Nowość w sklepie KP!

brzozowski_okladka_150px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym,
urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.
Art. 2 Konstytucji RP, 20 lutego to Światowy Dzień Sprawiedliwości Społecznej

>>>1% na Teremiski!

1proc-male-1proc.png

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
63 dni gniewu albo wizażyści zwłok Drukuj
Cezary Michalski   
31.07.2011

Tomasz Piątek mnie ośmielił swoim tekstem o Powstaniu Warszawskim. Człowiek to w ogóle jest zwierzę społeczne. Wszyscy ośmielamy się dopiero w stadzie. Piotr Zaremba, kiedy jeszcze czuł się nadmiernie samotny, dwa razy, z dwoma różnymi wydawnictwami, z dwoma różnymi ludźmi, których obu świetnie znam, podpisał dwie umowy na książkę o Michniku i „Gazecie Wyborczej”. Dwa razy zaczął nawet pisać i miał już na papierze sporo zupełnie rozsądnych przemyśleń – wiem, bo za pierwszym razem nawet je widziałem. Dwa razy jednak rezygnował po przemyśleniach jeszcze rozsądniejszych, mimo że na pewno napisałby książkę mądrzejszą, bardziej wyważoną niż Michnikowszczyzna Ziemkiewicza (już nie mówiąc o moim przerażająco niemoralnym wywiadzie z Michałem Cichym). Gdyby się tylko ośmielił. Ale przynajmniej był wtedy umiarkowany i rozsądny. Do tej pory podziwiam go jako dziennikarza z tych wszystkich redakcji, w których musiał pracować z ludźmi myślącymi nieco inaczej niż on – na przykład z „Dziennika”, a wcześniej z „Newsweeka”. Dopiero jak się znalazł w gronie (stadzie) całkiem jednolitym (w otoczeniu Lisickiego, Karnowskich, Ziemkiewicza, Wildsteina…), popłynął daleko. Zaczął np. opowiadać, że Komorowski nie ma prawa mówić tego, co prezydent RP powiedział w Jedwabnem, choć to była akurat najrozsądniejsza, najbardziej „niegajowa” deklaracja kiedykolwiek wygłoszona przez Bronisława Komorowskiego publicznie. Jak z tego wynika, należy – choćby siłą – mieszać w redakcjach ludzi, którzy myślą choć odrobinę różnie. Wtedy może żaden z nich nie napisze ciekawej książki o „Gazecie Wyborczej”, ale przynajmniej żaden nie odpłynie w szaleństwo.


Tym razem to ja chcę skorzystać z poczucia bezpieczeństwa, jakie zapewnia mi zespół Krytyki Politycznej. Opierając się plecami o plecy Tomasza Piątka jeszcze raz poderwę się do beznadziejnej walki. W sprawie Powstania Warszawskiego. Nie po stronie Hitlera i Stalina, którzy „zrobili co swoje” ale po stronie Kisiela, braci Mackiewiczów, Bobkowskiego… którzy nigdy nie żerowali na powstańczych trupach tak jak „muzealnicy”, ci od „planu dla Polski”. Widzę właśnie Ołdakowskiego, jak w TVP Info szydzi sobie z ludzi mających dziś wątpliwości co do sensu powstania. Powtarza patetycznie: „ci ludzie – grymasik pogardy na pucułowatej buźce – nie rozumieją, że to była walka o samo istnienie”. Dostaję amoku przed telewizorem, bo jak można walczyć o istnienie w imieniu własnym i całego miasta masowo z tego istnienia rezygnując? Tym bardziej, że nasi „muzealnicy” to specjaliści od posyłania na barykady innych, a nie siebie. Sami walczyli u boku Lecha Kaczyńskiego, kiedy rozdawał posady, potem u boku Jarosława Kaczyńskiego, dopóki nie przegrał prezydenckich wyborów. Później się zdystansowali i zaczęli mówić o swoim bezpartyjnym, PjN-owskim „planie dla Polski”. Imponującym zarówno jako diagnoza, jak też jako praktyka wyłącznie tym, którzy sami od władzy w Polsce są odsunięci, więc łatwo wpadają w pułapkę pięknych słów i apokaliptycznych diagnoz („jeśli wiesz, co chcę powiedzieć,/ jeśli wiesz, co chcę powiedzieć…” Michale Sutowski).


Dariusz Gawin, inny „muzealnik”, bez wątpienia ładniejszy od Ołdakowskiego, też potrafi tak pięknie opowiadać o „planie dla Polski”. Przy nim Janusz Lewandowski, Radosław Sikorski, Danuta Huebner, Jacek Saryusz-Wolski, Róża Thun, Jerzy Buzek… żmudnie przynoszący z Unii do Polski kasę na przedszkola i drogi (ciągle za mało, za wolno, za mało, za wolno…). Są tak nieefektowni, tak bardzo nie branzlują się już Ojczyzną, że doskonale rozumiem, dlaczego zwolenników „planu” nie pociągają i nigdy pociągać nie będą.


