Nowość w sklepie kp

odczarowanie_okladka_m.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Żeby było weselej, napiszę, jak Cię pamiętam. Pochylnia z Sali Śniadeckich, ty lecisz na czele grupy robotników i studentów goniąc bojówkę endecką, która chciała rozbić wieczór poezji różnych narodów. Masz taką minę wilkołaka, jaką umiałeś robić, zęby na wierzchu, oczy wytrzeszczone, w ręku trzymasz szczątki krzesła. I wyjesz.
list M. do Czesława Miłosza, Rok myśliwego
Advertisement
Historia przemocy Drukuj
Cezary Michalski   
21.02.2010
 — 
Jakiś czas temu w Brazylii kompletnie zdziczały ojczym zgwałcił dziewięcioletnią dziewczynkę, która zaszła w ciążę. Matka dziewczynki i lekarze zdecydowali, że ciążę należy usunąć. Niezależnie od wszystkich innych powodów, ciąża zagrażała życiu dziecka. Miejscowy biskup katolicki obłożył jednak ekskomuniką zarówno matkę jak i lekarzy. Nawet Benedykt XVI, papież wyjątkowo konserwatywny w „polityce życia”, uznał działanie swego biskupa za nadmiar zdziczenia. W związku z tym inny hierarcha, przewodniczący tzw. Papieskiej Akademii Życia arcybiskup Fisichella, opublikował w „L’Osservatore Romano” artykuł mający załagodzić sprawę, wykazać, że współczesny Kościół, choć konserwatywny, nie jest jednak aż tak zdziczały, jak jego brazylijski hierarcha. Abp. Fisichella pisał, że „zamiast myśleć o ekskomunice należało koniecznie najpierw stanąć na straży niewinnego życia dziewczynki i zaoferować jej takie człowieczeństwo, którego my, ludzie Kościoła, powinniśmy być głosicielami i mistrzami… tak się jednak nie stało, co wyrządziło szkodę nauczaniu Kościoła i w oczach wielu wydaje się nieczułe, niezrozumiałe i pozbawione miłosierdzia…”. Cokolwiek te słowa miałyby znaczyć konkretnie, ich polityczna funkcja była oczywista. Miały wyciszyć skandal. Złagodzić uczucie mdłości na myśl o ewidentnych brakach człowieczeństwa u brazylijskiego biskupa.

Wtedy jednak zdarzyła się rzecz bez precedensu, spośród 158-osobowej Akademii Życia kilku najbardziej nieprzejednanych jej członków napisało list do Benedykta XVI, domagając się zdymisjonowania abp. Fisichelli, jako zbytniego mięczaka. Wśród sygnatariuszy listu, inspirując wręcz jego powstanie, znalazła się Polka, Maria Smereczyńska.

Dla mnie nie stanowi problemem to, że ona jest Polką. Nawet nie to, że była pełnomocnikiem d.s. rodziny w rządzie Jerzego Buzka. Większym problemem jest dla mnie to, że Maria Smereczyńska, rocznik 1954, to pokolenie pierwszej „Solidarności”. Ono NSZZ „Solidarność” tworzyło, sama Smereczyńska należała do związku nieomal od pierwszych dni jego powstania, przez całe lata osiemdziesiąte, aż do połowy lat dziewięćdziesiątych.

Polak Adam Mickiewicz szarpał kiedyś papieża za rękaw, w imię wolności narodów i jednostek. Dzisiaj Polka z pokolenia pierwszej „Solidarności” szarpie papieża za rękę, żeby w imię zdziczałej, skrajnie zideologizowanej wizji Boga, resztki wolności i godności człowiekowi odbierał, żeby był jeszcze bardziej bezwzględny niż jest. Jak to się stało, że pokolenie pierwszej „Solidarności”, które miało pozostać w historii – tego kraju, a nawet świata - jako pokolenie, które zaryzykowało stworzenie czegoś, co stało się dla świata symbolem wolności, przejdzie do historii jako pokolenie najbardziej zdziczałe?

