wybrałem „klimatyzowany koszmar”, „kryształowy pałac”, „europejską szklarnię”… (tutaj można dodać jeszcze parę wysokiej klasy artystycznych epitetów, które jakoś mnie jednak od tego projektu nie odstraszają).

 

Felietony Cezarego Michalskiego publikujemy w poniedziałki i w środy.

 

Komentarze
Dodaj nowy
uzid   |25.08.2010 00:30:23
ogladal pan "biala wstazke"? poukladany swiat gdzie dzikosc byla
calkowicie zakazana. nic pana dzikus rousseau nie neci?

nie ma politycznej
dzikosci. zolnierze sa w mundurach i w szeregu. zwierzeta masowych wojen nie
prowadza. a przemoc bedzie tym wieksza im wczescniej im sie dzikosci zakaze, a
pozniej raptem zezwoli. zezwola na to psychopaci. a psychopata nie jest dziki.
psychopata jest maszyna. dzikosc jest zyciem, maszyna jest jego martwa imitacja.
byl program analizujacy przebieg dzialan wojennych od wojny secesyjnej do
wspolczesnosci. okazuje sie ze im dalsza wojna tym zolnierze zdolni byli do
coraz wiekszego okrucienstwa. na wojnie secesyjnej wojska dlugo staly przed
soba, niezbyt sklonne do walki. szybko tez sie wycofywana przy mniejszej ilosci
trupow. a mozna by rzec w coraz bardziej cywilizowanym swiecie zyja zolnierze.
uzid   |25.08.2010 01:25:17
Ja tego marzenia nie odczuwam jedynie dlatego…

czyli co? podpuszczal pan
krytyczniaczkow, zeby szli dziko na barykady, jako agent krysztalowego pałacu,
a tam juz palac ich roztrzela. pan jest cyniczna swinia w takim razie. pan sie
przyzna ze pan odczul ta dzikosc w sercu.
Józef K   |25.08.2010 01:33:11
Nie jest cyniczna świnia tylko jest nerdem. Sam się przyznał.
Frajer w wyciągniętym sweterku, przydługich włosach,
który krzyczy: na barykady! na barykady! a sam stoi z tyłu i
wcina jabłko, notując w bazgrolniku jak umierają bohaterowie.
uzid   |25.08.2010 01:46:52
w tym filmie cytowanym powyzej na koncu bylo o szkoleniu fbi. teraz przeczytalem
kim jest nerd w wikipedii. a wiec ci panowie z fbi szkola sie zabijac na grach
komputerowych. skutecznosc w akcji i czas reakcji wzrasta!!!! dzici od gier
komputerowych to dopiero potencjalny material na zolnierza.
Józef K   |25.08.2010 02:06:46
W jakim filmie?
Mówisz o Haneke czy innym?
uzid   |25.08.2010 02:13:56
a taki dokumentalny w telewizji.
Józef K   |25.08.2010 02:42:14
Aaa… taki dokumentalny. No to OK.
Józef K   |25.08.2010 01:29:09
Marzenie o Wielkiej Dzikości zupełnie w tej sytuacji zrozumiałe.
Panie Krzysztofie, czyżby i Pan był romantykiem?

Ja tego marzenia nie odczuwam jedynie dlatego, że od dzieciństwa byłem
nerdem nie lubiącym się bić.

NERD to dla Pana miłośnik gierek komputerowych i rachunków algebry pod
kreską, czy w znaczeniu raczej potocznym - frajer?

Houellebeq - niezły pisarz. Taki Tomek Piątek, tylko europejski i trochę
lepszy z filozofii a nie z religii.

