> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Białystok: Po spotkaniu o lewicy i feminizmie Drukuj
Grażyna Latos   
08.09.2008
Liberalizm, feminizm i lewicę łączy brak zgody na rzeczywistość - pisze na portalu kreatura.pl Grażyna Latos.

  

  

30 czerwca, w wypełnionej po brzegi klubowej sali w Białymstoku, odbyła się debata, której tematem było znaczenie trzech tytułowych terminów - liberalizmu, feminizmu i lewicy.

  

Moderatorem dyskusji była wykładająca na Uniwersytecie w Białymstoku prof. Małgorzata Kowalska. W ramach wstępu do dyskusji profesor przypomniała platońską metaforę o koniu trojańskim i owadzie. Do wspomnianego, nieco uśpionego, konia - opasłego i apatycznego porównała właśnie Białystok. Owadem mieli być licznie zgromadzeni, głównie młodzi, ludzie. Celem tego porównania było podkreślenie roli środowiska krytycznego, które dokuczając, drażniąc i kąsając jednocześnie pobudza do działania.

  

Po wstępie, głos zabrał Adam Ostolski. - socjolog, filozof i tłumacz. Przypomniał on, iż kojarząca się obecnie z realnym komunizmem lewica powstała w celu przełożenia praw formalnie zapisanych na rzeczywiście przysługujące. Podobnie wyglądały wg niego cele feminizmu - dzięki liberalizmowi kobiety otrzymały równy mężczyznom status, który jednak nie przekładał się na ich równość faktyczną. Tak więc wszystkie 3 tytułowe hasła wiążą się z jakimś rozumieniem wolności, tyle, że liberalizm dotyczy przede wszystkim formalnych zapisów, natomiast feminizm i lewica sytuacji faktycznej.

  

Z tym ostatnim zdaniem zgodziła się także Kazimiera Szczuka - jedna z najpopularniejszych twarzy polskiego feminizmu. Jak twierdzi, w sytuacji, gdy pewne prawa są formalnie zagwarantowane, nawet, gdy nie przekładają się na rzeczywistość, liberalizm nie jest w stanie nic zrobić. Tu właśnie pojawia się przestrzeń dla lewicy i feminizmu. Oczywiście jest wiele rodzajów feminizmu. Najczęstszy podział to ten na feminizm liberalny i radykalny. Ten pierwszy pojawił się na zachodzie w latach 60-70 i był odpowiedzią na tzw. problem, który nie ma nazwy, a więc na sytuację, w której kobiety posiadały prawa formalne, a w rzeczywistości żyły zupełnie inaczej niż mężczyźni. Z czasem jak wiadomo okazało się, że problem ten miał swoje nazwy - był to problem praw reprodukcyjnych, zarobków, rasizmu, klasowości, seksizmu…

  

Feminizm ten, jako że narodził się w czasie rewolucji francuskiej, narodził się poniekąd z myśli liberalnej. Początkowo walczył o prawa formalne, z czasem jednak okazało się, że sam zapis to zdecydowanie za mało. Świetnie widać to na przykładzie dzisiejszej Polski - prawo jest dobre, ale nic z niego nie wynika. Należy zastanowić się nad tym, czy nasze państwo jest państwem prawa, czy państwem wyznaniowym. Czy katolicka etyka działa ponad prawem.

  

Wg Szczuki naszych (polskich) problemów liberalizm nie rozwiązuje. Jeżeli w konstytucji zapisane jest, że istnieje obowiązek przeprowadzania edukacji seksualnej w szkołach, tzn. że z liberalnego punktu widzenia wszystko jest jak należy. Rozwiązaniem nie jest także prawica. Jeżeli Polsce grozi kryzys demograficzny, to państwo prawicowe może np. zabronić antykoncepcji i nie pozwolić na legalną aborcję. Nie jest to droga dla Polski, która powinna iść w stronę państwa socjalnego, stwarzającego kobietom takie warunki, by było je stać na posiadanie dzieci.

  

Inny ważny problem, to odnowienie języka i znaczeń - niezbędne by dojść do jakiegoś projektu, a nie „przerzucać gorącego kartofla z rąk do rąk”.

  

Kolejnym i ostatnim już uczestnikiem debaty był Maciej Gdula - socjolog i publicysta, który stwierdził, iż liberalizm, feminizm i lewicę łączy brak zgody na rzeczywistość - wyrastają one z buntu wobec otaczającego świata. Ich celem jest autonomia. By ją osiągnąć podważają dogmat tradycji i autorytet. Dążą do tego, byśmy sami o sobie stanowili. Liberalizm na pierwszy plan wysuwa jednak autonomię jednostki - to ona ma sama o sobie decydować. Atrakcyjność feminizmu i lewicy polega na tym, że autonomia jakiej się domagają nie jest jedynie autonomią jednostki a pewnej wspólnoty, pewnej grupy ludzi. Dzięki nim, jak twierdzi Gdula, nasz głos będzie ważniejszy - np. tam, gdzie jako poszczególny robotnik nie możemy nic zdziałać, nasze szanse na powodzenie wzrosną, gdy wystąpimy jako grupa.

  

Innym argumentem przemawiającym za atrakcyjnością feminizmu i lewicy jest to, iż problemy takie jak problem demografii stawiają one jako problemy polityczne.

  

Trzy terminy, z którymi niejako zmierzyli się biorący udział w debacie, niosą ze sobą swoisty bagaż skojarzeń. Liberalizm to dla wielu synonim wolnego rynku. Lewica kojarzona jest oczywiście z komunizmem a feministki, jak powszechnie wiadomo, to babo-chłopy, których działanie grozi kryzysem rodziny i przedefiniowaniem kobiecości. Myślę, że choćby z uwagi na te skojarzenia, warto było zastanowić się nad tym, o co tak naprawdę w owych tajemniczych ruchach chodzi. Pod tym względem, debata, która później przekształciła się w ciekawą dyskusję z udziałem publiczności, była niezwykle interesująca. Okazuje się, że sposobów w jakie dyskutowane terminy bywają definiowane jest nieskończenie wiele. W związku z tym uważam, iż niezwykle ważne są spotkania takie jak to, podczas, którego przypominamy o tym, iż feministki z czasów rewolucji francuskiej wcale nie chciały zagonić mężczyzn do kuchni i zmusić ich do rodzenia (jakkolwiek obłędnie to brzmi zapewniam, są i tacy, którzy tak właśnie głoszą), a tylko tego, by deklaracja praw człowieka i obywatela, była w rzeczywistości deklaracją człowieka a nie tylko mężczyzny.

  


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 10.09.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.54548 Seconds