Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Personal Jesus Drukuj
Cezary Michalski   
04.04.2010
Personal Jesus to fajna piosenka, szczególnie, kiedy wykonuje ją Johnny Cash. Nadaje się też świetnie do wielkanocnych medytacji nad specyficzną lokalną odmianą chrześcijaństwa, której wyznawcy obchodzą właśnie śmierć i zmartwychwstanie Karola Wojtyły. Domyślam się, jak to polskie „ugięcie” chrześcijaństwa musi denerwować Tomasza Piątka, poczciwego „lutra”, ale niestety, nie ma co wierzgać przeciw ościeniowi, nawet data się zgadza. Jan Paweł II ze swoim niebywałym wyczuciem spektaklu trafił tak dokładnie, że Wielkanoc, jakby nie było ruchome święto, może się oddalić od daty jego śmierci co najwyżej o dwa tygodnie w jedną albo w drugą stronę. A jako że w tym roku data śmierci i data święta znowu się zeszły, każdy, obojętnie w TVN czy w Radiu Maryja, na PiS-owskiej Jedynce czy na SLD-owskiej Dwójce, bez trudu odnajduje w śmierci papieża misteryjną formę

Wpadł na to nawet Donald Tusk, wygłaszając swoje świąteczne, utrzymane w duchu polskiej religii obywatelskiej, orędzie: „W te Święta szczególnie głęboko wierzymy w to, że dobro jest silniejsze od zła, że śmierć nie jest ostateczna. Ta wiara towarzyszyć nam będzie wtedy, kiedy wspominać będziemy śmierć naszego papieża”. Antyklerykałowie zapewne się oburzą na to mieszanie porządków. Nic nie rozumieją. Władca chcący pokoju musi deklarować, że jest współwyznawcą wiary swego ludu. A wiara tego ludu oparta jest o śmierć i zmartwychwstanie (Santo Subito!) Karola Wojtyły.

W państwie, w którym Wojtyła zastąpił Chrystusa, zastąpił on niestety także polską politykę. Najbardziej precyzyjnie wyrazili tę myśl redaktorzy „Teologii Politycznej”. Mają oni filozoficzno-teologiczne wykształcenie, więc kodyfikację polskiej religii obywatelskiej uznali za swój obowiązek. Już jakiś czas temu Marek Cichocki i Dariusz Karłowicz ogłosili tezę, że w polskiej demokracji, która jest tylko chaosem - żadnego władcy jak dotąd nie wyłoniła, żadnej władzy skutecznie nie legitymizuje - Jan Paweł II pełni funkcję Interreksa. To na nim po śmierci ostatniego legalnego króla (jak rozumiem Gierka) i przed pojawieniem się nowego króla, równie powszechnie uznanego, opiera się polski polityczny porządek. Bo demokracja, szczególnie liberalna, w kraju Polaków żadnej władzy wyłonić nie zdoła.

Przed piątymi z kolei obchodami śmierci i zmartwychwstania Karola Wojtyły, Dariusz Karłowicz swoje dogmaty postanowił utwardzić, ogłaszając tym razem, że gdyby Jan Paweł II żył, nie doszłoby do konfliktu pomiędzy PO i PiS-em, bo politycy obu partii by się go „wstydzili”. Nie jest to prawda nawet empiryczna. Pierwsza wojna na górze, równie mało racjonalna co wojna PO-PiS-u, wojna między Mazowieckim i Wałęsą, między solidarnościowym „ciemnogrodem” i solidarnościowymi „łże-elitami”, toczyła się za życia Wojtyły, który widać Interreksem był kiepskim, skoro jej zapobiec nie zdołał. Ale nie o empiryczną prawdę tu chodzi. Poczciwy Feuerbach mówił o projektowaniu swoich najlepszych cech przez ludzkość na Boga, nie podejrzewał, że Polacy swoje najlepsze cechy wyprojektują na jednego człowieka. Ja po prostu nie wierzę, że naród, który wszystkie swoje polityczne zdolności wydeleguje na jednego człowieka, zdoła kiedykolwiek wydobyć się z „samozawinionej niedojrzałości”. Karłowicz w ogóle w takie „oświeceniowe utopie” nie wierzy, więc go moje zastrzeżenia raczej nie poruszą. Czasami mam nawet wrażenie, że nad Wisłą w „oświeceniowe utopie” nie wierzy nie tylko prawica, ale nawet lewica. A Oświecenie w ogóle przejawia się tutaj już wyłącznie poprzez niemieckie hipermarkety.