A co uzid?
Ciebie też nęci
dzikus Rousseau? Chciałbyś pogłodzić swoje dzieci by zaczęły miauczeć
albo pogonić je na drzewo, żeby nauczyły się, jak przeżyć w świecie
dżungli?
uzid   |25.08.2010 01:41:20
glod dzieci w obrebie cywilizacji, badacze odnotowywali. ja tam wole brudasow z
przystanku woodstock, niz stojacych w szergu skinow na porzadnych obozach
szkoleniowych. jakos te dzikusy niezbyt sklonne do przemocy
Józef K   |25.08.2010 02:01:50
ja tam wole brudasow z
przystanku woodstock


jakos te dzikusy niezbyt sklonne do przemocy

Jakie dzikusy? Te Twoje brudasy z przystanku woodstock to w połowie
prawie dziewczynki z dobrych rodzin i chłopaki w sweterkach z łosiem
na przedzie w dni powszednie, teraz juz tam jeżdżą całe rodziny, więc
nie przesadzaj z tym brudem, bo to nie żadne aj waj. Poza tym Jurek Owsiak
to cwana bestia i niezły menago, kawał ekonoma, jak i 30% ludzi na
woodstock. Byłem, widziałem to. Udawanie, że się pije naprawdę piwo, a nosi
się rzemyki i dzwoni do mamy z pytaniem, czy jak się utapla w blocku
ukochaną koszulkę z Nirwaną, to ten nowy proszek to dopierze. No chyba że
masz na myśli to Woodstock prawdziwe, ale nie sądzę, skoro skini w
tle.
uzid   |25.08.2010 02:11:08
w ciasnej rzeczywistosci objawi sie to co objawilo sie na love parde. ciasny
tlum zagniotl ludzi. tego sie nalezy bac. jednomyslnosci. bo moze cos wybuchnac.


a te dzieci rozpieszczone z dobrych domow nie sa jak ten dzikus od rousseau,
ktoremu natura niczego nie skapi i wszystko ma pod dostatkiem?
Józef K   |25.08.2010 02:40:28
No co Ty.
Należy się bać panów oszczędzających kasę na bezpieczne wyjścia
i dojścia (vide: zawalenie się hal gołębiarzy w Polsce kilka
lat wstecz), oraz innych przekrętów rzekomych kulturalnych członków
społeczeństwa. Ci ludzie by nie zginęli gdyby nie tysiące ludzi w
jednym korytarzu, gdzieś Ty dostrzegł tłuszczę i dzikość? 

a te dzieci rozpieszczone z dobrych domow nie sa jak ten dzikus od
rousseau

Nie. Nie są jak ten dzikus.
Przecież ‘dobry dzikus’ to był tylko
ideologiczny koncept faceta, który słyszał coś niecoś o Ameryce.

Rousseau puszczał dzieci w las żeby jadły liście, i przeżyły, tak
miały sobie radzić.
uzid   |25.08.2010 03:01:35
tluszcza byla w momencie paniki. a ta jednomyslnosc narodowa przeciez jacyc
panowie na gorze robia.

oczywiste ze to byl abstrakcyjny model, a nie opis
jakiegos stanu faktycznego. ale model na cos wskazujacy. na wolnosc od
spolecznej represji.

dzikus byl sam, to spoleczenstwo go degradowalo. czyz nie
tak jak w liberalnym spoleczenstwie, akcentujacym wolnosc jednostki? a
spoleczenstwo silnie zideologizowane zabija indywidualnosc i zycie. totalitaryzm
produkuje impotentow jak powiedzial jeden pan. dzikus mial co potrzebowal do
zycia. czyli spoleczenstwie dobrobytu. dlatego mieszczanski wybor pana cezarego
nie musi byc taki straszny. pod warunkiem ze w obrebie jego dokona sie dzika
indywidualizacja i rozne podmiot wykrzycza siebie.
Józef K   |25.08.2010 03:36:24
tluszcza byla w momencie paniki.
No a co miało być? Przepuszczanie pań przodem? Przecież tam była masa
ludzi, nigdy Cię tłum nie ścisnął tak, że przez tę sekundę, kiedy
wszystkimi porami wyleciało z Ciebie powietrze, zdążyłeś pomyśleć, że
jesteś kawałkiem szynki w tosterze? 
Czy w Auschwitz też była tłuszcza?
Oglądałem dawno temu film, nie pamiętam dokładnie, może Ty pamiętasz,
pokazane sceny wprost w filmie, to był początek lat 90tych, jak wpadał
cyklon B do komór i co ludzie robili w tych komorach. To była
rzeź. Czy taki tłum też nazwiesz tłuszczą? No to ja dziękuję.

