> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Autorski przegląd prasy po śmierci autora Drukuj
Cezary Michalski   
18.01.2012

Biskupi z okolic Watykanu popierają podatek Tobina, choć go „mason Sarkozy” próbuje wprowadzać. Jakieś resztki społecznego nauczania Kościoła jeszcze się w ich głowach telepią. Tymczasem biskupi w okolicach „Rzepy” modlą się już tylko o upadek Euro, a opodatkowanie transakcji finansowych to dla nich bolszewizm. Mamy też swoje lokalne polityczne konflikty. Generał Błasik po śmierci wędruje pomiędzy kokpitem a kabiną pasażerską w jedną i w drugą stronę.

 
„Wolni Polacy” szaleją w swojej dziwnej otchłani, w której problemy są inne i inne procedury ich rozwiązywania. Jeszcze w dodatku skazano Kiszczaka, lecz nie ukrzyżowano. Nie jest teraz ani „człowiekiem honoru” (bo by nie był skazany), ani „krwawym katem” (bo nie dostałby zaledwie dwóch lat w zawieszeniu). Wszyscy są niezadowoleni, co mnie akurat jakoś uspokaja. Właściwie nawet się cieszę, że ani nie ukrzyżowano Kiszczaka, ani nie uznano go za męczennika bez winy. Polacy nie są narodem wybranym, są zwykłym narodem, skazanym – jak wszystkie zwykłe narody – na pracę, a nie na męczeństwo. Zatem i nasi przywódcy polityczni – ci z III RP i ci z PRL-u, ci którzy rządzą, ci co są opozycji, nawet ci, którzy zginęli w Smoleńsku – nie są Chrystusami. A Czesław Kiszczak, skoro umiał uznać za mniejsze zło ofiary stanu wojennego – i nigdy się już nie dowiemy, czy racji nie miał zupełnie – powinien teraz umieć uznać za mniejsze zło także te dwa lata w zawieszeniu.

 
Ten wyrok to nie jest idealna boska sprawiedliwość, to nawet nie jest dobre ludzkie prawo. Uzasadnienie wyroku „nielegalnym związkiem zbrojnym” z udziałem pierwszego sekretarza, ministra obrony, ministra spraw wewnętrznych… jest faktycznie trochę tragikomiczne. Te dwa lata w zawieszeniu dla Czesława Kiszczaka to jednak tylko zwyczajny polityczny kompromis. Zawarty między dwiema stronami, które przegrały. „Solidarność” pokonana przez ekipę stanu wojennego, ekipa stanu wojennego, zaledwie siedem lat później, pokonana przez geopolitykę. Ja sam dopiero po tym wyroku mogę na zimno skorzystać ze słów klasyka i powiedzieć „wolnym Polakom”: „odpieprzcie się od generała”. Dopiero jednak teraz, kiedy generał nie został co prawda „ukarany po afrykańsku” – jak się tego domagał „wolny Polak” Słomka – ale stan wojenny został potępiony. 


Wyrażane przy okazji tego wyroku złe emocje „Polaków wolnych” i „salonowych” (produkowane zresztą głównie na medialny użytek) także po raz pierwszy przyjmuję zupełnie na zimno, o ile oczywiście rytualne niezadowolenie wszystkich nie zamieni się znowu w wojnę pseudohistoryków. Ja wolałbym walczyć z Wall Street, londyńskim City i agencją Standard&Poor’s o politycznie suwerenną Europę. I o Polskę w tej Europie potrafiącą zarządzać tą częścią suwerenności, której „delegować” się nie da, bo nikt jej nie weźmie. Wolałbym też walczyć o krzyż, nie z powodu symbolu – bo to co wisi w Sejmie to nie symbol chrześcijański, ani nie symbol polityczny, to tylko symbol patologii polityki polskiej – ale z powodu tego, co pod tym symbolem jest uchwalane, albo co pod nim nigdy uchwalone nie będzie, dopóki polskie państwo nie stanie się państwem świeckim. Świeckim, czyli nieprześladującym religii, wręcz przeciwnie, religię i krzyż ratującym przed naszym dzisiejszym codziennym bluźnierstwem. Zatem „odpieprzcie się od generała” – zarówno jego kaci, jak też jego obrońcy. Nie chcecie nudnego spokoju? Chcecie politycznego konfliktu? Są w tym realnym świecie realniejsze fronty.