Z pięknym Gawinem ostatni raz o Powstanie Warszawskie pokłóciliśmy się parę lat temu na imprezie w domu Wernera juniora (są takie inteligenckie rody w Warszawie). Obaj mieliśmy trochę w czubie. „Czy to cię nie pociąga… Czarku? Czy nie widzisz tych powstańczych upiorów błądzących po Agrykoli?” – powiedział do mnie piękny Gawin, który po setce wódki staje się poetą, nawet jeśli nieco zatrącającym o grafo. Wobec tej prowokacji zaczęła się między nami totalna pyskówka, bo w rozmowie bezpośredniej bywam czasami takim samym wariatem, jak bywam na piśmie. „Tak… Darku, widziałem upiory. Wszystkie chciały żyć. I rzuciłyby ci się teraz do gardła”. Także dziś czuję ich obecność za moimi plecami (rozmawiamy sobie przecież z Gawinem jak grafoman z grafomanem, mnie narodowa grafomania także nie jest obca, znam wasze języki „ludzi i demonów, nawet jeśli miłości już we mnie nie ma…” – to taka parafraza pewnego znanego tekstu), bo to przecież kraj faktycznie zaludniony przez tłumy upiorów. Ale te upiory nie kibicują wam, „muzealnicy”, którzy sami chcecie przeżyć („msza i perkaliki, perkaliki i narodowa msza się tu odprawia…”, cyt. za S. Brzozowski), ale innych posyłacie na barykady i faszerujecie „jagiellońską polityką wschodnią” i fikcyjnym „planem dla Polski”. Upiory kibicują nam – na przykład Piątkowi (przepraszam, że znowu opieram się plecami o plecy) i mnie, a jeszcze bardziej kibicują na przykład „mamie politycznej” Agnieszce Graff, która już nawet nie musi – tak jak Piątek i ja – spalać się w polemikach, bo po prostu jawnie przyznaje się do pragnienia życia w tym kraju. I chce ośmielać innych, żeby potrafili być dumi z tego, że w tym kraju żyją. Nawet jeśli w Polsce życie nie dla wszystkich jest głośnym powodem do dumy.


Powstańcy chcieli żyć już po paru godzinach od Godziny W. Kiedy zaczęli rozumieć, w co właściwie wdepnęli. Po paru dniach chcieli żyć jeszcze bardziej, po paru tygodniach przeklinali swoich dowódców, którzy jednak podpisali w ich imieniu kapitulację dopiero po 63 dniach bezsensownej masakry. Większość spośród tych, którzy przeżyli 63 dni powstania, przeżyła także następnych wiele lat. Jak z tego wynika, dowództwo AK okazało się dla pokolenia Kolumbów bardziej niebezpieczne niż późniejsi zaborcy. Wiesław Chrzanowski, przecież nie bolszewik, a wtedy szczeniak-żołnierz walczący od pierwszego do ostatniego dnia Powstania Warszawskiego, opowiadał mi parę razy, jak oni, wtedy dwudziestolatkowie, ci, którzy przeżyli Powstanie, kryjąc się po kapitulacji w podwarszawskich miasteczkach albo idąc do niemieckiej niewoli, pozostawiając za sobą zmasakrowane miasto, zmasakrowane koleżanki, zmasakrowanych kolegów – domagali się powieszenia dowódców AK. Starców, którzy ich w to wszystko wpakowali u progu ich życia. Potem emocje opadły, zastygły w poczucie tragizmu (w końcu nawet Bór-Komorowski jest postacią tragiczną, ja nawet nad nim nie chcę się znęcać, ja szanuję prawdziwe upiory, chcę się znęcać wyłącznie nad dzisiejszymi sprytnymi wizażystami zwłok), ale te emocje nigdy nie przerodziły się w kłamstwo Rymkiewiczowskie, że absurdalna masakra przywiązuje młodych ludzi do Polski. Ona od niej odpycha. To tłumaczy entuzjazm, z jakim niektórzy AK-owcy z Nieborowa nawracali się później na stalinizm. Ta absurdalna rzeź zwalniała z wszelkich zobowiązań wobec polskości. Ile razy trzeba jeszcze powtarzać, że Rymkiewicz w Kinderszenen kłamie. Absurdalna masakra nie przywiązuje ludzi do Polski, ona ich od Polski odpycha. Pozostawia „przy trumnie” wyłącznie oszustów. Wizażystów zwłok. A ja nie chcę, żeby tylko tacy ludzie przy Polsce zostali.


PS. Z ostatnich doniesień z warszawskich kanałów, którymi wędrują „małe grupki powstańców/, proszę nie wypuszczać psów bez kagańców” (cyt. za Mars napada, Kazik Staszewski). Kolejnym redaktorem naczelnym „Rzeczpospolitej” ma zostać Tomasz Wróblewski, znany patriota amerykańskiej Partii Republikańskiej (ze szczególnym upodobaniem do podatkowych postulatów Tea Party), a także zwolennik wycofywania państwa ze wszystkiego, nawet z samego państwa. Doskonały pomysł PO (ooops, przepraszam, prywatnego biznesmena) na zagospodarowanie dzisiejszej polskiej prawicy (piszę to bez cienia ironii, niestety). W dodatku spór pomiędzy „Wyborczą” a „Rzeczpospolitą” będzie już od tej pory zupełnie rytualny, a ja w tym sporze nie będę miał już żadnego problemu, żeby praktycznie w każdej sprawie być po stronie „Wyborczej”. Bo praktycznie w każdej sprawie Adam Michnik, który głos „Wyborczej” kiedyś „ustawił”, był i pozostał inteligentniejszy od Tomasza Wróblewskiego.