a ta jednomyslnosc narodowa przeciez jacyc panowie na gorze robia.
No nie do końca wiem, czy jacyś panowie tam w górze. Raczej trochę
pośrednio.

oczywiste ze to byl abstrakcyjny model, a nie opis
jakiegos stanu
faktycznego. ale model na cos wskazujacy. na wolnosc od
spolecznej
represji.

No tak, masz rację. Ale jednak dzieci Rousseau korę z drzew obgryzały, że
aż się Diderot zlitował i spuścił wpierdol koledze z
redakcji Encyklopedii. Nerwy mu puściły.

dzikus byl sam, to spoleczenstwo go degradowalo. czyz nie
tak jak w
liberalnym spoleczenstwie, akcentujacym wolnosc jednostki?

Nie, nie tak. Nie rozumiem w sumie, o czym dyskutujemy, uzid. Jak Ty sobie
to wyobrażasz, przejdź do rzeczy, bo serio nie rozumiem. Tzn.
co chcesz powiedzieć? Liberalne społeczeństwa nie są najgorsze, fakt,
wypełniasz masę papierków i chodzisz do szkoły, ale jak widzę, to jest
późno, a Ty sobie siedzisz, i robisz co chcesz. Już Cię widzę, jakby
Cię wpuścić teraz do lasu. Wdrapałbyś się na drzewo, przesiedział noc i
odszczekał już o 5 rano, co tu wypisujesz. A tak pośpisz do
12, wstaniesz, wejdziesz na portal KP, i tronc tronc, misia bela…

totalitaryzm
produkuje impotentow jak powiedzial jeden pan.

Dzicz także, w sensie nieco innym, ale też. Tam też panuje totalitaryzm,
tyle że innego typu. Jak nie będziesz najsilniejszy i z
najdłuższym fajfusem, to możesz sobie strugać batona w tataraku,
patrząc na wypięte tyłki samiczek, pijących wodę u wodopoju.

dzikus mial co potrzebowal do
zycia.

To znaczy co miał? Wodę z ogrójca? Czy nadgnitego gołąbka pokoju do
wszamania ze swoją ubraną w skórę Wenus?

dlatego mieszczanski wybor pana cezarego
nie musi byc taki straszny.

Tu zgoda, w tym jednym punkcie. Mieszczański wybór P. Cezarego jest bardzo
solidny, i tutaj ma rację. Nie ma jak mieszczaństwo. Wszystko się
da zrobić, zarobić, z każdym się dogada, spokój, dobrobyt a jeszcze
Cię jakiś holenderski malarz pierdyknie portret między kaczką a królikiem,
z udkiem w zębach. Laba.

pod warunkiem ze w obrebie jego dokona sie dzika
indywidualizacja i rozne
podmiot wykrzycza siebie.

Jaka dzika indywidualizacja? Co to jest za pomysł? Nikt nie będzie się tak
bardzo indywidualizował, bo każdy w tym modelu ma to samo, a tzn.
dużo. Nikt nie będzie krzyczał, niby o co?
uzid   |25.08.2010 03:54:25
zabojcza wspolnota nazwe narod trzeciej rzeszy, gdzie dopiero bylo ciasno. tak
ciasno ze zabraklo im przestrzeni zyciowej i zaczeli mordy.

co do fajfusa i
wpieprzania kory to caly czas mieszasz autentyczne dzikie plemiona, ze
szlachetnym dzikusem. te plemiona tez byly spoleczenstwem, wiec juz nie byly tym
dzikusem. to byl tylko model, jednostronny, abstrakcyjny. nie odzwierciedlenie
jakichkolwiek faktow. dotyczyl wartosci. wartosci ktore przyszlosc miala dac w
jakiejs mierze. rosseau to mit lewicy. mit. nie model spoleczny. spoleczenstwo
przeciez opiera sie w sposob konieczny na przemocy.
Józef K   |25.08.2010 03:55:19
No to jak tak, to zgoda. To faktycznie była ‘zabójcza wspólnota’. J.L.Nancy to
ładnie napisał, że to był jedyny, naprawdę mitologiczny koncept, tak bardzo, że
aż śmieszny i nie do uwierzenia, że mógł mieć miejsce. A jednak się zdarzył.

Z
drugiej strony stan dzikości też jest nie do życia. Ileż można, za
przeproszeniem, dymać, jak już się wykosi resztę samców? P. Krzysztof o tym
pisze, że nawet pejzaże wieją nudą. A reszta to ciągłe obracanie się za siebie.


Felietonista ma rację: koszmarów nikt nie lubi, choć gdy jest w nich
klimatyzacja, to chętnie tam spierdala, z dziczy pokrytej lodem i - jak mówisz
Ty - z państw totalitarnych, gdzie każdy nosi buty w tym samym rozmiarze i
smaruje chlebek armatami zamiast masłem.
uzid   |25.08.2010 03:57:52
odpowiedzialem dopiskiem do poprzedniego postu
Józef K   |25.08.2010 04:11:00
No widzę, uzid.
Zastanawia mnie, jakim cudem to zrobiłeś? Jak ja wysyłam, to
już nie mogę dopisać…
uzid   |25.08.2010 04:13:58
jak jestes zalogowany to edytuj jest pod twoim postem i mozesz zmieniac co
chcesz
Józef K   |25.08.2010 04:22:40
Dzięki. Trafna uwaga.
Józef K   |25.08.2010 04:24:34
A tak a propos, zobaczysz, jutro przyjdzie szlachetny Gnębon Puczymorda, powie:
baczność!, wszystko co tu powiedziane skomentuje i dopiero się zacznie.
Józef K   |25.08.2010 04:25:47
caly czas mieszasz autentyczne dzikie plemiona, ze
szlachetnym dzikusem.


Niczego nie mieszam. Każdy z tych panów utopistów słyszał co nieco o
odkryciach Ameryk i tak dalej. Słyszał o Indianach, no to bach
- szlachetny dzikus. Myślisz że skąd to brali? Przejrzyj Encyklopedię,
zobaczysz szlachetnego dzikusa. Oni na podstawie jakichś tam
faktów tworzyli mity. I tyle.
Nie rozumiem z drugiej strony czym się
dla Ciebie różni mit od modelu. Rousseau to był mit, OK. Tyle że faszyzm w
takim sposobie myślenia też był mitem. A modelem jednak też się
okazał. I co teraz w tym twoim dychotomicznym podziale? Ja tutaj nie
widzę różnicy, dla mnie każdy model społeczny jest jakoś-już
zmitologizowany, gdzie się nie obrócisz: Nietzsche, Grecy, Heidegger,
Grecy, Rousseau szlachetny dzikus, jak ich zwał, tak zwał, to zawsze
była jakaś utopia, jakiś mit czy jakiś model. Słowem: jeden prze-wał.


Dotyczył wartości? No OK, i co z tego, jak te wartości
były projektowane. Rousseau lewica? No OK, oni w ogóle byli lewakami,
każdy z nich. Nie myl lewicy z lewakiem. Jaki z Rousseau był SLDowiec?
Poszedł na spotkanie, od razu się pobił, poobrażał, ponasyłał zbirów
na biednego Diderota itd.
uzid   |25.08.2010 04:43:45
mit to mit. a mowiac o modelu mialem na mysli jakas analize tego czym jest
spoleczenstwo. dzikus jest mitem czlowieka wolnego od represji spolecznej. ale
cos takiego jest absurdalne, nieistniejace. nie ma czlowieka poza
spoleczenstwem, nie ma tez spoleczenstwa bez przemocy. jednakze dostrzegamy
pewne represje spoleczne ktore chcemy znosic. a rouseau porownywal pewnie
obrazki muskularnego dzikusa i stetryczalego mieszczucha i oskarzal w ten sposob
cywilizacje.

rousseau to lewica. to znaczy to haslo "byc soba"
cokolwiek ono znaczy. to spoleczenstwo ktore realizuje potrzeby jednostki, a nie
jednostka sluzy innym celom. to ten artykol sierakoskiego : lewica pewna siebie.
czlowiek pewny siebie, a nie szukajacy pewnosci w ideologiach religii bytach
zewnetrznych.
Józef K   |25.08.2010 05:29:26
Mit to mit?
Mit jest zawsze jakąś funkcją, odsyła z jednego świata, zrozumiałego, w
inny, niezrozumiały, albo mniej zrozumiały. Albo odwrotnie,
demitologizacja polega na tym, że mitologizujesz, ale w tę
drugą, naszą stronę. Rousseau tutaj się poruszał. No dobra, niech
będzie, że dzikus jest wolny od represji społecznej, choć tylko linearnie, bo horyzontalnie jest o tyle w te represje uwikłany, o ile ktoś, kto tego dzikusa opisuje,
chce nim coś ugrać albo właśnie te represje społeczne ukryć.

nie ma czlowieka poza
spoleczenstwem, nie ma tez spoleczenstwa bez
przemocy.

Ale jak rozumiesz tę przemoc? W sensie, że ona pojawia się od razu gdy
błyśnie na horyzoncie języka słowo ‘społeczeństwo’? Powiem więcej,
uzid. W takim rozumieniu, społeczeństwo w Biblii wzięło się od
przemocy, z mordu pierwotnego. I tyle. To jest jakoś oczywiste. A to że
przemoc jest, no to jest. Można tę przemoc tylko niwelować,
różnymi sposobami, i to się działo bardzo oświeceniowo w Europie od
XVIII w. Spróbuj poczytać artykuły na temat narodzin biopolityki i
zobaczysz, jak się zaczęła niwelacja nie tylko przemocy, ale w
ogóle ochrony zdrowia, opieki społecznej, tolerancji narodowościowej,
jak się traktowało szalonych i wszystko wszystko. To są niezłe rzeczy i
bardzo ciekawe.

Poczytaj Rousseau co miał do powiedzenia o
ówczesnej Polsce i Konstutucji, jeśli nie czytałeś. Zobaczysz, że mylił się
nieraz tak samo, albo wiele bardziej, niż inni panowie z lewa.

Co do
Sierakowskiego i jego mrzonek to dajmy spokój.
uzid   |25.08.2010 12:09:41
alez sie zgadzam, ze oswiecenie i jego dialektyka jak i z tym ze rousseau lajza
byla i hipokryta niemaly.

a co do tekstu sierakowskiego to tez oczywiscie
mrzonki, bo jak powiedzial pewien poeta "jak sie okazuje bedziemy zbawieni
pojedynczo". jesli pan sierakowski chce zbawic cala lewice, i grupowo ja na
kozetce polozyc, to cienko to widze.
Józef K   |29.08.2010 22:28:02
jesli pan sierakowski chce zbawic cala lewice, i grupowo ja na
kozetce
polozyc, to cienko to widze.

