Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Katalog Książek KP

30 tom w serii idee

buden_okladka_150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Człowiek przebrany za Boga Drukuj
Cezary Michalski   
24.01.2010

Współczesna religia, nieuchronnie „zmodernizowana” w ciągu dwustu lat wojny ze świecką nowoczesnością, chętnie używa dzisiaj argumentów humanistycznych. Od teleewangelistów amerykańskiej moralnej większości po Marka Jurka, Tomasza Terlikowskiego, abp. Michalika czy abp. Życińskiego. Nikt nie mówi już o przeciwstawieniu doskonale dobrej woli Boga grzesznej woli człowieka. Mówi się o obronie (ludzkiego) życia poczętego, obronie człowieka i jego podmiotowości, obronie humanizmu przed późną nowoczesnością, zdehumanizowaną w swoich niektórych przejawach. Współczesna „zmodernizowana” religia coraz chętniej mówi też o obronie „cywilizacji życia” (ludzkiego życia) przeciwko „cywilizacji śmierci”. W tym języku polityczny Bóg ma nawet czasami ratować świecką liberalną demokrację przed ateistycznymi ideologiami epoki „buntu mas”.

Spór mógłby nawet być interesujący, mógłby stanowić wyzwanie dla humanistów, którzy zbyt często zapominają o religijnych genealogiach swego dzisiejszego świeckiego światopoglądu, gdyby nie to, że polityczny fundamentalizm („zmodernizowana” religia) używa całej tej humanistycznej „brikolerki” językowej zupełnie cynicznie. Cynicznie w sensie Sloterdijkowskim, to znaczy do refleksyjnej, samoświadomej walki o panowanie. Humanistyczne argumenty są tutaj wyłącznie przejęciem retorycznego wyposażenia wroga, aby wroga na jego własnym polu pokonać, aby mu zamknąć gębę.

Test na cynizm tego „humanistycznego” języka jest prosty i każdy może go przeprowadzić na własną rękę. Sam przeprowadzałem go wielokrotnie, w rozmowach z Markiem Jurkiem, Tomaszem Terlikowskim i wieloma innymi kolegami dawnymi lub obecnymi.

Jeśli rzeczywiście chodzi tu o obronę czującej istoty – embriona, płodu - przed zabiciem jej w piątym, szóstym, siódmym miesiącu, np. przed rozszarpaniem jej brudnymi szczypcami w brudnej piwnicy, ze wszystkimi tego konsekwencjami, także dla matki, to może by tak zalegalizować aborcję do dwudziestego, do szesnastego, choćby do dwunastego tygodnia. Jeśli jednak Marek Jurek czy Tomasz Terlikowski są autentycznie tak wrażliwi na los istoty  obdarzonej już pierwocinami układu nerwowego, to może zgodzą się na legalizację pigułki wczesnoporonnej? Pigułki, która w ciągu dwudziestu czterech czy czterdziestu ośmiu godzin po zapłodnieniu niszczy zarodek o niewyodrębnionych jeszcze tkankach. Tak samo zupełnie „naturalnie” (to słowo ważne dla „zmodernizowanej” religii, więc je tu użyjmy) niszczą go organizmy wielu kobiet.

Jeżeli jednak okazywało się, że wrażliwość Jurka czy Terlikowskiego jest już skrajnie buddyjska czy wręcz dżinistyczna (radykalnie wyznawcy dżinizmu odgarniali za swojej drogi najdrobniejsze nawet owady), wówczas proponowałem im dotowanie środków antykoncepcyjnych, żeby uniknąć pojawienia się zygoty, zarodka, który ktoś mógłby chcieć później usunąć.


Jako zwolennik konserwatywnej modernizacji boję się modernizacyjnej przemocy związanej z politycznym przełamywaniem status quo, byłem więc gotów sprzymierzyć się z moimi prawicowymi rozmówcami praktycznie na każdym poziomie przedstawionych tutaj negocjacji. Wsparłbym ich z całą mocą retorycznej agresji, do jakiej przecież jestem zdolny, na poziomie walki o zakaz aborcji, gdyby zgodzili się na legalizację pigułki wczesnoporonnej. Jeśli nie daliby mi takiej możliwości, to podążyłbym za nimi jeszcze dalej - wsparłbym ich na poziomie walki z pigułką aborcyjną, gdyby zgodzili się na antykoncepcję dotowaną przez państwo. Jednak za każdym razem, kiedy im to proponowałem, kiedy pytałem ich o zdolność negocjacyjną na gruncie tej samej wszechogarniającej wrażliwości, która ich rzekomo wypełnia, słyszałem od nich gromkie i jednoznaczne „nie”.

