> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Cała nadzieja w mormonach Drukuj
Cezary Michalski   
29.12.2011

Słuchając od czasu do czasu relacji z debat republikańskich kandydatów do prezydentury, nie sposób powstrzymać się od sparafrazowania Zofii Nałkowskiej i nie zakrzyknąć: neokoni nekonom zgotowali ten los. Po tryumfie Partii Herbacianej, po kompletnym zideologizowaniu Partii Republikańskiej, po trzydziestu latach „Rewolucji konserwatywnej w Ameryce” (cyt. za Guy Sorman) rozpoczynającej się jako ciekawy i nieoczywisty ruch protestu (patrz Bunt elit Christophera Lascha), a kończącej się jako ruch Rambo i Terminatorów mieszkających w trajlerach i przerzucanych po kraju w poszukiwaniu roboty, której dla nich nie ma, ale wciąż wierzących, że są klasą średnią in spe, że ich klasowymi przyjaciółmi są prezesi Chevrona i Texaco, a ich główny przeciwnik to Obama próbujący odebrać najbogatszym ludziom i najbogatszym korporacjom przywileje podatkowe dane im przez Busha. Taką świadomość udało się „pisowskiemu ludowi” w jego wersji amerykańskiej zaszczepić i taką świadomość obsługują kandydaci Partii Republikańskiej w tych prawyborach. 


Cena za to jest straszna, dziś płacą ją Republikanie, jeśli jednak któremuś z ich kandydatów rzeczywiście uda się zostać prezydentem, zapłaci cała Ameryka i świat. Większość tych kandydatów to bowiem kretyni, co staje się zupełnie jasne, kiedy słucha się zarówno ich wypowiedzi na temat polityki zagranicznej, jak też polityki wewnętrznej. Fakt, że jeden z nich, Rick Perry, jest gubernatorem Teksasu, każe się bardzo niepokoić stanem państwa, od którego zależy także stan świata, choćby dlatego, że polityka gospodarcza tego państwa spowodowała najpoważniejszy kryzys w historii światowego kapitalizmu.


Poza kretynami, w wyrównanej stawce kandydatów Partii Republikańskiej do fotela prezydenta państwa, którego budżet obronny wynosi więcej niż zsumowane budżety obronne wszystkich innych państw świata, startuje jeszcze tamtejsza wersja Janusza Korwin-Mikkego, czyli Ron Paul, a także Newt Gingrich bez wątpienia nie będący kretynem. Jednak szanse tego ostatniego na zostanie republikańskim kandydatem w wyborach prezydenckich nie są duże. W oczach elektoratu, o którego głosy walczy, obciążają go dwa rozwody, za które stale publicznie przeprasza, liczne romanse z podwładnymi, za które także ciągle przeprasza, a wreszcie afery lobbystyczne, za które także ciągle przeprasza (uff). Z drugiej jednak strony Gingrich, jeszcze jako lider republikańskiej większości w Izbie Reprezentantów, na spółkę z Clintonem, prezydentem Demokratów, ofiarował całemu światu parę cudownych lat, zupełnie wyjątkowych na przestrzeni trzech dekad rewolucji konserwatywnej w Ameryce, podczas których Ameryka się nie zadłużała.


Z powodu tych właśnie zaszłości Gingrich był moim faworytem wśród republikańskich kandydatów do prezydentury. Do czasu, kiedy nie zaatakował Mitta Romneya, byłego gubernatora stanu Massachusetts za „socjalizm”. Romney wprowadził kiedyś w swoim stanie, niezależnie od Obamy, a nawet wcześniej od niego, powszechny system ubezpieczeń zdrowotnych, łącznie z obowiązkiem płacenia składki przez wszystkich mieszkańców stanu. Był w tym wymiarze prospołeczny, ale nie dlatego, że oświecenie, ale dlatego, że mormon. Natomiast Gingrich, niezależnie od tego, co naprawdę o reaganomice sądzi i w co naprawdę wierzy, przed dzisiejszym elektoratem Republikanów popisuje się neokoństwem i neoliberalizmem nieskazitelnym, nazywając Romneya nawet nie „liberałem”, co już byłoby ciężką obelgą, ale „socjalistą”. Uzyskujemy w ten sposób dziwaczną przewrotkę, w której republikański fundamentalista (niestety wyłącznie mormon, bo do baptystów to już się nie stosuje) okazuje się bardziej prospołeczny, niż republikański pragmatyk, który zjadł zęby w waszyngtońskich korytarzach władzy i powinien być nieco mądrzejszy, może nawet jest, ale po trzydziestu latach rewolucji konserwatywnej w Ameryce nie wolno mu nawet tego publicznie okazać.

