Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Prezydentura 2010 zamiast Polski 2030 Drukuj
Bartosz Machalica   
11.10.2009
Kilka dni temu pisałem „Tusku, musisz!”. Premier pewnie bardziej musiał, niż chciał, ale powołanie komisji śledczej poparł. Nic dziwnego. PO robi bardzo wiele aby nie jej polityków nie kojarzono z ideologią liberalną. Gdy jednak liberał jest wyrzucany drzwiami aferał wraca oknem.  

Tusk z pewnością nie musiał jednak odwoływać wicepremiera Schetyny. Żądanie jego odwołania opozycja wysuwała raczej rytualnie, nie za bardzo wierząc, że potężny wicepremier pożegna się z rządową posadą. Stało się inaczej. Trudno przesunięcie na sejmowy odcinek frontu nazwać awansem. Chyba, ze awansem jest przeniesienie ze sztabu na front wschodni.  

Wygląda na to, że Tusk zaczyna proces eliminacji Schetyny, przynajmniej jako jego potencjalnego następcy na funkcji premiera. Prezydent Tusk nie ma ochoty użerać się z silnym premierem, posiadającym własne ambicje i rozbudowaną sieć klientalną (bo nie program). Recydywy szorstkiej przyjaźni więc raczej nie będzie.

Pojawia się pytanie, czy „Tusku musiał” skończyć z polityką miłości. Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie faktem jest, ze 7 października 2009 roku polityka miłości przeszła do historii. Rozpoczęła się polityka wojny. Problem polega na tym, że w demokratycznym państwie rząd nie jest od prowadzenia wojny z opozycją. Jest od rządzenia państwem. Wychodzenia naprzeciw problemom społecznym i rozwiązywania ich w sposób systemowy. Ideowi liberałowie powiedzieliby, że celem rządu powinna być realizacja projektu „Polska 2030”. Żadnych złudzeń, panowie, liczy się tylko projekt „Prezydentura 2010”.  