Marek Jurek czy Tomasz Terlikowski wchodząc do polityki, stają – w swoim rozumieniu – po stronie Boga przeciwko człowiekowi. Oczywiście dialektyczne popisy można ciągnąć, i twierdzić, że stając po stronie Boga stają także po stronie człowieka, bo biorąc pod uwagę nasz upadek i grzeszność tylko Bóg wie, co jest dla człowieka dobre… Ale w istocie chodzi właśnie o polityczny wybór Boga przeciwko człowiekowi, którego Jurek, Terlikowski i wielu innych realnie i na poważnie dokonało.

Rzecz w tym, że polityczny wybór Boga przeciwko człowiekowi przed paroma wiekami był uczciwszy, ponieważ był bardziej naiwny niż dzisiaj. Dzisiaj wybór został wielokrotnie objaśniony i „odczarowany” zarówno przez lewicowców, jak i prawicowców, przez zwolenników Oświecenia i przez jego zażartych wrogów, przez Woltera i przez de Maistre’a, przez Schmitta i przez Badiou… I trudno już udawać, iż nie wiemy, że Bóg żądający niekontrolowanej, niekwestionowanej i nienegocjowanej władzy nad człowiekiem w polityce, to w istocie występujący w Jego imieniu człowiek żądający niekontrolowanej, niekwestionowanej i nienegocjowalnej władzy nad drugim człowiekiem. Zachód jakiś czas temu wyszedł z cyklu wojen religijnych „naiwnych”, prowadzonych w obrębie samego chrześcijaństwa, wyjątkowo brutalnych nawet na tle XX-wiecznych wojen ideologicznych. Nie widzę powodu, aby udawać, że możemy do tej epoki bezrefleksyjnie powrócić. I posługiwać się Bogiem w polityce, jakbyśmy nie pamiętali, że to narzędzie, w momencie, kiedy bierzemy je do ręki, staje się arcyludzkie.

Marek Jurek i Tomasz Terlikowski są tylko ludźmi, poprzez użycie Boga, poprzez powołanie się na Jego autorytet, żądającymi pełnej, nienegocjowalnej i niekontrolowanej władzy nad innymi ludźmi. Co więcej, nawet Jan Paweł II, Benedykt XVI, abp Michalik, abp Życiński, abp Muszyński czy abp Dziwisz są jedynie ludźmi posługującymi się pojęciem Boga, aby w pewnym wybranym przez siebie obszarze żądać nienegocjowanej i niekontrolowanej władzy nad innymi ludźmi. Wypada szanować gigantyczny dorobek Kościoła w dziedzinie cywilizacyjnej, ale żaden fakt, żadna epoka w fascynującej historii tej instytucji nie pozwala stwierdzić, że Kościół jest czymś więcej niż jedną z instytucji ziemskich, wymagających takich samych świeckich narzędzi kontroli zewnętrznej i samokontroli, jak każda inna ziemska instytucja.

Nic w zachowaniu hierarchów takich jak Wielgus, Życiński, Paetz, Michalik czy Dziwisz nie każe nam odwoływać się do hipotezy Ducha Świętego. Do objaśniania ich motywacji wystarczy – przy całym, szacunku dla nich i poszanowaniu ich godności - świecka psychologia, socjologia i politologia. Wystarczą Marks, Weber, Freud czy Pareto, podczas gdy przywołanie Anioła Ślązaka czy św. Jana od Krzyża będzie tu po prostu klasycznym błędem metodologicznym polegającym na niezastosowaniu brzytwy Ockhama.