  

Polski morał jest z tego taki, że największym problemem lewicy w Polsce nie byłby katolicyzm, ale to, że elita polskiego katolicyzmu (nie będę tym razem szedł po nazwiskach ani strukturach kościelnych, bo stałbym się, jak jakiś Palikot, niepopularny w polskim środowisku dziennikarskim, w którym dziś jestem powszechnie lubiany, więc mam do stracenia zbyt wiele) nauczyła się – za pośrednictwem pewnego sympatycznego zakonnika nie pozbawionego intelektualnych ambicji – od Neuhausa, Novaka i Weigla neokonserwatyzmu i neoliberalizmu („podatki to kradzież, państwo to socjalizm, no chyba że jest to państwo amerykańskie, a i ono wyłącznie w czasie wojny z Wietkongiem albo terroryzmem islamskim”). Gdyby elita polskich katolików nauczyła się czegoś od mormonów, walczyłaby dzisiaj o powszechną służbę zdrowia, a nie o jej demontaż. Walczyłaby o równość w dostępie do wiedzy, a nie zachwycała się uklasowieniem kształtcenia od wczesnego wieku przedszkolnego (patrz inicjatywa „ratujmy maluchy przed równością w dostępie do edukacji”). Walczyłaby może nawet o podatkową progresję (tu już oczywiście blefuję, Romney nie jest aż takim „lewakiem” jak niemieccy chadecy – z wyłączeniem Karla-Theodora zu Guttenberga – czy skandynawscy konserwatyści), a nie o podatek liniowy.  

  

Że jednak stało się inaczej, wobec tego nasi przyznający się do katolicyzmu biznesmeni, dziennikarze i wyżsi urzędnicy państwowi nie są chociażby chadekami, ale zwyczajnymi neokonami. Ojciec Rydzyk nie jest socjalistą z pewnymi rysami teologii wyzwolenia, ale zwyczajnym populistą. Kaczyński mógłby być socjalistą, mógłby chociaż być „żoliborskim konserwatystą”, ale też jest populistą. Populizm to fałszywe odpowiedzi na dobre pytania, to kanalizowanie społecznego gniewu w szambiarce, a nie w pięknym przejrzystym strumieniu (no dobra, żartuję, sam nie wierzę w przejrzyste strumienie społecznego gniewu). Populizm to chrapliwy śpiew tłumu, który zastępuje swobodną dyskusję w społeczeństwach takich jak polskie, w których niewiele można powiedzieć, bo jednych rzeczy się realnie nie wie, a innych lepiej w ogóle nie ruszać.


Komentarze
Dodaj nowy
eurypides77   |29.12.2011 10:38:06
Tu się akurat z Panem po raz pierwszy chyba nie zgodzę - Romney to zdecydowanie
nie religijny fundamentalista (chyba żeby uznać w ogóle mormonizm za ruch
fundamentalny). Jego głównym problemem jest wiarygodność i tzw. flip-flopping (w
ciągu swojej politycznej kariery był za i przeciw powszechnemu ubezpieczeniu
zdrowotnemu, dopuszczalności aborcji, związkom partnerskim, walce ze zmianami
klimatycznymi itp.) ale sprawia wrażenie najbardziej rozsądnego z kandydatów
republikańskich (wiem, że to tak jakby kogoś nazwać najbardziej zrównoważonym
pensjonariuszem szpitala dla obłąkanych, ale zawsze).
mp3   |29.12.2011 10:59:56
Gdyby kościół miał być "lewicowy" to nie byłby kościołem. Opium, Opium,
Opium. Najlepiej się ma w krajach najuboższych, jak w Afryce oraz w USA, gdzie
składka zdrowotna jest uważana za zdradę stanu. W krajach dobrobytu słabnie.
Księża ze wsi polskiej dodatkowo, wychowani w duchu walki o miedzę. Był czas, że
trzeba było konkurować z komunistami, ale to było dawno.

