> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
A propos Radcliffe’a Drukuj
Cezary Michalski   
08.02.2012

Daniel Radcliffe – jak doniósł on sam za pośrednictwem tabloidów podszywających się pod „magazyny z segmentu people”, tak jak sieć Biedronka w najnowszej kampanii reklamowej podszywa się pod delikatesy – popadł w alkoholizm podczas kręcenia ostatnich Potterów. Przychodził na plan kompletnie pijany, aby ścierać się tam z kompletnie trzeźwym profesjonalistą Fiennesem grającym rolę Czarnego Pana. Taka informacja to oczywiście woda na młyn zwolenników teorii o satanizmie dzieła J. K. Rowling, ale, uwaga, podobno jeden z odtwórców Jezusa w amerykańskich soapach ewangelizacyjnych zakokainizował się na śmierć.

 

Nagłówki: „Człowiek, który grał Boga, się rozwiódł”, „Człowiek, który grał Boga pijany na planie”, „Człowiek, który grał Boga zatrzymany przez policję, kiedy uprawiał seks oralny z męską prostytutką w limuzynie zaparkowanej przy Mulholland Drive”, „Człowiek, który grał Boga…” – mimo wszystko w Wielkiej Brytanii nie chce mi się tak bluźnić jak w Polsce, bo w Wielkiej Brytanii nie ma takiej idolatrii. Więcej religii, mniej podrzędnych kultów. Nawet scjentyści czasami wydają się lepsi niż neomesjaniści, a doktryna Rona Hubbarda mniej prymitywna od pędzonych po naszych piwnicach wyskokowych trunków z logiem czterdzieści i cztery.

 

Ale dość już banalnej oikofobii, wybierzmy zdecydowanie bardziej uniwersalistyczną mizantropię. Z radia BBC2 budzi nas typowa dla kryzysowej atmosfery panującej dzisiaj w imperium opowieść o biedronkach „własnych” i „obcych”. Od czasu jak „obcy” gatunek biedronek z kontynentu dostał się na wyspę, „własne” gatunki znajdują się „w zagrożeniu”. Nie ma środków chemicznych, które by je mogły obronić, bo trując „obce” biedronki, wytrułyby także „angielskie”. Pozostaje fizyczna likwidacja, butem, do której zachęca didżej prowadzący poranny radiowy show. „Jednak proszę uważać, gdyż są tylko nieco większe od biedronek angielskich…” itp. Ponad pół miliona zarejestrowanych Polaków, drugie tyle Pakistańczyków, nieco mniej Hindusów i jeszcze z milion imigrantów spoza Commonwealthu. Sprowadzonych do pracy, pracujących zamiast „angielskich biedronek”, co najwyżej obniżających im płace minimalne (za co jednak chyba nie biedronki powinny przepraszać). Ale tylko o biedronkach „angielskich” i „obcych” można mówić bez politycznopoprawnościowych ograniczeń to, co chętnie powiedziałoby się w czasach kryzysu o ludziach. Stąd ta poranna opowieść, dziwnie brzmiąca w naszych uszach, bo oboje z ABR jesteśmy „biedronkami z kontynentu” (ale czy rzeczywiście „większymi od angielskich”?).

 

Dostaliśmy właśnie pod drzwi ulotkę europarlamentarnych sojuszników Kurskiego i Ziobry: „Imigranci, oddajcie nasz kraj!”. Wezwanie jest retoryczne, a nie zaadresowane konkretnie do nas dwojga, bo autorzy tej ulotkowej akcji nie mogą wiedzieć, że akurat my jesteśmy „z kontynentu”. Rozrzucają swoje ulotki po naszym limbo, po dzielnicy zbudowanej dla angielskiej średniej klasy średniej, mając nadzieję, że przynajmniej tutaj mieszkają wyłącznie angielskie biedronki. Przecież te z kontynentu zamieszkują wyłącznie slumsy i squaty, nie płacąc podatków i żyjąc z benefitów ciężko wypracowanych przez angielskie. No cóż, nawet tutejsze statystyki pokazują, że brytyjscy koalicjanci Ziobry i Kurskiego z europarlamentu kompletnie się mylą. „Większe biedronki” z kontynentu sprowadzono tutaj do pracy. Jeśli dziś nie zawsze ta praca jest, to nie ich wina, tylko wina koniunkturalnych cykli kapitalizmu. „Wina? Może mamy wychłostać morze, tak jak ludzie Kserksesa?”. Dalej nie sięga wyobraźnia obrońców rynku jako drugiej natury, której nawet nie będą chłostać, której będą służyć.

  

  

  

 

 

Komentarze
Dodaj nowy
tadix  - Emo-dziennik pana Cezarego znów mnie rozbawił   |09.02.2012 00:25:26
Zwłascza te kompleksy na punkcie czwórek i Pressji. Dzięki! :)
Tolek   |09.02.2012 08:08:16
Ave Caesar!

Ubawiłem się do łez ostatnim fragmentem o Kserksesie.
lester   |09.02.2012 21:55:04
a co się stało z kosmitą, który grał
kosmitę?
http://www.youtube.com/watch?v=P6hLwswza NY
Symeon  - deptanie biedronki   |10.02.2012 09:02:15
a tak zupełnie na marginesie - te biedronki to przypadkiem nie są
pierwotnie azjatyckie? Coś słyszałem o inwazji biedronek azjatyckich
na Europę. Mniejsza o to :)

Polacy są strasznymi hipokrytami pod
tym względem - wielu z nich będzie krzyczeć, że Ukraińcy i Wietnamczycy
zabierają nam pracę w Polsce, a jednocześnie nie będzie nic złego
widzieć w pracy Polaków na Wyspach…

W sumie obecna sytuacja migracji
zarobkowych przypomina trochę wielką wędrówkę ludów w czasach upadku
Cesarstwa Zachodniorzymskiego. Najazd wschodnich, azjatyckich,
barbarzyńskich plemion powoduje napieranie mas z Europy Centralnej
i Wschodniej na Zachód - na Imperium, na cywilizację. Hmm, po chwili
zastanowienia stwierdzam, że jednak wcale to tak nie wygląda :) Ale
można popracować nad tym porównaniem :)

Slowikozofia.pl - Rozważania o wolności i ateizmie
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 08.02.2012 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.79533 Seconds