 

 

Komentarze
Dodaj nowy
ubik   |01.08.2011 00:49:50
Zgoda. Ponadto mam wrażenie, że peerelowski dyskurs o powstaniu z czasów
"Kanału" Wajdy (1956) i "Eroiki" Munka (1957), mimo, że
ocenzurowany był prawdziwszy od dzisiejszych patriotycznych wzdęć
"wizażystów zwłok", jak ich ładnie nazwał Pan Michalski.

Dzisiejsza scena z "Faktów", dziennikarz pyta weterana powstańca:
"Czy warto było?", na co tamten odpowiada: "Tak warto było". Oto
puenta dzisiejszej medialnej narracji o powstaniu. Nie chodzi tylko o uczczenie
pomordowanych, bo to by było zrozumiałe zrozumiałe. Chodzi o pokazanie
faktycznej rzezi, jako słusznej i uzasadnionej bohaterskiej walki o wolność.
Kontycypacy   |01.08.2011 00:59:03
Autor pyta jak można walczyć o istnienie jednocześnie z tego istnienia
rezygnując. Myślę, że dość ma autor wysublimowania by pojmować, że słówko
"istnienie" można na wiele sposobów rozumieć. Weźmy prosty przykład.
Żyję obok obozu koncentracyjnego. Nic nie mam. Muszę utrzymać dzieci. Nie ma
pracy, nie ma zasiłków, nie ma butów, nie ma nic. A tam jest złoto. Między
trupami. Jak pójdę po to złoto i je wezmę, przedłużę swoje istnienie. Ale czy
nie stracę swojego istnienia? To są dylematy nie do przejścia dla kogoś kto tego
nie ćwiczył sam na sobie. Cokolwiek mówią ludzie którzy wtedy żyli - lżyli
dowódców czy nie lżyli, grzebali w tych zwłokach czy nie grzebali, puszczali się
z niemcami czy nie, golili te kobiety czy nie, przyjmowali tych żydów do AK czy
nie przyjmowali, ukrywali za pieniądze czy za darmo, jedyne co my możemy zrobić
to słuchać co mają do powiedzenia i się uczyć z tego jacy jesteśmy. Bo właśnie
tacy jesteśmy, tylko na szczęście nie musimy dowiadywać się tego bezpośrednio.
daras1983   |01.08.2011 01:12:33
Nudzi mnie to powstanie tzn ze chyba juz wiem ze bylo niepotrzebne!!
Przejdzmy
do rzeczy wazniejszych.
Nie mozna sie nie zgodzic ze wywiad z Michalem Cichym
byl dla Pana potrzebny jako poczatek Katharsis(jak zwykle glupie byly komentarze
Wyborczej robiace z Cichego czlowieka ktory w momencie udzielania wywiadu
rozstal sie co najmniej na chwile ze zmyslami)
A dlaczego Zareba ostatecznie tej
ksiazki nie napisal??
podobno pisarz calkiem sprawny z niego jest?????
i jest
dla Niego jeszcze ratunek czy niestety brak refleksu zwiazanego z niewlasciwym
odczytaniem rynkowych wiatrow jest juz nie do nadrobienia? (co nie zaprzecza
szczerej przemianie)
Ja tymczasem zwroce sie wstrone Literatury bo Publicystyka
juz niestety nie starcza. Na poczatek zaczne sie chyba cwiczyc z bezstronnosci
ale zakladam ze nie tylko to moze byc ciekawe. Ale do czasow
"nieprawomyslnych" boje sie zagladac bo nie wiem czy sam Autor sie nie
boi!!??
Rzepa Rzepa Rzepa — >szanuj wroga swego bo mozesz miec gorszego choc niby
bardziej przewidywalnego (niech On z niej zrobi gazete prawdziwie opozycyjna i
wylozy PO na jej "Programie Gospodarczym")to wtedy co?????
dobre,
Program Gospodarczy Platformy
Pytajnik  - Wątpliwości   |01.08.2011 01:23:43
Panie Cezary, mam problem. Mam problem gdyż kwestia Powstania Warszawskiego nie
chce za nic dać się w mojej głowie zaklasyfikować i zamknąć. Zawsze ufałem
realizmowi politycznemu i ceniłem jego propagatorów, takich jak Stomma czy
Kisiel. Nie mam wątpliwości że Powstanie ze strategicznego/wosjkowego/etc.
punktu widzenia było tragedią, złą, arbitralnie podjętą decyzją. Lecz wciąż
nachodzą mnie wątpliwości co do jego całkowitej oceny. Bo jednocześnie Powstanie
zdaje mi się posiadać wiele wymiarów. Choć Rymkiewicza nigdy nie czytałem to
widzę w PW symbol oporu, buntu w celu zachowania swojej tożsamości a dalej
istnienia. Absurdalne? Tylko po części. Bo pomijając tych którzy podjęli
decyzję, pozostają jeszcze Ci którzy się do niej zastosowali. A Ci młodzi ludzie
walczyli jednak przez te 63 dni i wątpliwym wydaje mi się tłumaczenie iż robili
to dlatego że bali się konsekwencji niesubordynacji względem przełożonych czy
wykluczenia ze strony kolegów. Walka powstańców była walką symboliczną - o
zachowanie tożsamości i godności, czy raczej, o prawo do bycia sobą (w obliczu
trwającej eksterminacji nazistowskiej oraz nadciągającej dominacji radzieckiej).
To nie było spektakularne samobójstwo, nie dla tej młodzieży. Dla nich to była
ostateczna manifestacja prawa do samodecydowania. Do powiedzenia "nie"
totalitarnej rzeczywistości, zupełnie wobec nich wrogiej, do powiedzenia
"tak żyć nie chcę. takim (hitlerowską ofiarą, radzieckim niewolnikiem) być
nie chcę". A więc był to bunt świadomości przeciw przygodności, przeciw
niemocy. Czy jest to coś co możemy potępiać? Czy wręcz odwrotnie? Czy ludzie Ci
mogli to zrobić w inny sposób? Nie sądzę. Należy pamiętać że mieli za sobą
doświadczenie 5 lat okupacji a i wielu z nich zapewne słyszało o realiach życia
na ziemiach włączonych do ZSRR. Oni raczej nie roili sobie złudnych nadziei co
do ‘wyzwolenia’ radzieckiego. Jeśli myśleli o jakiejś poprawie swojego położenia
drogami parlamentarnymi to z pewnością widzieli je za co najmniej równie
beznadziejne i niepewne jak walka zbrojna. A może i bardziej. I nie sądzę aby od
początku nie wierzyli w możliwość sukcesu. Być może byli bałamuceni przez
narodowo-katolickie przyśpiewki i gromkie hasła. Ale czy tylko tak było? Czy
może gdy któryś/któraś z nich wychodziła z oddziałem na Stare Miasto to myślał/a
"może jednak, może to wszystko zmobilizuje innych a może jeśli ja nie
dotrwam to moje działania pozwolą dotrwać innym". W końcu także, ile mogli
jeszcze wytrzymać? Ile mogli znieść pogardy, zezwierzęcenia, nieludzkiej
zagłady? Czy więc nie są symbolem mobilizacji, przezwyciężenia który nie jest
jedynym pożądanym archetypem (tfu!) dla społeczeństwa ale w pewnym kontekście, w
pewnej sytuacji, zrozumiałym i godnym pochwały?
Piszę to wszystko by naszkicować
swoje, całkiem poważne, wątpliwości i być może uzyskać na nie jakąś
odpowiedź.
Pozdrawiam.
daras1983   |01.08.2011 01:42:52
i "odwalcie" sie od "Gajowego".
on raczej nie bedzie nad
osetyjsko-gruzinska granica rozdawal kazdemu 100 mln zasiadajac przy tym na
tylnej kanapie przez bagaznik
PL   |01.08.2011 01:55:06
Już polecałem u Piątka, ale jest świetne, więc i u Ciebie
polecę:

