|
Szczyt metapolitycznej wytrzymałości |
|
|
Bartosz Machalica
|
|
08.07.2009 |
Swego czasu modne były dowcipy, zawierające pytanie o szczyt różnych składników ludzkiego usposobienia. Dzisiaj aktualną staje kwestia szczytu politycznej ekstrawagancji Lecha Wałęsy. A raczej kresu wytrzymałości liberalnych elit. Co musi zrobić były prezydent, aby w kilku gabinetach i newsroomach wybrzmiało gromkie „dość!”
Tłumaczenie gejom, że „Warszawę zbudowali biali ludzie”, poparcie dla antyunijnego Libertasu, wreszcie przyłączenie się do nagonki przeciwko koncertowi Madonny – katalog politycznych wyskoków jest długi. Gdyby to tzw. Kaczory pozwoliły sobie na tego typu zachowania, to z pewnością niektórzy znów mogliby „wejść w stare buty”, a świat stałby się prostszy.
Zachowania Wałęsy ten świat jednak nieznośnie komplikuje. Doraźne polityczne sojusze powodują, że jemu akurat wolno. Pytanie, jak długo jeszcze.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...