Polityka, prawo, państwo, społeczeństwo… to są narzędzia wyprowadzające człowieka ze stanu natury. Sprawiające, że - być może - ma on szansę nie stać się bestią. Pokoleniu pierwszej „Solidarności” politykę, prawo, społeczeństwo i państwo odebrano. A tam, gdzie polityka, społeczeństwo, państwo, prawo, instytucje… nie kojarzą się z niczym dobrym, tam wkrada się Bóg, Bóg zdziczały, nieludzki, nie mający dla człowieka litości. Pokolenie pierwszej „Solidarności”, przerażone chaosem, kojarzące politykę, państwo i prawo wyłącznie z pozbawioną legitymizacji przemocą wybrało Boga w jego postaci najbardziej nieludzkiej. Marta Smereczyńska wybrała Boga tak zdziczałego, jak ją samą uczyniła zdziczałą najnowsza historia tego kraju.

Obserwowałem dialektykę  solidarnościowego pokolenia i solidarnościowego rozumu z uwagą. Sam w tej dialektyce na dobre i złe uczestniczyłem. Smereczyńska jest może jej skrajnym momentem, ale jednocześnie jej wybór jest dla naszego pokolenia wyborem typowym. Nieludzki Bóg, Bóg zdziczenia i przemocy, unosi się nad pokoleniem, które w zdziczeniu i przemocy wyrosło.

Wszyscy się zaraz oburzą na ducha społecznego determinizmu, jaki wieje z tego tekstu, ale ja to chrzanię. Nie wierzę w „wolność wewnętrzną”, ani w „duchowe samodoskonalenie”, ani w „suwerenność transcendentalnego Ja”. To wszystko są bzdury. Jesteśmy dokładnie tacy, jakich uczynił nas społeczny świat, w którym wyrastaliśmy. Przemoc, w której się wychowaliśmy, ukształtowała nas na zawsze. Przekazujemy ją dalej. Lata osiemdziesiąte zabiły w nas wszelką wrażliwość. Pokolenie pierwszej „Solidarności”, jak to potwierdza przykład Marii Smereczyńskiej, nie jest źródłem cywilizacji w Europie, cywilizację w Europie, póki co, trzeba przed nami bronić. Dopóki nie pojawią się w tym kraju ludzie, dla których polityka, państwo, prawo, społeczeństwo… nie będą tylko pozbawioną wszelkiej legitymizacji przemocą.
Komentarze
jkl  - ciekawe informacje, absurdalne wnioski   |21.02.2010 22:41:53
Autor sugeruje, że to komuna jest winna ideologicznego ekstremizmu
Smereczyńskiej i jej podobnych. A co z katolickimi hierarchami na Zachodzie? Ich
też wychowało komunistyczne zniewolenie? Czyżby pozostali członkowie Akademii
Życia, którzy domagali się dymisji "liberalnego" arcybiskupa też
wychowali się w Imperium Zła?

Zapewne Autor bardzo by pragnął lepszego
Kościoła. Ale dopóki ten będzie tak absurdalnie zideologizowany, to nic z tego.
Po prostu wszystkie normatywne ideologie, w tym katolicka, nawołują do przemocy.
Dlatego religie są źródłem cierpienia i zła. Publicyści wychowani w komunizmie
bywają łagodni i dobrzy.
l0g1n   |22.02.2010 00:50:46
CM wraca do swojego ulubionego tematu; aż dziw, że tak długo wytrzymał bez
pisania o ‘Traumie Stanu Wojennego’.
W ogóle pan Cezary jest klasykiem
współczesnej emo publicystyki.
Ponadto zauważyłem, że od kiedy tu przyszedł
zajmuję się także intensywną antykatolicką propagandą; to ciekawe, bo do tej
pory KP zdecydowanie odcinała się od takiej stylistyki i pozostawiała ją raczej
Racjonaliście i Faktom&Mitom. Czyżby miało się to zmienić?
Agnieszka P.   |22.02.2010 01:49:56
…a ja chciałem zapytać kiedy pojawi się coś przeciwko Gazecie Wyborczej? Może
padnie odpowiedź na pytania o powiązania rodzinne pomiędzy redaktorami GW, a
publicystami KP oraz naświetlenie podobieństwo stosowanych metod w świetle
pokrewieństwa oraz pochodzenia postkomunistycznego?
Co do poprzedniego
komentatora zdaje się nie czytuje felietonów Tomasza Piątka:)
To pisze ja
ciekawy czy, aby publicyści KP nie są zainteresowani bardziej zdobyciem dobrej
posadki w wyżej wymienionej Gazetce której redaktora i spółę wcześniej pan
Cezary krytykował. Być może chodzi o to, żeby być "dulce et decoratorum"
i może skończyć tak jak wspominani swego czasu w "Europie" twórcy
"Lewą Nogą"? Ale wszyscy czytelnicy podejrzewający KP o kawiarniane
lewactwo mają chyba te wątplwości. Miejmy jednak nadzieję, że chociaż np. Janina
Paradowska uważa, że 2010 czy 2011 będzie końcem KP to jednak w końcu przyczyni
się ona jednak do wykształcenia środowiska politycznego które będzie miała wpływ
na politykę tego kraju:) Po zajmowaniu się 7 lat literaturą i krytykanckim
utopizmem pojawiła się w końcu Seria Ekonomiczna i kto wie może o
niemarksistowskie przecież dzieła zostanie może kiedyś sformułowany program
ekonomiczny, co nie w smak Ziemkiewiczowi, Wildsteinowi i Gadomskiemu. I byłoby
świetnie:)
Spokojny   |22.02.2010 02:05:47
>Autor sugeruje, że to komuna jest winna ideologicznego ekstremizmu
Smereczyńskiej i jej podobnych.

