Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Katalog Książek KP

30 tom w serii idee

buden_okladka_150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Władcy dziennikarskich marionetek Drukuj
Cezary Michalski   
15.03.2010
 — 
Tomasz Sekielski odpalił w niedzielę w TVN24 demaskatorski dokument „Władcy marionetek”. Emisję filmu, poświęconego wszechwładzy politycznego marketingu nad „polityką demokratyczną, republikańską i po prostu uczciwą” przerywały bloki reklamowe, z których żyje nie tylko TVN, ale całe polskie niezależne dziennikarstwo, a które sprawiają, że polskie niezależne dziennikarstwo może sobie być albo za Madonną z Bemowa albo za Madonną z Jasnej Góry, ale rynek jako ostateczną instancję sakralną wielbić musi tak samo. Może sobie demaskować fałszywe obietnice polskich polityków, ale stosunku polskiego biznesu do np. prawa pracy nie zdemaskuje nigdy.
W dokumencie Sekielskiego populistyczne obietnice polityków są bardzo fajnie i przekonująco kompromitowane przez populistyczne „obywatelskie” bunty. Np. Lecha Kaczyńskiego, jako polityka, który wypromował się na Muzeum Powstania Warszawskiego, kompromituje „prawdziwy Warszawiak”, typowy sarmacki pieniacz bezskutecznie domagający się od Kaczyńskiego likwidacji „bierutowskiej ustawy o wywłaszczeniu”. Chodzi oczywiście o dość powszechnie funkcjonujące w całym cywilizowanym świecie prawo, które umożliwi kiedyś miastu wykupienie (i to nie na wagę diamentów) jego rozlatującego się, obskurnego szałasu pod dumną nazwą „warsztat wulkanizatorski”, aby odblokować teren pod jakąś drogę czy szpital, czyli pod nieruchomości służące paru milionom innych Warszawiaków. Zarówno dzięki Lechowi Kaczyńskiemu (i kilku innym ojcom miasta), jak też dzięki naszemu sympatycznemu anarchowulkanizatorowi żyjemy dzisiaj w warszawskiej odmianie bagna Mexico-City, dziewiętnastowiecznego miasta przemysłowego przeniesionego w XXI wiek, czyli parę razy większego, ale bez obwodnic i bez infrastruktury. Sekielski wie o tym tak samo dobrze jak ja, ale anarchowulkanizator pasuje mu do kompromitowania „cynicznych polityków”. W ten sposób jednak, zamiast krytyki społecznej mamy zaledwie odwieczną walkę oligarchów medialnych z oligarchami politycznymi (Hearsta z Rooseveltem, Murdocha z Obamą, „New York Times’a” z Bushami… ), uwiarygodnianą przez błyskotliwy dokument sympatycznego dziennikarza.
Jedno jest jednak w tym filmie ciekawe: kamera złapała Jarosława Kaczyńskiego (po którym oczywiście każdy widz TVN mógł się tego spodziewać) i Donalda Tuska (co zapewne jest dla widzów TVN zaskoczeniem) – na dokładnie takiej samej pogardzie i nienawiści wobec dziennikarzy. Tusk filmowany ukrytą kamerą porzuca swój uśmiech i syczy do Sekielskiego przez zęby frazą Kaczyńskiego: „co pan sobie myśli, że się dla pana wypowiem, kiedy ludzie z pana telewizji dzwonią do moich ministrów i wymuszają na nich przychodzenie do waszego programu…?”. Wszyscy dziennikarze w tym mieście wiedzą, że Tusk ma wobec niezależnego dziennikarstwa taką samą paranoję, jak Kaczyński, tyle tylko, że nie wszyscy dziennikarze o paranoi Tuska polski lud informują. Zresztą problem w tym, że zarówno u Kaczyńskiego jak i u Tuska ta paranoja wobec dziennikarzy idzie w parze z coraz większym poczuciem własnej nad nimi przewagi. Od czasu, kiedy Tusk i Kaczyński rozpętali swoją wojenkę na górze (dzięki jej „autentyzmowi” zapewniającą im obu kompletną kontrolę nad polską sceną polityczną), dziennikarze przestali być dla nich jakimkolwiek problemem. Pogardzają dziennikarzami