Zupełnie innym problemem jest używanie Boga przez polityków jawnie niewierzących. Np. propozycja konstytucji przedstawiona przez, moim zdaniem, niewierzącego Jarosława Kaczyńskiego, a firmowana przez, moim zdaniem, niewierzącego Ryszarda Legutkę (ten wybitny filozof jest europarlamentarzystą PiS-u i członkiem powołanego przez tę partię zespołu pracy państwowej, nie zdystansował się do PiS-owskiego projektu konstytucji, więc go akceptuje, a być może nawet jest jego współautorem). Bóg nie jest ani źródłem, ani adresatem tego projektu. Jego źródłem są polityczne namiętności i trzeźwe diagnozy Jarosława Kaczyńskiego, a adresatem czysto ludzka polityka. Nawet nie parlament, bo Kaczyński nie ma zamiaru o uchwalenie takiej konstytucji nawet się starać, ale elektorat Jurka, słuchacze Radia Maryja, widzowie Telewizji Trwam i sam szef tych mediów. Kaczyński naprawdę był bardziej uczciwy światopoglądowo wyrzucając Marka Jurka z PiS-u, niż pastiszując go dzisiaj w swoim projekcie konstytucyjnym.


Wygląda na to, że przy całym moim faryzeizmie i grzeszności jestem w porównaniu z Jarosławem Kaczyńskim czy Ryszardem Legutką i tak zbyt przepełniony Bojaźnią Bożą, aby z aż taką ostentacją używać do doraźnej walki partyjnej (i ryzykować zużycie) tych resztek Bożego Imienia, jakie pozostały nam w późnej nowoczesności, nie wchłonięte jeszcze przez sekularyzację. Gdybym miał dzisiaj na polu politycznym krzyknąć: „do mnie wyznawcy Maryi i Jezusa, do mnie, a nie do Platformy Obywatelskiej!”, to przy całym moim poczuciu odłączenia i izolacji od sacrum jednak bym się zakrztusił i chyba szlag by mnie trafił (pewna forma samoukarania się człowieka, który choćby otarł się o powagę doznania religijnego). Jarosław Kaczyński i Ryszard Legutko muszą być ludźmi nieporównanie bardziej niewierzącymi ode mnie, skoro takiej politycznej funkcjonalizacji Boga przyszło im dokonywać bez żadnego widzialnego oporu ze strony ich ciała, umysłu czy duszy.

Oczywiście, nie udawajmy niewiniątek, żyjemy przecież w codziennej rzeźni naszej peryferyjnej polityki. Użycie Boga Wszechmogącego przeciwko PO, a także w celu negocjowania z Tadeuszem Rydzykiem i okradzenia Marka Jurka z resztek jego elektoratu, nie jest w tym świecie jedyną zbrodnią czy wykroczeniem. Nie mogę udawać, że zapomniałem o takich rozrywkach, jak użycie haseł w rodzaju „ciemnogród” albo „zabierz babci dowód” - brutalnych form dystynkcji społecznej i przemocy symbolicznej - do mobilizowania inteligenckiego elektoratu przeciwko prawicy. U nas na peryferiach nie ma niewinności (tak samo zresztą, jak nie ma jej w centrum, choć tam brutalność stanu naturalnego jest jednak nieco bardziej spętana przez instytucje, prawo czy językową poprawność). Tu wojna jest jednak bardziej brutalna, i to po wszystkich jej stronach. I oczywiście Jarosław Kaczyński, wielokrotnie potraktowany brutalnie i nieuczciwie, może uważać, że także on ma dzisiaj prawo do wszystkiego, np. do użycia Boga w celu odzyskania politycznej władzy nad ludźmi. Ale przy tej okazji warto powtórzyć banał, że człowieka przywołującego dzisiaj w polityce Boga, obojętnie, czy ten człowiek nosi moherowy beret, filcowy kapelusz czy biskupią tiarę, opromienia jedynie ciemne światło polityczności, a nie jasny blask Ducha Świętego.

Komentarze
Dodaj nowy
kot   |24.01.2010 20:05:25
I to jest właściwa odpowiedź na wątpliwości!
kot   |24.01.2010 20:08:29
I to jest właściwa odpowiedź wątpiącym ( i mi)!- Na dziś.
Rylew  - Pośrednicy   |25.01.2010 07:02:48
Ciekawy tekst, ale z tą religią zmodernizowaną to lekka przesada. W końcu *nie
zabijaj* to nie wymysł ostatnich lat. Problem w tym, że ta religia wcale się nie
modernizuje od strony hierarchii i kanonów wiary, natomiast z pewnością
modernizuje się stosunek *wiernych* do religii i Kościoła.
Najśmieszniejsze
jest to, że są ludzie, którzy chcą sprawiać wrazenie, że wiedzą czego chce Bóg.
Pośrednicy.

