> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Bonnie and Clyde albo warunki związku partnerskiego Drukuj
Cezary Michalski   
18.09.2011

Jechałem właśnie samochodem z porcją komiksów z serii Likwidator (dzieło zbyt ważne w życiu ideowym tego kraju, aby zaledwie o nim wspomnieć, więc poświęcę mu w nieodległej przyszłości osobny felieton) na sąsiednim siedzeniu, kiedy z samochodowego radia dobiegły mnie niepodrabialne głosy Serge’a Gainsbourga i Brigitte Bardot śpiewających w duecie o ślicznej Bonnie Parker, która wraz z Clydem Barrow w czasie Wielkiego Kryzysu kasowała policjantów i uzbrojonych obywateli stojących na straży prawa obowiązującego w policyjnym państwie New Dealu, aby następnie pustoszyć amerykańskie garaże i banki z własności prywatnej i korporacyjnej. Angielski akcent Serge’a Gainsbourga i Brigitte Bardot wart jest opiewania przez pisarza o talencie, którego ja sam nie posiadam, więc od razu przejdę do treści. Mimo że słuchałem tego kawałek już jakieś kilka tysięcy razy, wciąż na nowo rozkoszuję się cudownie banalnymi i wzruszającymi strofami przedstawiającymi mężnego Clyde’a Barrow, który, gdy przyszło mu ginąć pod kulami policji państwowej i straży obywatelskiej, deklaruje: „Moi, j’m’en fous/ C’est pour Bonnie que je tremble” („mnie to wszystko zwisa, drżę tylko o Bonnie” – w bardzo wolnym tłumaczeniu), na co ona odpowiada mu: „Qu’elle importanc’/ Qu’ils me fassent la peau/ Moi Bonnie/ Je tremble pour Clyde Barrow” („nieważne, że dostaną moją skórę, ja drżę o Clyde’a Barrow” – w tłumaczeniu jeszcze wolniejszym).

  

Może ja sam nie widziałem aż tak wielu par heteroseksualnych w ciągłym pożyciu, ale trochę jednak widziałem, a parę par to może nawet od środka. I muszę przyznać, że w oparciu o badania terenowe nad związkami heteroseksualnymi prowadzone przeze mnie w Polsce, Francji i Anglii broniłbym tezy (ilustrowanej lirycznie przez piosenkę Serge’a Gainsbourga), która może wydawać się trochę niewygodna zarówno reakcjonistom, jak i bojownikom o emancypację (do których mi bliżej, a jednak…). Teza ta brzmi: prawdziwe partnerstwo w związku możliwe jest wyłącznie w czasie dokonywania przez ten związek wspólnego aktu subwersji, podczas wspólnie prowadzonej walki rewolucyjnej, działalności kontestacyjnej lub też doznawanych wspólnie prześladowań, choćby symbolicznych. Nie widziałem żadnej (powtarzam z naciskiem fanatycznego empirysty: „żadnej!”) pary, która ocaliłaby swoje partnerstwo w poukładanym pokojowym życiu codziennym. Obojętne, czy była to para z ośmiorgiem dzieci i głęboko uwewnętrznionymi przekonaniami katolickimi, czy też para z jednym dzieckiem i refleksyjnie przeżywanymi przekonaniami wolnomyślicielskimi. Zawsze, kiedy moment wspólnej walki (kontestacji, symbolicznych lub realnych prześladowań) się kończył, partnerstwo w związku siadało.


Może nieprzypadkiem współczesne mieszczaństwo (klasa/warstwa społeczna, której w Polsce kibicuję w jej heroicznych bojach z Prawem i Sprawiedliwością) z takim sentymentalizmem pielęgnuje na całym świecie mit Bonnie i Clyde’a. Ma bowiem jako klasa/warstwa głęboko uwewnętrznione (choć ukrywane przed światem) przekonanie, że wszystkie jej teorie emancypacyjne (łącznie z feminizmem). uderzając o twardą ścianę rzeczywistości społecznej i genderowej, najpiękniejsze i najbardziej realne są w samym momencie uderzenia.

  

Moją intuicję potwierdził Likwidator (wieloznaczny bohater komiksu Ryszarda Dąbrowskiego). W jednym z kolejnych zeszytów zakłada rodzinę, bardzo tradycyjną rodzinę dwa plus jeden, która w stanie partnerstwa utrzymuje się wyłącznie dlatego, że w całości (Likwidator, Likiwidatorka, Likwidator junior) oddaje się akcjom likwidacyjnym na polskiej lewicy (postkomunistycznej), prawicy (katolickiej) i w bezideowym (a najczęściej spędzającym czas na polowaniach) centrum. Gdyby rodzina Likwidatora postanowiła pędzić życie każdej innej znanej mi albo nieznanej rodziny na swoim, natychmiast skończyłaby jak „rodzina na swoim”. Zatem „życie podszyte misją jest po prostu przyjemniejsze”, a w każdym razie aforyzm ten sprawdza się w komiksach, kinie akcji i piosenkach Serge’a Gainsbourga.    

