> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wiśniewska: Kino to nie zabawa Drukuj
Agnieszka Wiśniewska   
16.05.2009
elsewhere.gifJeśli pokażę łzy, zabieram łzy widzom - mówił podczas spotkania z widzami Planete Doc Review austriacki dokumentalista Nikolaus Geyrhalter. Wierny tej zasadzie filmowiec tworzy obrazy, które zmuszają widza do myślenia, a nie myślą za niego. Dlatego nazwano go „dokumentalnym anty-Moorem”.

Irena Gruca-Rozbicka, która prowadziła spotkanie z Geyrhalterem, zachęcała wszystkich do obejrzenia pokazywanych na Planete dokumentów reżysera przekonując, że konfrontacja z tymi filmami jest czymś niecodziennym. Widzowie Planete przez tydzień są w stanie obejrzeć dziesiątki godzin dokumentów o biedzie, złej globalizacji, niszczeniu środowiska, okropnym kapitalizmie i jeszcze gorszej konsumpcji. Powiedzenie takim widzom, że opisujący te tematy film Geyrhaltera jest inny niż to, co znacie, wymaga odwagi. Gruca miała i odwagę, i rację.

Nikolaus Geyrhalter zaczynał przygodę z obrazem jako fotograf. W jego filmach widać, że o kompozycji kadru, ustawieniu kamery i wielu szczegółach, o których zapomina kino dokumentalne, on pamięta zawsze. Temat wielokrotnie wydaje się w dokumencie ważniejszy niż sam film, który go przedstawia. Filmowcy są tak pochłonięci myślą o opisaniu ważnego ich zdaniem problemu nurtującego współczesny świat, że nie myślą o tym, jak go opiszą. Dla Geyrhaltera to zapomniane „jak” jest kluczowe.

- Forma współczesnej (kinowej) produkcji dokumentalnej jest poważnie zagrożona - mówi Geyrhalter. - Publiczność oczekuje od tego gatunku przede wszystkim, że będzie on źródłem informacji, najchętniej prezentowanych w przystępnej formie i popartych każdorazowo solidnymi argumentami. Patrzenie, słuchanie, odczuwanie, próba samodzielnego myślenia - to właśnie, moim zdaniem, powinny być cele filmu dokumentalnego.

Filmy Nikolausa Geyrhaltera pozwalają przypomnieć o czymś tak oczywistym, że aż wstyd o tym pisać - kino mówi obrazami. „Chleb nasz powszedni” Geyrhaltera to film o produkcji żywności. Mleko, jajka, pomidorki, udka z kurczaka i kotlety z krowy powstają w fabrykach. Taśmy, po których jadą małe żółte kurczaczki, ciągną się jak serpentyny w nieskończoność. Kurczaczki są metkowane, przeglądane, zasysane wielkim niby-odkurzaczem do maszyny i wypluwane kilka metrów dalej do skrzynek. Każdy chyba widział zdjęcia z hal produkcyjnych, w który nalewa się napoje do butelek, butelka jedzie dalej i jest korkowana, jedzie dalej i jest obklejana etykietą. Tak samo postępuje się z kurczakami i uprawianymi na wielką skalę warzywami czy owocami. Rośliny są sadzone w wielkich halach i opryskiwane przez ludzi w kosmicznych skafandrach. Geyrhalter w półtoragodzinnym filmie pokazuje po prostu, jak wygląda ten system.

Nie trzeba komentować zdjęć z fabryk żywności w „Chleb nasz powszedni”. Nie ma również potrzeby opowiadania o tym, że rajd Dakar zmienia Afrykę. Wystarczy pokazać pustynie po horyzont przeoraną głębokimi koleinami. Tak zrobił Geyrhalter w filmie „7915 km”. W kinie dokumentalnym Geyrhaltera mówią nie gadające głowy, a obrazy. Podkreślanie tego jest banałem, ale pozwala przypomnieć o konsekwencjach wyboru takiej właśnie narracji.

Film dokumentalny, w którym na tacy podane są opisy problemów i metody ich rozwiązania, wymaga od widza, żeby usiadł wygodnie w fotelu i wysłuchał. Film, który pokazuje i nie wyjaśnia, przerzuca na odbiorcę część pracy. Po pierwsze trzeba usiąść w kinowym fotelu i cierpliwie patrzeć. Geyrhalter nie uwodzi szybkim montażem, żywą muzyką czy kolorowymi animacjami objaśniającymi działanie świata. Geyrhalter uwodzi kinem i inspiruje do zadawania pytań.

Montażysta filmów Geyrhaltera i jego przyjaciel Wolfgang Widerhofer powiedział o „7915 km”, że w dokumencie tym realizowana jest pewna postawa polityczna, realizowana jest ona „w sposób formalny - poprzez uważne patrzenie. Dajemy widzowi przestrzeń na refleksję, przestrzeń w której powstaje doświadczenie. A to zawsze jest czymś politycznym.”

Obejrzenie czterogodzinnego filmu Geyrhaltera „Gdzie indziej” może przyprawić o ból pleców i szczery zachwyt. Nikt nie mówił, że obcowanie z kinem to zabawa. Spotkanie z kinem cierpliwym Nikolausa Geyrhaltera to przede wszystkim konfrontacja z niezwykłym obrazem dzisiejszego świata i zaproszenie do refleksji nad współczesną codziennością. Brzmi to jak bełkot, ale opisywanie zwykłymi słowami niezwykłych obrazów zazwyczaj jest banalne.

Tekst ukazał się na portalu Gazeta.pl.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.88980 Seconds