> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.
Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
„Przesłuchanie anioła” |
|
|
Cezary Michalski
|
|
06.12.2010 |
(cyt. za Zbigniew Herbert) Dziś rozpocznę od cytatu, bo omawianie go, parafrazowanie, byłoby bluźnierstwem. Cytat pochodzi z portalu Kultury Liberalnej, to już chyba trzeci raz, kiedy się do tego miejsca w moim felietonie odnoszę. Jest fragmentem wywiadu, jaki Karolina Wigura przeprowadziła z Adamem Michnikiem. Wywiad opublikowano pod nagłówkiem: „Adam Michnik: Jestem gorzko zawiedziony młodą lewicą”.
Karolina Wigura: Zostańmy jeszcze przez chwilę przy temacie języka. George Steiner pisał kiedyś o języku niemieckim, że używanie go przez nazistów doprowadziło do jego bankructwa. „Języki mają ogromne pokłady żywotności. Mogą wchłonąć masę histerii, analfabetyzmu i tandety […], ale istnieje punkt, w którym dochodzi do załamania. […] Coś stanie się ze słowami. Coś z kłamstw i sadyzmu osadzi się w samym szpiku języka”. Czy agresja językowa polskiej propagandy komunistycznej, a szczególnie tej z roku 1968, przeoranie języka przez antysemityzm, miały podobne skutki dla języka polskiego? Adam Michnik: Lepiej odpowiedzieliby chyba na to pytanie Michał Głowiński, Stanisław Barańczak czy świętej pamięci Jakub Karpiński. Mnie osobiście wydaje się, że język polski obronił się przed tym, co Leszek Kołakowski określił w „Tezach o nadziei i beznadziejności” „inwazją pluskiew”. Można powiedzieć, patrząc na dzisiejszą debatę publiczną, że polskie społeczeństwo jest oczywiście, również w sensie używania języka, spolaryzowane. Ale dla mnie język to nie jest Michał Giertych [chyba Roman, ale kto by imiona tych „pluskiew” spamiętał, przyp C.M.], ale Mickiewicz, Słowacki i Miłosz. Do takiego języka ta przemoc nie weszła. Okazał się idiotoodporny. Co innego, gdy chodzi o debatę publiczną. Tu przemocą językową jesteśmy skażeni (…) u nas bariera przyzwolenia na barbaryzację języka jest nienormalnie przesunięta. Obawiam się, że moje pokolenie jest tą językową przemocą przeżarte. Mam nadzieję, że pani pokolenie w mniejszym stopniu. KW: Jak w takim razie ocenia pan głosy mówiące, że duża część środowiska młodej lewicy poparła Jarosława Kaczyńskiego w ostatnich wyborach prezydenckich? AM: Proszę pani, to jest już przykry temat dla mnie. To pokazuje, że w środowisku tak zwanej młodej lewicy więcej jest uczuciowości niż zwyczajnego zdrowego rozsądku. Mówię odpowiedzialnie: to jest czysta głupota po prostu. Wiem, że jeden z liderów tego środowiska – choć nie głosował na Kaczyńskiego, skreślił oba nazwiska. De facto oddał głos na Kaczyńskiego, nie głosując na Komorowskiego. Ten ostatni oczywiście nie może być żadnym guru dla młodej lewicy. Ale uważam, że to po prostu prezydent ludzi normalnych. Głosowanie na Jarosława Kaczyńskiego rozumiem jako opowiedzenie się za tym całym zoo, gdzie mówi się, że Putin wspólnie z Tuskiem zamordowali prezydenta Kaczyńskiego. Cóż, mnie się wydawało, że już tak długo żyję, że już nic nie może mnie zaskoczyć, ale jednak to mnie zaskoczyło. Pani się śmieje, ale naprawdę tak było. KW: Tylko się uśmiecham. Chciałabym wrócić do mojego pytania na temat długotrwałych konsekwencji Marca 1968 roku dla dzisiejszej debaty publicznej w Polsce. Na początku lat 90. napisał pan takie zdanie, że cały język sprzeciwu robotniczego w PRL był populistyczny. Że musiał taki być, biorąc pod uwagę specyfikę systemu komunistycznego. Czy nie jest tak, że wciąż, po 20 latach, z tego populizmu jeszcze się nie wyleczyliśmy? AM: Mogę mówić tylko za siebie. Przez 20 lat ta gazeta starała się to robić. Mądrzej, głupiej, lepiej, gorzej, odważniej, mniej odważnie. „Gazeta” ma z pewnością wady, popełnialiśmy błędy. Ale niech pani sobie wyobrazi polską debatę publiczną bez „Gazety Wyborczej”. I niech pani zastanowi się: w całej postkomunistycznej Europie, nigdzie, w żadnym kraju takiej gazety nie ma. A poza tym: patrzymy na młodych. Ja też patrzyłem z dużą nadzieją – szczególnie na młodą lewicę. I muszę powiedzieć, że dość gorzko jestem zawiedziony.
To jest zwyczajowa maska Adama Michnika, może noszący nią sam w nią z czasem uwierzył. A Karolina Wigura nie jest w tej rozmowie od zrywania masek, ale od mejkapu. Ja jednak przez wiele lat szukałem pod tą maską portretu prawdziwego Michnika, propagującego nie „bełkot miłości”, ale uprawiającego politykę, czasami skuteczną, czasami pełną symbolicznej przemocy, raz skłonną do negocjacji, innym razem wykluczającą „ciemnogród”. Kiedyś jego przemoc mnie oburzała, z czasem zaczęła ciekawić. Jako fatum polityki, od którego w polityce nie ma ucieczki.
Mnie Michnik opisywany w zeznaniach marcowych opublikowanych niegdyś przez „bruLion” albo Michnik z wywiadu Michała Cichego, albo z książki Jadwigi Staniszkis… wcale nie oburzał, przeciwnie, dopiero taki Michnik mnie zaciekawił. Z takim chciałbym porozmawiać, od takiego dowiedzieć się - czym jest polityka w Polsce, w kraju, który polityki nie nagradza, ale za politykę karze. Problem w tym, że Michnik sam o własnej przemocy nigdy nie chciał mówić. A pytający go o nią, zamiast odpowiedzi dostawali po ryju.
Skoro zatem chce być aniołem, a nie politykiem, oddajmy go teologom albo mejkapistkom. Tylko szkoda, bo on naprawdę jest jednym z najciekawszych polskich polityków. Podczas gdy jako anioł… troszeczkę przynudza. Felietony Cezarego Michalskiego publikujemy w poniedziałki i w środy.
Na podobny temat
|
|
Felietony Cezarego Michalskiego
|
|
Problem z Hausnerem jest taki, że pró...
"Dysponujemy wszystkimi środkami ...