|
Za największego zwycięzcę eurowyborów zostali uznani Zieloni. Pogląd ten szczególnie popularny jest w środowiskach lewicowych. Trudno zresztą jego zwolennikom nie przyznać racji. Zieloni są wszak jedyną frakcją w PE, która zwiększyła swój stan posiadania. We wtorkowej „Gazecie Wyborczej” działacz Zielonych, Bartosz Lech, stawia diagnozę, że socjaldemokracja zapłaciła cenę za poparcie trzeciej drogi, Zieloni zaś dostali od wyborców premię za konsekwentnie lewicowy przekaz polityczny. Na marginesie należy ubolewać, że polscy liderzy Zielonych nie rozumowali w ten sposób i zamiast skręcić w lewo, poszli do wyborów w sojuszu z liberałami z ALDE. Nie opłaciło się. Widać Europejczycy wolą wąsatą facjatę José Bové od nienagannie europejskiego oblicza Dariusza Rosatiego.
Generalnie Lechowi trudno odmówić racji, że socjaldemokraci zapłacili rachunek na ukąszenie neoliberalizmem. Wiemy to nie od dziś. Coś jednak w jego tezie zgrzyta. Mianowicie jej druga część. Trudno bowiem przeoczyć, że chociażby w Niemczech Zieloni byli tak samo uwikłani w neoliberalizm jak SPD. Rozumiem, że to okoliczność wstydliwa, jednak lepiej uczciwie rozliczyć się w przedwczorajszych grzechów, niż udawać, że urodziło się wczoraj.
Szczególnie, że są przypadki kontynuacji zielonego flirtu nie tyle już z neoliberalizmem co po prostu z prawicą. Mam tu na myśli oczywiście przypadek czeski. Osobiście jestem zwolennikiem koncepcji, w której UE będzie rządzić wielka lewicowa koalicja od GUE/NGL przez PES po Zielonych. Taka właśnie koalicja w skali krajowej miała szansę ziścić się nad Wełtawą. Niestety czescy Zieloni wybrali koalicję z prawicą. Jej owoce są kwaśne: podatek liniowy, tarcza antyrakietowa firmowana przez rekomendowanego przez Zielonych ministra Karela Schwarzenberga. Efekt? Zero mandatów w wyborach do Parlamentu Europejskiego.
Zieloni przegrywali tam, gdzie nadal flirtują z neoliberałami, wygrywali tam gdzie postawili na lewą nogę. Dlatego wyborczy wynik Zielonych w skali Europy mnie cieszy. Tak samo jak smucą kiepskie wyniki PES-u i GUE. Jednak tego, czego dzisiaj potrzebujemy w Polsce, to politycznego porozumienia i współdziałania wszystkich lewicowych sił politycznych związanych czy to z PES-em, czy z Zielonymi, czy z GUE. Oczywiście w oparciu o platformę polityczną będącą zanegowanie trzeciej drogi. Czas budować polityczną alternatywę dla prawicy. Byle bez prawicowych odprysków.
P.S. Partii Ecolo gratuluję politycznej odwagi, a Bartoszowi Lechowi dobrego wyniku.
Na podobny temat
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...