najzupełniej jawnie, ponieważ pogardzają ludźmi, którymi pogardzać mogą. A mogą pogardzać dziennikarzami, którzy ich nie lubią, bo mają dziennikarzy, którzy lubić ich muszą. Kaczyński „ma” dziennikarzy mediów publicznych (w tych kanałach i programach, którymi nie podzielił się z SLD, choć wzajemna lojalność jest na pewnym podstawowym poziomie przestrzegana na wszystkich częstotliwościach) oraz w mediach „antykomunistycznych” (cokolwiek by to miało znaczyć w 20 lat po upadku Muru) i w mediach o. Rydzyka. Tusk „ma” z kolei dziennikarzy  we wszystkich mediach pozostałych. O ile oczywiście te pozostałe media i pozostali dziennikarze, żeby trochę odetchnąć od dyktatu PO, nie znajdą sobie jakiejś „trzeciej partii” czy „trzeciego kandydata”. Innymi słowy kogoś, czyja głowa będzie pasowała do torsu prezydenta Mościckiego równie dobrze, jak dzisiaj do tego torsu pasuje głowa Komorowskiego czy samego Tuska.
To nieprawda, że dziennikarze dzielą się na kochających PO i kochających PiS. Aż takimi idiotami jednak nie jesteśmy. Dzielimy się na bardziej pogardzających PO i bardziej bojących się PiS-u. Kaczyńskiemu i Tuskowi to już wystarczy. Dzięki temu dziennikarstwo nie pełni funkcji kontrolnej wobec żadnego z nich, nawet jeśli jedni z nas bardziej wyżywają się na Kaczyńskim, a inni na Tusku. Dokładnie tak samo, jak nie pełniło funkcji kontrolnej wobec żadnej ze stron pierwszej wojny na górze (Mazowiecki-Wałęsa) albo wobec stron wieloletniej, wygodnie dla wszystkich zrytualizowanej wojny pomiędzy „solidaruchami” i „komuchami”, pomiędzy „czerwonymi” i „czarnymi” itp.
Tusk i Kaczyński świetnie o tym wiedzą, dlatego dziennikarzami posługują się jak marionetkami. Tusk wie, że kiedy jakiś jego podręczny (on sam się do tego zwykle nie zniża, syczy wyłącznie w ukrytej kamerze, a nie tak jak np. Niesiołowski przy kamerze odkrytej) nazwie jakiś dziennik czy radio „gadzinówką PiS-u” to inne dzienniki czy inne radia zaraz go za to pochwalą. Kaczyński wie, że każda jego publiczna obelga pod adresem TVN-u, „Gazety Wyborczej” czy „mediów niepolskich” znajdzie natychmiast klakierów w paru innych mediach.
W ten sposób to Tusk i Kaczyński są władcami dziennikarskich marionetek. Nawet jeśli niektóre z nich próbują czasami zerwać, a przynajmniej pokazać poruszające nimi sznureczki.
Komentarze
Dodaj nowy
kot  - Byt kształtuje świadomość   |15.03.2010 17:57:33
Jak tu nie wierzyć brodatemu! Że byt kształtuje świadomość.
Ten tekst, to jest
coś!
Dawny Cezary Michalski należał do tych, którzy uprawiali najstarszy zawód
świata
-wychwalanie władcy. Grzejąc się w jego blasku i uczestnicząc w
korzyściach stąd płynących. Przynależał do tych, którzy trudnili się
szyciem niewidzialnych szat dla często całkiem nagiego króla. A my lud
zachwycaliśmy się jego (władcy nie Michalskiego) nieistniejącymi szatami! Bo
jakżeby inaczej, skoro inni widzieli i podziwiali- my nie mogliśmy być
gorsi!
Wydaje się, że nie jest to odkryciem, że prasa nie jest niezależna, że
realizuje polityczne zamówienia. Jednak jest to pierwszy wypadek, aby
prominentny dziennikarz mówił o tym w sposób otwarty.
Dziennikarstwo
niezależne przenosi się do Internetu. I jest to logiczne, bo nie ma
niezależności tam gdzie twoje teksty cenzuruje właściciel i uzależnienie
finansowe, w sytuacji nie ma interaktywnej zwrotności. Zapewniającej
powodzenie choćby Wikipedii.
Bawiąc się w proroka. Może już za rok najbardziej
opiniotwórcze teksty będą ukazywać się w interaktywnej internetowej postaci
nie powiązanej z korporacyjnymi nadawcami.

