Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Koń „mordo ty moja” trojański |
|
|
Bartosz Machalica
|
|
13.01.2009 |
|
Z zaciekawieniem przeczytałem felieton Krzysztofa Tomasika będący krytyką ideologii zawartej w filmie „Ile waży koń trojański?”. Pod większością jego spostrzeżeń mógłbym się w pełni podpisać. Jednocześnie chciałbym dopisać pod nimi swoje trzy grosze, oczywiście z orzełkiem bez korony.
Jak słusznie zauważył Tomasik, w filmie mamy cały katalog podstawowych mitów i symboli III RP. Czego tutaj nie ma? AK, powstanie warszawskie, Jan Paweł II, „Zniewolony umysł”… Jednocześnie ze schyłkowym PRL-em Machulski rozprawia się na płaszczyźnie estetycznej – to obciach i wiocha. Tak jak PiS obecnie. Dla sporej części inteligencji opór wobec PiS-u jest dzisiaj przede wszystkim oporem estetycznym.
W najnowszej komedii Machulskiego zawarta jest scena doskonale korespondująca z tym „buntem wykształciuchów”. Mam tu na myśli oczywiście – wspomnianą już przez Tomasika – scenę z Donaldem Tuskiem. O ile Tomasz Schimscheiner biadolący, że już dłużej „w tym kraju nie wytrzyma i zaraz wyjedzie z Małgośką do RFN-u”, jest całkiem zabawny, to dalsza część tej sceny stanowi prosty wyraz ideologii „Tusku, musisz”. Przy czym, już po wyborach, zalatuje wazeliniarstwem.
W pewnej ważnej kwestii film Machulskiego jest jednak głęboko prawdziwy. Gdy widzimy na początku filmu ziszczony sen o polskiej klasie średniej, obawiamy się, że jego dopełnieniem będzie opowieść o rodzinie, która dzięki ciężkiej pracy z PRL-owskiej wielkiej płyty i malucha przeniosła się do własnego domku i Jeepa Grand Cherokee. Tu jednak Machulski mnie zaskoczył – nie ukrywam pozytywnie.
Film „Ile waży koń trojański pokazuje?” pokazuje dobitnie, że struktura klasowa polskiego społeczeństwa ukształtowała się już na dobre w latach 90. W wyścigu ku złotemu runu kapitalizmu nie wszyscy mieli „równe szanse”. Posiadacz Hummera w roku 2000, 13 lat wcześniej już jeździł nowym mercedesem. Jest to głęboka prawda o polskiej transformacji.
I nie sposób nie uśmiechnąć się, gdy dowiadujemy się, że rozumiejący konsekwencje sojuszu ze Związkiem Radzieckim „działacz kulturalny”, grany przez Mieczysława Grąbkę, w wolnej Polsce będzie posiadał własną stację telewizyjną. I jest kwestią drugorzędną, czy jest to Walter, czy Rywin. W każdym razie: „mordo, ty moja!”.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 14.01.2009 )
|
|
Felietony Bartosza Machalicy
-
Echo pierwszych sekretarzy odpowiada
-
Jak u Boya
-
Nasz człowiek w debacie
-
Piskorzu, oddaj moje miliony!
-
Rozliczeniowy falstart
-
"Wyborcza" i cisza wyborcza
-
Wyróżniki kampanii
-
O tych, co zostali za drzwiami
-
Nasz okupant o klasie próżniaczej
-
Ofiarnictwo
-
Wawel. Państwo. Demokracja
-
Putin, przeproś za mapkę!
-
Człowiek, który przewidział własny pogrzeb
-
IPN do likwidacji, nie do spalenia
-
Prawybory i Blackberry
-
Piesek Lulu sika na orientalizm
-
Historyczna jedynka
-
Karuzela z kandydatami, ale bez Sikorskiego
-
Być jak Kalle Blomkvist
-
Wicie, rozumicie, konieczne reformy
-
Starym rokiem, starym krokiem
-
Kościół otwarty na prywatyzację
-
Literaci do kryminałów
-
Prezydentura 2010 zamiast Polski 2030
-
Tusku, musisz!
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...