> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Erbel: Uzupełnianie luk Drukuj
Joanna Erbel   
26.10.2009
Czy można opowiedzieć o Indiach za pomocą trzech filmów? Odpowiedź na to pytanie jest oczywiście przecząca. Ogromny i zróżnicowany kulturowo oraz społeczno-ekonomicznie kraj wymaga dużo gęstszego opisu. Próbę taką podjęli jednak wydawcy cyklu Oblicza Indii. Mimo wielu zastrzeżeń, jakie można mieć do tytułu opatrzonego tak dużym kwantyfikatorem, jest to wybór niezwykle ciekawy. Nie tylko dlatego, że pokazuje nowe obszary tego, co nieznane, ale przede wszystkim dlatego, że podważa powszechnie funkcjonujące wyobrażanie na temat subkontynentu.

Oblicza Indii mierzą się z zachodnioeuropejską fantazją na temat Indii. Wyobrażeniem egzotycznego kraju, który jest może biedny, ale za to kolorowy. Gdzie cykl życia regulują hinduistyczne święta i monsunowe wesela. Po miastach chodzą krowy i uciekinierzy z późnej nowoczesności. Gdzie ruch jest tak wielki, że każda próba przejście przez ulicę jest poważnym zagrożeniem życia, a hałas i natężenie zapachów przyprawia o zawrót głowy. Jest to fantazja obecna od czasów kolonialnych, a obecnie wzmacniana zarówno przez takie filmy jak Slumdog, jak i przez twórców kampanii reklamowej „Incredible India!” promującej subkontynent wśród zagranicznych turystów jako miejsce z „Pierwszoświatową obsługa i trzecioświatowymi cenami”.

Pakiet filmów opowiada o przemianach we współczesnych Indiach oraz o globalizacji, posługując się subtelnymi środkami i stroniąc od łatwych konkluzji. W Hair India śledzimy proces produkcji sztucznych włosów, które stały się hitem na gwiazdorskich wybiegach. Włosy sprzedawane po wysokich cenach w salonach fryzjerskich od Nowego Jorku, przez Londyn po Bombaj produkowane są przez włoską firmę, a pochodzą z hinduistycznych świątyń, które handlują włosami złożonymi w ofierze przez wiernych. Wiara przeplata się z ekonomią, a to, co niegdyś było darem dla bogów i traciło wartość wraz ze złożeniem ofiary, trafia w tryby globalnej gospodarki, żeby stać się jednym z najbardziej luksusowych dodatków upiększających ciała bogatych kobiet. Włosy migrują po świecie jak inne dobra konsumpcyjne takie jak: kawa, czekolada, egzotyczne ryby, złoto, diamenty, przemieszczające się z peryferii do wielkomiejskich metropolii. Jednak w przeciwieństwie do tych poprzednich nie mamy tu do czynienia z sytuacją wyzysku pracowników, których nie stać, aby spożywać produkowane przez siebie produkty, ale z dwoma rzeczywistościami społecznymi (wierzeń hinduistycznych i globalnego kapitalizmu), które stykają się na zapleczu świątyni.

Daleka jestem od stwierdzenia, że to dobrze, że żaden odpad (w tym pochodzący z ciała ludzkiego) się nie marnuje i podlega recyklingowi, generując jednocześnie zysk i miejsca pracy. Jednak w tym wypadku ofiarami systemu nie są wcale ci, którzy stoją na początku cyklu. Podróż do świątyni w celu ofiarowania włosów jest rodzinną pielgrzymką, oczyszczającym rytuałem, który ma zapewnić pomyślność, a jednocześnie przewartościowuje kanon piękna związany z posiadaniem długich gęstych włosów. Goła głowa to świadectwo czystości i odwagi, a nie piętno. Ofiarami włączenia świątynnych włosóww obieg światowej gospodarki są ich konsumentki, które żyją w ciągłym stresie dotyczącym swojego wyglądu, prześcigają się w kreowaniu wizerunku, aby znaleźć się na okładce plotkarskie pisma.