otoz to. PZPR mialo przeciw sobie Kuronia,
ale glownie mialo przeciw sobie polske tępoty, endeckie nacjonalizmy i
malomiasteczkowe kołtuństwa. Uwielbienie i balwochwalczy podziw dla
przedwojennych arystokratow, nienawisc dla "zydokomuny" i prymitywne
polo-katolo. I to wylazlo na wierzch kiedy sie "socjalizm" w Polsce
zakonczyl. Niech sobie autor przeczyta postulaty sierpniowe na chlodno
dzisiejszym okiem. Jaki stan swiadomosci one odzwierciedlaja?
l0g1n   |22.02.2010 02:47:42
no tak, Piątek faktycznei pisuje antyklerykalne pamflety.

Ale ja nie o tym
chciałem. Nie macie takiego wrażenia, że pan Michalski od przyjścia przede
wszystkim stara się zrobić zadymę i jakoś pokłócić środowisko;> ? Jako miłośnik
spiskowych teorii widzę go jako wallenroda, który udał się na fałszywą służbę do
Krytyki, ale tak naprawdę robi krecią robotę poprzez którą realizuje misję
przedwczesnej erupcji lewicowych postulatów w radykalnej formie, co skończyć się
może tylko tak jak zazwyczaj się kończą polskie powstania. Ktoś podziela moją
schizę :)?
stylish_lamella   |22.02.2010 03:21:03
Być może chodzi o to, żeby być dulce et decoratorum

Dulce et DECORUM est
pro Patria mori.

Ostatnio tu z logiką i z poezją starożytną nie najlepiej
jest…
Agnieszka P.   |22.02.2010 03:25:08
Ten trzeci komentrz nie jest ode mnie…
Samael   |22.02.2010 05:13:13
sorry podszywanie się pod kogokolwiek nie było zamierzone. Jakimś cudem mi to
wskoczyło. A z łaciny zawsze byłem kiepski, a logika czasem wysiada w zderzeniu
z dziwną rzeczywistością. Jestem tutaj tylko gościem i nie utożsamiam się
specjalnie ze środowiskiem, jego neomarksistowskimi schematami myślowymi oraz
produkcją intelektualną często tak sobie przystającą do rzeczywistości. To tylko
krytyka Krytyki raczej w dobrej wierze chociaż z brzydkimi podejrzeniami
nadmiernie wyczulonym zalatującym kołtuństwem i antysemityzmem.
Samael   |22.02.2010 05:18:36
po korekcie
sorry podszywanie się pod kogokolwiek nie było zamierzone. Jakimś
cudem mi to wskoczyło. A z łaciny zawsze byłem kiepski, logika też czasem
wysiada w zderzeniu z dziwną rzeczywistością. Jestem tutaj tylko gościem i nie
utożsamiam się specjalnie ze środowiskiem, jego neomarksistowskimi schematami
myślowymi oraz produkcją intelektualną często tak sobie przystającą do
rzeczywistości. To tylko krytyka Krytyki raczej w dobrej wierze chociaż z
brzydkimi podejrzeniami nadmiernie wyczulonym zalatująca kołtuństwem i
antysemityzmem.