*Konserwatywna modernizacja* przecież to oksymoron drogi autorze.
alektemkin   |25.01.2010 07:58:32
Efektowne to, ale nieprawdziwe. Kościół katolicki nieuchronnie się
protestantyzuje,a co to oznacza? Teleewangeliści baptystowscy nie są w
przeciwieństwie do Ratzingera wielkimi obrońcami rozumu. Nikt im w Fox News nie
zorganizuje debaty z Habermasem. To jest absolutnie niepoczciwy fideizm,
doskonała, nie-ewangeliczna bynajmniej głupota, w której nie ma żadnych okien
ani drzwi. A Kościół katolicki drepcze w tę stronę i będzie właśnie w tę stronę
dreptał.
alektemkin   |25.01.2010 08:04:29
Hegel pisze; "polowiczna filozofia oddala od Boga (…), a filozofia
prawdziwa prowadzi do Boga" Zasady filozofii prawa, przedmowa, str 21.

Powyżej mamy do czynienia z bardzo połowiczną filozofią. Pewnie świadomie. Czy
to się właśnie nie cynizm nazywa?

ps. co Pan ma na myśli używając słowa
polityka?
Zwin   |25.01.2010 08:53:33
Cóż za degrengolada. Z czołowego publicysty wielkiego ogólnopolskiego
"Dziennika" na wyrobnika w jakimś niszowym portaliku, w dodatku
prowadzonego przez wrogów.
Lipszyc  - @ Zwin - wielki ogolnopolski Dziennik???   |25.01.2010 12:05:35
Z calym szacunkiem, ale Dziennik byc moze jest ogolnopolski, ale wielkim to bym
go nie nazwal. Nie z tym nakladem.
Piotrek Sz.   |25.01.2010 12:50:47
Główna teza tekstu głosi, że kościół to ziemska instytucja. Rozumiem, że
Michalski chciał się jakoś podlizać KP i zrobić z siebie wielkiego buntownika,
ale nie jest to zbyt odważna teza.. Nawet w Polsce nie brzmi ona zanadto
kontrowersyjnie, chociaż może różni autora od niektórych jego nawiedzonych
kolegów z "Frondy". Ale czy naprawdę na deklaratywnie lewicowym portalu
godnym polemiki punktem odniesienia mają być fundamentaliści religijni?
maciej   |25.01.2010 13:01:12
"Zemsta, zemsta na wroga, z Bogiem i choćby mimo Boga
Słowa z III części
"Dziadów" Adama Mickiewicza.
"Mamy do czynienia z
postmodernistycznymi politykami, od których nikt nie oczekuje, że zrealizują
swój wyborczy program. To czyni ich odpornymi na wszelką sensowną krytykę: bo
skoro ich słowa i tak nic nie znaczą, to co w ogóle można im
zarzucić."
Slavoj Żiżek
Jacek Mirewicz   |25.01.2010 13:03:52
Mam wrażenie, że p. Michalski czeka na polityka napełnionego jasno-blaskliwym
Duchem Świętym, a KP to tylko poczekalnia, bo nawet bilet juz wykupiony…
kot  - teoria zarażania   |25.01.2010 16:13:17
Jarosław Kaczyński jest pierwszym pogrobowcem PRL, gdyż najlepiej się czuje w
butach wszechwładnego, ponad wszystkim, pierwszego sekretarza i nie jest zdolny
do odnalezienia się w strukturach demokratycznych, które władzę dzielą i
równoważą.
Piotrek Sz. jest dobrze zapowiadającym się socjologiem. Co z tego,
jeśli jest zarażony partyjniactwem, skłonnością do dzielenia na, swoich i nie
swoich, czystych i nie czystych. Będąc anty-pisowski myśli PISem, albo gettem
Michnika.
Piotrek Sz.   |25.01.2010 16:50:03
Eee naciągasz kot. Jakie partyjniactwo? Michalski nie jest "mój", bo się
z nim w większości spraw nie zgadzam. Prosta sprawa. O czystości nic nie mówię,
a wielce spekulatywne gierki wokół osoby Jarosława Kaczyńskiego mnie
nudzą.