Choć polityczna idolatria wydaje mi się pozbawiona sensu, żal by mi było wylewać Wojtyłę z kąpielą głupoty. Ja w każdym razie wylać go nie umiem, bo zobaczyłem go raz w telewizorze, kiedy byłem dzieckiem, i było to doświadczenie dość wyzwalające. Pamiętam rzucone przez niego zaklęcie o „Duchu, który odmieni oblicze tej Ziemi”. Duch faktycznie przybył i przybrał ciało związku zawodowego, choć ludzie dotąd się spierają, i spierają uczenie, czy rolę Świętego Józefa pełnił tam Macierewicz czy Kuroń, Michnik czy Wałęsa, a Maryją była Anna Walentynowicz czy Helena Łuczywo. Wszyscy mają rolę w tym społecznym misterium, i naprawdę nie była to rola najgorsza. Pamiętam też z pierwszej pielgrzymki papieża do Polski – jako chłopak, który w czasie jej trwania zaledwie raz czy drugi przysiadł na podłodze przed telewizorem - strach kamerzystów kadrujących tak, żeby nie było widać tłumów, i strach komentatorów, którzy udawali, że ze swej kabiny nie widzą tego, co mogą zobaczyć wszyscy „telewidzowie”. Nawet dziecko umiało zauważyć strach władzy. Nawet dziecko niewierzące, niechodzące na religię, zmartwychwstania oczekujące wyłącznie po odkryciach genetyki. Bo to zupełnie fajne objawienie – nawet jeśli jego konsekwencje, jak to z objawieniami bywa, miały ten naród w latach 80. ostatecznie rozszarpać i zniszczyć - nie było objawieniem religijnym, ale społeczno-politycznym, lokowało się w tym samym rzędzie objawień co, dajmy na to, rewolucja 1905 roku.

Drugi raz zobaczyłem Karola Wojtyłę w mitycznym (bo wielokrotnie od tamtego czasu zmitologizowanym, zapacykowanym świętym werniksem) oknie na Franciszkańskiej, w 1987 roku. Milionowy tłum rozszedł się potulnie po mszy na krakowskich Błoniach, jakąś setkę radykałów spałowano przy moście na Dębnikach. A wieczorem parę tysięcy studentów i licealistów pokłóciło się pod tym oknem z Wojtyłą, bo zamiast „zostań z nami”, rytualnie wołanego przy wcześniejszych pielgrzymkach, zaczęło chóralnie wrzeszczeć do papieża, a potem nawet na papieża: „weź nas z sobą!”, mimo jego ojcowskich pouczeń, które miały u tej młodzieży wytworzyć szczątkowe choćby poczucie winy. Niestety, mimo papieskich pouczeń, zamiast zostać i pielęgnować substancję, zamiast stać się ujutnymi Polakami, obojętnie, prawicowymi czy lewicowymi, postsolidarnościowymi czy postkomunistycznymi, większość z nas wolała wówczas stać się Sikorskim i Applebaum (choć jeszcze nawet o nich nie słyszeliśmy). Pewnie większość wkurzonych dzieciaków stojących wtedy pod oknem na Franciszkańskiej nie wyjechała, a większość z tych, co wyjechali nigdy nawet nie zawadziła o Oxford. To jednak był symptom, który może trochę tłumaczy skomplikowane uczucia pewnego pokolenia wobec kraju, którego to pokolenie nie potrafiło ani zmienić, ani przynajmniej zniszczyć.

We wszystkich tych momentach „objawień” Wojtyła był jednak zwyczajnie godnym szacunku człowiekiem. Pamiętając o tym – no, kto jeszcze o tym pamięta, z całego „Pokolenia JP2”? – trudno mi się dziś cieszyć, że ten człowiek jest już tylko bożkiem.
Komentarze
Dodaj nowy
maciej   |05.04.2010 02:33:45
Ciekawe! Na stronach KP tworzy się kolejny narodowy mit "Pokolenie
JPII".
ilpalazzo   |05.04.2010 10:52:59
Tym gorzej dla Wojtyły. Miał tak ogromną władzę i tak słaby zrobił z niej
użytek. Pomimo ćwierci wieku w Watykanie i objechania całego świata pozostał
antykomuchem krajowego chowu. Hipoteza o zdalnym sterowaniu z Langley jest
kusząca.
http://www.youtube.com/watch?v=CYzRL9YIs wQ
Roger  - zwyczajny godny szacunku człowiek   |05.04.2010 11:49:32
Zwyczajny czyli nie święty.
Są tacy, co formułują zarzuty wobec niego.

http://lewica.pl/?id=21351
Michał Golemo   |06.04.2010 17:08:31
"Jednym z głównych zarzutów, który obciąża pontyfikat Karola Wojtyły, to
zatajanie pedofilstwa duchownych. JP2 oraz długoletni szef Kongregacji Nauki i
Wiary, kard. Ratzinger wymagali bezwzględnego respektowania postanowień dwóch
dokumentów.
Pierwszy z nich, to tajna instrukcja autorstwa kard. Alfreda
Ottavianiego "Instructio De Modo Procedendi In Causis Sollicitationis",
podpisana w 1962 roku przez papieża Jana XXIII, zakazująca ujawniania przypadków
pedofilii pod groźbą klątwy dla ujawniających i nakazującą skłanianie ofiar do
milczenia też pod groźbą klątwy(źródłem przecieku poza Kościół katolicki jest
katolicki ksiądz Thomas Doyle, który treść opracowania wraz z wytycznymi ujawnił
w 2003 roku). JP2 bezwzględnie wymagał od swoich podwładnych respektowania tego
aktu.
Okres pontyfikatu JP2, to seria zatajania pedofilstwa duchownych.
Ten problem był jedną z głównych przyczyn tego, że społeczeństwa takich krajów
jak Francja czy Irlandia wyraźnie odeszły od religii. We Francji skala zjawiska
jest taka, że na pedofila mówi się zwyczajowo "proboszcz".