Chyba, że Tusk wstrzyma rozwój
Internetu w Polsce albo wprowadzi cenzurę.
A Cezary Michalski będzie pierwszym
historycznie dziennikarzem, który się zabrał z tą tendencją.
kot  - korrekta   |15.03.2010 18:03:09
Jest
I jest to logiczne, bo nie ma niezależności tam gdzie twoje teksty
cenzuruje właściciel i uzależnienie finansowe, w sytuacji nie ma interaktywnej
zwrotności.
Powinno być
I jest to logiczne, bo nie ma niezależności tam gdzie
twoje teksty cenzuruje właściciel i uzależnienie finansowe, w sytuacji, w której
nie ma interaktywnej zwrotności.
maciej   |16.03.2010 01:38:50
" Cezary Michalski w czasach rządów AWS był sekretarzem Rady ds. Inicjatyw
Wydawniczych i Upowszechniania Kultury". za Wikipedią.
Wyszło nie tak jak
miało być? Czy też urodzone dziecko okazało się potworkiem?
Jeżeli chodzi o
panów z TVN to ostatecznie zeszli poniżej poziomu szamba po programie z gen.
Jaruzelskim. Szeroko na ten temat mówiono i komentowano. Podział mediów
publicznych pomiędzy rządzące partie? Tak się dzieje, od wyborów w 1989r. I za
każdym razem jest na ten temat biadolenie.
Moim skromnym zdaniem ten felieton
to płacz nad dawno rozlanym mlekiem.
Jeżeli chodzi o internet, to powszechnie
wiadomo, które portale należą do stacji telewizyjnych - gdzie tu
niezależność?
Pewnie istnieją strony w internecie tzw. dziennikarstwa
obywatelskiego, ale i one przecież z czegoś się muszą utrzymywać.
kot   |16.03.2010 11:35:35
Internet stwarza możliwości powstania dziennikarstwa niezależnego. A
możliwości prędzej lub później są realizowane.
viking   |16.03.2010 11:48:14
A mógłbym się dowiedzieć jaka jest definicja dziennikarstwa niezależnego? Każda
gazeta na tym świecie posiada jakąś ,,linię". Niezależne podawanie suchych
informacji jest jedynie zadaniem agencji prasowych, w miarę ,,niepolityczne"
powinny być media publiczne.
Poza tym każda stacja telewizyjna, każda gazeta
reprezentuje jakiś światopogląd. I nie ma w tym nic złego. Jak ktoś ma ochotę
czytać coś lewicowego, czyta Liberation, jak mu odpowiada prawica to Le Figaro
itd. To taki przykład z Francji, wszędzie indziej jest tak samo.
maciej   |16.03.2010 15:58:07
Moim skromnym zdaniem, dziennikarstwo niezależne jest utopią wymyśloną przez
dziennikarzy, którym się nie udało lub też swoją karierę zaczynali w czasach
gwałtownych przemian.
Kiedy to w ferworze walki drukowano każdy tekst byle
tylko dołożyć przeciwnikowi.
Tu nasuwa mi się porównanie z pojawieniem się
dźwięku w kinie, okazało się, że nie wszyscy aktorzy kina niemego mają
odpowiedni głos aby grać w filmach dźwiękowych. W dziennikarstwie nie każdy
dziennikarz potrafi napisać wyważony tekst na określony temat bez zaangażowania,
czy agitacji za czymś lub przeciwko komuś.
Ci, którym udało się dostosować do
nowych warunków ( nie chodzi tu o żaden koniunkturalizm), mieli szczęście i
zrobili kariery, mają liczące się nazwiska, programy z ich udziałem gwarantują
oglądalność, są opiniotwórcze, stają się gwarantem sukcesu i tym samym mogą
stawiać warunki, podpisywać kontrakty, prowadzić autorskie programy, lub też
mieć stałe rubryki w gazetach podpisywane swoim imieniem i nazwiskiem.
Pewnie
i są tacy jak Naomi Klein, która zrezygnowała ze stałego zajęcia, zaryzykowała i
odniosła sukces.
Pozostali pracują w redakcjach, szukają tematów, a jak ich
nie znajdą to je wymyślają. W przerwach marzą o tym, że będą podpisywać wysokie
kontrakty jak np. Tomasz Lis, będą sławni na całym świecie jak Ryszard
Kapuściński, i będą zmieniać buty do każdego programu jak Monika
Olejnik.
Ponadto przyrzekają sobie, że przy następnym spotkaniu z redaktorem
naczelnym powiedzą mu
co o nim myślą, a kiedy go zobaczą a on łaskawie na
nich spojrzy, kłaniają mu się w pas.
kot   |16.03.2010 16:28:43
,,A mógłbym się dowiedzieć jaka jest definicja dziennikarstwa
niezależnego?,,
-Dobre pytanie!
A oto odpowiedź. Dlaczego powstały takie
znakomite zjawiska jak Wikipedia i Linux.
Na podobnych zasadach może powstać
niezależne dziennikarstwo. W oparciu o interaktywność, gdzie każda bzdura jest
korygowana przez
innych mających identyczny dostęp na równi z autorem
pierwszej wypowiedzi. Powstaje coś w rodzaju niedoczyszczającego się ekosystemu.
kot  - korrekta   |16.03.2010 16:37:54
Oczywiście zamiast:
,,niedoczyszczającego się ekosystemu.,,