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
ase   |19.01.2012 09:39:34
Jak kto? zdob?dzie to co chce to mówi tym co nie zdobyli, ?e s? realniejsze
problemy. To ciekawe bo problemy chyba maj? raczej ci co nie zdobyli, ni?
zdobyli.
daras1983   |19.01.2012 11:07:30
Kiszczak symbolicznie ukarany. Szkoda, ?e Jaruzelski nie b?dzie. Ale dobre
chocia? i tyle.
zioloski   |19.01.2012 13:31:09
Pokonamy historie, bo to niezb?dny element post?pu spo?ecznego? A jak wiadomo
pasja do historycznych odniesie? w polityce jest niebezpieczna, poniewa? ma
tendencj? do wzbudzania emocji, a to nie sprzyja racjonalnej oceny tego, co si?
dzieje?
ToMo  - Maszyna wirtualna   |19.01.2012 14:04:01
W zwi?zku z du?? popularno?ci? wolnego systemu operacyjnego o nazwie
"GNU/Linux" wielu u?ytkowników komputerów instaluje go w tzw.
"maszynie wirtualnej" nie ryzykuj?c komplikacji w aktualnej konfiguracji
systemu w przypadku, gdyby co? posz?o "nie tak". Taka "maszyna
wirtualna" funkcjonuje ca?y czas w ?wiecie polskiej i nie tylko polskiej
polityki: twórzmy sztuczn? rzeczywisto?? a nast?pnie rozwi?zujmy problemy w jej
obr?bie zachodz?ce. Kontakt ze ?wiatem realnym mo?e by? bowiem zbyt bolesny.
viking   |19.01.2012 14:33:02
Michalski ma racj? twierdz?c, ?e s? istotniejsze spory. Ale mo?e, gdyby kiedy?
sprawniej przeprowadzono dekomunizacj?, to dzi? nie ci?gn??aby si? za nami w jej
najró?niejszych, fantazmatycznych ods?onach; ubrana w Smole?sk, Marsz
Niepodleg?o?ci itp.?
Frustracj? niektórych ludzi mo?na zrozumie?. Jednak trudno
powiedzie? komu?, kto przesiedzia? m?odo?? w pierdlu, ?eby si? zaj?? londy?skim
City.
Twórzmy idee, nie CO2  - @ viking   |19.01.2012 16:00:58
Zgoda z Twoja wypowiedzia, viking.
Osobiscie ja sam sie tutaj bardzo rzadko
odzywam na temat tego, co byc powinno a nie bylo, bo jest to traktowane co
najmniej z wrogoscia ludzi o "wiele bardziej ode mnie wspolczujacych", o
"wiele lepiej rozumiejacych", ale gdyby proces dekomunizacji przebigal
swego czasu inaczej, powiedzmy, po linii prawa, dzis inne bylyby nastroje
Polakow.
Nie da sie bowiem ukryc, ze wielka czesc moich znajomych chocby,
calkiem dobrze radzacych sobie dzis w kapitalizmie, a owczesnie opozycjonistow,
jednak do dzis dnia nie moze zrozumiec (przebolec?), jak to sie stalo, ze
wlasciwie nic sie nie stalo, i ze te wszystkie poranne pobudki, walenie do drzwi
siekierami przez ZOMO, smierc wielu osob, ogolna zapasc, nedza, mizeria i bieda,
nie zostaly rozliczone, a taki Kiszczak wlasnie dostaje dwa lata w zawiasach. Co
to za sprawiedliwosc?

Dunin i Michalskiego to cieszy, bo faktycznie, co dzis,
po tylu latach zrobic? Zizek tez biadoli, jakim to jestesmy wspanialomyslnym
narodem a nasz wieszcz, Adam M.(ichnik), jak wspaniale w Nowym Jorku mowil o
Jaruzelskim i jak sie oni wspaniale dogaduja.
Ale jesli Dunin pisze, ze
"Jaruzela" ukarze natura, to to jest belkot, bo nic nie znaczy i chyba
jednak zapomnielismy, albo komus sie zapomnialo, ze zyjemy w Europie, ktorej
podstawa bylo cos takiego jak prawo/prawodawstwo, i ze bez niego nijak by nie
bylo dnia dzisiejszego. I takiej liberalnosci, wolnosci i rownosci, jaka jest, a
na pewno jaka sie staje. Kazdy gej, feministka krzyczy o "rowne" prawa.
To sie rozumie. Ale jesli Dunin i Michalski mowia o karze per natura, to jest to
smieszne, bo nijak nie ma tutaj wgladu w zasady zycia chocby w panstwie. W
efekcie kazdego, skoro ustawiamy perspektywe w taki sposob, natura
ukarze…
Tyle, ze sa winy i winy.
A mowienie o "wazniejszych
problemach" moze i jest OK, ale nie wiem, czy to dotyczy nas samych tak, jak
chcialby tego sam autor slow.
viking   |20.01.2012 11:37:40
@ TINCO2

Kinga Dunin mówi, że byłaby za dekomunizacją, ale nie za
lustracją polegającą na karaniu małych grzechów a pozostawieniu w spokoju tych
wielkich.
Ja się z tym poglądem zgadzam.