malypowstaniec.blogspot.com
kot   |01.08.2011 09:30:20
Ciekawe?! W życiu..
Nie czytałem tekstu Zaręby wartego przeczytania. Nie chce mi
się wierzyć abym akurat tu coś ważnego przeoczył?
Gra_ce  - dwa punkty widokowe Warszawy   |01.08.2011 11:41:45
Pewnie odpowiedź na pytanie czy Powstanie Warszawskie było potrzebne i jak
"zagrało" w losach polskich ma znaczenie. Jednak 1 sierpnia dla mnie ma
znaczenie przede wszystkim to, że było. Ontologicznie a nie hermeneutycznie.
Jakiekolwiek by miało znaczenie, faktem jest, że Warszawa żyje. A z
czerniakowskiego kopca Powstania, wyniesionego z drobnego popowstańczego gruzu
na sto kilkadziesiąt metrów można sobie popatrzeć z góry na żywe Miasto. Widok
konkurencyjny do tego ze stalinowskiego pałacu. Potwornie zabawne. Dwa
Kataklizmy, które zostawiły po sobie punkty widokowe.
tbk  - pytajniku   |01.08.2011 11:49:40
Nie używaj tej tandetnej wielkiej litery, bo to się kojarzy z łzawymi wyznaniami
zakochanej półalfabetki która pisze o sobie i swoim "miśku" "My"
i "Nas" wielką na fejsbuku. PS. Dobrze że wątpisz, ale zważ sobie
"symbol oporu" versus śmierć stu osiemdziesięciu tysięcy.
Starszy Pan   |01.08.2011 11:51:44
Dla mnie najbardziej wiarygodną jest monografia prof. J.M.Ciechanowskiego pt.
Powstanie Warszawskie,BELLONA S.A.2009,licząca 744 stron. Pisze on na str. 15 i
16: "Powstanie to bowiem, chociaż militarnie skierowane przeciwko Niemcom,
politycznie było wymierzone przeciwko Rosji i ich polskim zwolennikom, nie mogło
liczyć na poparcie i pomoc Stalina."…"Nasi zachodni alianci, mając do
wyboru pomiędzy Polską a Rosją, zawsze wybierali Rosję …..czego autorzy
Powstania Warszawskiego w żaden sposób nie mogli czy też nie chcieli
zrozumieć." …"Armia Czerwona angażowała na froncie wschodnim prawie
trzykrotnie większe siły niemieckie, z czego wszyscy przywódcy Wielkiej Trójki,
z Rooseveltem na czele, zdawali sobie świetnie sprawę."
22 lipca pojawił
się manifest PKWN zapowiadający rewolucję komunistyczną (reformę rolną,
upaństwowienie gospodarki, zniesienie senatu, przejecie ziem poniemieckich …).
Rząd Londyński wpadł w panikę, wybuchło Powstanie i utworzono Rząd w Warszawie,
który wydał szereg aktów prawnych.
Podzielam poglądy Redaktora i wstydzę się za
"muzealników", zwłaszcza historyka-polityka Ołdakowskiego i historyków z
Ministerstwa Prawdy - IPN.
Mam również zastrzeżenia do wiedzy i inteligencji
T.Wróblewskiego.
zonarbln  - re: dwa punkty widokowe Warszawy   |01.08.2011 11:56:41
Gra_ce napisa?:
1 sierpnia dla mnie ma znaczenie przede wszystkim to, że było.
Ontologicznie a nie hermeneutycznie.