PS. A dla kogo pan
gardłował wcześniej? Czemuż to Pan nie stawiał na lewą nogę w czasach wtłaczania
do łbów solidarnych rynkowego myślenia?
mp3   |29.12.2011 11:58:54
Chodziło o Pana Cezarego.
Jasiek  - Pytanie (retoryczne)   |29.12.2011 12:13:34
Może się mylę, ale odnoszę wrażenie, że Pan sobie ułatwia robotę obficie
szafując inwektywami. Warto (to Panu sugeruję) odpowiedzieć sobie na pytanie:
jak to się dzieje i dla jakich przyczyn tak liczna rzesza obywateli RP oddała
swe głosy na Jarosława Kaczyńskiego, który nie wygrał wyborów z Bronisławem
Komorowskim?
Może pomoże panu
filmik:
http://www.youtube.com/watch?v=G900b0RDIog

http://www.youtube.com/watch?v=94qX8t36xRM
Może się Pan też zastanowić, jakie
skutki społeczne wywołało unieważnienie historii Polski po 1945 roku i
uchwalenie praw działających wstecz dla sytuacji lewicy w Polsce. a.d. 2012 i
jak mówiwli "klasycy" -Komu to dziś służy?
wyborca  - Gingrich??? Poważnie?   |29.12.2011 14:30:19
Newt Gingrich pańskim faworytem? Bez żartów.
To, że przeciętny widz Fox News
jest święcie przekonany, że Obama jest narodowym socjalistą, jest wielkim
dziedzictwem Gingricha w amerykańskiej polityce. Kilka miesięcy temu nazwał
Obamę "tak wyjętym z "naszej" rzeczywistości, że można go zrozumieć
tylko jako człowieka o "antykolonialnym" nastawieniu Mau-Mau (powstańcy
w Kenii, mordujący białych)" - to najbliżej, jak którykolwiek z Republikanów
zbliżył się do nazwania Obamy wprost czarnuchem.
Na liście hitów Gingricha jest
również stwierdzenie, że w przyszłości, Ameryką będą rządzić sekularni liberalni
faszyści, którzy wprowadzą szariat (tak, ateiści wprowadzą radykalne prawo
muzułmańskie, Chris Chitchens przewraca się w grobie, i dobrze mu tak). I tego
typu stwierdzenia zyskały Gingrichowi opinię intelektualisty (jaka partia, tacy
intelektualiści).
Również bzdurą jest to, że Gingrich za cokolwiek przeprasza.
Jego tłumaczenia w stylu "nie lobbowałem, dostawałem miliony za porady jako
HISTORYK" powinny być analizowane przez psychiatrów, jako przykłady
patologicznego kłamania.
Takich przykładów znam jeszcze parę. Co najważniejsze,
pogarda dla Gingricha łączy w USA nie tylko liberałów, ale też konserwatystów,
którzy pamiętają jego przywództwo w Kongresie (niestety nie dotyczy to
"mas" konserwatywnych z Iowa), którzy przerażeni, że Gingrich może
dostać nominację, oblegli studia telewizyjne. Nie robią tego, bo przeszkadza im
agresywność Gingricha, w tymi sami starali się mu dorównać, ale jego bezmyślność
i egocentryzm, który nie pozwala mu brać pod uwagę jakiejkolwiek opinii innej
niż własna. Wielu jest przekonana, że to jemu Bill Clinton zawdzięcza reelekcję
(ciężki zarzut dla Republikanina), ze względu na nieprzemyślaną akcję z tzw.
"government shutdown", o której powtórzeniu zresztą marzy dzisiaj Tea
Party.
Zgadzam się z artykułem w jednym, w przeciwieństwie do Hermana Caina czy
Ricka Perriego, Gingrich nie jest kretynem, ale ma za to inteligencję psychopaty
(patologiczne kłamanie, brak oporów moralnych, przesadna pewność siebie, ale też
zdolność do narzucenia sobie dyscypliny, jak w debatach, gdzie wypada
świetnie).
Ufff, spociłem się pisząc to. Nie wypociłem tego tekstu ze
szczególnej nienawiści do Republikanów, bo jej nie odczuwam (bardzo lubiłem
Johna McCaina, Ron Paul też ma moją sympatię, choć się z nimi nie zgadzam),
tylko z autentycznego szoku po oświadczeniu mojego ulubionego publicysty, że
podoba mu się ktoś taki jak Newt.
Roland  - Prezydenci USA   |29.12.2011 14:33:21
Przejrzałem opasły (438 stron)wolumin pt. "Ronald Reagan.Duchowa
biografia", napisany, pewnie na kolanach, przez Paula Kengora. Oryginalny
tytuł "God and Ronald Reagan" ściślej odzwierciedla jego zawartość.