Na tyle, na ile mogę spojrzeć na
całą sprawę nieco z boku (zarówno z powodu emigracji, jak i młodego wieku),
stwierdzam, że w Polsce doszło do dziwnego procesu, w którym wiele stron miało
swój udział.
Z jednej strony rzeczywiście, zapanował tu pewien populizm dobra i
wybaczania, podszyty fałszem. W rządzonej przez jednego z najważniejszych
intelektualistów (i humanistów!) XX wieku Czechosłowacji, jak również we
wchodzącym w struktury jednego z bardziej demokratycznych państw Zachodu, NRD
jakoś próbowano sobie z tym poradzić.
Tu każde słowo na temat dekomunizacji, do
dziś sprowadzane jest do "chęci wieszania na latarniach".
To oczywista
demagogia, bo przecież nie chodzi o jakąś zemstę, tylko o pewien demokratyczny
"rytuał przejścia", wskazanie, że pewne rzeczy były "nie w
porzo" i, że trzeba o nich mówić głośno.
I tu np. śmieszy mnie, kiedy taki
kot, płomiennie nas przekonuje, że SW był lepszym złem i dlatego nie możemy
nikogo za niego karać. Bo nawet gdyby nim był, to co z tego? Jak zwykły Pan
Józio, rozkwasi kogoś, kto go napadł, to zwykle nie unika kary, co najwyżej mu
się ją zmniejsza. Lepsze zło też podlega karze, ewentualnie tylko niższej niż to
gorsze.

Ale świat jest skomplikowany a Polska jeszcze bardziej i każdy medal
ma dwie strony a każdy kij dwa końce.
Jak dzisiaj widzę, do jakiego poziomu
szaleństwa, do jak niesamowitego, wylewającego się każdym porem cynizmu, zdolni
są niektórzy byli opozycjoniści, to jednak trochę rozumiem Michnika.
Kto dziś
widzi tych ludzi, którzy sobie bez żenady maszerują z ONR, którzy całą polską
politykę, zdolni są fundować na smoleńskim fantazmacie; którzy wciąż myślą
kategoriami geopolitycznymi lat 20. XX wieku, jeśli nawet nie kategoriami XIX
wieku; którzy w tych swoich gazetkach dają prawdziwy pokaz sowieckiej
mentalności i jeszcze myślą, że to ma coś wspólnego z cywilizowaną prawicą,
zaczynam dostrzegać, że antylustracyjna demagogia nie wzięła się znikąd.

Michnik jednak znał tych ludzi. Kto wie? Może przewidywał, że gdy proces
dekomunizacji dostanie się w ich ręce, to będzie prowadzony tak, jak dziś
"śledztwo smoleńskie"? To już faktycznie lepiej było sobie dać
spokój.
Wiesz, cztery lata temu, byłem skłonny uznać, że całe to środowisko
Rzepy, pieprzy wszystkie te ksenofobiczne i homofobiczne głupoty, trochę
dlatego, że przesiąknęło sowiecką, kołchozową mentalnością a trochę dlatego, że
większość ludzi potrafi uczestniczyć w życiu tylko w jednej rewolucji i po jej
wygraniu, dalszych zmian status quo, może już nie rozumieć. Wówczas byłem
skłonny się z nimi zgadzać w tej jednej kwestii nierozliczonej
przeszłości.
Dziś, wydaje mi się, że winą za nią należy obarczać nie Michnika,
nie lewicę, nie Unię Wolności, tylko "prawicę" spod znaku Macierewicza,
Ziemkiewicza a nawet "gwiazdy rocka"- Kukiza.
Natomiast, rzeczywiście,
uważam, że nie trzeba tym ludziom wcale mówić, żeby się zajęli londyńskim City
(co zresztą może dać ten apel?), tylko raczej powiedzieć im tę prawdę, że to, co
dziś wyczyniają pod krzyżem i w Sejmie, pokazuje dokładnie, że dekomunizacja ich
rękami nie była możliwa i, że nikt inny tylko oni, winni są tego, że nigdy do
niej nie doszło i już nie dojdzie.
Twórzmy idee, nie CO2  - @ viking   |20.01.2012 13:01:58
W zasadzie zgoda, poruszyłeś wiele kwestii i sporo naprostowałeś.
Gdy mówiłem
o dekomunizacji zakładałem pewien - może to mój błąd - "obiektywny"
porządek, stąd też to, co mówiłem o korzeniach Europy. Albo jest jakieś prawo
albo jest gówno, czyli to, co właśnie u nas.

