Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Tabor: Przedszkola w Białymstoku |
|
|
Sylwia Tabor (Klub KP w Białymstoku)
|
|
10.08.2010 |
Wschodzący Białystok, dumny Białystok – czy dumny także z przedszkoli?
Już od dłuższego czasu karmieni jesteśmy tymi, mającymi poprawić wizerunek i spopularyzować stolicę Podlasia hasłami. Czy jednak we wszystkich aspektach mamy się czym pochwalić? Postanowiłam sprawdzić.
W Białymstoku mamy 55 przedszkoli samorządowych, 14 niepublicznych oraz oddziały przedszkolne w szkołach. Miasto przygotowało w tym roku 7,5 tysiąca miejsc w przedszkolach i około tysiąca w oddziałach przedszkolnych w szkołach podstawowych. W mieście zameldowanych jest jakieś 10 tysięcy dzieci w wieku przedszkolnym, gdyby wszyscy rodzice zechcieli posłać swoje pociechy do przedszkola miejsc byłoby o 1,5 tys. za mało.
I rzeczywiście, spacerując po Białymstoku w zwyczajne przedpołudnie nie da się pewnej rzeczy nie zauważyć – w ogródkach przedszkolnych wrzawa, śmiech, zabawa. Dzieciaki bawią się w grupach, wzajemnie przekrzykują. Niedaleko w parku bawi się inna grupka dzieci – pod opieką babć, dziadków, starszego rodzeństwa. Jak wynika z moich późniejszych rozmów nie są to bynajmniej przypadkowe wagary.
System edukacyjny nie działa najlepiej, świadczy o tym to, że zaraz po zakończonej rekrutacji, na początku kwietnia, zabrakło miejsc dla kilkuset dzieci, które rodzice chcieli w tym roku wysłać do przedszkola. W grupie dominowały trzylatki, nie wszystkie z tej liczby spełniały też warunki przyjęcia – niektóre miały na przykład mniej niż trzy lata lub pochodziły z rodzin, w których obydwoje rodziców nie pracuje. Miasto zareagowało utworzeniem dodatkowych oddziałów w przedszkolach i nowymi oddziałami przedszkolnymi w szkołach podstawowych. Zawiodło więc przygotowanie. I co dziwi, jedynie Związek Nauczycielstwa Polskiego ośmiela się nazwać tę sytuację problemem.
– „Miejsc w przedszkolach jest bardzo dużo, nie zabrakło ich dla żadnego dziecka” – uspokaja mnie dwa miesiące po ukończonym naborze urzędniczka z wydziału edukacji. Co więcej, dowiaduję się, że ostatecznie po rekrutacji zostało jeszcze około 20 wolnych miejsc plus miejsca w oddziałach przedszkolnych utworzonych w szkołach. Okazuje się więc, że co prawda po interwencji, ale problem braku miejsc w przedszkolach nie dotyczy dumnego Białegostoku. „Wręcz przeciwnie – tłumaczy urzędniczka – to niektórzy rodzice wycofują obecnie wnioski o przyjęcie dzieci do przedszkoli i miejsc jest w efekcie, już w czerwcu więcej niż maluchów”.
Informacji tych nie potwierdzają jednak inne osoby zaangażowane w sprawę – dyrektorki kilku znajdujących się w centrum Białegostoku przedszkoli, z którymi rozmawiałam. Póki co, czyli dwa miesiące po zakończeniu rekrutacji, panie nie spotkały się z wycofaniem wniosku. Dyrektorki mówią jednym głosem: w ich placówkach miejsc wolnych nie ma, średnia wniosków, które zmuszone były odrzucić wynosi 20. Nie bez znaczenia jest za pewne kwestia lokalizacji oddziałów. Te znajdujące się w centrum lub na obszarze dużych osiedli cieszą się zdecydowanie większą popularnością. Czemu jednak urzędniczki mówią o wolnych miejscach w przedszkolach, nie wspominając nawet, że są placówki, w których miejsc zabrakło. Nie sposób dociec.
Oprócz lokalizacji dla rodziców liczy się także koszt. A opłaty nie są niskie – około 200 zł miesięcznie plus stawka żywieniowa (około 3,5 zł dziennie), 160 zł za drugie dziecko, około 100 zł, jeśli dochód na członka rodziny jest niższy niż 316 zł.. Poza tym pierwszeństwo mają dzieci z rodzin wielodzietnych, rodzeństwo dzieci już uczęszczających do danego oddziału, dzieci rodziców samotnie wychowujących. Smutnym jest fakt iż kwestia finansów, zmuszająca jakże często rodziców do rezygnacji z wysłania malucha do przedszkola nie jest w naszej kapitalistycznej rzeczywistości przedmiotem specjalnego zainteresowania.
Trzeba przyznać, że w tej sytuacji zwraca uwagę obywatelski projekt ustawy ZNP „Przedszkole dla każdego” dotyczący upowszechnienia edukacji przedszkolnej. Związek domaga się objęcia przedszkoli subwencją oświatową i obniżenia wieku przedszkolnego (dzieci mogłyby rozpoczynać edukację od drugiego roku życia). W Białymstoku jest jeszcze jeden problem, który należy rozwiązać – wiele przedszkoli znajdujących się w okolicach miasta zostało zamkniętych, ZNP postuluje ich ponowne otwarcie.
Problem niedostosowania liczby miejsc do liczby dzieci i zrzucenie na gminy odpowiedzialności za tę sytuację długo zamiatany był pod dywan. Rodzicom rzucone zostało becikowe, ale nie pomyślano o nowych placówkach dla dzieci, które miały się niby dzięki becikowemu rodzić. Nie interesuje nas sytuacja matek, które chciałyby wrócić do pracy i nie czuć się winne pozostawienia dzieci u rodziców lub teściów. Mało obchodzą nas plany rodziców i teściów, na których spada obowiązek zajmowania się dziećmi – oni wychowali już swoje pociechy, może to czas na wakacje życia, a nie kolejne obowiązki. I nie specjalnie przekonuje nas informacja, że edukacja przedszkolna uczyni dzieci silniejszymi psychicznie, lepiej przygotowanymi do pracy w grupie, dzielenia się i budowania w końcu społeczeństwa prawdziwie obywatelskiego, jakim tak bardzo pragniemy być.
— —
Czytaj także:
Pancewicz:
Przedszkola w Kaliszu
Szczerbiak:
Przedszkola we Włocławku
Wowrzeczka-Warczok:
Przedszkola w Cieszynie
Przedszkola
w Szczecinie
Cywa,
Hadała: Przedszkola w Rzeszowie
Kasprzak: Przedszkola w Gnieźnie
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 10.08.2010 )
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...