powinno być
,,
samooczyszczającego się systemu,,
kot  - korekta do korrekty   |16.03.2010 16:46:05
Mimo,że tak gdzieś tutaj napisał sam mistrz.
viking   |16.03.2010 18:09:47
@kot

Wikipedia to coś zupełnie innego niż media. Jest ona bowiem portalem
informacyjnym, rodzajem encyklopedii w sieci i w takim celu została stworzona.
Obiektywność faktów, które podaje jest stosunkowo łatwo weryfikowalna. Jeśli np.
pod hasłem Platon pojawią się cytaty z Arystotelesa to taki błąd da się wykryć i
,,naprawić".
W przypadku mediów jest inaczej, gdyż ich celem nie jest
jedynie podawanie informacji (które również dają się zweryfikować obiektywnie),
ale także opinii. Te są zawsze subiektywne i zależne od światopoglądu. Nie ma
możliwości korygowania poglądów. Nie bardzo sobie wyobrażam o jakiej utopii tu
śnisz. Np. piszesz swój artykuł o tym, że Balcerowicz był szkodliwy dla Polski
a internetowe gremium decyduje, iż nie masz racji i zamiast Twojego
,,nieobiektywnego" artykułu publikuje tekst entuzjasty Balcerowicza? Czy też
Twój tekst współistnieje z 30 innymi a ja wchodząc na taki obiektywny portal
dostaje oczopląsu, bo obok artykułów lewicowych mam neoliberalne; obok
atesitycznych religijne itd.?

To ja już wolę żeby było tak jak jest i mogę
spokojnie sobie darować całkowicie niektóre gazety (np. Rzeczpospolitą), na inne
patrzeć z dystansem (Wyborcza) a jeszcze inne czytać często (np. KP).
viking   |16.03.2010 18:20:59
@maciej

Ja uważam, i nawet już kiedyś o tym pisałem, że ,,niezależne
dziennikarstwo" jest utopią postkomunistyczną. Ludzie myśleli, że skoro
komunistyczna prasa kłamała lub opisywała rzeczywistość jednostronnie to ,,wolna
prasa" będzie jej przeciwieństwem czyli źródłem obiektywnej prawdy. Problem
polega na tym, że w pluralistycznej demokracji nie ma czegoś takiego jak
,,obiektywna prawda" w zakresie opisu zjawisk. Są różne opinie i różne
interesy. A my mamy szczęście decydować czy zgadzamy się z Wielowieyską czy
Sierakowskim i wiemy, których opinii gdzie możemy szukać.Wiem, że to straszne
banały, ale dziwi mnie dlaczego są w Polsce tak niezrozumiałe, mimo że tak
oczywiste. To mi przypomina zarzut pod adresem polityków, że ich wystąpienie
było polityczne. Tymczasem politycy są ,,polityczni" a media
,,publicystyczne", czyli z definicji nieobiektywne.
Oczywiście istnieje
problem autonomii dziennikarzy w ich redakcjach, ale to nie to samo co
,,niezależność".
kot   |17.03.2010 05:00:33
-Nie bardzo bym się obawiał, że nagle pokaże się 30 Mozartów i pogubię się z
nadmiarze. Czy myślisz, że nastąpi wysyp Piątków? W Gazecie wyborczej od
poniedziałku do piątku nie ma co czytać. Do Rzeczpospolitej lepiej się nie
zbliżać.
- Byłbym zachwycony gdyby pokazał się w KP Antypiątek ale na tym
samym poziomie.
-Pojecie o współczesnej prasie przedstawiasz nieco
idealistyczne. Każdy z wielkich dzienników we Francji prezentuje określone
poglądy. Więc niby masz cały zestaw dań do wyboru. Tu nawet nie chodzi o to,
że dziennikarz musi pisać zgodnie z linią pisma (właściciela) i stojących za tym
interesów. Jeden z motywów współczesności, który rozpoznaje Piątek , nawet na
tej samej aktualnej winiecie KP jest spłaszczenie wszystkiego, w tym
opiniotwórczych gazet, które na pierwszym miejscu aby utrzymać się na
powierzchni muszą obniżać (spłaszczać, platformizować) swój poziom, pod
najostrzejsza sankcją: spadku nakładu. Na pewno w wielkich demokracjach jest
lepiej niż w Polsce. Można jeszcze wymienić kilka poważnych tytułów
prasowych. Ale czy pamiętasz jaki to niedawno, z tej półki, znany dziennik
francuski padł, lub miał paść?
I pytanie, czy Piątek , a także ten obecny
Michalski mogliby gdzieś pisać, to co piszą w KP,
lub być w TW?
-Miło, że
zauważyłeś, że KP zmienia się w gazetę. I czy mógłbyś powiedzieć jak to jest,
że
ty poruszający się w kilku obszarach językowych i kulturowych (jak
twierdzisz) zużywasz czas na czytanie i pisanie właśnie w KP.
viking   |17.03.2010 19:59:39
@kot