Jak to się ma do opinii Hitchensa o tymże prezydencie: "…Sprzedawał broń
irańskim mułłom, a potem kłamał, że nie sprzedawał…Zyski z tego kryminalnego
handlu słał na nielegalną wojnę w Nikaragui i nieprzerwanie łgał także w tej
sprawie… A potem gładko przeszedł do popierania Saddama Husajna przeciwko
Iranowi…Był głupi jak pień."
Borys   |29.12.2011 15:20:42
Pod tym linkiem świeży artykuł Mariusza Zawadzkiego o Ronie
Paulu:

http://wyborcza.pl/1,86117,10873112,Milion
y_normalnych_i_jeden_wariat.html

Podzielam zdanie "wyborcy", Newt
Gingrich faworytem Michalskiego? Nie ogarniam. Z drugiej strony Michalski robi
dobrą, krecią robotę dla Janusza Korwin-Mikkego, który stał się symbolem tak
wielu postaw (Ron Paul amerykańskim J K-M - WTF?), że za chwilę sam się z nim
będę utożsamiał.
daras1983   |29.12.2011 19:25:25
Przeczytałem na TP online zajawkę wywiadu z Dornem.
Przerwali go w tak
emocjonującym momencie, że aż zamówiłem wydanie w e-kiosku właśnie. Ładnie go
Pan dociska. Dorn żałuje wykształciuchów. Ale jak Pan mu odbija-w rzeczywistości
zmienia tylko nomenklaturę.
Ale odczytuje to jednak jako podjęcie próby dialogu
z Polska prawicową. Z niecierpliwością będę czytał całość za chwile.
Super
Panie Cezary:-)
ToMo  - Pan Cezary chciał powiedzieć   |29.12.2011 19:53:47
że demokracji zagraża populizm, począwszy od USA na Polsce skończywszy.
Natomiast populiści nigdy się nie śmieją, co najwyżej jak Fantomas (tudzież
rodzimy rechot Jarosława). Mając jednak na uwadze rozwarstwienie społeczne
oryginalnej, greckiej demokracji, wszelkie współczesne wybory są areną walki o
władzę w wykonaniu populistów właśnie,reprezentujących "większe zło" i
psychopatów, będących "złem mniejszym". Następnie przychodzi tzw.
kryzys demokracji, kiedy zrażeni systemem obywatele wybierają różne archaiczne
formy rządzenia nimi, t. j. dyktatury, państwa narodowe bądź religijne tudzież
pozwolą rządzić sobą jakimuś sprytnemu mormonowi.
wyborca  - Ron Paul - JKM   |29.12.2011 22:09:32
@Borys, dzięki za link do tekstu Zawadzkiego.
Porównanie Paula do JKMu
uważam za całkowicie uprawnione, zwłaszcza, że JKM kradł teksty Paula "Gdyby
11 września ludzie w samolotach mieli broń, to żaden terrorysta by nie
podskoczył" (cytuję z pamięci). Ron Paul z tego niesamowicie głupiego
stanowiska się wycofał, a JKM nie.
Ale co ważniejsze, obaj są libertarianami.
Dla niezorientowanych, jest to taka prawicowa wersja anarchizmu, gdzie rząd jest
źródłem całego zła, a najszczęśliwszym miejscem jest Somalia, bo tam rząd upadł
(to nie moja złośliwość, przeczytałem to kiedyś na libertariańskim portalu
internetowym, nie chce mi się szukać teraz linka).
Napisałem wcześniej, że Ron
Paul wzbudza moją sympatię, głównie z powodu pewnej odwagi osobistej, jaką
wykazywał w prawyborach 4 lata temu, kiedy Republikanie prześcigali się w
liczbach, ilu ludzi będą torturować.
Co ciekawe, znienawidziły go media
prawicowe, a pokochali liberałowie, a zwłaszcza satyrycy (Bill Maher i Jon
Stewart).
W przeciwieństwie do wielu konserwatystów, którzy lubują się w
porównywaniu Demokratów czy liberałów do nazistów czy bolszewików, Ron Paul
okazuje swoim oponentom szacunek.
Stąd moja sympatia, raczej do człowieka, niż
do przedstawiciela ideologii.
Dlatego trochę mnie smuci, że przypomniano
ostatnio korespondencję Paula z lat 80-tych i 90-tych, pełną rasistowskich i
homofobicznych stwierdzeń. To by trochę upodobniało Paula i JKM, z tą różnicą,
że Paul się do tych twierdzeń nie przyznaje.
To pewien paradoks: libertarianizm
w USA ma moc przyciągania zarówno światopoglądowych liberałów, będących za
małżeństwami homoseksualnymi i legalizacją marihuany, jak i skrajną prawicę, z
jej idolem Barrym Goldwaterem, który głosował przeciw Ustawie o Prawach
Obywatelskich, bo "ograniczała prawo własności". Tak, to prawda,
ograniczała np. prawo właściciela sklepu do wyrzucenia swojego klienta, jeśli
był czarny. Podobnych wymówek używali Konfederaci podczas wojny secesyjnej
"Chodzi o prawa stanów, nie niewolnictwo". Tego typu historyczny
rewizjonizm do dzisiaj utrzymują pewne grupy, niestety nie wyłączając Rona
Paula.
Tomek Sawyer   |30.12.2011 01:27:38
@Autor - Niezależnie od symaptii do Pana intelektu, pomieszanej z
rozbawieniem stylistyką zbliżoną do oper Wagnera (w tych Pana felietonach świat
się wali i kończy średnio raz na tydzień), wydaje mi się donkiszoterią atak na
amerykański konserwatyzm/republikanizm/liberalizm z pozycji polskiego
neosocjalisty. Pytanie pomocnicze: dlaczego ci tępi Amerykanie są najsilniejsi,
najzdrowsi, najbogatsi i wolimy ich filmy od kubańskich (bezpłatna opieka
medyczna, powszechne ubezpieczenia zdrowotne itd. itp.)? Czyżby ten amerykański
system był aż tak dobry, że nawet prezydent-kretyn mu nie szkodzi?