Tekst polemizuje ze stanowiskiem, które nawet w Polsce jest już rzadko
spotykane. W ten sposób Michalski uwiarygadnia podejście swoich
fundamentalistycznych znajomych ze skrajnej prawicy. Ma rację, że ksiądz Dziwisz
jest człowiekiem, ale, że raz jeszcze powtórzę, czy naprawdę lewica powinna
podejmować tego typu kwestie?
No_pasaran  - Przebrany Michalski   |26.01.2010 02:02:33
Ten agent prawicy przyssał się do lewicy, licząc na to, że koniunktura jej
sprzyja. Lewica, dzięki Komitetowi Obywatelskiemu Mediów Publicznych, stoi przed
szansą zajęcia godnego jej miejsca w telewizji i radiu publicznym. Michalski
chciałby coś dla siebie np. w TVP, w której pracował za Walendziaka, i liczy, że
Krytyka Polityczna mu to załatwi. Niedoczekanie - prawaków i faszystów trzeba
raz na zawsze odciąć od mediów publicznych.
Spokojny   |26.01.2010 08:34:46
Embriony nie obchodza nikogo, a przynajmniej nikogo kto by byl przy zdrowych
zmyslach.
Prawicowi dzialacze i kaplani chca przyczyniac sie do kobiecych
zaciążeń, poniewaz chca zapladniac i w ten sposob wyrazac swa wladze. Z tego
samego, tylko odwrotnego powodu feministki nade wszystko chca abortować -
niczego nie obawiaja sie bowiem tak bardzo, jak wlasnie bycia poddanymi wladzy i
zarazem zaplodnionymi. Obie strony marza o sobie nawzajem, marzac o tym, by
wzajemnie sie zniszczyc.
Roger  - bardzo dobry artykuł   |26.01.2010 11:21:58
Bardzo dobry artykuł.
Całe życie darzyłem niechęcią pana Kaczyńskiego ale nie
wiedziałem właściwie dlaczego. Dziś wiem: bo jest niewierzący. ;-)

Jak to
mówią celebryci: niech o nas mówią, obojętnie czy dobrze czy źle, ale niech
mówią jak najczęściej.
vibhisana  - Człowiek przebrany za Boga   |27.01.2010 03:17:57
Dziękuję Panu Cezaremu za analityczne spojrzenie na ureligijnioną politykę
naszych prawicowych tuzów.Wygląda na to,że argumenty religijne w dzisiejszej
Europie musza być stosowane z dużym namysłem. W Polsce tak nie jest i to
kompromituje mariaż prawicy z Kościołem w tempie szybszym niż do niedawna się
wydawało. Pozdrawiam Pana i Panią Kingę Dunin broniącą Pańskiej obecności na
łamach Krytyki Politycznej.
miguelm75   |31.01.2010 01:37:42
@No_pasaran
dlaczego przyjście C. Michalskiego do KP traktuje się w
kategoriach koniunkturalnych? tak trudno zrozumieć, że mógł nieco zmienić swoje
myślenie na pewne kwestie? akurat ten tekst pokazuje to dość dobrze. poza tym
akurat na łamach KP pisze z nawet z sensem. nie lubię go za to choćby, co pisał
na temat kataryny w Dzienniku i z większością jego poglądów się nie zgadzam, ale
zapewne jego pojawienie się tutaj ma sens. nikt z nas nie pracuje w KP, więc
możemy sobie dywagować, ale S. Sierakowski ma łeb na karku i wie, co
robi.

@Spokojny
mylisz się, embriony obchodzą wielu ludzi.
obejrzyj
sobie "Podziemne państwo kobiet" i zobaczysz, że to nie jest tylko gra
zerojedynkowa, to kwestia praw człowieka między innymi. od których się zresztą
często zaczyna.
zaś częstotliwość wystąpień i wpisów niejakiego Terlikowskiego
i zapraszanie go jako "eksperta" tudzież czynienie ze swojego procesu
sztandaru chwały przez Joannę Najfeld pokazuje, że można z obrony embrionów
uczynić w pewnym sensie sposób na życie.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 25.01.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 7.73777 Seconds