Skomentuj
kot   |23.02.2010 04:28:35
Uprzywilejowani stosują opresję w celu utrzymania dominacji. Gdy sytuacja się
odwraca, i dawniejsi opresjonowani znajdą się w pozycji uprzywilejowanych
-stosują represje.

-Pytanie czy stosują represje dlatego, że w niej
wyrośli, czy dlatego, że chcieli odmienić opresję na dominację, a po jej
osiągnięciu, po to, aby pilnować świeżo zdobytych przywilejów.

Wydaje
się, że dochodzimy do chrześcijańskiej zasady: ,,wybaczamy i prosimy o
wybaczenie,,.
Jednak ta zasada nie działa -nawet w obrębie chrześcijaństwa.
Więc opresja i dominacja zanikają dopiero wtedy gdy występuje rzadki stan
równowagi w demokratycznym stricte dostępie do przywilejów.

Katolicy nie
mając innych sposobów na stosowanie opresji i implikującej ją dominacji
wymyślili nie tak dawno ,,życie od chwili poczęcia,,.
BenFranklin   |23.02.2010 04:35:41
@CM: Zgoda cywilizacji należy przed Wami bronić.Mamy więc odpowiedź na
pytanie "co?", zdecydowanie poważniejszym problemem jednak jest
odpowiedź na pytanie "jak?" :)
kot  - korekta do wpisu nr.10   |23.02.2010 04:49:40
1. Zamiast represja wstaw opresja.
2. Żona zwróciła mi uwagę,że opresja nie
implikuje dominacji, tylko dominacja opresję.
Natomiast opresja świadczy o
dominacji.

ps.
,,Polityka, prawo, państwo, społeczeństwo,,
stosują
opresję uwalniającą od opresji tylko w warunkach równowgi sił społecznych.
kot   |23.02.2010 08:30:34
Wracam jednak do pierwszej wersji, że przez opresje można osiągnąć dominacje.
Wybacz żono!
Rylew  - Brawo kot,   |23.02.2010 09:14:22
ładnie to wyjasniłeś przy pomocy żony, tylko…
Wynika z tego, że z opresji w
opresję, ale powiedz czy wiesz, która opresja
Jest opresyjniejsza(domyślam
się, że ta która nas bezpośrednio dotyka:)
Ponadto jeśli opresja ma świadczyć o
dominacji (z czym się zgadzam) to nie może być stosowana w warunkach równowagi
sił społecznych.

Obawiam się, że działa tutaj zasada podobna do I zasady
dynamiki Newtona jeżeli na ciało nie działają żadne siły lub działają siły
wzajemnie się równoważące to ciało to pozostaje w spoczynku lub porusza sie
ruchem jednostajnym w tym samym kierunku.
W warunkach równowagi sił społecznych
nie nastąpi żadna istotna zmiana, a system będzie się poruszał w nadanym
uprzednio kierunku.

Przemyśl to jeszcze kot (najlepiej z żoną:).
Rylew  - Ciekawe,   |23.02.2010 09:20:32
zastanawiam się w jaki sposób Jaruzelski ze swoim opresyjnym sytemem jest winny
temu, że pani Smereczyńska stała się nawiedzoną :)?

Zdaje się, że pan
Michalski rozszerzył tutaj michnikowską teorię nowej bolszewii.

* Po klęsce
komunizmu z nieludzką twarzą rozpoznajemy rysy antykomunizmu z bolszewicką
mentalnością.* (A.Michnik)
kot   |23.02.2010 14:56:21
-Równowaga sił społecznych jest potrzebna po to, aby żadna z nich nie zdołała
zdominować pozostałych.
-Opresja znika, pojawia się wolność, w momencie
uświadomienia sobie konieczności, dzielenia się wolnością z innymi.
Oddając część walności własnej na rzecz opresji sprawowanej w imieniu
wspólnoty zyskujemy wolność i pozbywamy się niechcianej na rzecz
koniecznej.
Rylew   |24.02.2010 06:27:28
> Równowaga sił społecznych jest potrzebna po to, aby żadna z nich
> nie
zdołała zdominować pozostałych.