Co do
"najpoważniejszy kryzys w historii światowego kapitalizmu" to retoryka
wzięła górę nad sumiennością humanisty, a więc także historyka. Jakby ktoś nie
wiedział, w czym rzecz, to proszę sobie poczytać o Wielkim Kryzysie, o głodzie
na przykład.
Preator  - JKM jak Ron Paul   |30.12.2011 10:46:56
Bardzo się cieszę, że rozpoczęła się dyskusja na temat Ron’a Paula. Sam jestem z
bardziej prawej mańki polityki (nie mogę powiedzieć sceny politycznej ponieważ
na niej nie ma obecnie prawej strony)- okolice Nowej Prawicy JKM. Z tego co
zaobserwowałem to najwięcej kłótni pochodzi z nieporozumień. Zbyt często
określenia "państwo minimum" do którego zresztą odwołuję się Ron Paul
(posiadając zresztą do tego legitymacje konstytucji USA)jest przyczyną nazywania
nas "faszystami", dziwne to bardzo ale akurat tłumaczyć teraz tego nie
chcę. Ważne, że to "państwo minimum" nie wyklucza opieki
"wspólnotowej" (nie używam słowa "socjalnej" z powodu
genetycznego i kulturowego uprzedzenia) na poziomie lokalnym. Państwo w postaci
rządu na zasadzie pomocniczości powinno zajmować się jedynie kontrolą tych
instytucji, które wykorzystują pieniądz publiczny na niższych poziomach
samorządności. Jest to znamienne, że w systemie wolnorynkowym można założyć
sobie w jakiś wiosce komunę ale już w systemie socjalistycznym (aż ręka w pięść
się zaciska) nie można samemu decydować o tym jak wykorzystywać owoce swojej
pracy. Co do ulg podatkowych dla korporacji, uważam je za zbrodnie na
społeczeństwie, bo tworzy się w tedy nieuczciwą konkurencję blokując małym i
średnim firmom wolny dostęp do rynku. Także mniemam, że pomimo tak wielu różnic
między nami więcej i tak nas łączy niż dzieli.
PS Aby nie było wątpliwości
szedłem w marszu 11.11.11
slawczan   |31.12.2011 00:20:14
Autor pochyla się nad zapędzonymi w kozi róg radykalizmu Republikanami ale tak
naprawdę to demokracja jest zapędzona w kozi róg…Otóż:
Kiedyś zwycięska partia
starała się lepiej lub gorzej realizować swój program. Obecnie warunki zmieniły
się a mają na to wpływ takie czynniki jak globalizacja kapitału, korporatyzacja
ekonomii i skretynienie społeczeństw.
Obecnie wybranie najbardziej kompetentnego
rządu gwarantuje ,że nic się nie zmieni…Nawet najbardziej kompetentny rząd NIC
NIE MOŻE bo ,,Rynki"…Co ważniejsze jest bez znaczenia wybór Lewicy czy
Prawicy. Obie siły różnią się dekoracjami i rozmiarami hipokryzji w służbie
kapitału. Lewica (taka jak np. [polskie SLD) tapla się w obrzydliwej hipokryzji
- bredzi coś o sercach po lewej stronie, o zrozumieniu. Jako ,że kawior to
podstawa ich diety ,zegarki są ze Szwajcarii a ulubione auto to Porsche Cayenne
(to wybitny francuski socjalista DSK się kłania) to pomimo zrozumienia dla
,,prola" z WalMartu albo Auchana łatwo im przychodzi bycie odpowiedzialnym :
uśmieciowianie Kodeksu Pracy, zwalnianie korporacji z podatków ,obniżanie ich
dla najbogatszych. Zwróć my uwagę ,że Obama zdecydował się zwiększyć progresję
podatkową dla najzamożniejszych gdy Demokraci utracili większość w Izbie
Reprezentantów czyli gdy nie było absolutnie szans na ruszenie tego…
Prawica
ma inny problem. By nie naruszać ekonomicznego status quo kieruje gniew ludu na
Innych. Problem w tym ,że to nie załatwia sprawy w najmniejszym stopniu. Czyż
wywiezienie Romów z Francji ulżyło bolączkom przeciętnego Francuza. Bynajmniej.
Dlatego następny prawicowiec chcąc wygrać wybory ogłosi ,,Romowie to za mało
proponuję przyjrzeć się …"
W końcu ktoś powie sprawdzam…
Daremność
głosowania powoduje powolny zanik frekwencji wyborczej. Na to nakłada się
kretynienie społeczeństw.
Mass media kretynizują społczeństwa. jak to działa o
to próbka: Ty jedziesz osiemnaście godziny w nieogrzewanym TLK upchany jak
świnia a on Tusk(49l) (zamiast Tuska może być Pułtusk) sobie samoloty kupuje,
darmozjad jeden" a krótko potem ,,Gdyby nie skąpstwo Tuska(49l)(może być
Pułtuska) nasz Ukochany Pan Prezydent by sobie żył".
I tak manipulują
społeczeństwem.
To dlatego nomad w karawanie krążący za pracą może sobie
ubzdurać ,że ma wspólny biznes z braćmi Koch - gdyby nie pier….ne podatki to
on by miał 80 baxów więcejw kieszeni a oni 2 miliardy. Gdyby nie pier…ny
socjalizm. Tak mu powiedzieli w telewizji…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 29.12.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.94798 Seconds