*ontycznie. "Ontologicznie" to "JAK było" :)
daras1983   |01.08.2011 12:15:19
Kto powiedzial ze "Nowa Rzepa" ma byc madra ma chyba byc skuteczna?? W
sprzedawaniu sie zwlaszcza
Gra_ce  - do zony**   |01.08.2011 14:44:30
Dzięki. Jak zwykle, sens ratuje kontekst. :-)
qwe12   |01.08.2011 15:01:15
Do Kontycypacy: "Bo właśnie
tacy jesteśmy, tylko na szczęście nie musimy
dowiadywać się tego bezpośrednio."
Pięknie powiedziane!Na szczęście nie
musimy bezpośrednio! Całe życie jestem za to wdzięczna losowi!
slawczan  - Trochę mniej patosu?   |01.08.2011 16:28:33
@Pytajnik - zgadzam się z pewnym tezami twojego postu. O tym ,,głosie"
młodych ,o ich woli walki.O tym ,że walczyli przez 63 dni. Ale co mogli zrobić
Gdy zaczęło być strasznie? I nie przypominało to w niczym tego co im mówiono
przed wojną? Tego co propaganda AK mówiła? Poddać się? Kula w łeb od Niemców.
Schować sie - kula w łeb od Niemców albo swoich, przepłynąć Wisłę - niewielu był
chyba tak dobrych pływaków+kula w łeb od swoich albo Niemców albo Ruskich. Więc
jak już sie wdepnęło - nie było odwrotu. Nierozważne decyzje - to prawa
MŁODOŚCI. W końcu w dzisiejszych spokojnych czasach co wieczór na policyjnych
izbach zatrzymań siedzi całkiem sporo młodzieńców co to by chcieli czas cofnąć a
tu trzeba odpowiedzieć …
Nie ma co głosić chwały błędnej decyzji podjętych
przez grupe rozgorączkowanej modzieży. Ją chociaż tłumaczy brak ogólnego oglądu
sytuacji, brak doświadczenia. Ale ich dowódcy?Oficerowie? Wiedzieli ile broni i
amunicji mają, wiedzieli jak daleko są alianci, wiedzieli ,że Rosjanie do tej
pory udowodnili ,że ufac im NAPEWNO nie można. (dowodziły tego wypadki w Okręgu
Wileńskim ,Nowogródecczyznie i Wołyniu), chyba mieli świadomość ile znaczy
wysiłek wojenny ZSRR a ile wysiłek wojenny Polski( i że nikt nie będzie kopii o
Polskę kruszył), wiedzieli ,że Niemcy wzamcniają się na wsch. od Warszawy. A
jednak podjęli błędną decyzję kierując się emocjami? czy może cynicznym - może
jakoś to będzie? Napoleon zwykł mawiać ,,gdy jest się przygotowanym w 75% to 25%
można się zdać na przypadek. Tu byli gotowi na 5% a przypadkowi zostawiono
pozostałe 95%.Wyszło jak wyszło…A teraz głosi sie chwałę takiego zrywu?
Zrównania miasta? śmierci setek tysięcy cywilów (których nikt nie pytał czy chcą
się złożyć w ofierze) Jakie to polskie. Co tam koszta - ważne ,że
zamanifestowaliśmy. Odbudową zajęła się inna ekipa. Nie chodzi mi o komunistów
ale o owych ludzi ,którzy w straszliwych warunkach bytowych, wśród niewybuchów i
zagrzebanych trupów odbudowywali Warszawę - złożona w ofierze by powiedzeć
,,nie"
daras1983   |01.08.2011 16:40:33
Skonczmy o Warszawskim i skoro musimy siedziec w 2011 roku w martrologii to moze
wkoncu przyswietujmy jakies wygrane. za wiele ich nie ma ale zaczal bym od
Wielkopolskiego
tad9   |01.08.2011 18:50:20
co wobec tego sądzić o tym (jakby nie patrzeć - mamy tam wyraźny zachwyt nad
masakrą…):

http://www.krytykapolityczna.pl/Serwiskultural
ny/MoscickiPieknedniKomuny/menuid-305.html
Zachodni  - Moje skromne zdanie   |01.08.2011 19:34:41
Wiem ze Powstanie Warszawskie jest kontrowersyjne : chcialbym tu jednak
przedstawic zdanie kogos kto byl wychowany na Zachodzie. Wydaje mi sie , ze
gdyby nie bylo Powstania krazylaby opinia ze Polacy wszystko zawdzieczaja ZSSR
!!! We Francji gdzie wplywy stalinowskie byly i sa silne bardzo trudno bylo
wspominac o Katyniu przed filmem Wajdy ,a o Powstaniu malo kto wie , czesto jest
pomylone z Powstaniem Getta. Nie wpadajac w kult martyrologii wydaje mi sie ze
ocena wywazona sensu Powstania powinna wziac pod uwage wymiar psychologiczny i
moralny bohaterskiej walki , ktora byla zaprzeczana przez wiele lat: skoro o tym
wydarzeniu stalinowcy ( francuscy na przyklad ) nie chcieli mowic , to chyba
bylo niewygodne tak jak Katyn . Natomiast ubolewam nad tragedia i nie chcialbym
aby sie powtorzyla .
daras1983   |01.08.2011 20:14:36
Wiecie co dla "Tej Ziemi" jest wazne…