A może to jest tak, że gdy żadna z sił
społecznych nie zdoła zdominować sfery publicznej wtedy mamy równowagę. Niby to
samo ale jednak…
Równowagi nie można zadekretować, może się ona wytworzyć
jako osobliwość zmiennej wypadkowej sił społecznych w funkcji czasu
przedstawionej wektorowo gdy przyjmie wartość zero. Zauważ, ze zanika wtedy
kierunek. Odbywa się to w walce ciągłej sił społecznych, będącej wynikiem
sprzeczności występujących w społeczeństwach.
Dlatego Wałęsa chciał wzmacniać
lewą nogę, ale ona ciągle niedomaga :). Teraz znów trzeba ją wzmacniać co
staramy się właśnie czynić.

Celem jest jednak uzyskanie dominacji, aby
wprowadzić potrzebne nam zmiany, czyli zastąpic niesłuszną opresję, opresją
słuszną :). Bez dominacji
się tego nie dokona.

Zdaje się, że Twoja teoria
(poddanie się słusznej opresji na rzecz uzyskania wolności rozumianej jako
uświadomienie sobie konieczności) lepiej sprawdza się w małżeństwie niż w
społeczeństwie złożonym z wielu różnorodnych komponentów, pod warunkiem, że
żaden ze współmałżonków nie ma predyspozycji do dominacji :). To ostatnie zdarza
się jednak bardzo rzadko więc nie dziwi fakt, że w świecie mentalnie liberalnym
mamy do czynienia z atomizacją społeczeństw.
kot   |24.02.2010 13:31:11
Na tym polega równowaga sił, że znosi przewagę tej jednej. Kapitalizm, który
nie napotyka społecznej przeciwwagi w każdej chwili gotów jest wyrwać się spod
kontroli i stać się nieludzki. Nie ma postępu zagwarantowanego raz na zawsze.
Nie ma demokracji zagwarantowanej raz na zawsze. Wbrew temu co sadził Mill,
Marks, Kalecki i Kowalik.
kot   |24.02.2010 13:32:42
Na tym polega równowaga sił, że znosi przewagę tej jednej. Kapitalizm, który
nie napotyka społecznej przeciwwagi w każdej chwili gotów jest wyrwać się spod
kontroli i stać się nieludzki. Nie ma postępu zagwarantowanego raz na zawsze.
Nie ma demokracji zagwarantowanej raz na zawsze. Wbrew temu co sadził Mill,
Marks, Kalecki i Kowalik.
kot   |24.02.2010 14:32:58
Dla porządku.
Kapitalizm nie podlega ewolucji, jest niereformowalny.

Natomiast drugą jego zaletą jest to, że wspaniale wpasowuje się w warunki
zewnętrzne. Stąd się bierze jego pozorna różnorodność.
kot   |24.02.2010 14:35:28
Kowalik oczywiście sądzi, a nie sądził.
Rylew  - dla porządku   |25.02.2010 09:32:17
Postęp społeczny choć widoczny na przestrzeni dziejów nie jest zdeterminowany, a
jego wektor jest okresowo zmienny.

Kapitalizm może przyczyniać się do
postępu społecznego, hamować go lub cofać w zależności od wypadkowej sił
społecznych.

Wszystko podlega ewolucji i jest reformowalne, także realny
kapitalizm
i były realny socjalizm.

Kapitalizm jest systemem w którym
kapitałowi przypisane są specjalne właściwości, a jego posiadaczom określone
przywileje. Alternatywnym systemem byłby laboryzm w którym korzyści dawałaby
własna praca.

Dopóki nie mamy opracowanego w szczegółach systemu
alternatywnego
możemy żądać tylko korektury kapitalizmu i ukształtowania
systemu w oparciu o zasadę złotego środka w dwóch płaszczyznach podziału
a) w
płaszczyźnie kapitalizm - laboryzm
b) w płaszczyźnie socjalizm 
indywidualizm
o tym ostatnim marzyli Marks i Engels gdy pisali Manifest
Komunistyczny
zdaje się że w ostatnim akapicie gdy chcieli połączyć swobodny
rozwój jednostki z dobrem wspólnoty.

Dzisiaj siły stojące za kapitalizmem są
dominujące i on nie dopasowuje się do warunków  on je kształtuje tworząc
zarazem coraz to nowe formy.
Nowotwór stosunków społecznych jaki nam napędza
strachu zostanie usunięty przemocą dopiero gdy stanie się nienośny.Zanim pacjent
zejdzie, mam nadzieję :).
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »