Integrować to nie znaczy wymagać od imigrantów, by dostosowali się do pierwotnie obowiązujących zasad społeczeństwa przyjmującego, integrować to znaczy współpracować nad powszechnym ustanowieniem na nowo zasad rządzących całym społeczeństwem. Daniel Cohn-Bendit
Jak poinformowały media, Generalny Inspektor Danych Osobowych uznał, że szkoły mają prawo przekazywać Kościołowi rzymskokatolickiemu (zapewne innym kościołom i związkom wyznaniowym również) informacje o uczniach, pod warunkiem, że są katolikami. Pojawia się pytanie, skąd dyrekcja ma wiedzieć, który uczeń jest katolikiem, który protestantem, który buddystą, a który agnostykiem czy ateistą. W przeciwieństwie do II RP w dowodach osobistych nie ma rubryki „wyznanie”, a żadne organy władzy państwowej – przynajmniej oficjalnie – nie gromadzą informacji o poglądach religijnych obywateli.
Kościół uważa, że ma pełne prawo gromadzić dane o uczniach, którzy na katechizację nie uczęszczają. Wynika to przykładowo… z instrukcji wydziału katechetycznego gdańskiej kurii oraz z konkordatu, gdzie wszak jest zapisane, że Kościół może swobodnie pełnić swoją misję.
Gromadzenie to jedno, upublicznianie i piętnowanie to drugie. Trudno sobie wyobrazić, aby GIODO z założonymi rękami patrzył, jak ktoś publicznie ogłasza, że Kowalski ma kredyt, a Nowak wrzody na żołądku. Jednak publiczne ogłaszanie, że Jasio, czy Kasia nie chodzą na religię, jakoś nie spędza snu z oczu Generalnego Inspektora.
Mamy tutaj cały łańcuszek nadużyć. Jedno wydaje się bardziej bulwersujące od drugiego. Tylko pozornie. Stopień ich niedopuszczalności jest bowiem jednakowy. Lekarstwo na nie jest proste. Wycofanie religii ze szkól i konsekwentny rozdział Kościoła od Państwa. W interesie jednej i drugiej strony.