  

  

  

  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Hildek   |19.09.2011 08:23:11
No, no. Panie Michalski - jak nigdy się z Panem nie zgadzam, tak muszę przyznać,
że ten felieton trafia w sedno :)
daras1983   |19.09.2011 10:56:06
Znowu brak pomysłu na felieton. No cóż. Musi się zdarzyć też.
leszczyk   |19.09.2011 11:20:25
o kobialkach kolega daras nie dyskutuje?

ja tu widze, ze konsumenci felietonow
zalozyli dresy i wzieli sie za trenerke, niemal jak sam pan Tomaszewski : pan
Cezary w formie, lub tez bez pomyslu na gre. tak wlasnie, czlowiek musi sobie
pobiegac, biologi sie nie oszuka.
daras1983  - @leszczyk   |20.09.2011 14:06:53
Wydaje mi się, będąc stałym czytelnikiem, potrafię rozpoznać kiedy autor miał
wenę, a kiedy napisał coś bo termin się zbliża.
Ja nie napisałem, że felieton
jest zły czy, że się z nim nie zgadzam. Po prostu myślę, że został napisany bo
napisany być musiał. Wszystko.


@Thermidor
rozumiem ze sie uspokoisz
dopiero wtedy kiedy w swoim mniemaniu pognebisz mnie i publicznie upokorzysz tak
ja ja zrobilem to wczesniej z toba. dobrze mysle??
debre birhan   |19.09.2011 13:45:57
chyba nawet najbardziej fanatyczny empirysta powinien wiedzieć, że to, że w
komiksie jest opisane zjawisko "A" (rodzina utrzymująca partnerstwo
dzięki działaniom subwersywnym) nie może w żadnym wypadku być dowodem na to, że
nie może zaistnieć zjawisko "nie A".
Thermidor   |19.09.2011 19:38:25
daras1983, czy pod tym nickiem nie ukrywa się Nelly Rokita?? Bo to samo,
bezgranicznie dobre samopoczucie oraz nieodparty wdzięk polotu furmanki, czyli
przykład wzorowej partnerskiej więzi z samym/ą sobą bez
subwersywno-transgresywnych dopalaczy poza, naturalnie, panem Jankiem - Marią
:-D
daras1983   |21.09.2011 19:11:41
Pojawia się od jakiegoś czasu taka informacja, że jeżeli Napieralski
zaliczy upadek w wyborach (>10-12%)
to Miller i Kwaśniewski chcą
podjąć kolejną próbę integracji lewicy.
Wśród
środowisk przewidzianych do integracji wg ww polityków zalicza się
także KP.
Ciekawe czy KP chce brać udział w integracji lewicy pod
ich przewodnictwem??
I czy KP nie będzie szkoda określających się jako
nielewicowi, ludzi chcących dla tego kraju modernizacji, dla których
tacy liderzy co najmniej ze względów estetycznych są nie do przyjęcia.
Że o Aferze Rywina nie wspomnę.
http://www.daras1983.e-blogi.pl/
viking   |19.09.2011 23:50:51
O Bonnie i Clyde śpiewali także Die Toten Hosen. To bardziej punkowa wersja tej
opowieści. Była też hiphopowa, w wykonaniu Jay Z i Beyonce.
Rzeczywiście, w tej
czy innej postaci, zawsze jest w niej jakiś "power" i taki fajny
"przewrotny" romantyzm.
Szkoda tylko, że moja empiria mówi mi co
innego niż C.Michalskiemu.
Mianowicie to, że nie ma niczego tak pozbawionego
seksu, jak ideologie. Każda prędzej czy później wypracowuje swój dress code,
każda ma tendencję do ujarzmiania ludzkiej seksualności tak, by ta nie stanowiła
dla niej konkurencji.
To, że feministki bardzo często ubierają się tak
aseksualnie, jak fanatyczne katoliczki nie jest przypadkiem. Podobnie jak nie
jest nim fakt, iż zdecydowana większość młodych polityków płci męskiej,
preferuje styl dodający im około 10 lat i jest to tendencja niezależna od tego,
czy są to politycy z lewej czy z prawej strony sceny politycznej.
Być może
związki rewolucjonistów i ideologów trzymają się świetnie, ale chyba właśnie,
jako związki stricte partnerskie, oparte na wspólnocie interesów i celów a nie
na romantyczno-erotycznym zainteresowaniu.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 18.09.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.81490 Seconds