On sam nie wie, czego chce.
Dlatego być może kiedyś powie: JAM TO, NIE
CHWALĄC SIĘ, STWORZYŁ!
antenka_beretowa   |25.08.2010 08:52:28
Himmler był człowiekiem bardzo wrażliwym, miękkim i delikatnym. W bezpośrednim
obejściu źle znosił przemoc.Zemdlał na widok scen w wizjerze komory gazowej.
Byłże Himmler zali nerdem ?
Kadarka   |25.08.2010 12:59:51
Tak już abstrahując od (bardzo interesujących zresztą) rozważań o wyższości
dziczy nad mieszczuchem i odwrotnie,twierdzenie, że ciasnota jest funkcją
cywilizacji i walka o trochę więcej miejsca dla wykluczonych skończy się
niechybnie powrotem barbarzyństwa to coś, z czym ludzie Krytyki Politycznej
polemizują od samego początku (albo ja coś pokręciłam). Nie wiem, czy mają
rację, czy nie (mam nadzieję że tak), ale wiem, że to twierdzenie jest racją
istnienia tego środowiska, bo od t.i.n.a i mniejszego zła to my tu mamy od groma
ekspertów.
ubik  - Dziki   |25.08.2010 15:49:57
Jestem po stronie Michalskiego, także i w tym sensie, że cywilizacja oznacza
mniej okrucieństwa i przemocy, dominację nie tak brutalną. Paniom się nie obcina
nosów, nie torturuje się ludzi, nie rwie się końmi. Cywilizacja to nauka i
technika, to bezwzględny argument życia do 70-tki, gdy dziki żył krótko i nie
radził sobie z chorobami. Dziki to zabobony religijne i zapalanie gromnicy w
czasie burzy. Wreszcie cywilizacja to względna zamożność, gdy dzikość oznacza
niedobór i klęski głodu. Dominacja bogatych nad biednymi w świecie feudalnym
była też znacznie brutalniejsza niż dzisiaj. Świat feudalny był bardziej dziki
niż nasz, a świat starożytny (niewolnictwo) jeszcze bardziej dziki. Oczywiście
jest też stereotyp uprzedzeniowy złego "dzikiego", który ma poprawiać
humor cywilizowanym mieszczuchom i mordować dzikich (Indianie, kolonizacja) w
imię cywilizacji białego człowieka. Ale to już inna sprawa.
uzid   |25.08.2010 18:47:49
te mniej okrucienstwa cywiliacji, to troche na zasadzie, ze kotka jak ktos
zabije to skurwiel, sami bysmy zadnego zyjatka nie tkneli, ale w hipermarkecie
bierzemy miesko na tacce. planowy masowy holocaust zwierzat jako rewers naszej
wrazliwosci.
Józef K   |26.08.2010 02:24:02
Dziki to zabobony religijne i zapalanie gromnicy w
czasie burzy.

Myślisz?
A ja myślę, że mylisz się na całej linii. Oceniasz z punktu
własnego siedzenia, tylko tyle. W takim sensie przyjdą za 50 l. inni
i powiedzą, że byłeś dziki i do dupy. I że zapalałeś świecę w czasie
burzy, to metafora, ale powiedzą tak, na przykład… hm, na falochron, bo
wynajdą taką wielką skrzynię, która będzie zbierała grzmoty, żeby je
gromadzić jako energię. I tak dalej.
ubik  - Polowania   |25.08.2010 22:27:15
Oczywiście, że nasz stosunek do zwierząt się ucywilizował. Dawny wyznaczało
wielkie mordowanie zwierząt przez elity pod nazwą polowania (vide jaśniepan
Komorowski), mordowanie setek zwierząt nie z głodu, ale jako styl życia i dla
przyjemności. Dzisiaj zabija się zwierzęta, bo człowiek jest mięsożerny, a
problem z wegetarianizmem, to już inna historia i nie mieszajmy problemów.
ubik  - Nowoczesność i tradycja   |26.08.2010 16:21:57
Józef K: Zapewne, że nasze wnuki będą wiedziały więcej od nas, to mnie
specjalnie nie martwi. Chociaż cywilizacja nie jest wolna od problemów i
kryzysów, dawne problemy zastępując nowymi. Z tym się zgodzę. Niemniej państwo
opiekuńcze jest wynalazkiem cywilizacji i zastąpiło dawną chrześcijańską
jałmużnę i liczenie na rodzinę. To było duże osiągnięcie. Wbrew niektórym tu
sądom lewicowość jest nowoczesna (cywilizowana) prawicowość tradycyjna (bardziej
dzika). Np dawny patriarchat i nowoczesne równouprawnienie, dawny autorytaryzm i
nowoczesna demokracja. Łatwo też zauważyć w jak dużym stopniu islam jest
średniowieczny z jego religijnym okrutnym prawem i jeszcze dziki, niestety.
Chociaż z drugiej strony tradycja chrześcijańska wbrew temu co się u nas
przyjęło jest lewicowa, w tym sensie, że Jezus przyszedł do ubogich. A więc jest
też mnóstwo wartości trwałych.
Józef K   |29.08.2010 21:58:30
Chociaż cywilizacja nie jest wolna od problemów i
kryzysów, dawne problemy
zastępując nowymi.