Z wieloma rzeczami, o których piszesz mogę się zgodzić, ale nie o
tym mówiłem:) Chodzi o to, że w ogóle nie rozumiem czym miałoby być coś takiego
jak ,,obiektywna publicystyka" i skąd w ogóle pojawiają się takie pomysły.
To nie znaczy, że twierdzę, że rynek prasowy jest fantastyczny (nie jest ani w
Polsce ani we Francji ani nigdzie). To źle, że niektóre gazety obniżają poziom,
ale to zupełnie inna kwestia niż sen o ,,obiektywnej prasie". A to czego
należy się obawiać to sytuacja, w której prasa staje się właśnie zbyt
,,obiektywna", wyrównuje różnice polityczne zamiast czynić je podstawą
sporu. Mam na myśli np. ,,Le nouvel observateur" i jego ukłony w kierunku
prezydenta Sarkozy’ego. Być może lewicowa gazeta przekonująca ,,lewaków", że
Sarkozy jest całkiem spoko robi ukłon w stronę obiektywizmu, ale mnie to
szczególnie nie cieszy.
viking   |17.03.2010 20:29:46
,,I czy mógłbyś powiedzieć jak to jest, że
ty poruszający się w kilku
obszarach językowych i kulturowych (jak twierdzisz) zużywasz czas na czytanie i
pisanie właśnie w KP."

Mam Ci opowiadać o swoich motywacjach? Nie wiem co
to ma do rzeczy. Ale ponieważ jestem miłym Vikingiem mogę Cię poinformować czemu
czytam KP:) Otóż obecnie mieszkam w Polsce (w najbliższym czasie to się nie
zmieni) i to co się tu dzieje dosyć mnie interesuje.
Powodów, dla których lubię
akurat Krytykę (a nie np. Frondę) jest bardzo wiele i pozwolę sobie darować ich
wymienianie.

P.S.Raczej wątpie abym był wyjątkiem wśród sympatyków KP w
kwestii czytania prasy zagranicznej;)
kot   |18.03.2010 04:46:37
-viking, pośrednio byłem ciekawy, czy np. coś podobnego jak witryna KP istnieje
w Szwecji!
viking   |18.03.2010 05:21:33
W Szwecji istnieje kilka pism lewicowych, które można by przyrównać do
drukowanej wersji KP. W większości są jednak takie jak cała Szwecja- śmiertelnie
nudne;)
W sumie najciekawsze teksty lewicowe są, moim zdaniem, publikowane w
Aftonbladet, brukowcu podobnym do Faktu, ale mającym bardzo dobry dział
kulturalny. Pisze tam świetna Asa Linderborg znana ze swych sporów z popularnym
w Polsce Maciejem Zarembą, były tam też tłumaczenia Zizka.
W sumie bardziej
szanuje norweską prasę lewicową- zwłaszcza NyTid i Klassekampen (znając szwedzki
można bez problemu czytać norweskie teksty- ja ostatnio czytam ich więcej niż
szwedzkich).
kot   |18.03.2010 06:08:45
Viking, ciekawa informacja. Dziękuje.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.86081 Seconds