Komentatorzy zastanawiają się, czy dla Donalda Tuska ważniejsza jest partia, czy rząd? To błędnie zarysowana alternatywa. Dla Donalda Tuska najważniejszy jest on sam. A konkretnie osiągnięcie przez niego celu, jakim jest prezydentura.  
Komentarze
Dodaj nowy
kot   |12.10.2009 02:06:50
Tym razem- sięgający zwykle pod powierzchnie- Machalica poślizgnął się na
powierzchni zdarzeń. To co nazywa opozycją -opozycją demokratyczna nie jest-
lecz jej wynaturzeniem, wybrykiem.
Tusk, jako obiekt do zwalczania, nie jest
jednoznaczny. Utalentowany polityk, a takich brak,
że aż żal, że taki
niedokształcony.
Podatny: na wpływy Rostowskich- łatwych rozwiązań -
prowadzących do donikąd
- dróg na skróty. I właśnie dlatego, otaczający się
miernotami, bo mu brak pewności siebie płynącej z braku solidnych podstaw
teoretycznych.
Popełnił błąd polityczny nie rozbijając kaczyzmu na początku.
A przecież równowaga miłości musiała się kiedyś skończyć.I to w bardzo
określonym wyborami kiedyś.
A szkoda, bo wtedy logika zdarzeń mogłaby go
wynieść ponad jego ograniczenia.
Moja żona mówi: ,,trzeba umieć wziąć
władzę"
superduperlove   |12.10.2009 08:58:30
..zgadzam się z kot-em.Tuska otacza się miernotami,politycznymi kombinatorami
bez jakiejkolwiej idei ale wydaje mi się ,że celowo dobiera sobie takie
otoczenie ponieważ to daje mu poczucie pewnej lepszości od nich a co za tym
idzie pewności ,że nie będą mu zbytmio zagrażali.Dlatego pozbył się
Płażyńskiego,Olechowskiego i Rokity. Jeśli chodzi o Schetyne to oczywiście nie
jest to polityk tej marki co tamci , to typowa konformista nastawiony na
władze.Zresztą w otoczeniu Tuska nie ma żadnych propaństwowców i to zaczyna być
jego problemem w tym momencie. Tusk i jego partia mogą z casem zacząć być
postrzegani jak grupa "chłopców z ferajny" którzy wzajemnie sobie coś
załatwiają. Tusk o tym oczywiście dobrze wie i stara się to jakoś
przykryć,odwraca uwagę społeczeństwa od tego problemu udając człowieka
idei,któremu leży na sercu dobro kraju. Swoimi pustosłowymi monologami chce
zrobić wrażenie męża stanu, ale chyba na dłuższą metę to się rypnie i końiec
końców przegra wybory 2010.
neoconstantine  - Prezydentura Tuska.   |12.10.2009 15:06:56
Donald Tusk rozpoczął swoją kampanię prezydencką, z chwilą objęcia urzędu
Prezesa Rady Ministrów. Bo przecież hasło "polityki miłości i
uśmiechów", pasuje bardziej do kampanii wyborczej, niż do bezpośredniego
zarządzania państwem. W praktyce, oznaczało to podporządkowanie decyzji
wykonawczych sondażom, które ze swej natury są nieprecyzyjne oraz politykę
uników, w przypadkach jakichś zawirowań politycznych, czy ekonomicznych. Całą
energię, pan premier skupił na zwalczaniu wizerunku pana prezydenta, ale zgodnie
z głoszoną przez siebie "polityką miłości", nie robił tego osobiście,
tylko poprzez swojego trefnisia i harcownika zarazem, Janusza Palikota. Tyle, że
temu ostatniemu szybko wyczerpały się pomysły, bo ile można gadać i słuchać, o
alkoholowych problemach obecnego gospodarza Pałacu Namiestnikowskiego. Sam pan
premier stał z boku, a rządzili ministrowie. Niestety, problemy których tak
chciał uniknąć, same go dopadły, jako że jego funkcja polega właśnie na
bezpośrednim starciu z problemami. Wykonał unik w sprawie generała Skrzypczaka
(znamienne, że w tej sprawie działali tylko minister Klich i prezydent
Kaczyński), ale zaangażował się osobiście w sprawę sprzedaży stoczni w Gdyni i
Szczecinie. Nie wyczuł zagrożenia, a zresztą była to zwykła "pijarowska"
zagrywka przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. No i wyszedł w oczach wielu
wyborców na kłamczucha. A teraz jeszcze afera hazardowa. Znamienne, że media
spekulują już o rezygnacji Donalda Tuska, z kandydatury w wyborach
prezydenckich. Pamiętam jednak, jak niektórzy komentatorzy polityczni zarzucali
mu, przed poprzednimi wyborami prezydenckimi, zwykłe lenistwo. I obecne
wydarzenia pokazują, że nie byli dalecy od prawdy.
MaliNeo   |01.11.2009 18:22:28
Myślę, że bardziej trafne wyjaśnienie tego ruchu Tuska zaproponował Żakowski: to
po prostu przelicytowanie żądań opozycji, żeby uratować wizerunek partii za cenę
usunięcia kilku polityków w cień. Opozycja się kompromituje, hałas ucichnie i
Tusk, jeśli zechce, znów skorzysta ze Schetyny.

No i nie zgodzę się z tezą,
że Tusk otacza się wyłącznie miernotami. Można Rostowskiego nie lubić, można się
z jego poglądami nie zgadzać, ale miernotą trudno go nazwać. A każdego, kto
"miernotą" nazwie Boniego wyzwę na ubitą ziemię :)

Pozdrawiam!
kot   |02.11.2009 06:50:30
,,Witryna,, stała się przedmiotem intensywnego zainteresowania, przeglądane są,
nawet, już historyczne strony. Żeby nie wspomnieć o szantażu, który wywołał
popłoch.
Popis i IPN czuwają, policja pilnująca prawomyślność myślenia
została postawiona w stan gotowości.
Nie dotyczy to w aż takim stopniu Mali
Neo.
Co do Tuska, dwóch wymienionych potwierdzają regułę. Bo z jednej strony
jego kompleks człowieka niedokształconego pcha go w ręce nietuzinkowego
Rostowskiego. I nie chodzi o to aby go(Rostowskiego) nie lubić. Nie potrafię
człowieka inteligentnego, ekspresyjnego nie lubić. Chodzi o to, żeby umieć się
przed takim obronić.
I mieć odwagę otaczania się wybitniejszymi od siebie.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.72695 Seconds