MODERNIZACJA przez Duze MO

a
nie poglebiona czy tez splycona w ktorakolwiek strone refleksja.
Sami sie
osmieszamy prezentujac Swiatu ta swoja moralna wyzszosc ktora nic warta nie jest
bo swiat uznaje tylko sile a nie moralna wyzszosc.
Jak bedziemy silni
gospodarczo to latwiej inni uznaja nasze spojrzenie na pewne sprawy.
Nie mowie
nie rozmawiajmy o wymiarach naszej historii, mowie wrocmy do tego za kilka
kilkanascie lat jak bedzie to mialo wiekszy sens.
PS nie boje sie ze pamiec
historyczna zaginie. nawet jesli nie bedzie tak powszechna to przynajmniej
zajmie sie nia grupa mniejsza ale bardziej kompetentna czyli historycy. I moze
im pozwolmy wtedy wypracowac wkoncu bardziej obiektywna wersje naszej historii
niz ta dzisiejsza.

Ale najpierw musimy sie ZMODERNIZOWAC
Zamorano   |01.08.2011 22:06:13
@Bo pomijając tych którzy podjęli
decyzję, pozostają jeszcze Ci którzy się
do niej zastosowali.

To jest element naszego mitu. Mitu, którego teraz mało
kto będzie miał odwagę dotknąć. Napisać o ludności cywilnej, która wywieszała
białe flagi. O żołnierzach AK, którzy mówili bez broni nie pójdziemy
(Chrzanowski o tym mówił). O wyzwiskach w stronę Bora ludności stolicy
"morderco naszych dzieci". O nastrojach na Starym Mieście (ludzie już
wiedzieli o rzeziach Ochoty i Woli) przed przebiciem, gdzie ludność cywilna
czuła się po prostu opuszczana na wymordowanie (scena u Bratnego i Morgensterna
jest tutaj akruat paradokumentalna). I to "czekamy na ciebie czerwona
zarazo". To jest to o czym mówił Ciechanowski, autor najlepszej monografii
politycznej i dyplomatycznej Powstania (któremu odmówiono spotkań autorskich
przy wznowieniu w Muzeum Powstania, odbyła się premiera w Muzeum Wojska
Polskiego), największy błąd Stalina. Gdyby realnie pomógł Powstaniu we wrześniu
i uratował miasto. Ale wtedy gdy miasto już odczuło grozę w całości. Nie tylko
jak rzeź w godzinę W wojsko, ale już wszyscy to by łatwo skomunizował ludność
stolicy… I tak dalej i tak dalej. Ciekawe, że na prawicy głosów krytycznych
wobec decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego było sporo i to ze strony idoli
prawicy w typie Wieczorkiewicz. Śmiesznie brzmią więc te teksty Hoffmana i
Ołdakowskiego. Czy Hoffman śmierci 200 tysięcy ludzi, śmierci miasta, anihilacji
pamiątek przeszłości i przetrącenia pokoleniu kręgosłupów nie uważa za narodową
tragedię? To co to było zwycięstwo? Czy napisał by tak samo generałowi
Andersowi, który domagał się sądu dla ludzi, którzy zdecydowali o wybuchu
Powstania? Czemu tak mało mówi się o przebiegu Powstania na warszawskiej Pradze?
Jaka to by była lekcja!
ubik   |01.08.2011 22:21:27
Dzisiaj w mediach telewizyjnych jednolity chór głosów potępiających
Sikorskiego…
Na Berlin! Na Berlin! Na Berlin!
A ja na kolana
padłem.
(reminiscencje z arcyaktualnego Gombrowicza)
Zamorano   |01.08.2011 22:37:45
@Ją chociaż tłumaczy brak ogólnego oglądu
sytuacji, brak doświadczenia. Ale
ich dowódcy?Oficerowie? Wiedzieli ile broni i
amunicji mają, wiedzieli jak
daleko są alianci, wiedzieli ,że Rosjanie do tej
pory udowodnili ,że ufac im
NAPEWNO nie można.