To jest dla mnie oczywiste, zgadzam się, podpisuję pod tym, ale chyba nie
o tym była mowa wcześniej.

Niemniej państwo
opiekuńcze jest wynalazkiem cywilizacji i zastąpiło
dawną chrześcijańską
jałmużnę i liczenie na rodzinę.


Nie do końca wynalazkiem cywilizacji, choć pewnie teraz spieramy się o
słowa, ale nowożytności. Państwo opiekuńcze jest
wynalazkiem nowożytności, choć można by dowieźć, ze ta opiekuńczość
była wpisana w starożytność itd. To jasne.

i liczenie na rodzinę.


Czyli jeśli w Polsce wielu 40letnich wałkoni liczy cały czas na rodzinę,
tzn. że jesteśmy w feudalizmie?

Wbrew niektórym tu
sądom lewicowość jest nowoczesna (cywilizowana)
prawicowość tradycyjna (bardziej
dzika).

Nie zgadzam się, co to za sztywniackie podziały? Dziś zanikają takie
periodyzacje i podziały, jak były kiedyś. Dajmy spokój tej lewicowości
i prawicowości, prawica na Zachodzie jest bardziej lewicowa niż nasza
lewica. Itd.

Łatwo też zauważyć w jak dużym stopniu islam jest
średniowieczny z jego
religijnym okrutnym prawem i jeszcze dziki, niestety.


Albo stety, stety. Dżihad, mówiąc ogólnie, to jedyna kultura nie podbita
nigdy. Ani prze krzyżowców, ani przez święte i jakże nowoczesne, USA.
To jednak jest jakieś coś.
Apfelbaum   |29.08.2010 21:41:45
Ja się nie biłem, ani nie byłem bity, ani nie biłem. Takie rzeczy są możliwe, a
chciałbym się bić. Oczywiście o coś ważnego. Nie tak jak w szkole o nic i ze
złości pod wpływem zwykłych plemiennych poszukiwań swojej pozycji w grupie.
Również bicie się o pieniądze jest żenujące szczególnie jak na końcu obie strony
schodzą szczęśliwe w oczekiwaniu na przelew na konto.

Bić się o coś! To jest
magiczne. Właśnie dlatego pan Rymkiewicz ma rację. Niestety liberalizm do tej
racji nie przystaje, gdyż w dziennikarsko-publicystycznym liberalizmie wojna ma
się odbywać na artykuły, książki i dla analfabetów na autorytety. Trudno nie
przyznać racji Carlowi Schmittowi, gdy mówi:
Józef K   |29.08.2010 22:01:02
Pan Rymkiewicz, drogi bokserze Apfelbaum, dostałby przysłowiowego głuszaka w
ciemię i poszedłby spać.
Oczywiście ‘spać’ to tutaj przenośnia, chciałem
powiedzieć, że wąchałby kwiatki z drugiej strony.

Ale… i jest to ale…
Co by
jego rodzina powiedziała post factum? Państwo i prawo? Widzisz, tu leży pies…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 24.08.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.05743 Seconds