Drugi dokument - "Crimen sollicitationis", także wydany w 1962 r. W
myśl litery opracowania należy niezwłocznie otoczyć opieką księdza, oskarżonego
o seksualne wykorzystywanie małoletniego i przenoszenie go z parafii do parafii.
Skandal seksualny musi być opanowany i pójść w zapomnienie. Buntownicy i osoby,
które do niego doprowadziły, zneutralizowani i ukarani. Skutkiem tego,
zaszczuta rodzina ofiary musi opuścić miejscowość, w której mieszka, albowiem za
sprawą agitacji z ambony, jest ona przedmiotem ostracyzmu ze strony wspólnoty
lokalnej.

Ze względu na to, że obowiązuje on wszystkich biskupów
katolickich na całym świecie - postępowanie Kurii diecezjalnych w stosunku do
wydarzeń seksualnego wykorzystywania dzieci przez księży jest podobne i to
właśnie sprowokowało prowadzących śledztwa do przekonania, że muszą istnieć
jakieś wspólne ustalenia dotyczące tego problemu. Dalsze dochodzenia przyniosły
ujawnienie się osób które udostępniły pisaną po łacinie kopię tego dokumentu.
Uważa się, że dochodzenie państwowej komisji w sprawie masowego wykorzystywania
seksualnego małoletnich w Irlandii, doprowadziło do odkrycia kompromitującego
Kościół tajnego dokumentu.

W 2001 roku kardynał Ratzinger wysłał do
wszystkich biskupów list, w którym upewniał ich, że sprawy pedofilii i
molestowania w kościele mogę być rozpatrywane "za zamkniętymi drzwiami"
i wszystkie dowody mają być tajne przez 10 lat od momentu osiągnięcia przez
ofiarę pełnoletności - co powoduje przedawnienie sprawy i uniemożliwia
wyciągnięcie konsekwencji finansowych wobec kościoła.
Z tego powodu w 2005
roku prawnicy Benedykta XVI musieli prosić o wystawienie mu listu żelaznego
przed jego wizytą w USA, gdyż w Teksasie był oskarżony o utrudnianie działania
wymiaru sprawiedliwości. Rzeczniczka Watykanu nie chciała odnieść się do tego
dokumentu. Stwierdziła tylko, że "to wewnętrzny dokument Watykanu, więc nie
będziemy go komentować". Problem jest poważny. Według zamówionego i
sfinansowanego przez amerykańskich biskupów raportu John Jay College na temat
molestowania nieletnich w Kościele Katolickim z około 94607 księży w USA
pomiędzy 1950 a 2002, o wykorzystywanie nieletnich było oskarżonych 4127, czyli
mniej więcej 4,3%. Odszkodowania dla ofiar sięgnęły już 2 mld dolarów!
W 2003
roku grupa adwokatów przygotowała nawet projekt uznania Kościoła katolickiego za
organizację działającą jak struktury mafijne i jego delegalizację.

20
maja 2009 roku opinią publiczną wstrząsnął Raport Rayana, obrazujący skalę
przestępstw seksualnych duchownych na nieletnich w Irlandii. Prace komisji
sędziego Seana Ryana trwały dziesięć lat. W tym czasie przeanalizowano dokumenty
i przesłuchano świadków na temat około 250 instytucji wychowawczych,
prowadzonych przez kościół katolicki. W liczącym 2600 stron raporcie komisja,
opierając się na poznanych materiałach, dotyczących 30 tysięcy dzieci, które
przewinęły się przez szkoły i przytułki kościelne, zarzuca członkom tych
instytucji nie tylko molestowanie i terror psychiczny, ale także zbiorowe
gwałty, bicie i sadystyczne znęcanie się nad swymi podopiecznymi. Szczegóły
zeznań wielu świadków są tak wstrząsające, że można by pomyśleć, iż dotyczą
hitlerowskich zbrodni na Żydach. W ślad za tym skojarzeniem zresztą prasa
irlandzka ukuła określenie "irlandzki holocaust". Parzenie wodą i
ogniem, biczowanie i kopanie, wielokrotne gwałty, zmuszanie do niewolniczej
pracy, wielogodzinne klęczenie to tylko niektóre z metod wychowawczych,
stosowanych przez księży i siostry zakonne wobec wychowanków. Na archiwalnych
filmach, wyświetlanych w telewizji, nie zarejestrowano oczywiście tego
procederu, ale widać na nich kilkuletnie dzieci, tak przestraszone i
zdyscyplinowane, że nie sposób nie zadać sobie pytania o przyczyny takiego
stanu."

Myślących samodzielnie, pozdrawiam :)
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 04.04.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.85664 Seconds