Nie dojdzie się dziś do
jakiegoś rzeczywistego początku, co było dlaczego. Jak mówi dramatopisarz:
ludzie, ludzie wszystkiemu winni.
Ale i ja nie czołgam się znów tak przed
Żiżkiem, żeby go jakoś znów szczególniej cenić, a jego wynurzenia nt Michnika
miały też pewien cel.
Jednakże, skoro to poruszyłeś, czasem myślę, że taki
Maciarewicz wziął się i stąd, że nie przeprowadzając dekomunizacji, spora część
ludzi pomyślała "skoro tak, czyli łajdakom wszystko wolno", to nie warto
być DALEJ prawym (bo wcale nie zakładam, że Macierewicz był wcześniej prawy -
tak bardzo to w naturę ludzką i jej zmiany nie wierzę, po prostu uważam, że
dzięki tym rytuałom o których napisałeś, można przejść w inny wymiar stając się
innymi, lepszymi), a właśnie trzeba działać jak tamci, i tak nam nic nie zrobią.
Stąd cała dzisiejsza prawica z jej masakrycznym zachowaniem, bo wraz z Kościołem
działa właśnie trochę tak, oczywiście w innej przestrzeni, jak ówczesna władza,
stosując zwyczajny terror. Bo chaos, jaki potrafi w normalnej rodzinie,
przeprowadzić chodząc "po kolędzie", ksiądz, nazywam nie inaczej a
terrorem właśnie.

Swoją drogą, widać jak bardzo nie jesteśmy rewolucyjni,
a ewolucyjni. Rewolucje to rach ciach, i cześć. Ewolucje sobie płyną jak
rzeczki, to tu, to tam, to siam. Kukiz jest dzieckiem takiej ewolucji,
dziadowskiego wychowania w dosłownym tego ładnego słowa znaczeniu. Rewolucje
bywają złe, spadają głowy, ale po nich po prostu się żyje z ewentualnym
obopólnym poczuciem winy, i z przekonaniem, czego nie wolno robić tak z jednej,
jak i drugiej strony barykady. Dlatego często stawiam na rewolucję, choć
oczywiście nie chciałbym, by generała skrócono o głowę, gdzie tam. Ale czuję, że
i jemu samemu by dobrze zrobiło, gdyby go jakaś "siła wyższa"
przykróciła trochę, uzdatniła ten jego mentorski czerep jakimś przebieglejszym
dyskursem. A tak, Jaruzelski sobie, sądy i ludzie sobie. Z jednej i drugiej
strony powstają książki.
Ewolucje polegają na tym, że długo jeszcze będziemy
się rozbijać samolotami, potykać o własne błędy i strzelać w makówki z
pistoletów przed ekranami telewizorów, bo ewolucje niewiele uczą i nie dają
żadnego oparcia, zawsze przetrwają osobniki najszczwańsze i szczury, a jeśli już
coś widać, to na długich odcinkach czasu. Zanim staniemy się Europejczykami jak
chciałby tego Cezary Michalski umrzemy viking obaj (choć życzę ci jak
najlepiej), a i tak na koniec spikerka w radiu powie o nowych odkryciach
smoleńskich.
Anonimowy   |21.01.2012 15:37:12
-viking niedobrze.
Muszę być okrutny.
1.Jak zwykle czytasz po łebkach,
bo
nigdy,nigdzie nie napisałem,
że "SW był lepszym złem" (to nie ja)

-Napisałem,że był koniecznością!
-Widzisz różnicę?
2.Nie rozróżniasz
augmentów rozstrzygających,
rozwiązujących problem,
od takich,które można
mnożyć w nieskończoność.
Poważny defekt.
3.Co tu mamy:
Abstrakcyjny dowód

rozstrzygający problem
w płaszczyźnie ogólnej.
I… konkretny wypadek,

który podpada/nie podpada
pod te rozumowanie.
4.Można albo podważyć
zasadność rozumowania ogólnego
albo zasadność podporządkowania szczególnego
wypadku
pod ogólną regułę.
Spokojny   |21.01.2012 19:39:41
Wiele prób umieszczenia odpowiedzi w różnych wersjach nie zdaje się na nic.
Bez wielkiej nadziei, że to co teraz piszę się opublikuje ograniczam
się do linku. Moja wypowiedź w temacie tutaj:
http://spokojny-blog.blogspot.com/
kot   |21.01.2012 22:56:55
Wyżej
-nie anonim -kot.
-Można zrozumieć tych, którzy
kochają IPN,
dekomunizacje i chcą "sprawiedliwości", która ich laurem przyozdobi.
Oni nie łamią zasad logiki tylko ją delikatnie odstawiają na bok, w imię dobrze
pojętego grupowego interesu, bo fajnie być bohaterem, a najlepiej zginąć i żyć,
-i za to -i za to, oskarżyć. Cymes. Ale TY do nich nie należysz..I głowę masz.
To rusz nią do cholery.
kot  - dwie konieczności   |23.01.2012 00:12:02
W 1981-ym
nie było
ani warunków wewnętrznych,
ani zewnętrznych
-dla
dokonania zmian.
Więcej http://kot-blogkota.blogspot.com
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 18.01.2012 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.91691 Seconds