Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Kapela: Film zły, choć dobrze zrobiony |
|
|
Jaś Kapela
|
|
09.12.2009 |
Ten tekst mógłby mieć też tytuł: Dlaczego nie płaczę na polskich filmach? Ale go nie ma, bo w ogóle mało płaczę, choć czasami przecież bym chciał. I nie zawsze tylko dlatego, że moje życie jest takie podłe i żałosne. Ale czasem też z jakiś innych powodów. Na przykład, że czyjeś inne życie jest podłe i żałosne. Wydaje się, że w tym celu obejrzenie filmu Dom zły mogłoby być idealne. Bo rzeczywistość w nim przedstawiona taka właśnie jest. Szara codzienność połączona z beznadzieją prowincji, ciemnymi interesami nomenklatury, przyziemnymi ludzkimi żądzami i totalitarnym przytłoczeniem tworzy – zdawałoby się – idealną mieszankę, żeby takiemu prostemu widzowi jak ja zaszkliły się oczy. A jednak tak się nie stało. I śmiem przypuszczać, że to nie dlatego, że nie jestem dość wrażliwy. Wrażliwy jestem aż zanadto i płakałem na Królu Lwie. Wzruszyłem się nawet na 2012. I wcale nie dlatego, że świat się kończył, bo to akurat było dla mnie powodem gorzkiej satysfakcji. Smarzowski na mnie nie zadziałał, choć to przecież bardzo dobrze zrobiony film. A może właśnie dlatego? Trochę mam wrażenie, że właśnie dlatego. Nie przypadkowo zaraz po wyjściu z kina zaczęliśmy rozmawiać, że to bardzo dobrze zrobiony film. Bo to naprawdę dobrze zrobiony film. I porządne kino gatunkowe. I nawet trzymające w napięciu, choć od początku czujemy, że wszystko skończy się źle.
Jednak czegoś zabrakło i ja nie wiem, co to takiego. Ale mam różne przypuszczenia, dlaczego tak się stało. Konkretnie dwa. I oba są przy okazji oskarżeniem systemu współczesnej kultury, której jestem dumnym członkiem. Czasami zresztą nie tak bardzo dumnym. Czasami zmiętym i zmęczonym, ale jednak wciąż.
Po pierwsze chodzi o to, że wyszedłem z kina i pomyślałem: spoko. Pomyślałem: fajnie. Ale nie pomyślałem: wow. I oczywiście nieszczęsny reżyser nie ma wpływu na to, co sobie pomyślę, ale przecież by chciał. Więc o to tutaj mała podpowiedź. Za mało zła w złu. Dlaczego? - ja się pytam. Dlaczego? Dla niczego? Po niczemu? Tak, bo tak? Tak, bo pieniądze? Za mało. Wiadomo, że jak nie wiadomo, to wiadomo. Ale za mało. Ja bym chciał widzieć nutę demonizmu. A nie tylko absurd i super wystylizowane obrazy na ścianach. I zajebistego psa kręcącego głową. I makatki, przeboje, designerskiej akcesoria wyciągnięte rodem z modnej knajpy w stylu PRL. Być może, że ludzie są źli, bo tak im się przydarza. Ale jednak nie wszystkim się przydarza, więc muszą mieć w sobie coś jeszcze. Jakiś cień, jakiś mrok. Nie dostrzegłem go w zalewie płynącej z filmu zajebistości i warsztatowej sprawności. Zabrakło cienia motywującego postaci, a tak one robią, co robią, ale mnie to nie rusza, bo równie dobrze mogły by tego nie robić i wszystko skończyłoby się dobrze. Flaki! Żądam surowych flaków, a nie tylko salcesonu.
I tutaj przechodzimy płynnie do drugiego zarzutu. Bo sam pierwszy to za mało. Można chcieć być zajebistym i być przy tym zajebistym, zgrabnie kopać w krocze, sprawiając, że ból będziemy odczuwać jeszcze długo po uderzeniu. Ale jak to zrobić? To wiedzą tylko nieliczni. Nie wiadomo skąd to wiedzą, ale skądś to wiedzą i ktoś daje im pieniądze, żeby pokazywali to szerokiej publiczności. Ale kto te pieniądze daje? Źli ludzie dają źli. Źli ludzie, którzy mają pieniądze i chcą zarobić pieniądze jeszcze większe. Albo źli ludzie, którzy nie mają pieniędzy, ale decydują o dawaniu pieniędzy. I boją się, że źle je wydadzą. A nie można się bać, gdy chcę się tworzyć sztukę. Więc być może dlatego nigdy nie będziemy mieli dobrej sztuki. Bo za mało mamy pieniędzy, żeby nimi szastać i ryzykować. A może nawet nie za mało. Ale myślimy, że za mało. To znaczy myślą oni. Że lepiej kręcić tak, żeby nie było dziecka. To znaczy, żeby było, ale żeby zbyt groźne nie wyrosło. Żeby było takie jak inne dzieci. Porządnie zrobione. I ładnie wyglądało na akademii. Nawet jeśli mówią o złu to tak, żeby nie przesadzić, nikogo nie urazić. I może teraz zgrzeszę przeciwko szlachetnej sztuce filmowej. Ale gdy obejrzałem „Nieruchomego poruszyciela” Barczyka to pomyślałem: wow. A po Domu złym Smarzowskiego pomyślałem: spoko. Co też jest spoko. Ale rewolucji nie czyni. A przecież rewolucje lubimy najbardziej.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 10.12.2009 )
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...