|
MagB
|
|
30.05.2010 |
|
Warczewski, gdyby istniał naprawdę i dożył III RP, stałby się z
pewnością autorytetem przez duże „A”. Można powiedzieć, że jest
archetypem autorytetu przez duże A. Kidawa-Błoński tworząc taką postać,
pokazuje wszystkie mielizny i ciemne zakamarki ideologii reprezentowanej przez realnych Warczewskich. Wystarczy przywołać scenę
„marcowego” zebrania związku literatów. Warczewski wstaje, sala
milknie: „Mogę mówić szczerze, jesteśmy we własnym gronie, literaci z
awansu zostali za drzwiami”. Dziękuję, ja postoję. Za drzwiami - pisze o Różyczce, która wygrała 35. FPFF w Gdyni, Bartosz Machalica.
Jak wiemy z filmów Krzysztofa Zanussiego, życie zawsze kończy się
śmiercią. Dlatego nagrody należą się tym, którzy mogą więcej nie mieć
ich okazji dostać. Prawdopodobnie to zadecydowało o podwójnej nagrodzie
(za scenariusz i reżyserię) dla Feliksa Falka, który ponoć zarzekał
się, że Joanna jest jego ostatnim filmem. Koledzy z jury nie mogli tego nie słyszeć. Podobnie zapewne wyglądała sytuacja z Nagroda Specjalną Jury dla Majewskiego. On też już pewnie nic nie nakręci - galę przyznania nagród i bankiet po niej podsumowuje Jaś Kapela.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 30.05.2010 )
|
@ Skrzypek Zauważ, że nawet w ...
@"Według badań zleconych prze...