Temat globalnej wymiany usług porusza również dokument John i Jane z Kalkuty. „John” i „Jane” to imiona typowych Anglosasów, który posługują się pracownicy call center obsługujący angielski i amerykański rynek. Zmiana imion służy zburzeniu dystansu między rozmówcami. Ma również wzmacniać proces przemiany tożsamości, który przechodzą pracownicy każdego dnia. Zatrudnieni w call center Hindusi posiadają podwójną tożsamość narodową, która została ucieleśniona w odpowiednich akcentach, znajomości zwyczajów obydwu kultur i uczestniczeniu w rytmie dnia obydwu społeczeństw. U jednych tożsamość anglosaska wypycha hinduską, inni starają się zachować dystans w stosunku do codziennej transformacji. Niezależnie od wybieranej strategii, nikt z pracowników nie może mieć wątpliwości jaka jest oficjalna hierarchia między kulturami: aby nie obniżać renomy danej firmy oferującej usługi telefoniczne, zakazuje się ujawniać pochodzenia narodowego.

Poddańczy stosunek wobec korporacyjnych reguł jest z jednej strony upokarzający, z drugiej zaś oferuje stabilizację i poczucie bezpieczeństwa, której wielu pracowników potrzebuje. Firma przez wielu i wiele z nich nie jest postrzegana jako korporacja wyzyskująca ich pracę, ale jako opiekuńcza matka. Z kolei kursy komunikacji zaszczepiają religijny wręcz indywidualizm i stają się punktem oparcia koniecznym, żeby poradzić sobie z brakiem stabilności w życiu poza pracą. Zaś powierzchowne relacje w zespole, który pracuje w jednej sali, zastępują brak rodziny. Praca w call center jest również językową przepustką do lepszego świata, gdzie jednostka ma szansę osiągnąć sukces poprzez pracę nad sobą. Dochodzi tutaj do swoistej wymiany oferty terapeutycznej. Technologie pracy nad sobą, technik budowania relacji silniej zakorzenione w filozofii hinduskiej trafiają do Indii z powrotem po postacią technik skutecznego zarządzania sobą i swoimi emocjami. „Kiedyś byłem minusem. Teraz jestem plusem”, kwituje jeden z pracowników call center.

Z kolei w Hinduskim Love Story znajdziemy obraz, który jest odwrotnością  rytmu dnia pracowników call center. Główny bohater, 107-letni zielarz, żyje zgodnie z naturą, respektując jej dobowy cykl i sprawnie korzystając z leczniczych właściwości ziół. Każdą wolną chwilę spędza rozmawiając z krukiem lub leżąc w grobie, który wykopał dla siebie obok grobu zmarłej młodszej żony. Fabuła filmu toczy się wolno, jak życie głównego bohatera. „Hinduskie Love Story” jest przypowieścią o miłości pomiędzy starszym mężczyzną i jego dużo młodszą zmarłą żoną. W tle przewijają się obrazy z prowincji stanu Dźharkhand, które nie znamionują żadnych oznak współczesności i odnoszą się do uniwersalnego cyklu narodzin, dorastania, zamążpójścia i śmierci. Cykliczny czas zastępuje linearny czas modernizacji i życia, gdzie ten, kto najstarszy, umiera wcześniej.

Oblicza Indii pokazują z innej strony tematy, które dobrze znamy w formie krytyki kapitalizmu, opisów modernizacji i postępującej globalizacji. Uzupełniają luki w naszym spojrzeniu, które zbyt silnie ukierunkowane z jednym kierunku przestaje widzieć pęknięcia w preferowanych przez nas opisach rzeczywistości. Pokazując mniej znane strony procesów globalizacji każą nam patrzeć uważniej na różne oblicza globalnego kapitalizmu. Są dowodem na to, że krytycznemu myśleniu słowem musi towarzyszyć równie krytyczne myślenie obrazem.

oblicza_indii.jpgOblicza Indii, kolekcja Planet Doc Review, 2009.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 09.11.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.81091 Seconds