"Musimy zdobyć się na wielki zbrojny czyn. Podejmiemy
w sercu Polski walkę z taką mocą, by wstrząsnęła opinią świata. Krew będzie się
lała potokami, a mury będą się walić w gruzy. Będzie to krzyk protestu, że
sowieci zagarniają Polskę. I taka walka sprawi, że opinia świata wymusi na
rządach przekreślenie decyzji teherańskiej, a Rzeczpospolita
ocaleje."
Okulicki - "Niedźwiadek"


"Więc te dwieście tysięcy
mieszkańców Warszawy, którzy
koper  - Właśnie: morowy Gombrowicz   |01.08.2011 23:44:36
Dziś w Programie 1 Polskiego Radia usłyszałem wesołą (zarówno muzycznie, jak i
tekstowo) piosenkę o Powstaniu Warszawskim (i z czasów powstania pochodzącą). Że
była ona wesoła w nutkach - tego nie udowodnię w tym miejscu, lecz
zainteresowanych odsyłam do źródła. O tym, że była wesoła w treści, świadczą
słowa: "A każdy chłopak chce być ranny / Sanitariuszki - morowe panny / A
gdy cię kula trafi jaka / Poprosisz pannę - da ci buziaka". Puenta wyraża
się w pytaniu: może w dyskusji o Powstaniu Warszawskim warto byłoby wykorzystać
gombrowiczowskie kategorie Dojrzałości - Niedojrzałości? Zagłada miasta jako
konsekwencja młodzieńczej zabawy?
Ryszard Ochudzki   |01.08.2011 23:45:47
co wolno wojewodzie to nie tobie
smrodzie:

http://www.dialog.org/dialog_pl/campo-d i-fiori.html
Śleper   |02.08.2011 01:07:29
Powstanie Warszawskie mimo wszystko czegoś Polaków nauczyło, a to co robi Muzeum
Powstania Warszawskiego, jest dla młodych taką komputerową grą-zabawą. Kto chce
wierzyć, że ta masakra była aktem założycielskim niepodległej Polski, niech
wierzy, a kto uważa jest to tylko jeszcze jeden mit, też mu wolno. Nic tu nowego
nie dodamy do tej historii, a trumienni historycy mogą tylko zmieniać co jakiś
czas sposób patrzenia na powstanie. Raz będzie ono niepotrzebnym dramatem, a w
innym czasie moralnym zwycięstwem. Osobiście nie odczuwam emocji w odniesieniu
do powstania, choć żal mi każdego życia, które mogło trwać i przynieść namacalną
korzyść państwu. Mam osobistą pretensję do powstańców, którzy sprowokowali
bestię do zburzenia miasta, a ja jako przedszkolak w latach 50-tych byłem
zmuszany do kupowania cegiełek na odbudowę Warszawy. Mógłbym tą kasę wydać na
oranżadę albo ciastka, a nie na udawany patriotyzm.
W mojej małej ojczyźnie
"patrioci" też za wszelką cenę chcą pobudować muzeum powstań śląskich,
choć zaczynamy rozumieć, że była to brutalna wojna domowa z poduszczenia głównie
francuskiego. Chcemy tu najpierw naprostować skrzywione fakty w już istniejących
placówkach muzealnych, a potem zadać pytanie, czy naprawdę chcemy mieć muzeum
wojny domowej.
Pozdrawiam wszystkich za i przeciw PW.
george  - czy było trzeba?!   |02.08.2011 12:55:13
Mam pewność, że bezpośredni uczestnicy zrywu są w dwoistej roli i w trudnej
sytuacji. Z jednej bowiem strony oddają hołd i cześć blisko 200 tys. istnień
ludzkich w tym swoich bliskich, z drugiej zaś przyznają, że to była straceńcza
walka.Mój wuj (był w ochronie "Montera"), kategorycznie stwierdził, że
była to bezsensowna walka. Ja mu autentycznie wierzę!!
Wald  - Czy warto?   |02.08.2011 15:38:42
Warto- tylko do waszych bolszewickich łbów to nigdy nie dotrze, bo wy towarzysze
nie macie historii i swojego państwa.
daras1983  - @Wald   |02.08.2011 18:09:10
Wystarczy ze przeczytam sobie wpis jednego takiego idioty jak ty i znowu wracam
do myslenia ze jednak lepiej z lewica zgubic niz z idi…, o sorki, niz z polska
prawica znalezc
el_mohico  - co z tym cichym????   |02.08.2011 18:14:55
michalski napisz co i jak z tym cichym
dlaczego uważasz to za taki błąd???

ani
to antysemickie ani antypolskie
więc dlaczego takie złe???

po prostu staram się
zrozumieć
daras1983  - @el mohico   |25.08.2011 22:43:54
no dlaczego Michalski uwaza to za blad??(a moze wcale nie uwaza) ale idac Twoim
tropem. mi sie wydaje ze jesli On uwaza to za blad, to raczej nie za blad w
scislym tego slowa znaczeniu, bo moze po pewnym czasie wpadl na inny sposob
nawiazania kontaktu z Druga Strona Mocy ale juz bylo za pozno.
Czytajac ten
wywiad mialem wrazenie ze to nie jest wywiad Michalskiego z Cichym tylko
Rozmowa, na razie sciszonym glosem, Michalskiego ze srodowiskiem Wyborczej i tym
"strasznym michnikowym salonem".
To byly poczatki, nie bylo pewnosci czy
konwersja uznana zostanie za szczera.

