Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Taniec z czaszkami Drukuj
Cezary Michalski   
09.05.2010
Oświadczenie Jarosława Kaczyńskiego nie pozostawia większych wątpliwości. Nawet Rosjanie mogą być przyjaciółmi, wrogiem jest wyłącznie Tusk. Potrząsanie smoleńskimi czaszkami na kijach przed prezydenckim pałacem to także zupełnie nowy rodzaj peryferyjnej polityki, przy użyciu czarnej magii. Cichocki, Gawin i Karłowicz ochrzczą czarną magię Schmittem i wszystko będzie OK.

W dodatku PiS-u oficjalnie ten taniec z czaszkami w niczym nie obciąża. Joanna Kluzik-Rostkowska jest przecież sympatyczna, społecznie wrażliwa, ona walczy o centrum. Rymkiewicz, Wolski, Krasnodębski, Trznadel, Pospieszalski czy Tomasz „Zatrzymać Rosję!” Sakiewicz… to przecież nie gustowny i nowoczesny Paweł Poncyliusz. Oni nie mają legitymacji partyjnych PiS-u, oni się upartyjnili prywatnie. PiS oficjalnie z czaszkami nie tańczy, tylko Jarosław Kaczyński pozwala sobie na drobne rytuały przy wirującym stoliku („w Rosji miał stać mój brat, wiem o czym by myślał”). Ale całą energię voodoo uzyskaną w tym tańcu z czaszkami PiS politycznie konsumuje bez ograniczeń.

Ciągle mam nadzieję, że w Polsce można kłócić się o programy, a nie o czaszki. Ale nie tym razem, jeszcze nie tym razem (i pewnie jeszcze nie następnym, i nie jeszcze kolejnym, dopóki pozostaniemy peryferiami tak pełnymi magii). Tym razem (i jeszcze następnym, i jeszcze…) lewica będzie się mogła albo do tańca z czaszkami przyłączyć („po Smoleńsku nikt nie ma prawa nazywać nas komuchami” - Ryszard Kalisz) albo sama zostanie smoleńską czaszką zdzielona w głowę. I dla większej politycznej pewności przebita katyńską piszczelą.

Dlatego modlę się o kapitalistyczną rewolucję dla Polski, bo – jak powiedział Marks, a ja Marksowi w tym temacie wierzę – dzięki niej wszystko, co stałe, wyparowuje, nawet kości i czaszki. Dzięki niej wszystko, co święte ulega profanacji, nawet bożki voodoo. Oczywiście, najlepiej, żeby kapitalistyczną rewolucję dało się choćby odrobinę zhumanizować, okiełznać państwem opiekuńczym. Ale polska polityka zajęta tańcem z czaszkami nigdy tego nie zrobi. Więc ja pokładam resztki nadziei już wyłącznie w polityce europejskiej.

Zresztą intelektualne zaplecze Prawa i Sprawiedliwości nie uprawia polityki, a już szczególnie realistycznej polityki polskiej. Uprawia ideologiczny samogwałt. Kiedyś swój eurosceptycyzm opakowywali przynajmniej w sojusz z USA (choćby i odrobinę przez nich przeceniany), ale od czasu, kiedy wygrał Obama („klęska cywilizacji białego człowieka”, „Herod, morderca dzieci”, „czarny Marcinkiewicz”) nawet na Waszyngton nie potrafią już spojrzeć bez splunięcia. Bruksela, wiadomo czym dla nich jest, nowym Związkiem Sowieckim, z którego jednak warto ciągnąć dotacje (ach, ci dumni Sarmaci). Niemcy… to Erika Steinbach. Rosja to przyjaciele tylko na tle Tuska, bo w codziennej retoryce to nawet prezydenta nam zabili („być może, a co, nie wolno już nawet zadawać pytań, cenzury się POpaprańcom zachciewa?”). Zatem, gdzie szukają sojuszników dla Polski, na Kaukazie? Obawiam się, że to nie wystarczy. Ale oni się nie obawiają. Nie stawiają sobie nawet takich pytań, nie przeżywają takich obaw, bo, jak już mówiłem, polityka ich nie interesuje, interesuje ich wyłącznie szybkie ekstatyczne spełnienie.

Ponieważ jednak polityka w Polsce, język polskiej polityki, budowanie dla polskiej polityki priorytetów, zostały na czas tej kampanii wyborczej oddane takim właśnie ludziom, lej po bombie, jaki po niej zostanie, będzie głębszy niż po wszystkich poprzednich. W końcu, jeśli parę milionów ludzi uwierzy, że zwycięstwo PO to „zwycięstwo Rosji”, „morderców prezydenta”, „tych, którzy sprzedali Polskę”… albo jeszcze gorzej, jeśli paręnaście milionów ludzi uwierzy, że zwycięstwo nad PO to „zwycięstwo nad Rosją”, „nad mordercami prezydenta”, „nad tymi, którzy sprzedali Polskę”… to jak będzie wyglądało życie po kampanii? Czy Rymkiewicz, Krasnodębski, Sakiewicz… z chwilą ogłoszenia wyników prezydenckich wyborów znowu zmienią pałkę na pióro (kamerę, mikrofon)? Przypuszczam, że wątpię.

Jeszcze „w trudnym okresie żałoby” (nie umiem już nawet ironicznie znosić tego języka, Witkacy mawiał o nim: „bełkot miłości skrywający byle jaką przemoc”), Małgorzata Kowalska, zmuszając się do optymizmu jak sądzę, napisała o katastrofie w Smoleńsku jako o możliwych „narodzinach sensu”. Dla mnie od początku były to co najwyżej narodziny z Rosemary’s Baby.
W ostatnich dniach tygodnia narodowej żałoby, razem z ABR, z którą tworzymy ostatnio małą dwuosobową antyżałobną bojówkę, powtarzaliśmy sobie bez przerwy: „aby do poniedziałku, aby do poniedziałku…”. Poniedziałek nie nadszedł, zmobilizowana, upolityczniona żałoba trwa nadal. Powstaje pytanie, a co będzie, jeśli poniedziałek nie nadejdzie nigdy?

P.S.: Oczywiście, kiedy rytuał voodoo, kiedy taniec z czaszkami się skończy, emocje opadną, zombies wrócą do domów i przyjdzie czas na zimne podzielenie łupów. Np. pod prezydentem Kaczyńskim, w parę tygodni po jego zwycięstwie, powstanie „społecznie wrażliwa” koalicja PiS-PSL-SLD. Katastrofy nie będzie, jak napisała przy innej okazji Kinga Dunin. Może. Będzie tylko jeszcze głębsze osunięcie się w mit.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 6.12914 Seconds