Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Szczuka: Rozum versus wiara |
|
|
Kazimiera Szczuka
|
|
01.04.2010 |
Agora, najnowsze dzieło Alejandro Amenábara to dziwny film. Niepodobny do jego poprzednich dokonań. Z drugiej strony - jakie podobieństwo łączyło Innych, stylizowany gotycki horror z psychologicznym dramatem o eutanazji W stronę morza? Młody genialny - tak chyba można określić reżysera (ur. 1972) zdającego się typem niesubordynowanym i nieprzewidywalnym a jednocześnie nad podziw dojrzałym i świadomym własnych przekonań.
Bohaterką burzliwej historii przejmowania przez chrześcijan władzy nad światem rzymskiego cesarstwa jest w filmie Amenábara kobieta. Wcieliła się w nią zjawiskowa Rachel Weisz. Żyjąca na przełomie IV i V wieku w Aleksandrii córka matematyka Teona Aleksandryjskiego przeszła do historii jako Hypatia, wybitna, na poły legendarna uczona kobieta, mająca wpływ na sprawy publiczne i żyjąca w cnocie. Nie ulega wątpliwości historyków, że Hypatia istniała, że zajmowała się nauczaniem matematyki i filozofii, że cieszyła się powszechną czcią, że nie przyjęła chrztu i że … została bestialsko zamordowana przez chrześcijan. Inspiratorem mordu był ówczesny biskup Aleksandrii Cyryl. Ogłoszony świętym przeszedł on do historii jako jeden z Ojców Kościoła, gdy tymczasem Hypatia została zapomniana. Jej imię we współczesnej humanistyce i matematyce sygnuje świadomość utraty, jaką spowodowało trwające przez długie stulecia wykluczenie kobiet z nauki, kultury i całej sfery publicznej. Jest ikoną feministycznej filozofii, skoro jej imię noszą co najmniej dwa fachowe akademickie periodyki, ale sama, jak wynika z filmu, wyznając neoplatonizm, uznawała fakt bycia kobietą za nieszczęście i skazę. W Agorze Hypatia to przede wszystkim astronomka, pośród hord wyżynających się mężczyzn skupiona na zgłębianiu niebezpiecznej wiedzy. Jako filozofka i samozwańcza (jest kobietą!) obywatelka bezskutecznie usiłuje zaprowadzić w wyjątkowo niespokojnym mieście ład, harmonię i tolerancję, które wywodzi z doskonałości rozumu przeciwstawianego zwierzęcej naturze.
Efektowne kostiumowe widowisko stworzone z myślą o masowej widowni jest więc jednocześnie filmem krytyczno-historycznym, politycznie zaangażowanym i jawnie nawiązującym do feministycznych strategii rewidujących uniwersalistyczny kanon kultury. Czy można jednak połączyć komercję, choćby najbardziej wysmakowaną, z głęboką myślą krytyczną? Czy można zrobić film nachalnie piękny i nachalnie mądry zarazem? Najwyraźniej tak. Co do mnie dostałam od tego filmu to, czego chciałam - namiętności, aurę, koloryt świata, który właśnie zmienił swoją duszę - pisze Bożena Keff na portalu Ha!art. Co do mnie takoż.
Agora zyskała przychylność starożytników, przede wszystkim za drobiazgową rekonstrukcję legendarnej bibliotek aleksandryjskiej. Warto tu przypomnieć, że podstawowa monografia - Hypatia z Aleksandrii została stworzona (w Oxfordzie) przez polską uczoną, profesor Marię Dzielską. Czytelnicy tej pracy mogą potwierdzić niezwykłą historyczną pieczołowitość twórców Agory. Nie zmienia to faktu, że wielu badaczy antyku razić może wyraziste symboliczne uprzywilejowanie głównej bohaterki, a zarazem jednoznaczne opowiedzenie się twórców po stronie pogaństwa, przeciwko chrześcijaństwu. O samych zaangażowanych współczesnych chrześcijanach nie wspominam, bo ukazanie ich praszczurów jako wypisz wymaluj islamskich fanatyków, ale i manipulowanej, nieszczęsnej biedoty, plądrującej największe zabytki cywilizacji… to obraz w istocie niepiękny. Z kolei niektórym feministkom, spodziewającym się politycznej ekstazy nie w smak może być idea „wielkiej kobiety” osamotnionej wśród mężczyzn, gardzącej własnym ciałem i poświęconej nauce niczym zakonnica. Uwodzicielska, komercyjna uroda filmu zdaje się momentami nie mieścić tych wszystkich dylematów, podobnie jak sama postać Hypatii zdaje nam się zbyt młoda i piękna, niczym fetysz post-patriarchalnego poczucia winy. A jednak zachwyca ta wysmakowana kobieca alegoria racjonalności, harmonii i wątpiącego intelektu. Podobnie jak Matka Boska, która jako bezkrwisty symbol macierzyństwa nosi na sobie ślady historycznego powinowactwa z pogańskimi bóstwami żeńskimi, z Wielką Boginią, tak samo Hypatia, symbolicznie okaleczona, pozbawiona seksualności, wciąż naznaczona jest niezwykłą aurą Bogini Rozumu. Stojąca wobec rozgwieżdżonego nieboskłonu, otoczona księgami i geometrycznymi przyrządami staje się Hypatia Rachel Weisz ujmującą figurą współczesnej wyobraźni, ustanowioną na przekór męskim głowom zdobiącym wszelkie naukowe panteony świata. Kiedy niepiśmienni mnisi przeklinają Hypatię jako czarownicę i rozpustnicę mamy wrażenie, że oto dokonuje się długo przygotowywany przez starożytnych a zadekretowany przez Pawła rytualny mord założycielski patriarchatu, który dopiero zapowiada ponure czasy, jakie potem nadeszły. To robi wrażenie.
Recenzja ukazała się w tygodniku „Przekrój”.
Na podobny temat
|
|
|
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...