PS. A slynny fragment o zakupie SUVa
pamietasz?? To bylo znamienne, doszlusowanie do klasy sredniej. Ale nie wierze
ze tylko wzgledy materialne. chce niewierzyc!!

ciekawe dlaczego tylko C.
Michalski zmadrzal a innych to ominelo??
czyzby dlatego ze jemu bardziej sie
chce ciagle uczyc niz tej reszcie publicystow i dziennikarzy z ktora kiedys
trzymal??
daras1983   |04.08.2011 00:28:25
a swoja droga wie ktos co sie stalo z Rafalem Stecem???
Ma takie dlugie wakacje
czy go wyrzucono z Wyborczej??
boonin  - do pytajnika   |10.08.2011 11:18:29
Cały czas w dyskusji o Powstaniu Warszawskim panuje wielkie materii pomieszanie.
Pytanie: czym była AK? Podobno karnym wojskiem. Więc dlaczego decyzja o wybuchu
powstania jest wciąż usprawiedliwiana argumentami natury histerycznej?
Nacierpieli się pod hitlerowskim butem, mieli dość, chcieli zamanifestować coś
tam-coś tam, chcieli stworzyć wielki symbol walki o wolność,dali dowód
bezprzykładnego męstwa Polaków, itp. Rzecz w tym, że karne wojsko nie jest od
manifestowania i symboli, ale wykonywania zadań strategicznych. Pierwszym z nich
ochrona cywilnej ludności swojego kraju. Nie umiesz tego zapewnić - nie podejmuj
działań. Inaczej jesteś współodpowiedzialny za śmierć swoich współobywateli.
Lata komuny uniemożliwiały uczciwą ocenę powstania. Może czas najwyższy
powiedzieć, że AK była nie realną siłą militarną w warunkach II wojny światowej,
lecz zlepkiem słabo uzbrojonych grup partyzanckich. Dowództwo było drugiego i
trzeciego sortu, bo część oficerów zginęła we Wrześniu, część w Katyniu, a inni
trafili do oflagów lub uciekli na Zachód. Widoczne to się stało zaraz po
aresztowaniu Grota. Bór-Komorowski był kulturalnym, ale słabym człowiekiem o
nieprzesadnie dużym intelekcie - wybrano go na dowódcę AK bardzo w polskim
stylu: bo był do przełknięcia dla wszystkich podgryzających się wzajemnie
towarzystw wzajemnej adoracji. Ani on, ani cała reszta - z Niedźwiadkiem i
Monterem - nie byli w stanie zapewnić bezpieczeństwa ludności cywilnej Warszawy
i wątpliwe, by nadmiernie zawracali sobie głowę takim problemem. Ci przedwojenni
pułkownicy, majorzy i kapitanowie podjęli decyzję zgodną ze swoimi ograniczonymi
kwalifikacjami. Warto by się zastanowić ilu z nich miało mentalność zbliżoną do
Kaczyńskiego czy Macierewicza. Wielkim nieszczęściem była śmierć Sikorskiego,
który zapewne przeciwstawiłby się decyzji o powstaniu, bo wiedział lepiej niż
ktokolwiek, że Roosevelt i Churchill sprzedali Polskę Stalinowi - więc nie ma
sensu robić z Warszawy pochodni-cmentarza. Miejsce Sikorskiego zajęli
Sosnkowski-hamlet i Mikołajczyk, który wyobrażał sobie że za sprawą powstania
wytarguje coś u Stalina (gdy Warszawa dymiła, próbował negocjować w Moskwie).
Bór i s-ka zaprowadzili niemal bezbronną młodzież (wielu szło do walki ze
scyzorykiem lub nożem z matczynej kuchni) i całe miasto do rzeźni, a następnie w
stylu pułkownikowo-piłsudczykowskim spierdolili za granicę (szczęśliwie nie
przez Rumunię). Tylko Niedźwiadkowi się nie udało, bo miał inną genialną
koncepcję dalszego funkcjonowania, więc wpadł w łapy Ruskich.Bór chodził po
Londynie przerażony tym, do czego doprowadził w Warszawie - dopiero po jakimś
czasie wytłumaczono mu, że jest wielkim bohaterem (rząd londyński musiał coś
zrobić z tym fantem, a propagandowe ataki komuny stały się tylko drugą stroną
tego samego medalu). Liczby związane z masakrą Warszawy wszyscy znamy. Nie
osiągnięto żadnego celu strategicznego - bo nie było na to ani środków
politycznych, ani militarnych o czym świetnie wiedzieli ci, którzy wiedzieć
chcieli. Od pierwszego dnia wystawiono ludność cywilną na bezsensowne śmiertelne
zagrożenie. Mam dość usprawiedliwiania iluzjonistów z dowództwa AK bohaterstwem
i ofiarami młodzieży. Armia? jaka Armia? Stalin brutalnie powiedział to
Mikołajczykowi: "a ile macie dział, czołgów i samolotów?"
Jestem
głęboko przeświadczony, że początkiem całego nieszczęścia był wzorzec
propagandowy stworzony przez piłsudczyków - z kultem powstania styczniowego na
czele. AK była zbudowana na wzór państwa powstańczego z 1863 r. Nawet pseudonimy
dziwnie się powtarzają. Kaczyński i Ołdakowski lansują ten sam typ samobójczego
"patriotyzmu" i szantażują tym wszystkich dokoła. W decyzji o wybuchu
powstania pomogła też głupota oficerów, którzy pamiętali, że jak w 1918 roku
Niemcy wycofywali się z Warszawy, to łatwo dawali się rozbrajać na ulicach nawet
piętnastoletnim chłopcom. Zabrakło wyobraźni, bo Niemcy z 1918 różnili się
trochę od tych z 1944 roku.
Konrad Puszkin Dostojewski  - Cytat   |11.08.2011 13:43:10
"Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą"
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 01.08.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.01421 Seconds